IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Drink up

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Król Gry
Admin
avatar



PisanieTemat: Drink up   Nie Kwi 10, 2016 6:46 pm

Bar, w którym, jak sama nazwa wskazuje, można się nieźle zabawić. Drinki w przystępnej cenie, przyjazna obsługa, łazienki, które zdały testy sanepidu, czyli w większym skrócie idealne miejsce, aby zalać się nawet do nieprzytomności! 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kobayashi Shichirou

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t409-kobayashi-shichirou
Wiek : 28
Wzrost i waga : 177 cm | 70 kg
Orientacja : Heteroseksualny

PisanieTemat: Re: Drink up   Czw Cze 09, 2016 7:23 pm

Nie minęło zbyt wiele czasu odkąd przyjechali do Seulu. Tydzień może? Albo i krócej. Na dobrą sprawę Shin nawet nie zwracał na to uwagi. Pierwsze dni na prawdziwy urlop przystało, spędził z Hidem na kanapie przy oglądaniu koncertów, jakiś głupich seriali, graniu na gitarze co by wkurwiać przyjaciela, no i przede wszystkim na wieczornych wyjściach na miasto. Na razie ograniczali się do tych mniejszych, pobliskich lokali, testowali kameralne knajpki z żarciem, odwiedzali puby i tym podobne. Typowe prawda? Dziś nie miało być inaczej. Wraz z nastaniem zmroku, a że mamy marzec, to dość wcześniej, założyli kurtki, zabrali portfele i telefony po czym znaleźli się na zatłoczonej ulicy. Jak na muzyków przystało, swoje kroki skierowali ku tym najbardziej jasnym i głośnym miejscom.
Według niego, cały wyjazd do Seulu był wręcz genialnym pomysłem. Już od dłuższego czasu nie czuł się aż tak swobodnie na ulicy, a co dopiero miał powiedzieć Hide? Przecież z ich dwójki to gitarzysta był tym mniej rozpoznawalnym, a przynajmniej tak sobie wmówił zdania nie chcąc zmienić. Miło spacerowało się wśród tłumu nie będąc zaczepianym, trącanym i tym podobne. Od razu miał lepszy humor. Albo to już była sprawka tych butelek sake, które zdążyli wypić przed wyjściem. Oba wyjaśnienia były równie prawdopodobne.
W końcu, po jakiejś godzinie krążenia z miejsca na miejsce – nie wcale się nie zgubili, ani trochę – weszli do najbliższego klubu. Drink up było bardzo adekwatną nazwą do tego co zamierzali zrobić. Od razu skierowali się ku ladzie, zamawiając u barmana, całą kolejkę shotów. Tak na dobry początek oczywiście.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Heo Jinkyung

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t339-heo-jinkyung http://trainee.forumpolish.com/t365-jing#714 http://trainee.forumpolish.com/t366-jingiel#715
Wiek : 22
Wzrost i waga : 176 / 51
Orientacja : Biseksualna

PisanieTemat: Re: Drink up   Czw Cze 09, 2016 8:04 pm

Jinkyung lubiła się czasem wyrwać z wytwórni i dać sobie odpocząć od ciągłych treningów. Wiedziała, jak ważny w życiu każdego jest odpoczynek, a przecież ona nie zamierzała zwariować. W końcu ostatnimi czasy chociażby przy powrotach z klubów zdarzały jej się bardzo dobre rzeczy. Natrafiła na przykład na Jaehyuna, za co chyba będzie wdzięczna losowi jeszcze bardzo długo. Może dzisiaj też go zobaczy? Kto wie.
Jednak warto było zwrócić uwagę na to, że Jing nie bywała w klubach po to, by nawalić się w trupa. Nie miała takiej potrzeby. Fakt, lubiła wypić, ale miała jakąś naturalną barierę ochronną w swoim organizmie, która nie pozwalała jej wypić na tyle, by nie mogła utrzymać się na nogach. A może to był po prostu zdrowy rozsądek i wiedza, że jeżeli ktoś zobaczy ją w takim stanie to może z jej przyszłej kariery nici? Nie miała w końcu szesnastu lat, wiedziała, z jakimi konsekwencjami wiążą się jej wybory, więc lepiej było raczej nie zmieniać takiego stanu rzeczy.
Dodatkowo dziś w jej jednym z ulubionych barów prowadzony był wieczorek karaoke. Niestety nie udało jej się zmówić z kolegami z jej byłego zespołu i ich dziewczynami, jak to zazwyczaj robili. Wszyscy byli zajęci i w sumie to logiczne, skoro niedługo zaczynał się nowy semestr na uczelniach. W końcu to marzec. Ale nie miała zamiaru się zrażać, w końcu potrafiła bawić się sama! Zwłaszcza, jeżeli jedną z rozrywek wieczoru miało być karaoke. Nie przechwalając się Jing była w tym całkiem dobra. W dodatku zabrała dziś ze sobą Bbanggu, swą ukochaną gitarę basową. Spacerując ulicami Seoulu wyglądała zapewne dość specyficznie - z jednej strony wystrojona w czarną sukienkę, z drugiej z gitarą na pasku. Jeżeli dodać do tego oczy ozdobione eyelinerem i czerwone usta... Ssenunni jak się patrzy.
Weszła bez wahania do Drink up, witając się skinieniem głowy z barmanem. Zabawa trwała już niby w najlepsze, ale ona tylko wyczekiwała swojej kolejki. Napije się w końcu kiedy indziej. Ostatecznie gdy jakaś śpiewająca inaczej istota zeszła ze sceny, Jing bawiła się przez moment podłączaniem swojego sprzętu. Na całe szczęście nie było to dla niej nowością, wręcz przeciwnie - znała się na tym jak nikt inny. Oczywistością było też, co zamierza zaśpiewać. Na początek, krótką rozgrzewkę, zaśpiewała coś, co dawno nie przechodziło jej przez gardło. "A Man from Nowhere" ich chyba najbardziej znany singiel, ten z drugiej płyty. Oczywiście było to wykonanie z taśmą semiprofesjonalną. Tak naprawdę słuchaczom musiał wystarczyć tylko dźwięk basu i jej głos.
Nagle, poczuła się jakby te parę lat, w sumie już pięć, od wydania tamtej płyty, nie były takie dalekie. Jakby wszystko toczyło się swoim rytmem i miała za sobą kumpli, po prawej Jaehyuna. Jakby wbrew wszystkiemu nie była tutaj sama. Ale tak czy siak, była szczęśliwa.
Widać, że ludziom się raczej spodobało, w końcu wszyscy raczej woleliby słuchać jej niż wcześniejszych nieudolnych prób coverów. Tylko co teraz? Nie miała robić koncertu jednoosobowego składu Bipolar Complex, zwłaszcza, jak jeszcze nie wzięła do ust alkoholu. Ale ostatnimi czasy fangirlowała na Butterfly Effect i nawet nauczyła się grać "Avalon", więc... czemu by nie spróbować?
Och, gdyby tylko wiedziała, że faktyczni wykonawcy tego utworu właśnie jej słuchają...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Oikawa Hidefumi

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t407-oikawa-hidefumi#973 http://trainee.forumpolish.com/t411-the-rocker
Wiek : 28
Wzrost i waga : 167cm 60kg
Orientacja : hetero

PisanieTemat: Re: Drink up   Czw Cze 09, 2016 8:38 pm

Hide mógłby się założyć, że jest całkiem sporo ludzi, którzy wiele by oddali, za wakacje w Korei, jednak on wciąż nie był co do nich w pełni przekonany. Nawet teraz, kiedy minął tydzień i właściwie nie miał innego wyjścia, jak tylko grzecznie poddać się woli Shichirou, wyciskając z tego przymusowego urlopu chociaż trochę pozytywnych aspektów. Jasne, Seul był całkiem w porządku, ponieważ miał względny spokój: nie zdarzyło się jeszcze, żeby ktoś zaczepił ich na ulicy prosząc o zdjęcie albo autograf, więc wokalista mógł spokojnie wracać do formy, bez konieczności odpowiadania na pytania. Niestety, brak głosu nadal niesamowicie go irytował. Zabieg, który przeszedł uratował ich karierę, ale Hidefumi najchętniej w ogóle nie musiałby się leczyć – to wszystko zdecydowanie utrudniało normalne funkcjonowanie. Normalnie potrafił przegadać z nowopoznanymi ludźmi całą noc, teraz wychodzenie do barów kończyło się głównie na piciu i wysyłaniu wiadomości do siedzącego pół metra dalej Shina, który tylko czasami raczył przetłumaczyć je na koreański, bo niestety, ale jakoś zaskakująco mało osób potrafiło się posługiwać poprawną angielszczyzną. Takie imprezy ciężko było nazwać imprezami, chociaż wokalista przeczuwał, że w końcu przestawi się na ten nowy sposób komunikacji. Raczej nie miał większego wyboru, jeżeli chciał przeżyć najbliższe miesiące i nie sfiksować do reszty.
Kolejny wieczór oznaczał kolejną wycieczkę po okolicznych barach, obficie zakrapianą alkoholem. Mało tego, rozpoczętą wypitym jeszcze w apartamencie sake. To akurat miało jedno, zasadniczo bardzo pozytywne zastosowanie – Hidefumi był w całkiem dobrym jak na ostatnie okoliczności nastroju, kiedy zasiadał za barem i sięgał po kolejny tego wieczora kieliszek. Zrobił się nawet bardziej rozmowny i nie łypał na kumpla spode łba, kiedy ten zagadał do jakiegoś Koreańczyka, siedzącego na barowym stołku obok z gitarą opartą o wspomniany mebel. Mało tego, nawet słuchał tłumaczeń Kobayashiego, od czasu do czasu wtrącając swoje trzy grosze, zapisane na szybko i po angielsku. A w międzyczasie zerkał w stronę sceny, trochę żałując, że sam nie może na nią wyjść. Niektórzy piosenkarze naprawdę działali mu na nerwy, inni budzili szczątkowe zainteresowanie, jednak… scena to wciąż scena. Pokusa była dość duża i jeśli byłby to jakikolwiek inny dzień, wokalista najpewniej opuściłby klub, zaznaczając swoje niezadowolenie poprzez ignorowanie wiadomości Shichirou. Dzisiaj nic takiego nie miało miejsca, a Oikawa grzecznie siedział przy barze, wystukując rytm piosenek na blacie.
Pewnie wszystko wyglądałoby właśnie w ten sposób, gdyby nie pewna dziewczyna, która zwróciła uwagę mężczyzny. Albo inaczej: nie ona, tylko jej dobór repertuaru. Hidefumi rozpoznał drugi z utworów niemalże od razu, sam będąc jego twórcą i natychmiast odwrócił głowę w stronę przyjaciela, posyłając w jego stronę zaczepny uśmiech. Szybko wystukując na ekranie telefonu nową wiadomość.
Pokaż ludziom, jak się gra, panie gitarzysto.
Żeby dodatkowo podkreślić to sformułowanie, kopnął Shina w nogę, i wskazał głową na instrument ich dotychczasowego rozmówcy. Dziewczyna naprawdę wiedziała, jak postawić muzyka w dość ciekawej sytuacji: bo z jednej strony cieszyło go, że mógł usłyszeć własny utwór, a z drugiej tym bardziej skręcało na myśl, że nie może go zaśpiewać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kobayashi Shichirou

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t409-kobayashi-shichirou
Wiek : 28
Wzrost i waga : 177 cm | 70 kg
Orientacja : Heteroseksualny

PisanieTemat: Re: Drink up   Czw Cze 09, 2016 9:18 pm

To wcale nie tak, że nie tłumaczył jego wiadomości mu na złość. Wyszedł raczej z założenia, że jeśli będzie to coś konkretnego i mającego większy sens niż „Co u ciebie”, to to przekaże. Reszta i tak za wiele by nie wniosła a na dłuższą metę robienie za chodzący słownik było irytujące. Poza tym, po większej ilości alkoholu język stawał się zbędny, i tak rozmowa przebiegała tak chaotycznie, że wszelkie próby prowadzenia jej w cywilizowany sposób były z góry skazane na niepowodzenie. Hide też mógł powiedzieć, przepraszam, napisać dość i zostaliby w domu. Do niczego go przecież nie zmuszał, a doskonale wiedział jaki Shichirou jest. Ta sytuacja też nie będzie trwać wiecznie, za jakiś czas, głos mu wróci i może ten pokurcz w końcu nauczy się więcej zwrotów niż prośby o kolejną porcje wódki. Sam też był zaskoczony tym, jak mało osób jest w stanie płynnie się porozumiewać w języku angielskim. W dobie obecnej globalizacji to raczej powinna być zdolność pierwszoplanowa. Tym czasem znaczna część spotkanych przez nich ludzi, na widok wiadomości Hidea robili tak zwaną rybkę z paniką w oczach. Do cholery to najpopularniejszy język świata. Nawet on go zna a to już powinno coś znaczyć.
Trochę olewał swojego przyjaciela. Ale to było silniejsze od niego. Widok gitary zawsze był dla niego dość dekoncentrujący, albo raczej sprawiał, że cała reszta przestawała mieć znaczenie. Wdał się w dyskusję na temat tego konkretnego modelu, porównując go do swojego obecnego instrumentu. Z jego łamaną koreańszczyzną musiało to ranić w uszy, tyle że Shin sobie z tego nic nie robił. Jego nowy towarzysz raczej tez już wolał słuchać marnych wywodów blondyna niż mordowanie kota na scenie. Naprawdę, kto niektórych w ogóle śmiał wpuścić na scenę. To była zbrodnia na muzyce i ich uszach. Na początku posłał nieco zaniepokojone spojrzenie w kierunku Hidea. Nie miał pojęcia, że akurat dziś jest tu wieczór karaoke, otwartej sceny, czy jak to tam nazywają. Inaczej tego klubu by nie wybrał. Przecież po to właśnie wyjechali z Japonii, by wokalista mógł odpocząć od tego całego, muzycznego szaleństwa, by nie musiał cierpieć z powodu gardła. Tym czasem wylądował naprzeciwko sceny musząc męczyć się z tymi beztalenciami. Do czasu… Zerknął przelotnie na laskę wchodzącą na scenę i raczej nikogo nie powinien zaskoczyć wyraz aprobaty na jego twarzy. Ok, nawet jeśli ta zamorduje ich uszy, to chociaż było na co popatrzeć. Do tego miała w ręku bas, a to budziło ta iskierkę nadziei. Pierwszego utworu nie znał, nic dziwnego, ale już po nim było widać, że dziewczyna wie co robi. Swoja drogą miła odmiana po całej tej grupie „artystów”. Sięgnął po shota i chyba dobrze się stało, że jeszcze nie zdarzył go wypić. Słysząc pierwsze dźwięki „Avalon” najpewniej by się albo zachłysnął albo wylałby na siebie wódkę. Co jak co ale tego się nie spodziewał.
-Popierdoliło cię – burknął na wiadomość Hidea. Pokusa jednak była zbyt silna, a i jego przyjaciel z pewnością by mu nie odpuścił. Pomijamy przy tym fakt, że jego dłonie same rwały się ku gitarze. Dobra, niech będzie. Opróżnił kieliszek, pożyczył od sąsiada jego instrument, i w paru krokach podszedł do wzmacniacza. Szybko powiedział obsłudze kim jest, by zwyczajnie zeszli mu z drogi i wpiął się do sprzętu. Nie obyło się od tego cudownego dźwięku sprzężenia i Shin w bezczelnym uśmiechem uderzył w struny włączając się w utwór. Jak mu tego cholernie brakowało, nawet jeśli przerwa od ostatniego publicznego występu trwała hmm miesiąc?
-Młoda co jeszcze znasz? – zapytał w trakcie przejścia stając naprzeciwko niej ze smirkiem na ustach. Skoro już grają, nikt im chyba nie zabroni wystąpić z czymś jeszcze. O tym, że oczywiście nie kłopotał się z używaniem koreańskiego nie trzeba raczej wspominać. Zaraz też się od niej odsunął nie potrafiąc zbyt długo ustać w jednym miejscu. Ten facet serio miał jakieś ADHD, kiedy tylko dało mu się gitarę do ręki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Heo Jinkyung

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t339-heo-jinkyung http://trainee.forumpolish.com/t365-jing#714 http://trainee.forumpolish.com/t366-jingiel#715
Wiek : 22
Wzrost i waga : 176 / 51
Orientacja : Biseksualna

PisanieTemat: Re: Drink up   Czw Cze 09, 2016 10:12 pm

Nie spodziewała się, że jej krótki, bo krótki występ wywoła taką lawinę nieoczekiwanych zdarzeń... Co prawda miała świadomość że brzmiała lepiej od znacznej większości ludzi tutaj, mogła nawet pokusić się o stwierdzenie, że była najlepsza, może nawet ktoś ją znał? Albo ta dość energiczna reakcja była po prostu efektem chwytliwości drugiej z piosenek? Oczywiście, różnica między Bipolar Complex a Butterfly Effect była dość istotna, BC lubili raczej delikatniejsze brzmienie, mieli też te bardziej "skoczne" piosenki, ale nigdy nie wchodzili w gatunki muzyczne głębiej niż progresywny, czy alternatywny rock. Butterfly Effect nieśli za sobą z kolei o wiele mocniejsze brzmienie, które oczywiście też wpadało w jej gusta. W końcu każdy przejaw rocka był wspaniały i należało go wielbić. Chyba jednak nigdy z tego nie wyrośnie. Była tak dumna z tego, że jej okres buntu wyglądał tak, a nie inaczej...
I może jej występ przebiegłby bez większej dawki adrenaliny, gdyby nie wspaniale znajomy dźwięk. Czyżby ktoś chciał jej przeszkodzić, albo inaczej - pomóc w akompaniamencie? Nie uważała, że sam bas i wokal brzmiały sucho, ale były inne gusta i guściki. I może nawet zrugałaby kogoś, kto wszedłby na scenę, gdyby nie odwróciła szybko głowy i nie zobaczyła... Tak, to z pewnością był Shin.
Gdy ich oczy się spotkały, sama odpowiedziała mu smirkiem, nie przestając robić tego, co potrafiła najlepiej - grać i śpiewać. Podczas przejścia, gdy część wokalna już się skończyła i zostały oczywiście jeszcze ostatnie riffy gitary z pomocą jej basu, usłyszała pytanie. Nawet nie zdziwiła się, że było ono po japońsku. Adrenalina, która właśnie zaczęła płynąć w jej żyłach razem z krwią, pozwoliła jej nie okazywać zdziwienia.
- Zacznij "Bad Habit", rozruszamy ich. - odpowiedziała płynną japońszczyzną, chociaż w sumie mogła to też powiedzieć po angielsku. Ale po co? Znała oba te języki i nie miała problemów w porozumiewaniu się. Wykończyła jeszcze utwór, lustrując wzrokiem salę. Chyba ta nagła kolaboracja przypadła ludziom do gustu. W sumie dziewczyna nawet nie dziwiła się tym reakcjom. Chociaż dla niej wciąż było to nie do ogarnięcia. Czuła się jak w jakimś bardzo realistycznym śnie, bo w końcu to było w pewnym sensie spełnienie jej marzeń. Shichirou był jej idolem, członkiem jednego z jej ulubionych ostatnimi czasy zespołów. Chociaż wystarczyło powiedzieć, że sama zakupiła bilet na ten Seoulowy przystanek ich trasy.
Przechodząc do następnego utworu po raz kolejny podkreśliła, że chciała bawić się tą piosenką. W końcu nawet w najmniejszym stopniu nie miała głosu podobnego do Hide, a próba naśladowania brzmiała wręcz karykaturalnie. Z drugiej strony jednak zachowywała ducha utworu, bo przecież... Skoro Shin tu jest, to może reszta też? Na całe szczęście ta myśl jej nie paraliżowała, wręcz przeciwnie, sprawiała, że starała się jeszcze bardziej. Uwielbiała być na scenie. Zresztą, sama także zaczęła po niej latać, oczywiście w przerwach, gdy nie musiała znajdować się przy mikrofonie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Oikawa Hidefumi

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t407-oikawa-hidefumi#973 http://trainee.forumpolish.com/t411-the-rocker
Wiek : 28
Wzrost i waga : 167cm 60kg
Orientacja : hetero

PisanieTemat: Re: Drink up   Czw Cze 09, 2016 10:48 pm

Głos wrócić, wróci. Krtań Hidefumiego potrzebowała po prostu czasu na zagojenie się, a on, choć palił się do występów, wiedział, że tym razem musi cierpliwie poczekać aż do momentu, w którym dostanie zielone światło od prowadzących go lekarzy. Gdyby spartolił sprawę ponownie, Buttefly Effect nie pociągnęłoby zbyt daleko, nawet jeśli nie pozwoliłby, żeby kariery reszty poległy przez jego osobistą porażkę. Ale znowu, skoro wszystko wskazywało na to, że rzeczywiście odzyska pełną sprawność, miał powód, żeby grzecznie słuchać zaleceń medyków. Nawet jeżeli kłóciło się to z całym jego jestestwem, bo przecież śpiewanie towarzyszyło mu od lat najmłodszych, a w dodatku uczyniło z niego tę personę, którą jest teraz. Może dlatego, chociaż wcale nie było to dla niego aż tak wspaniałe, wychodził na miasto z Shichirou bez większego marudzenia. Albo inaczej, marudząc, ale nie oporując, bo te dwie rzeczy wcale nie miały ze sobą aż tak dużo wspólnego. Owszem, musiał męczyć się z koreańską społecznością, ale przynajmniej nie narzekał na nudę, która z pewnością wykończyłaby go bardzo powoli i bardzo okrutnie.
Wieczór karaoke, gdyby mógł wyjść na scenę, zaśpiewać, byłby idealną opcją. Niestety, zostało mu siedzenie przy barze, chlanie i próbowanie skupić się na melodii, zamiast na głosach ludzi, którzy albo byli zbyt zlani, żeby zauważyć własny brak zdolności, albo naprawdę mieli coś nie po kolei w głowach. Hide jeszcze nie zadecydował, która opcja pasowała mu tutaj bardziej. I jasne, nie wyglądał na zachwyconego, ale gdy zobaczył to zmartwione spojrzenie kumpla, odpowiedział tylko jednym gestem. Środkowy palec był naprawdę uniwersalny i chyba załatwiał sprawę, nieprawdaż? Shichirou naprawdę powinien przestać martwić się o starszego aż tak bardzo. Oikawa doskonale rozumiał swoją obecną sytuację i jeśli wytrzymał ten krótki czas przed przyjazdem do Korei w ich współdzielonym mieszkaniu, gdzie wszystko przywodziło na myśl tylko i wyłącznie zespół, to jeden wieczorek karaoke też go nie zabije. Zamiast odpowiadać, najzwyczajniej w świecie zdzielił blondyna w łeb, decydując, że kopniak wymaga zbyt dużej gimnastyki. Cóż, najważniejsze jest, że przekaz Hide’a był wystarczająco jasny, prawda? Sprzeczanie się z nim zwykle nie miało najmniejszego sensu, a obaj doskonale wiedzieli, że gitarzysta powinien skorzystać z okazji na dobrą zabawę, jeśli takowa już się nadarzyła. Kto wie, jak zareaguje basistka, na pojawienie się oryginału? Zsunął się z krzesła, przechodząc bliżej sceny.
Pierwsza reakcja piosenkarki rozbawiła Oikawę, zwłaszcza, że zmianę jej mimiki dało się bez problemów zauważyć. No tak, z tego co się orientował, dla wielu fanek takie historie były spełnieniem marzeń. Zresztą, niecodziennie spotyka się japońskich rockmanów w koreańskim barze. Plusem dla basistki było niewątpliwie to, jak szybko się otrząsnęła – nawet sam Hide uśmiechnął się pod nosem, obserwując występ ze swojego miejsca pod ścianą. Ta akcja miała być tylko żartem, chwilą rozrywki, ale dziewczyna poniekąd przeszła oczekiwania mężczyzny. Jasne, występowała po totalnych beztalenciach, ale potrafił rozróżnić dobry głos, od beznadziejnego, a tutaj bez wątpienia miał do czynienia z tym pierwszym. I wszystko byłoby naprawdę zajebiście, gdyby nie fakt, że mógł tylko oglądać, powtarzając słowa co najwyżej w myślach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kobayashi Shichirou

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t409-kobayashi-shichirou
Wiek : 28
Wzrost i waga : 177 cm | 70 kg
Orientacja : Heteroseksualny

PisanieTemat: Re: Drink up   Czw Cze 09, 2016 11:30 pm

To normalne, że martwił się o niego. To w końcu Hide, jego najlepszy przyjaciel., jego brat i utrapienie życia. Nie mógł pozostawać na niego obojętny. Tak więc kwestia jego samopoczucia i krtani była dość istotna. Szukanie kogokolwiek na jego zastępstwo nie wchodził w grę. To by było nie w porządku, poza tym nigdzie nie znaleźliby nikogo choć w połowie takiego jak Oikawa. Byli dla siebie jak rodzina więc nawet tymczasowe odsunięcie kogoś nie mogło mieć miejsca. Młodszy zamierzał dopilnować, by wrócił jak najszybciej do zdrowia i by w przyszłości ponownie nie doprowadził się do takiego stanu. Gdyby tak się stało byłby to koniec BE, czego obaj by chyba nie przeżyli. W końcu ich zespół był ich całym światem.
Rozbawiła go reakcja dziewczyny, ale też pozytywnie zaskoczyła. Obawiał się, że jego nagłe wtargniecie mogło ją wybić z rytmu lub totalnie sparaliżować i byłby nici ze wspólnego grania. Jak wiemy taka okazja, by zagrać ze swoim idolem zdarza się raz w życiu, o ile w ogóle ma miejsce. Nie wolno jej zmarnować. Tym lepiej dla Koreanki, że ochoczo podjęła inicjatywę włączając się do gry. To nie było to samo co z resztą Butterfly Effect, czegoś brakowało, ale i tak Shin zamierzał się dobrze bawić, robiąc to co kocha. Szybko wypatrzył w tłumie Hidea, szczerząc się do niego jak wariat na chwile gubiąc swój marny bo marny ale wizerunek sceniczny. Na propozycję Kyungie odpowiedział skinieniem łowy i na koniec utworu płynnie przeszedł w kolejny. Znajome mu dźwięki popłynęły z głośników, a scena zatrzęsła się nie przygotowana aż na taką dawkę energii ze strony gitarzysty. W końcu organizatorzy raczej nie spodziewali się, że ich mały wieczór karaoke może się zmienić w mini koncert z prawdziwego zdarzenia. Dodatkowo publiczność zdecydowanie podłapała ich zamysł, żywo angażując się w wykonywaną piosenkę. Ciekawe tylko ile osób z tego tłumu zdawało sobie sprawę z tego, że właśnie słuchają utworu oryginalnie wykonywanego właśnie przez tego wariata na scenie.
Skończyli z efektownym szarpnięciem w struny i przy akompaniamencie  gorących owacji. Jung się spisała i choć zdecydowanie ta wersja różniła się od pierwotnej, miała w sobie odpowiedni pazur. Shin podszedł do niej, objął ją ramieniem i razem zeszli ze sceny. Szybko uporali się z kablami odłączając swoje i pożyczone maleństwa.
-Idziesz? – to nie było pytanie, raczej ponaglenie by poszła za nim. Przecież nie zamierzał pozwolić jej teraz  odejść czy zniknąć w tłumie. Swoim występem zapewniła sobie wieczór w ich towarzystwie czy miałaby na to ochotę czy nie. Szybko dołączyli do Hidea, stając przy nim – Zabieramy młodą na drinka. Właśnie… ty jesteś? – drugą część skierował już ewidentnie do dziewczyny. Co prawda  pewnie przez resztę wieczoru będzie się do niej zwracał per „młoda”, ale imię wypadałoby znać. Znając jego, szybko mu wyleci z głowy, ewentualnie przekręci je na mnóstwo sposobów, ale przejmować się tym nie zamierzał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Heo Jinkyung

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t339-heo-jinkyung http://trainee.forumpolish.com/t365-jing#714 http://trainee.forumpolish.com/t366-jingiel#715
Wiek : 22
Wzrost i waga : 176 / 51
Orientacja : Biseksualna

PisanieTemat: Re: Drink up   Pią Cze 10, 2016 7:47 pm

Jak dawno nie pozwalała sobie na takie szaleństwo... Dopiero stojąc na tej prowizorycznej scenie zrozumiała, jak bardzo różni się jej obecny styl życia od poprzedniego. Musiała się mocno uspokoić, uczyła się, jak grać pewną wybraną dla niej przez wytwórnię rolę, nie mogła pozwolić sobie na takie "odpały" jak dziś. Bo co powiedzą fani? Przecież nie do pomyślenia byłoby im nawet zobaczyć ją pijącą w klubie, co dopiero w trakcie catfightu, tak jak kiedyś się jej zdarzało. Faktycznie, przeszła długą drogę i zapewne odmieniła swój charakter nawet na lepsze, ale nie oznaczało to, że przestała tęsknić za tym światem, który zostawiła gdzieś w tyle. Może jak będzie się dobrze sprawować to uda jej się przekonać wytwórnię do tego, by dokooptowała jej zespół? Albo może zrobi rockowy subunit z Yuri? Kiedyś nawet na ten temat rozmawiały, w Japonii na pewno sprzedałyby się idealnie, a Jing wróciłaby do swoich korzeni, tak jak to właśnie robiła teraz.
Podobała jej się reakcja ludzi, te rozbiegane spojrzenia krążące między nią a gitarzystą. Wiadome było, że robili show, jakiego nikt się tutaj tak naprawdę nie spodziewał. Sama przyglądała się ludziom z zainteresowaniem i nawet zauważyła stojącego gdzieś pod ścianą Hidefumiego, jednak uznała, ze to pewnie ktoś do niego podobny (w końcu tak naprawdę był raczej niziutki z jej punktu widzenia, a nie wiedziała nic o jego wzroście). Oj, będzie miała o czym opowiadać. A jej kumple będą żałować, że nie wybrali się tutaj razem z nią.
Zakończyła utwór pozą prawie typową dla girlgroupów podczas sesji zdjęciowej, używając basu jako rekwizytu, jednocześnie posyłając publice zadowolony uśmiech. Nawet nie protestowała, gdy de facto obcy jej mężczyzna ją objął. Zeszła grzecznie ze sceny, przeczesując jasne włosy dłonią, by chwilę pobawić się z kablami. Nie było tego dużo, więc już po chwili mogła usłyszeć kolejne słowa skierowane w jej stronę. Czy idzie?
Nie zastanawiała się długo. Z jednej strony było to prawdopodobnie skrajnie niebezpieczne, ale biorąc pod uwagę fakt, że tamten facet był raczej znany, pewnie też miał jakieś podstawowe pojęcie o konsekwencjach popełnienia przestępstw przez gwiazdy. W dodatku adrenalina nadal robiła swoje, więc tylko skinęła głową, biorąc swą gitarę znowu pod pachę. Nie minęła chwila, jak już zrównała się krokiem z mężczyzną. I jednak okazało się, że na scenie oczy jej nie myliły i faktycznie ... zobaczyła wokalistę jednego ze swoich ulubionych zespołów. Spełnienie marzeń.
- Jinkyung. Jak wam lepiej, mówcie Jin. - powiedziała jeszcze na wpół oszołomiona całym natłokiem zdarzeń, na wpół szczęśliwa z tego, że taka okazja przydarzyła się właśnie jej. Po chwili dopiero zebrała się w sobie, by odezwać się do Oikawy. - Mam nadzieję, że nie rzępoliłam za bardzo~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Oikawa Hidefumi

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t407-oikawa-hidefumi#973 http://trainee.forumpolish.com/t411-the-rocker
Wiek : 28
Wzrost i waga : 167cm 60kg
Orientacja : hetero

PisanieTemat: Re: Drink up   Pią Cze 10, 2016 8:42 pm

Ckliwe wyznania dozgonnej miłości zostawmy lepiej na czas, kiedy obaj będą zbyt pijani, żeby pamiętać o nich kolejnego dnia. Co za dużo to niezdrowo, szczególnie że w ich codziennym wydaniu uczucia objawiały się raczej przyjacielskim kuksańcem w bok albo walnięciem w łeb niż przepełnionym emocjami uściskiem rodem z romantycznej komedii czy łzawymi zapewnieniami o wzajemnym wsparciu. Na pewno mieli swobodniejszy stosunek do własnego wizerunku, w porównaniu do tego, który prezentowali sobą koreańscy idole. Chociaż spędzał w Korei dopiero pierwszy tydzień, miał już okazję troszeczkę się w sprawie rozeznać i, powiedzmy szczerze, gdyby kiedykolwiek chciał się przerzucić na pop (jak idiotycznie by to nie brzmiało), zwyczajnie skończyłby jeszcze przed startem. Te wszystkie wymagania i obłożenia były z punktu widzenia mężczyzny po prostu idiotyczne i zupełnie bezsensowne, bo co niby jest przyjemnego w podążaniu za bezmózgimi lalkami, które idealnie dopasowują się do tego, czego wymaga od nich społeczeństwo? Naprawdę podziwiał tych ludzi za wytrwałość, ale jednocześnie trochę go śmieszyli.
Napotkawszy to radosne spojrzenie przyjaciela, tylko pokręcił głową. Shichirou z gitarą i na scenie był kompletnym wariatem, chociaż Oikawa chyba nie powinien mu tego wypominać, kiedy sam bardzo często wcale nie zachowywał się lepiej. Wprost nie mógł się doczekać powrotu na scenę, szczególnie teraz, kiedy mógł tylko słuchać ich piosenki, zamiast aktywnie w niej uczestniczyć. Jeszcze parę miesięcy i znowu weźmie do ręki mikrofon…
Mógł się spodziewać, że Kobayashi przyprowadzi dziewczynę ze sobą. I spokojnie mógł także przewidzieć, że takowa będzie sporo wyższa od niego, skoro niemalże dorównywała wzrostem gitarzyście. Może dlatego nawet na chwilę nie ruszył się ze swojego miejsca, dając im czas na ogarnięcie sprzętu i modląc się w duchu, że kolejny występ będzie choć w jednej czwartej równie dobry co ten sprzed momentu. Chwila samotności nie trwała zbyt długo i wspomniana parka stanęła na wprost wokalisty, a blondyn obwieścił najbardziej oczywistą z oczywistości. Zamiast jednak przywitać się z dziewczyną (albo chociaż na nią spojrzeć), Hide wyjął z kieszeni telefon, szybko wpisując wiadomość przeznaczoną raczej dla jego przyjaciela.
Sugerujesz że stawiasz, Shi-chan?
Dopiero kiedy basistka się odezwała, mężczyzna odwrócił głowę w jej stronę. Być może dzieliło ich te niemalże dziesięć centymetrów, ale w tej sytuacji wzrost nie miał większego znaczenia – przez krótki moment po prostu mierzył Koreankę wzrokiem, jakby próbując doszukać się w niej czegoś interesującego. Najwyraźniej Hide naprawdę lubił sprawiać nieprzyjemne pierwsze wrażenia i onieśmielać ludzi. Później znowu ograniczył się do telefonu, sprawnie wybierając kolejne znaki hiragany.
Nie spierdoliłaś, młoda.
Jinkyung czy Jin, najprawdopodobniej dla nich imię nie było aż takie ważne, jeżeli chodziło o konwersację. Może przyda się na przyszłość, ale nie na teraz. Tak czy owak, najpierw pokazał dziewczynie ekran i dopiero wtedy rzeczywiście się do niej uśmiechnął.
Dobra robota.
Wyciągnął nawet rękę w jej stronę, ewidentnie nie przejmując się dzielącymi ich centymetrami ani jakimiś z góry ustalonymi zasadami nawiązywania znajomości. Zresztą, przytulał wcześniej niezliczoną ilość fanek (chociażby pozując do zdjęć), a ta konkretna zdecydowanie urozmaiciła im wieczór.
Idź po wódkę, Shin i rozlicz się z gitary. Ogarniemy jakieś miejsce.
Zarządził w końcu, bo przecież nie było sensu pchać się całą trójką do baru, a później z powrotem przedzierać przez tłumek klientów Drink Up. Poza tym, coś mu mówiło, że ten wieczór na jednym kieliszku się nie skończy, bo przecież noc była jeszcze młoda.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kobayashi Shichirou

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t409-kobayashi-shichirou
Wiek : 28
Wzrost i waga : 177 cm | 70 kg
Orientacja : Heteroseksualny

PisanieTemat: Re: Drink up   Sob Cze 11, 2016 9:18 am

Nie mógłby być idolem w Korei czy raczej zaczynać swojej kariery w tym kraju podporządkowując się zasadom tu panującym. I pomijamy tu już nawet kwestie, że ze stylem bycia Shina, kończył by na portalach plotkarskich ze skandalem w co drugi czwartek i co trzecią środę. Dodatkowo odnosił wrażenie, że artyścią stąd często w złotych klatkach, mają wszystko, poza swobodą zachowania. Muszą non stop uważać co robią, jak ludzie zareagują, nie mogą porządnie się zabawić, umówić z przypadkową osobą, bo od razu wszyscy będą ich za to oceniać. To trochę chore. Kobayashi zdecydowanie wolał pod tym względem Japonię, choć przecież i tam jakiś tam norm musieli przestrzegać i wcale tak kolorowo nie było. No ale przecież są gwiazdami rocka, więc raczej gdzieś mieli konwenanse. Chcieli wyjść na miasto, to wychodzili, chcieli zalać się w trzy dupy, robili to, szybki numerek, why not. Chyba naprawdę długo by się tu nie utrzymał.
Czemu Hide nie mógłby teraz spojrzeć na to z innym nastawieniem. Już wie jak się czuje fan, na ich koncercie. Ok to nie było do końca to, ale zawsze coś. Jeszcze wróci na scenę szalejąc jak jeszcze miesiąc temu. To tylko okres przejściowy, znowu będzie wariatem siejącym z Kobayashim spustoszenie.
Ręka blondyna poszybowała zdzielając wokalistę po głowie, dokładnie chiwlę po odczytaniu wiadomości. -Jej tak, nad tobą jeszcze pomyślę – odgryzł się bo jak idiota pyta. Ok pytanie retoryczne ale jak wiemy, ta dwójka lubiła się drażnić na każdej linii. Również przez kompletnie bezsensowne pytania. Bo przecież, skoro ją zabrał było oczywistym, że jej postawi tego drinka czy co tam będzie chciała. Tyle że pod koniec wieczoru, nie tylko jego portfel będzie pusty. Niech Hide taż okaże gest, jak na dobrego idola przystało.
Ok imie podane, pewnie nie będzie zapamiętane, ale „młoda” zostanie na wieki. Tak serio to faktycznie nie było im ono do niczego potrzebne, ale wypadało zapytać. Ot, żeby im nie zarzuciła kompletnej ignorancji czy czegoś tam. Sprawiajmy dobre wrażenie przez jeszcze te 5 minut.
-Przyznaj się, że chcesz z młodą sam zostać. Tylko wiesz, nie zagadaj jej jak mnie nie będzie – wyszczerzył się bezczelnie jawnie dogryzając mu z brakiem głosu. Zabrał gitarę i faktycznie zaraz zniknął w tłumie szukając kolesia, od którego ją pożyczył. Nawet grzecznie mu podziękował, znaczy w jego wykonaniu brzmiało to na zasadzie, skinienia głowy i poklepaniu po plecach ale zawsze coś. Zamówił im łącznie 9 shotów, tak na rozgrzewkę i nawet był łaskawy wziąć szklankę soku jakby ich młoda towarzyszka po całej tej kolejce jednak stwierdziła, ze zapojka się przyda. Lawirowanie między tłumem z tacą z kieliszkami proste nie było, ale w końcu dotarł do wybranego przez nich stolika bez rozlewania czegokolwiek. Ah te lata wprawy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Heo Jinkyung

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t339-heo-jinkyung http://trainee.forumpolish.com/t365-jing#714 http://trainee.forumpolish.com/t366-jingiel#715
Wiek : 22
Wzrost i waga : 176 / 51
Orientacja : Biseksualna

PisanieTemat: Re: Drink up   Sob Cze 11, 2016 6:34 pm

Sama nie sądziła, że będzie kiedykolwiek w stanie podporządkować się tym wszystkim regułom. Przecież gdyby nie jej niegdysiejsza miłość do Jaehyuna (ta, która nawet powoli jej wracała, ale to była ogromna tajemnica), nie znalazłaby się w ogóle w BNS. A tak, nie dość, że się dostała, to jeszcze udało jej się rozwinąć znacznie bardziej, niż kiedykolwiek w historii Bipolar Complex. Co prawda tęskniła za tymi czasami, kiedy mogła robić cokolwiek tylko chciała, ale teraz też nie było jej źle. Wręcz przeciwnie, nowe doświadczenie ją ubogaciło i mogła ze spokojem powiedzieć, że z rozdmuchanej dziewuchy zrobiło z niej prawdziwą kobietę.
Po fandomie krążyły różne plotki na temat powstania zespołu i relacji między wokalistą a gitarzystą - mimo to zobaczenie tego na własne oczy sprawiło, że Jing została postawiona w dość dziwnej sytuacji. Bo z jednej strony co to za przemoc fizyczna (odezwał się w niej instynkt lidera), a z drugiej... to było wyjątkowo zabawne. Zwłaszcza, że tak naprawdę nie było żadnego powodu do takiej reakcji. Natomiast Jinkyung parsknęła cicho śmiechem, zasłaniając sobie usta dłonią. I nawet była w stanie powiedzieć, że nie trzeba, że ma pieniądze na alkohol, ale... powiedzmy sobie szczerze, nie spała na kasie i mogła ją wydać w zupełnie inny sposób, ale skoro Shichirou stawia.
Te obcinanie wzrokiem faktycznie, nie należało do przyjemnych, zwłaszcza, że Jinkyung nie lubiła się śmiać z tego, że ktoś jest od niej niższy, ale to samo w sobie implikowało zabawne sytuacje. Zresztą, Hide mógł się pocieszać faktem, że prawdopodobnie nie był jedynym facetem, który cierpiał na tę przypadłość w tym właśnie klubie. Zresztą, wzrost nie miał nic do rzeczy, jeżeli chodziło o atrakcyjnego mężczyznę, prawda?
Czytając kolejne znaki hiragany, uśmiechnęła się pod nosem na to "młoda". No cóż, chyba w ich świadomości pozostanie znana pod tym pseudonimem na wieki wieków. Ale pochwała z ust, a raczej telefonu idola nie mogła przecież być jej obojętna.
- Dobór piosenki mnie uratował, dobra robota. - w końcu miała przecież możliwość pochwalenia ich, nikt nie mógł jej tego zabronić. Zwłaszcza, że w jej naturze nie leżało przyjmowanie komplementów, a zwłaszcza komplement od jej bądź co bądź sunbae był wielkim wyróżnieniem. Nawet skorzystała z propozycji i objęła go delikatnie za ramię, raczej ze względu na próbę utrzymania nerwów na wodzy i nieśmiałości, niż z konwenansów personalnych. Zwłaszcza, że ich zachowanie dowodziło, że mają je za nic.
- Tam jest dobre miejsce. - powiedziała w końcu, trochę nad głowami ludzi znajdując wolne miejsca w strefie, którą można było nazwać pół-vipowską. Po prostu jedna wolna loża, odgrodzona od innych miejsc schodkami. Nie trzeba było się martwić, że ktoś niepożądany się tam zjawi. I kiedy doszli już na miejsce, musiała zapytać. Ciekawość drążyła jej dziurę w brzuchu.
- To przez tamtą operację? - spytała, wskazując najpierw na telefon, następnie na gardło mężczyzny. Bo co ona mogła o tym wiedzieć? Temat jakoś nigdy nie był jej bliski, nawet nie poprawiało tego faktu to, że pochodziła z raczej medycznej rodziny. Miała nadzieję, że Oikawa nie zareaguje na te pytanie jakoś posępnie, bo przecież mogła to być dla niego kwestia drażniąca, ale Jinkyung była Bogu ducha winna! Na całe szczęście szybko zjawił się i Shichirou, którego musiała pochwalić za lawirowanie z tą tacą przez tłumy i nie uronienie nawet kropelki. Dobra robota. Ale to przecież można było łatwo wyczytać z jej skrzących w skąpym świetle oczu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Oikawa Hidefumi

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t407-oikawa-hidefumi#973 http://trainee.forumpolish.com/t411-the-rocker
Wiek : 28
Wzrost i waga : 167cm 60kg
Orientacja : hetero

PisanieTemat: Re: Drink up   Sob Cze 11, 2016 7:23 pm

Właściwie ten „co drugi czwartek i co trzecia środa” w wydaniu całego zespołu bardzo szybko mogłoby się zmienić w „codzienna dawka świeżutkich ploteczek”, bo, bądźmy szczerzy, oni wszyscy byli siebie warci i raczej ciężko wskazywałoby się jednego, głównego sprawcę kulturowej katastrofy. Nikt nie oceniał ich przez pryzmat imprezowego stylu życia (może poza niektórymi matkami fanek, ale one akurat nie miały zbyt wiele do gadania), więc dopóki takowy im odpowiadał… Cóż, na pewno w żadnym wypadku nie podpadali pod kategorię popowych, przyjaznych dla środowiska grup. I całe szczęście.
Hidefumi zdecydowanie nie czuł się jak fan na ich koncercie, ale może lepiej nie wspominać o tym na głos, wciąż w świetle niedawno odwołanej trasy. Wbrew temu co wokalista mówił i co dawał po sobie poznać, naprawdę czuł się winny całego tego zamieszania, problemów które przyniosła jego niedyspozycja. Jasne, nikt nie wskazywał palcem, wręcz przeciwnie – wszyscy go wspierali, ale jednak podświadomość miała na ten temat własne zdanie. A co do samego szaleństwa publiki… przecież oni też mieli swoich ulubieńców, prawda? Hide chyba nie musiał przypominać przyjacielowi tego pięknego wieczoru, kiedy w wieku kilkunastu lat wymknęli się z domów tylko po to, by zobaczyć jeden występ na żywo! Co wcale nie utrudniało mu otwartego droczenia się z fanami, gdy sam stał na scenie czy nawet podczas zwykłych spotkań z nimi przed koncertem czy po nim.
Nie zdążył uniknąć uderzenia, co wcale nie znaczy, że się go nie spodziewał. Dobrze wiedział, jak Shichirou reaguje na zdrabnianie jego imienia w ten sposób, ale to bynajmniej nie powstrzymywało mężczyzny przed używaniem go w przeróżnych sytuacjach. Niby czemu nie? Pacnięcie w potylicę wcale nie należało do wyjątkowo bolesnych, nie wspominając już nawet o tym drobnym fakcie, że przecież Hide zrobił dokładnie to samo, wyganiając przyjaciela na scenę. Po prostu tej zagrywki Jinkyung jeszcze nie widziała, ale za to teraz mogła być świadkiem zaczepnego smirka i zadarcia brody skierowanego pod adresem gitarzysty. Śmiech Koreanki, przynajmniej ze strony Oikawy, został raczej zignorowany, może poza ukradkowym zerknięciem w jej stronę.  
Jeszcze w kwestii pieniędzy… tym dwóm kasy na alkohol nigdy nie brakowało, a już na pewno nie teraz, kiedy ich kariera miała dość czasu by rozwinąć się bardzo prężnie i zapewnić bardzo dobre źródło zarobku. I tylko kwestią czasu było wyciągnięcie portfela również przez Hidefumiego, akurat to nie podlegało dyskusji. Ot, pozwalał żeby Shin zajął się tym jako pierwszy, a poza tym, korzystał z faktu, że blondyn nie tylko rozumiał koreański i potrafił się w nim dogadać, ale w ogóle mógł się dogadać. Oikawa nie miał takiego luksusu z przyczyn oczywistych.
Nie mówisz przypadkiem o sobie, Shi-chan?
Odparował na tyle szybko, na ile był w stanie, chociaż w praktyce oznaczało to, że musiał zrezygnować z jakiegoś brutalniejszego przejawu przyjacielskiej miłości, bo Kobayashi znalazł się zwyczajnie poza zasięgiem jego ręki… albo nogi, to akurat nie miało większego znaczenia. Zamiast tego została mu Koreanka i ograniczone metody komunikacji, ale to chyba nie stanowiło większej przeszkody, biorąc pod uwagę, że Hide powoli dochodził do jakiegoś mistrzostwa w tempie wpisywania wiadomości.
Dzięki. Chociaż zamiast „uratował” powiedziałbym „zwrócił uwagę”.
W normalnych okolicznościach to pierwsze słowo byłoby pewnie rozbawionym prychnięciem, teraz wszystko wyglądało właściwie podobnie, tyle, że z gardła mężczyzny nie dobył się żaden dźwięk, co zresztą z powodzeniem dało się wcześniej przewidzieć. Skinął tylko głową na dobór miejsca i najzwyczajniej w świecie ruszył za nią, w krótkim czasie zajmując ich mini-lożę.
Yea, jeszcze przez jakiś czas. Jesteś dobrze poinformowana, hm?
Pewnie kilka dni wcześniej to pytanie robiłoby na Oikawie większe wrażenie, teraz jakoś nie miał za złe, że poruszyła ten temat. Była ciekawa, jasne, i właściwie to nawet mógł się tego spodziewać, biorąc pod uwagę, że jego tymczasowy sposób komunikacji nie należał do codzienności. Stan jego krtani wciąż pozostawiał wiele do życzenia, w końcu wciąż była świeżo po zabiegu, ale powoli oswajał się z myślą, że na powrót na scenę musi poczekać. Tak jak wcześniej zapewniał Shina, że w porządku jest oglądanie durnego wieczorku karaoke.
Lata praktyki, co stary?
Zwrócił się do kumpla, przy okazji pozwalając przeczytać wiadomość także Jin, którą zaprosił na miejsce obok siebie, czyli wkrótce bardzo efektywnie pomiędzy nim samym, a gitarzystą. I tylko naturalnym było, że kiedy alkohol znalazł się na stoliku, a tyłek Shichirou na kanapie, sięgnął po kieliszek, czekając aż reszta zrobi to samo. Pomińmy oczywiście, że ta wódka bynajmniej nie powinna być przez rockmenów nazywana „rozgrzewką”. W końcu trochę już tego wieczora wypili.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kobayashi Shichirou

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t409-kobayashi-shichirou
Wiek : 28
Wzrost i waga : 177 cm | 70 kg
Orientacja : Heteroseksualny

PisanieTemat: Re: Drink up   Sob Cze 11, 2016 9:13 pm

W ich przypadku takie kuksańce były kompletnie na porządku dziennym. Ba jeśli ich nie było, jeśli nie grali sobie nie dogryzali było to jawną oznaką że coś było nie tak. W sumie od początku ich znajomości działali sobie na nerwy , tyle że wtedy było to w mniej pozytywnym aspekcie. Wtedy chcieli się zabić, lub w najlepszym przypadku upozorować wypadek. Ba nawet do bójek dochodziło. Teraz też pięści i nogi szły w ruch, łącznie wykręcaniem sobie sutów tylko po to by drugiemu dopiec dla zasady. Ich relacje były zdrowo porąbane, ale żaden z nich nie zamieniłby ich na żadne inne. To parsknięcie śmiechem tylko sprawiło, że Shin uniósł brew zerkając na dziewczyny na zasadzie „ale że co?”. Co tu było tak bardzo zabawnie zaskakującego? To byli typowi HiShin w całej swojej okazałości. No dobra, nie całej, bo normalnie tutaj padłaby cała masa pyskówek w ich wykonaniu, a tak na „rękoczynach” kończymy.
-Przepraszam cię bardzo, słuchanie mnie to sama przyjemność, ja nikogo nie zagaduje – stwierdził tą jawną oczywistość od razu robiąc unik na wypadek gdyby Hide postanowił i na to odpowiedzieć kopniakiem jak wcześniej. Ze śmiechem zniknął w tłumie by dostać się do wodopoju. Z taca lawirował pośród tłumu, wódka wylądowała na stole i wszyscy byli zadowoleni. Ukłonił się przed nimi niczym aktor teatralny na zakończenie sztuki. Brakowało mu jeszcze owacji na stojąco, skoro duma i aprobata w oczach była. Ale fakt faktem wprawę w noszeniu drinków już miał. I to w znacznie gorszych warunkach i większym upojeniu alkoholowym. Teraz to było dziecinnie proste, ale uznanie jak najbardziej wskazane.
-Wiadomo. Chociaż później po prostu przyniosę całą butelkę. Nie chcę mi się latać tam co chwilę, jeszcze do tego przywykniesz – z resztą wiaderko z lodem i schłodzoną wódką brzmiało o wiele lepiej niż góra kieliszków piętrząca się na stoliku. Plus serio, z ich obecnie wypitą ilością alkoholu niedługo może się pojawić problem z kelnerowaniem. Szczególnie że tłum na parkiecie się powiększał, a dzięki ich występowi zdecydowanie zachowywał się bardziej entuzjastycznie niż kiedy tu przyszli.
To było aż tak do przewidzenia, że Kyungie wyląduje między nimi? W zasadzie… Shin nawet jakby nie miał miejsca u jej boku, to i tak by się jakoś wepchnął. Nie żeby coś, ale Hide mu na chwilę troszkę zbrzydł i czas nacieszyć oko o wiele ładniejszymi widokami. A skoro też wokalista nie potrzebował już tłumacza, to siedzenie obok niego przestawało mieć sens. Usiadł nieco bokiem opierając kostkę na swoim udzie i sięgnął po alkohol. Po części, ktoś inny na ich miejscu, po tym co już wypili, leżałby w stanie wskazującym na pierwszej, lepszej powierzchni płaskiej. Ci zaś trzymali się wprost nienagannie. Eh te lata praktyki, mocą głowa i wątroba na wakacjach.
-Wiecie jaki jest problem z piciem. Gdy wydarzy się coś złego, pijesz, żeby zapomnieć. Kiedy zdarzy się coś dobrego, pijesz, żeby to uczcić. A jeśli nie wydarzy się nic szczególnego, pijesz po to, żeby coś się działo. A dziś nachlejemy się dla samej radości picia – obwieścił podnosząc kieliszek nieco wyżej i zaraz wychylił jego zawartość jednym haustem. Ot typowy Shin, pił dużo, rzucał randomowymi cytatami bo nikt mu tego nie mógł zabronić po czym szczerzył się jak wariat ewidentnie będąc z siebie zadowolonym.
-Dobra młoda, wiemy już jak masz na imię, że jesteś nasza fanką i wymiatasz na basie. Mów więcej – zaczął zagadując ją. Początki rozmowy zawsze były nieco hmmm… nie wiadomo od czego zacząć. A tak może rzuci jakąś ciekawostką do której będą mogli się doczepić. Znaczy się rozwinąć temat.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Heo Jinkyung

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t339-heo-jinkyung http://trainee.forumpolish.com/t365-jing#714 http://trainee.forumpolish.com/t366-jingiel#715
Wiek : 22
Wzrost i waga : 176 / 51
Orientacja : Biseksualna

PisanieTemat: Re: Drink up   Wto Cze 14, 2016 7:48 pm

Ech, ale mimo wszystko miło było popatrzeć na to, jak sobie dogryzają. Normalnie było to przez nią postrzegane jako forma dogryzania sobie, coś w stylu "kto się czubi ten się lubi". Może w Japonii mogło to wydawać się jakby otwartą wrogością, ale Jing sama sobie z tego wiele nie robiła. Co prawda byłaby mocno zmartwiona tym, gdyby jej koleżanki z zespołu okazywały sobie uczucia w taki sposób, ale na całe szczęście, jeżeli już zapewniały się o swym afekcie, szły albo full queer, albo wcale. Co w sumie nie przeszkadzało jej w najmniejszym stopniu, bo dlaczego? Lepiej, żeby się wszystkie kochały, niż żeby miały jakiekolwiek spiny między sobą. Zasadne czy nie. Wtedy liderom się po prostu lepiej śpi, a i praca wydaje się jakaś prostsza i przyjemniejsza.
I w sumie już miała protestować, że przecież nie wypije aż tak dużo, ale patrząc na stan mężczyzn, który wskazywał, że alkohol powoli zaczynał działać stwierdziła, że po prostu lepiej dzisiaj puścić hamulce, chociaż odrobinę i wyszaleć się. W końcu nie miała do tego za dużo okazji, reżim wytwórniowy sprawiał, że gdy miała tylko wolną chwilę, wolała ją przespać, a nie szlajać się po klubach. Kto wie, kiedy następnym razem uda jej się wyrwać? I to w dodatku w tak doborowym towarzystwie?
- Faceci nie mówią sztucznych komplementów, więc dzięki. - odpowiedziała na tamto korygowanie dotyczące "uratowania" i "zwracania uwagi". W sumie to nawet poczuła się w tym momencie dumna. Usłyszeć komplement od faceta to jedno, od swojego idola to drugie, ale Hide nie wyglądał z kolei na kogoś, kto rzucał nimi na prawo i lewo. Może z racji tego, że nie mógł mówić, a papier (czy telefon) lepiej absorbuje słowa i przez to bardziej się nad nimi myśli... W każdym razie, naprawdę, zrobił jej tym dzień.
- Plotki szybko się rozchodzą. Ale pewnie szybko dojdziesz do siebie, z twoim uporem to raczej pewne. - powiedziała, na moment przechylając się do przodu, by szepnąć mu do ucha - Ale postaraj się nie krzyczeć na Shin-chana zanim doktorzy pozwolą ci mówić. - powiedziała w pełnej konspiracji, gdy wyższy z mężczyzn się oddalił, kończąc to niezwykle rozbawionym uśmiechem. A dalej? Dalej już było tylko z górki.
Nim się spostrzegła siedziała już pomiędzy nimi dwoma, czując się początkowo lekko niekomfortowo, bo przecież dawno kontaktu, tak bliskiego, z mężczyznami nie miała, poza tym, w sumie się nie znali... I co innego, gdyby była tam jeszcze jakaś dziewczyna. A tak, to była zdana sama na siebie. I na czytanie tego, co pisał Hide ze słuchaniem toastów Shichirou włącznie. Ale co tam, trzeba korzystać!
- Na sucho się słabo opowiada. - zwróciła uwagę siedzącemu po jej prawicy gitarzyście, chwytając sprawnie kieliszek i jednym haustem go opróżniając. Miała pewne doświadczenie w piciu, pomimo jej dość młodego wieku. Ale imprezy z Bipolar Complex też bywały ciekawe. Przełknęła alkohol, krzywiąc się jedynie delikatnie, po czym odłożyła go z cichym stuknięciem na stół.
- Miałam kiedyś własny zespół. Wydaliśmy dwie płyty, potem nasz wokal pokłócił się z gitarzystą i się rozpadliśmy. - powiedziała w skrócie historię swojego zespołu, oczywiście pomijając znany już jej fakt, że tamci dwaj pokłócili się tak naprawdę o nią. Bo to przecież nie było ważne w tej historii, ważne, że to co dobre, się skończyło. - Tamta pierwsza piosenka, to nasza, autorska. Pisałam teksty, robiłam za backup, no i jeszcze bas. Dobre czasy. - rzuciła jeszcze, zaraz chwytając drugi kieliszek.
- Ale żeby nie niszczyć atmosfery, robię teraz wszystko, by jeszcze raz stanąć na scenie. Już nie w rockbandzie, ale nadal. Twoje zdrowie, Hidefumi-san. -uniosła kieliszek do góry, jednak niżej od nich, coby nie zepsuć poprawnego kanpai.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Drink up   

Powrót do góry Go down
 
Drink up
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: SEOUL :: Rozrywka-
Skocz do: