IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Ryu Sunhwa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Ryu Sunhwa

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t122-ryu-sunhwa http://trainee.forumpolish.com/t125-the-princess#127 http://trainee.forumpolish.com/t126-sunhwa
Wiek : 24
Wzrost i waga : 50/174.
Orientacja : homoseksualny.

PisanieTemat: Ryu Sunhwa   Sob Maj 14, 2016 12:27 am


Ryu Sun Hwa
» Byun Baehyun «

BNS

profesja
Trainee.
data urodzenia
1 II 1994 roku.
pochodzenie
Goyang, Gyeonggi.
znane jezyki
Koreański, angielski, japoński.
orientacja
Homoseksualny.

HISTORIA
Opowiedzenie całych dwudziestu dwóch lat jego życia stanowiłoby najzwyklejszą stratę czasu. Tyle tylko, że jedne dni były ciekawsze i warte większej uwagi od innych, prawda? Przecież to, że jakiś tydzień spędził w łóżku, zmożony gorączką i bólem głowy, jest na pewno mniej istotne niż chociażby dzień jego przesłuchań do wytwórni… ale o tym wypadałoby wspomnieć za chwilę.
Sam Sunhwa twierdzi, że to co było już nie wróci i właściwie można o tym zapomnieć. Nie chce, ani nie lubi powracać do wydarzeń, których w ostatecznym rozrachunku pamiętać nie warto. Cały problem polega na tym, że chociaż swoje mówi, wiele mar z przeszłości wciąż nieźle daje mu w kość. Dokładnie w dniu narodzin zmarnował swoją jedyną szansę. Cała nadzieja na szczęśliwą rodzinę i normalną młodość odeszła w zapomnienie. Będąc noworodkiem raczej nie miał wpływu na wydarzenia, a już tym bardziej nie mógł uratować własnej matki, jednak opinia jego ojca wyglądała troszkę odmiennie…
Goyang – to właśnie w tym miasteczku Ryu Sun Hwa przyszedł na świat i spędził kilka pierwszych lat swojego życia. Urodził się u progu nowego roku, jako pierwsze i jedyne dziecko pnącego się po szczeblach kariery utalentowanego prawnika oraz jego o kilka lat młodszej partnerki, która nauczała muzyki w miejscowej szkole. Same narodziny nie były łatwe – poród zaczął się zbyt wcześnie, a sytuację dodatkowo pogrążała słaba kondycja zdrowotna kobiety. Najgorsze rokowania sprawdziły się bardzo szybko: chłopiec ledwo przeżył, zaś jego matce zabrakło szczęścia. Jeśli w ogóle tak można to nazwać, biorąc pod uwagę, że już od kilku miesięcy zdawała sobie sprawę z marnych, żeby nie powiedzieć zerowych szans na powodzenie.
Kobiety, która dała mu życie nie poznał, i miał już nigdy nie poznać. Tak naprawdę nie ma nawet jej zdjęć. Na tym etapie nie wszystko było jeszcze stracone. Miał ojca, który przynajmniej na samym początku nie winił go za śmierć ukochanej, na początku starał się zapewnić dziecku rodzinę najlepszą z możliwych. Sunhwa w pewnym stopniu przypominał mu nieżyjącą małżonkę, która sama wybrała dla chłopca imię… pomijając fakt, że była pewna, iż jej pierworodne będzie dziewczynką i tym właśnie przekonaniem, kierowała się dokonując wyboru. Mężczyzna, jak gdyby chcąc oddać jej ostatni „hołd”, spełnił to życzenie.
Przez pierwszy rok wszystko wyglądało w porządku, jednak im więcej czasu mijało, tym bardziej ojciec chłopaka tęsknił za swoją ukochaną, coraz bardziej oddalając się od dziecka. Z tygodnia na tydzień, z miesiąca na miesiąc, pomiędzy nimi coraz to mocniej zarysowywała się pewna granica i gdy, wówczas czteroletni, Sunhwa został przez mężczyznę oddanym do sierocińca, nawet nie przeżył tego zbyt mocno. Nagle znalazł się w zupełnie obcej rzeczywistości, która wkrótce miała stać się jego przekleństwem. Jak na kilkuletnie dziecko rozumiał dość sporo, jednak nie potrafił tęsknić za swoim jedynym rodzicem. Tak wyglądało to z zewnątrz, sprawiając, że opiekunki uważały go za dziwnego. Już wtedy wyróżniał się spośród rówieśników. Wcale nie płakał, nie pytał kiedy ojciec wróci – był zaskakująco spokojny. Nie próbował szukać oparcia w wychowawczyniach, które przecież chętnie służyły innym dzieciom, gdy te potrzebowały choćby namiastki matczynego uścisku. Sunhwa trzymał się z boku, spokojny, cichy… naprawdę można było dojść do wniosku, że poradził sobie z nową sytuacją lepiej, niż wszyscy w około. Cały problem w tym, że na psychice dziecka pozostawiony został ślad - pierwsza rysa, która zwiastować miała już tylko kolejne problemy.
W domu dziecka też można wyjść na ludzi, prawda? Start i postawienie tych pierwszych kroków może sprawiać więcej trudności, ale przecież nie powinno to w żaden sposób świadczyć o człowieku – przynajmniej tak wyglądają podstawowe założenia, ale jak wiadomo, rzeczywistość zupełnie się od nich różniła.
Sunhwa nie potrafił się odnaleźć nawet wśród ludzi z podobna sytuacją. Mniej lub bardziej świadomie odcinał się od innych wychowanków. Dwukrotnie lądował w rodzinie zastępczej, lecz do ośrodka wracał zdecydowanie zbyt szybko, za każdym razem zamykając się w sobie jeszcze bardziej, jeszcze mocniej odcinając od rzeczywistości. Kiedy trzecim raz bezdzietne małżeństwo próbowało go do siebie przekonać, wytrzymał zaledwie kilka dni. To on był tym, który poprosił o powrót do sierocińca i bez słowa pożegnania ruszył do wyznaczonego dla niego pokoju. Może w ten sposób chciał zamanifestować swoją niechęć do czegokolwiek związanego z rodziną… Co w tym dziwnego? Już wtedy zdawał sobie sprawę z tego, że kolejnego zawodu – po prostu – zbyt mocno boi się doświadczyć.
Wydawałoby się, że ci, którzy w jakiś sposób utracili rodzinę, będą chociaż odrobinę solidarni ze sobą – kolejne kłamstwo, którego na własnej skórze doświadczył Ryu, szybko stając się tym „złym”, wytykanym palcami popychadłem. Wszystko to potęgował fakt, że nigdy nie próbował się opierać. Pokornie i w milczeniu znosił wszelkie docinki, szybko ucząc się, jak pozbyć się z twarzy nawet cienia emocji. Czasem tylko, kiedy ktoś nowy próbował wyciągnąć w jego stronę rękę wolał obrzucić go chłodnym spojrzeniem i obrócić na pięcie, zostawiając delikwenta zagubionego i w pewien sposób także zranionego. W szkole sytuacja też nie wyglądała lepiej, tyle, że tam rzeczywiście dochodziły już bójki – a raczej przemoc, bo przecież Sun przez większość czasu nawet nie próbował swoim oprawcom oddać.
Można powiedzieć, że wraz z upływem kolejnych lat, sprawy wyglądały coraz gorzej. Jako kilkuletnie dziecko, Sunhwa unikał obcych; mając lat dziesięć praktycznie nie zaczynał rozmów z rówieśnikami, w wieku lat czternastu przestał już nawet starać się wyglądać na pogodnego i szczęśliwego, kiedy przy nich przebywał, rok później pierwszy raz przyłożył do nadgarstka żyletkę. Żeby było śmieszniej… nikt nie widział w jego zachowaniu nic dziwnego. Może sam był sobie winny, zbywając opiekunkę jego grupy wiekowej lekkim uśmiechem i wracając do czytania książki tudzież odrabiania lekcji. Pozornie nie działa mu się żadna krzywda. Kilka siniaków to nic wielkiego, bo ofensywny język i negatywne komentarze potrafił ignorować z zaskakującą łatwością… A to, że od czasu do czasu chciał sobie ulżyć i odciąć się od rzeczywistości to też nic złego! Nie to, żeby życie wśród innych nastolatków należało do sielankowego obrazu, jak odbierała je znaczna część uczniów.
Jeszcze przed końcem tamtego feralnego roku coś w nim pękło. Po raz pierwszy nie chodziło mu tylko o ból. Tym razem chciał to skończyć raz, a dobrze… oczywiście – nie wyszło. Wtedy był na siebie wściekły, teraz patrzy na to z innej perspektywy. Kolejne wydarzenia doprowadziły, w końcu, do zdiagnozowania u niego zaawansowanej depresji. Szok? Chyba tylko dla utrzymania pozorów. Raczej każdy w jego otoczeniu w jakimś stopniu zdawał sobie z tego sprawę, ale po co mieli mu pomagać? Nie był ich dzieckiem, ani ich przyjacielem – nie byli z nim w żaden sposób związani. Poza tym – nigdy się nie skarżył.
Jakim cudem wyszedł na ludzi? Na pewno nie wiele pomogły mu długie sesje u psychologa. Ba! Na takowych nie odezwał się ani słowem, jeśli pominąć odpowiedzi na podstawowe pytania. Kolejnych kilka miesięcy było dla niego udręką, bo przecież za logiczne uważał, że nagłe zainteresowanie jego osobą wynika tylko z chęci zadbania o dobre imię sierocińca. Niestety, wcale nie wyglądało to kolorowo: następna próba samobójcza, a później źle dopasowane leki na uspokojenie… nic dziwnego, że spędził w szpitalu dużo więcej czasu, niż chciałby. Powrót do sierocińca był jeszcze trudniejszy, ponieważ czuł się, jak gdyby całą uwagę skupiano na nim.
Sprawę rozwiązało stypendium – od dawna uczył się dobrze, od dawna wykazywał talent muzyczny. Chcąc wyrwać się z dotychczasowej rzeczywistości, Ryu jeszcze rozwinął tę drugą z pasji. Najwyraźniej odziedziczył talent po matce, nawet nie mając o tym pojęcia. Godziny do tej pory marnowane i zupełnie bez sensu, zaczął poświęcać na doskonalenie umiejętności śpiewu. Właśnie to zaowocowało. Ani się obejrzał, a już zaliczono go w poczet uczniów jednego z prestiżowych liceów artystycznych w Seulu. Kolejne miesiące zmieniły jego spojrzenie na pewne sprawy i raz w życiu postanowił spróbować coś w nim zmienić.
Jeszcze przed końcem liceum zmienił się nie do poznania, nabrał tej, teraz właściwej dla niego, pewności siebie i na dodatek zawziętości… po raz pierwszy naprawdę oddał osobie, która choć spróbowała podnieść na niego rękę. W końcu nareszcie znalazł jakiś cel w życiu i wolę do pracy, których wcześniej notorycznie mu brakowało.
Nikogo nie zdziwiło, gdy podjął próbę dostania się do wytwórni muzycznej. I również nie było szoku, kiedy do takowej go przyjęto. Sunhwa raz pierwszy w życiu czuł się w stu procentach spełniony i na swoim miejscu. W końcu to dzięki muzyce odnalazł się i wzmocnił psychicznie.
W BNS wylądował tylko dlatego, że owa wytwórnia niestety nie wybiła się na rynku muzycznym i po prostu splajtowała. Nie, żeby chłopakowi w jakiś sposób zniszczyło to marzenia. Po prostu spróbował ponownie i ponownie odniósł sukces.

CHARAKTER
Staying quiet doesn’t mean I’ve nothing to say.
It means I don’t think you’re ready to hear my thoughts.
Sunhwa jest osobistością nie tyle skomplikowaną, co odrobinę nieprzewidywalną, trudną do przejrzenia dla tych, którzy jeszcze nie do końca go znają. Ciężko do niego dotrzeć, zaś to, jak ludzi traktuje, a to, co o nich myśli, niekoniecznie się pokrywa. Biorąc to wszystko pod uwagę, określenie go dwulicowym jest jak najbardziej w porządku. Ryu nawet mu nie zaprzeczy.
Sunhwę ciężko jest polubić. W jego towarzystwie człowiek często odnosi wrażenie, że chłopak jest naprawdę zadufanym w sobie egoistą, który mówi co myśli, niezależnie od tego, ilu ludzi może w ten sposób zranić. Ma ostry temperament i potrafi naskoczyć absolutnie na każdego. Cięty język, nadmierna szczerość… to wszystko nie pomaga. Nie przepada za kompromisami, jest cholernie uparty i potrafi wykłócać się o cokolwiek, byleby tylko osiągnąć swój cel. Nie często potrafi trzymać język za zębami, zwykle mówiąc dokładnie to, co ślina na niego przyniesie. Sarkastyczny, wredny dupek też nie bardzo mija się z prawdą. On po prostu nie umie być miłym dzieciakiem z sąsiedztwa, który przywita cię z uśmiechem i zawsze chętnie pomoże. Zgrywanie flower boy'a, którym na pewno nie jest pomimo pozornie niewinnego wyglądu, też nie bardzo mu pasuje. Przynajmniej nie w stosunku do ludzi, z którymi dobra relacja nie przyniesie mu jakiegoś zysku.
Nie jest osobą, która będzie wylewać swoje smutki i wątpliwości przed innymi. Raczej zagryzie wargę, udając, że wszystko w porządku, zamiast przyznać się do słabości. Uważa, że mężczyźnie nie przystoi ryczeć – tym bardziej, gdy smutek spowodowany został szeregiem własnych wyborów, więc tym bardziej nienawidzi, gdy ktoś próbuje wcisnąć mu kit, że powinien się od czasu do czasu wygadać, że powinien szukać większego oparcia wśród innych. Zresztą jest bardzo zamknięty w sobie i naprawdę boi się zaufać komukolwiek. Później można doznać niezłego szoku, kiedy okazuje się, iż ten pewny siebie, uparty chłopak czasem nie potrafi sobie poradzić ze swoją własną przeszłością i trzyma się na dystans celowo, nie chcąc zostać po raz kolejny zawiedzionym. Poza tym, jest świetnym aktorem, więc czasem ciężko dostrzec to, co prawdziwe i odróżnić od kokona kłamstw, którymi otacza się od wielu lat. Z drugiej strony, jeśli składa komuś jakąś obietnicę, jeśli wyznaje coś od siebie – trzeba byłoby być idiotą, by uznać to za kłamstwo. Przecież Sunhwa prędzej odpowie milczeniem, niż spróbuje kogoś wywieść w pole. Ma niewiele osób, którym ufa na tyle, by się przed nimi otworzyć, jednak ci naprawdę mogą na nim polegać.
Jeszcze w liceum, ktoś stwierdził, że Sunhwa jest bipolarny... i dostał w twarz. Chociaż tak do końca nie minął się z prawdą. Prawdopodobnie dlatego nie rozstaje się ze słuchawkami, bowiem już parę minut słuchania muzyki jest go w stanie skutecznie uspokoić i wyciszyć.
W kwestii treningów wytwórni, zwykle siedzi cicho, po prostu robiąc co do niego należy i wykonując polecenia. Chce być w tym najlepszy, więc naturalnie jest osobą pracowitą i dążącą do wyznaczonego celu - nawet jeśli ma to oznaczać ciągłe wory pod oczami, zmęczenie, zakwasy i ból gardła. Chociaż trzeba przyznać, że kiedy śpiewa lub tańczy, nagle zrzuca z siebie maskę, będąc stuprocentowo sobą. Wydaje się, że większość swoich uczuć wkłada właśnie w muzykę, a później kończy jako taki wrak człowieka, niechętny do otwierania się na innych. Naprawdę ciężko pracuje nad swoim głosem, wciąż dostrzegając braki, nawet tam, gdzie idzie mu całkiem dobrze.
Owszem, potrafiłby uśmiechać się odrobinę częściej, potrafiłby się z kimś dogadać, potrafiłby być choć odrobinę bardziej otwarty na ludzi, ale nie bardzo chce. A czy komuś uda się w końcu do niego dotrzeć to inna historia. Co jednak ciekawe, można na nim polegać. Nikomu noża w plecy jeszcze nie władował, nikogo nie wystawił do wiatru. Swoją robotę czy tam zadanie, zawsze wykona od początku do końca, ale no, najpierw to trzeba się z nim dogadać i chwilę w jego towarzystwie wytrzymać, a to aż tak proste nie jest.
Dopiero kiedy lepiej się go pozna, można dojść do zaskakującego wniosku, jakoby Ryu był całkiem miłą osobą, która wcale nie jest zarozumiała i wredna. Chociaż takie docinki i tak mu się zdarzą.

ZAINTERESOWANIA
Chociaż związał się z muzyką na poważnie dopiero jakiś czas temu, lubił ją od zawsze i właściwie to zagłębia się w nią coraz bardziej. Interesują go nie tylko coraz to nowsi wykonawcy, ale także ci, których era już minęła oraz sama teoria i tworzenie kompozycji. Co charakterystyczne, niezbyt często sięga po typowe, k-popowe utwory, z reguły decydując się na punk rocka...
Kiedy mówimy o muzyce, nie sposób jest wspomnieć zamiłowania Ryu do śpiewu, a także jego ogromnych ku temu predyspozycji – głos chłopaka posiada niezwykle szeroką skalę. Wyciąganie tak niskich, jak i wysokich dźwięków przychodzi mu bez najmniejszego problemu, nawet jeśli zaczął nad tą umiejętnością pracować stosunkowo niedawno.
W kwestii tańca ma jeszcze sporo braków, ale może się pochwalić całkiem dobrą pamięcią, wyczuciem rytmu i spostrzegawczością, przez co z łatwością zapamiętuje układ i sam jest w stanie wyłapać znaczną część błędów. Swoją drogą, jeśli już przy jego pamięci wzrokowej jesteśmy to takowa też zasługuje na pochwałę, jak również i jego zdolności rysunkowe. Inteligencji i zdolności logicznego myślenia również nie można mu odmówić, stąd też lubi rozwiązywać przeróżne łamigłówki i zagadki... No cóż, gdyby dzięki pasji do muzyki nie oderwał się od swojej poprzedniej, szarej rzeczywistości, zrobiłby wszystko, żeby kształcić się w zakresie chemii, która przecież tego typu zdolności wymaga. Z punktu widzenia idola, z kolei, Sunny potrafi też całkiem nieźle rozgryzać ludzi i ukrywać swoje emocje, co czyni go naturalnym aktorem. Całkiem dobrze idzie mu wciskanie ludziom wszelakiego kitu... albo po prostu wypada go nazwać urodzonym kłamcą? Ta... to też dobre określenie, nieprawdaż?  
Horrory, czy to książki, czy filmy, czy cokolwiek innego - uwielbia je. Chociaż czasem można odnieść zupełnie odmienne wrażenie, bo można powiedzieć, że z nimi to jest prawdziwe love-hate. Kocha je przed i po, w trakcie najchętniej zupełnie by z tym skończył. Zawsze jednak dobija do końca i z miłą chęcią sięga po kolejną pozycję. Nawet jeśli już kiedyś coś widział. Czasami zdarzy mu się też zagłębić w dramaty psychologiczne, ale trzeba przyznać, że takie rzeczy zdarzają się stosunkowo rzadko.

INNE
Ø Jeżeli zapyta się Sunhwę o rodzinę powie naprawdę niewiele. Matki nigdy nie poznał, ponieważ zmarła niedługo po porodzie. Nie ma ani jednego zdjęcia kobiety, więc na dobrą sprawę nie wie nawet, jak wyglądała. Ojciec… cóż, o nim najlepiej nie wspominać.
Ø O karierze muzycznej, na poważnie, zaczął myśleć dopiero pod koniec liceum, które początkowo było dla niego tylko ucieczką od rzeczywistości sierocińca.
Ø Cierpi na akro- bronto- i klaustrofobię. Oczywiście do żadnego z tych trzech za nic się nie przyzna, a że unika korzystania z wind to inna historia - jest w stanie używać schodów, nawet jeśli ma do pokonania osiem pięter.
Ø Stosunkowo łatwo jest go przestraszyć, chociaż nie można być pewnym, że w nagrodę nie spróbuje delikwenta zamordować.
Ø Jak sam twierdzi – eyeliner pozwala mu poczuć się dużo pewniej. Używa go naprawdę bardzo, bardzo często.
Ø Nienawidzi, jak ktoś wypomina mu, że ma tylko 174 cm wzrostu.
Ø Ma problemy z utrzymywaniem odpowiedniej diety. Nigdy nie był anorektykiem, a problemy z wagą wynikają raczej z ciągłego pomijania posiłków – zwykle dlatego, że po prostu o nich zapomina, a już na pewno nie zastanawia się nad tym, czy to, co wkłada do ust jest pełnowartościowym obiadem czy tylko nieznaczną przekąską.
Ø Jakby tego było mało, a może właśnie przez to, że nigdy nie czuł potrzeby, by zaprzyjaźnić się z garnkami, patelniami i książką przepisów, jest totalnym beztalenciem w kuchni. Tylko znowu, dla Sunhwy jedna paczka ramyeonu na dzień to i tak pewnego rodzaju sukces, to danie (oprócz całej masy niezdrowych substancji chemicznych) ma przynajmniej trochę kalorii.
Ø Uwielbia wszelakiego rodzaju wisiorki, rzemyczki, breloczki, bransoletki. Na jego nadgarstkach zawsze znaleźć można przynajmniej kilka takich.
Ø Kiedy wreszcie udało mu się awansować do pre-debu, zrobił sobie tatuaż na lewym przedramieniu.
Ø Angielskiego nauczył się samodzielnie, nie chodząc na żadne dodatkowe zajęcia, gdy słuchając zagranicznych wykonawców, stwierdził, że powinien wiedzieć o czym właściwie są ich utwory…
Ø Za czasów szkolnych był wzorowym uczniem.
Ø Nie potrafi zasnąć bez muzyki.
Ø Co dość dziwne, nie bardzo przepada za mięsem innym niż drobiowe i ryb. Za to owoce morza już lubi.
Ø Ma bardzo słabą tolerancję alkoholową. Problem jest tylko taki, że kolejnego dnia z reguły nie pojawiają się luki w pamięci. Nic przyjemnego.
Ø Jest fanem kwaśnych i pikantnych dań.
Ø Cierpi na bezsenność. Często zasypia dopiero nad ranem, a chociaż w ciągu dnia jest później wykończony, nigdy nie narzeka, dając z siebie maksimum na treningach.
Ø Ma problem z uwierzeniem w coś takiego jak „prawdziwa miłość”, czy nawet „miłość” w ogóle. Po prostu ciężko mu zaufać ludziom.
Ø Wydaje się, że Ryu, będąc dość drobną osóbką, nie ma zbyt dużo siły. Kluczowe jest tu jednak to „wydaje”, bo Sunhwa potrafi całkiem mocno przywalić. Może także dlatego ludzie woleli omijać go szerokim łukiem, zamiast próbować fizycznie zgnębić.
Ø Bardzo często wychodzi na wieczorne spacery, kiedy o promieniach słońca można już sobie pomarzyć. Jak twierdzi, miasto nocą wygląda wspaniale i pozwala mu skupić się i odetchnąć. To też jakiś sposób na odstresowanie.
Ø Kiedyś nienawidził swojego imienia, teraz właściwie nie ma już nic przeciwko, a nawet lubi jego wydźwięk.
Ø Naturalnym jest, że na jego ciele znaleźć można sporo blizn. Te na przedramionach i podbrzuszu są praktycznie niewidoczne, jeśli nie przyjrzeć się im dokładnie. Przez jego wcześniejsze uzależnienie, zdecydowanie bardziej ucierpiały uda. Aż do niedawna wciąż zdarzało mu się sięgnąć po żyletkę, zaś więcej niż kilka cięć przez niego wykonanych było naprawdę głębokich.
Ø Oficjalnie ma za sobą trzy próby samobójcze. Sam Sunhwa uparcie twierdzi, że były tylko dwie.
Ø Pała ogromną niechęcią do psychologów, psychiatrów i wszystkiego co z terapiami związane. Ma złe doświadczenia w tym zakresie.
Ø W przeciągu ostatniego roku naprawdę poprawił swoją grze na pianinie i szczerze mówiąc jest w tym coraz lepszy.
Ø Słabym punktem Ryu jest szyja. Pod żadnym pozorem nie należy łapać go za kark, dmuchać ani nawet dotykać. Stara się unikać takich momentów jak ognia – głównie dlatego, że nigdy nie wie, czy uważa to za przyjemne, czy też nie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Król Gry
Admin
avatar



PisanieTemat: Re: Ryu Sunhwa   Sob Maj 14, 2016 12:48 am

Akcept.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Ryu Sunhwa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STREFA POSTACI :: Karty-
Skocz do: