IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Drink up

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Oikawa Hidefumi

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t407-oikawa-hidefumi#973 http://trainee.forumpolish.com/t411-the-rocker
Wiek : 28
Wzrost i waga : 167cm 60kg
Orientacja : hetero

PisanieTemat: Re: Drink up   Sro Cze 15, 2016 1:31 am

Różni ludzie okazywali wzajemną sympatię na najróżniejsze ze sposobów – Shin i Hide, tak samo jak reszta „Butterfly Effect” wybierali ten najodpowiedniejszy dla ich charakterów. Wcale nie oznaczało to, że ich umiejętność prowadzenia kulturalnej rozmowy jest bliska zeru. Nawet wręcz przeciwnie, bo przecież jeśli już rzeczywiście musieli zachowywać się poważnie, to tak się zachowywali. Czuli się w swoim towarzystwie wybornie, a tę wspaniałą atmosferę panującą w zespole przenosili także na scenę. Niezliczona ilość koncertów przebiegła pod znakiem dobrej zabawy, bo przecież nie ograniczali się tylko do odgrywania swojej roli – jak chociażby ten raz, gdy Hide zupełnie spokojnie zakłócił jedną z solówek, postanawiając, że akurat on chciałby odwalić robotę z kostką, zostawiając przyjacielowi chwyty. Na pierwszy rzut oka było widać, że robili to nie pierwszy raz, bo zgrali się z miejsca, a Shichirou nawet się nie zaciął, wraz z resztą kontynuując jak gdyby nigdy nic. Spójrzmy prawdzie w oczy, ich zespół był jak rodzina, a może nawet bliżej, jeśli brać pod uwagę ilość wiadomości tekstowych wysyłanych do obu tych podkategorii i fakt, że to przecież „Butterfly Effect” widywał częściej. Minus oczywiście ostatnie tygodnie, kiedy to właśnie w ten sposób porozumiewał się ze wszystkimi, więc statystyki byłby wyjątkowo zakłamane.
Wracając zaś jeszcze do tych kuksańców i bójek, większość z nich była zupełnie na żarty! Początkowa nienawiść pomiędzy Hidefumim, a gitarzystą wyprzedzała to wszystko kilkaset razy. Gdyby wtedy ktoś przepowiedział, że staną się parą najlepszych kumpli, Oikawa posądziłby go o poważną chorobę głowy. Nigdy nie przypuszczałby, że będą ze sobą aż tak blisko po jednej nocy za kratkami (której notabene nie wspominali jeszcze nigdy zbyt szczegółowo w wywiadach). Tyle tylko, że ich sytuacja znacznie różniła się od tej Jinkyung czy innych koreańskich zespołów: oni zaczęli jako drużyna, wspólnie podpisali kontrakty i od samego początku wiedzieli co dokładnie chcą i będą robić: nie było nic pomiędzy. Ale znowu, świat „Butterfly Effect” oraz świat kpopu zdążyliśmy już wcześniej określić dwoma odmiennymi uniwersum i oczywistym jest, że to stanowisko zostanie utrzymane.
Jedynie wzruszył ramionami, słysząc fragment o komplementach. W gruncie rzeczy to nigdy się nad tym nie zastanawiał, ale to właściwie całkiem normalne, bo przecież kto niby przejmuje się tym, co właściwie mówi do płci przeciwnej? Albo inaczej: Hidefumi przecież przejmował się bardzo, wyjątkowo dbając o słowa, jeżeli chciał coś osiągnąć, tylko nie obchodziło go to, jak rzeczona wypowiedź zostanie odebrana. Jak zawsze robił dokładnie to, co chciał robić.
Czego się spodziewać, odwołaliśmy całą trasę… chociaż niektóre teorie spiskowe są idiotyczne. W tym momencie wszystko na to wskazuje, więc miejmy nadzieję.
Odpowiedział, jakoś tak naturalnie pochylając się w stronę Koreanki, tylko po to, by zaraz obdarzyć ją rozbawionym uśmiechem. No! Dziewczyna rzeczywiście miała gadane, a skoro dodatkowo podłapała to małe zdrobnienie, którego Kobayashi nie znosił… Coś czuł że się dogadają.
Nie mogę nic obiecać.
Napisał tylko, nawet jeżeli nie było to do końca prawdą. Bo owszem, Shin często go wnerwiał i nie szczędzili głosu na siebie nawzajem, ale jeżeli chodziło o krtań, wokalista był zaskakująco grzeczny. Teraz nie mógłby mówić, nawet gdyby chciał, ale w przyszłości zamierzał dotrwać do końca rekonwalescencji bez żadnego szemrania, bo w końcu od tego zależała przyszłość zespołu. No ale! Gitarzysta wrócił, więc też nie mogli dłużej szeptać za jego plecami.
Jakoś nie mam nic przeciwko, jeśli chcesz robić za mojego osobistego kelnera… ale na pewno nie chce mi się czekać aż doturlasz się do baru i z powrotem.
Hide, jak zawsze, patrzył raczej na praktyczną stronę problemu: w tym wypadku na fakt, że kupienie całej butelki jest tańsze od zamawiania kolejnych kieliszków (jakby to kiedyś stanowiło dla nich problem), a także to, że jednak od lady dzieliło ich sporo metrów i cały gąszcz spoconych ciał, bawiących się w najlepsze, z którymi wokalista nie koniecznie chciał mieć tej nocy wiele do czynienia.
Kwestię pierwszego toastu mieli z głowy i trzeba przyznać, że Koreanka pozytywnie Oikawę zaskoczyła. Spodziewałby się raczej, że sięgnie po soczek, jak większość dziewczyn, a jednak, ich towarzyszka wieczoru dzielnie przełknęła swoją porcję wódki. Chociaż jej reakcja i tak podpadała pod kategorię tych uroczych, które wcale tak postrzegane być nie powinny.
Jak dla mnie to nie problem, a zaleta.
Rozmawianie w ten sposób było niewygodne, bo o ile Shin i Jin mogli wymieniać uwagi bez żadnego zastanowienia, z miejsca, a on, nawet jeżeli zaczynał opanowywać mistrzowskie tempo odpisywania, niestety musiał wszystko przekazać dokładnie, sylaba po sylabie. Ale to znowu nie było aż tak tragicznym problemem, jak mogłoby się wydawać. Jasne, męczył się i odpowiadał trochę wolniej niż ustawa przewiduje, ale na pewno nie zamierzał milczeć, w metaforycznym tego słowa znaczeniu.
Tego akurat się nie spodziewałem… ale na dobre wam to wyszło, skoro jedna kłótnia zaważyła. Ej, Shin, pamiętasz jak rozjebałem twoją gitarę?
Podrzucił, pochylając się do przodu, żeby porozumiewawczo zerknąć na przyjaciela. Chcąc nie chcąc, Kobayashi musiał gadać trochę więcej niż normalnie, bo przecież gdyby Hidefumi miał na telefonie przytaczać całą historię, zajęłoby to ruski rok.
Nie rock, więc… nie gadaj, że będziesz się męczyć z tymi popierdolonymi ograniczeniami?
Wcale nie chodziło o to, że w jakiś sposób wyśmiewał wybór dziewczyny. Na pewno jej się dziwił, bo sam za nic nie zdecydowałby się na nic podobnego, ale z drugiej strony podziwiał, ponieważ musiała naprawdę zerwać z wieloma przyzwyczajeniami. Nie ukrywajmy, on i Shin na pewno nie byliby w stanie tego zrobić, żyjąc w myśl zasady albo rock, albo nic. Chwilę później uśmiechnął się, słysząc ten nowy toast, ochoczo podnosząc kolejny kieliszek.
To co, za nową znajomość i dobrą zabawę?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kobayashi Shichirou

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t409-kobayashi-shichirou
Wiek : 28
Wzrost i waga : 177 cm | 70 kg
Orientacja : Heteroseksualny

PisanieTemat: Re: Drink up   Sro Cze 15, 2016 5:46 pm

Dokładnie, ich relacja opierała się na czymś więcej niż biciu, szturchaniu, kopaniu i wyzywaniu się. To były tylko przyjacielskie zaczepki na który każdy z nich wyrażał zgodę. Gdyby, któremuś to nie pasowało, lub zwyczajnie miał dość, mógł to powiedzieć i reszta by to z marszu uszanowała. Nie raz z resztą o tym mówili plus wiedzieli kiedy nie przegiąć. Wszystko miało swoje granice, nawet oni i gdy tylko zbliżali się do nich, grzecznie odpuszczali. Mieli przy tym gdzieś jak to jest postrzegane. Było pełno filmików i zdjęć na których się okładają po łbach dla zabawy, a negatywne komentarze pod nimi były zwyczajnie prześmieszne i najczęściej dodawane przez ludzi, którzy nic o nich nie wiedzieli. Po co więc się przejmować i zmieniać? Już dawno Shin doszedł do wniosku, że ma gdzieś to co o nim ludzie mówią i nie ma zamiaru się dla nikogo zmieniać. Już nie….
Bycie poważnym tez im wychodziło. Jak każdy potrafili spokojnie usiąść i porozmawiać, wiedzieli jak się zachować i nie było to dla nich jakimś szczególnym wyczynem. Weźmy chociaż pod uwagę sam moment komponowania czy przypadkowe jam sesion, kiedy którykolwiek z nich coś grał, a drugi włączał się spokojnie ze swoją częścią.. chociaż w tym wypadku, po paru chwilach coś komuś strzelało do łba i czar chwili pryskał ku ogólnemu rozbawieniu. Każdy z nich miewał tez gorsze chwile i wtedy rozmowa była jednym ze sposobów by wyrwać się ze złego humoru. Zwłaszcza, ze nie wszystko da się załatwić wygłupami i docinkami.
Teorie spiskowe na temat ich odwołanej trasy były przezabawne. Zwłaszcza, że przecież ogłosili oficjalną przyczynę tej sytuacji. Mimo to pojawiało się tyle wersji po necie, że można by usiąść przed monitorem z popcornem i mieć zagwarantowaną całą noc rozrywki. Chociaż zdania, że to koniec BE były dość mocno krzywdzące i pozostawiały po sobie nieprzyjemne uczucie. Nie zamierzali się rozpaść, i to zdecydowanie nie był ich koniec. Oikawa dojdzie do siebie niedługo i wraz z nowym rokiem wrócą na scenę. Tak miało być, musiało być.
-Następnym razem sam sobie idź. Właśnie młoda naucz go albo zapisz mu więcej zwrotów, bo robienie za tłumacza jest męczące, a ten debil to jawnie wykorzystuje – posłał przyjacielowi bezczelny uśmiech. Żarty żartami ale mimo wszystko Shin nie był tym, który zwykle aż tyle mówił. To była rola Hidefumiego. To on był tym gadatliwym, tym który udziela się społecznie. Gitarzysta natomiast nabierał gadatliwości albo po alkoholu, albo w czasie podrywu, ewentualnie, gdyby byli sami z zespołem. Od czasu niedyspozycji przyjaciela to się zmieniło, mimo wszystko jednak nie miałby nic przeciwko by starszy stał się bardziej hmm niezależny. Angielski to angielski, nie każdy go tu rozumiał, więc pseudo rozmówki na telefonie by mu się przydały. Koreański Shina był dobry i znacząco się poprawił od pobytu tutaj, jednak jeśli miał okazje wyręczyć się kimś to czemu miałby tego nie zrobić.
Uniósł lekko brew na jej oświadczenie o byciu kiedyś w zespole. Cóż to sporo wyjaśniało, szczególnie jej zdolności na basie ale i tak. Jakoś nie kojarzył zbyt wielu dobrych zespołów rokowych z tego kraju, to była jakby działka Japonii w tej części świata. Z tego co też miał okazję usłyszeć byli całkiem nieźli, przynajmniej ona była, a ich piosenka wpadała w ucho. Może później poszuka ich po niecie, zwłaszcza, że dwie płyty to już jakiś materiał jest. Jednak to stwierdzenie, że rozpadli się z powodu kłótni sprawiło, że blondyn spojrzał na nią z powątpiewaniem. Naprawdę? Jednak kłótnia i już? Instynktownie przeniósł wzrok na Hidea przypominając sobie wszystkie te razy kiedy chciał go zabić lub któryś z nich wychodził trzaskając za sobą drzwiami. Zwłaszcza na początku. Jeżeli tamtym wystarczyła jedna kłótnia, to zaczynał się cieszyć, że jednak się rozpadli.
-Naprawdę chcesz, żebym o tym mówił? – spojrzał na niego z powątpiewaniem w końcu kapitulując. Mimo wszystko tamta kłótnia była ich punktem zwrotem w historii. –Dobra niech będzie. Cóż młoda, jeśli wystarczyła wam jedna kłótnia by się rozpaść, to znaczy, że nigdy nie byliście prawdziwym zespołem. Wy tylko graliście razem, to wszystko. Brakowało wam więzi, skoro tak łatwo wszystko skreśliliście. My na samym początku non stop się kłóciliśmy. O wszystko, od wizji zespołu, przez utwory, po to co zjemy na obiad. W końcu Hide nie wytrzymał i w przypływie nie wiem czego, rozjebał moją gitarę w drobny mak. Miałem ochotę go zabić na miejscu, zwłaszcza, że w tamtym okresie była to moja najcenniejsza rzecz. Wyszedłem nie mając zamiaru mieć z nim nic wspólnego do końca życia. Dopiero po paru dniach, kiedy emocje opadły doszliśmy razem do wniosku, że nie możemy tego tak zostawić i sobie wszystkiego odpuścić. Także widzisz, skoro my byliśmy w stanie ogarnąć się po czymś takim, a wy daliście sobie spokój po jednej sprzeczce to sory lepiej że już nie gracie – stwierdził zaraz wypijając kolejny kieliszek. Bez toastu bez niczego. Nie lubił wracać do tamtej historii. Może i była im ona potrzebna, ale dla Shina nie było to w najmniejszym stopniu miłe wspomnienie. Naprawdę chciał wtedy wszystko rzucić, nie mieć z nimi nic wspólnego. Gitara była jego całym światem, najważniejszą i najcenniejszą rzeczą, a Oikawa ją zniszczył bez chwili zawahania. Mimo to, mimo całej złości na niego, wbrew sobie wciąż mu na nim zależało, na nim, na zespole, na ich marzeniach. Tylko dlatego zebrał się w sobie, by wrócić czego nie żałuje po dziś dzień.
-Masochistka. Serio podziwiam, że jesteście w stanie wytrzymać w tym shitcie. Ale powodzenia młoda – naprawdę miał raczej paskudną opinię na temat ograniczeń koreańskiego showbizu. Oni nie dali by sobie tutaj rady, albo wylecieliby z wytwórni po bardzo krótkim czasie. Z reszta chyba by nie potrafił pracować z kimś narzuconym mu z góry, tym, ze to wytwórnia dobierałaby mu zespół i kazała tworzyć to co jest akurat popularne. Już wolałby pracować na zmywaku w wolnych chwilach brzdąkając do kotleta, niż walczyć o marzenia w tym świecie. Znając Hide’a ten miał bardzo podobne zdanie do niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Heo Jinkyung

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t339-heo-jinkyung http://trainee.forumpolish.com/t365-jing#714 http://trainee.forumpolish.com/t366-jingiel#715
Wiek : 22
Wzrost i waga : 176 / 51
Orientacja : Biseksualna

PisanieTemat: Re: Drink up   Sro Cze 15, 2016 6:57 pm

Droczenie się było jednak głównie domeną mężczyzn. Sama będąc raczej personifikacją kobiecości do kwadratu niewiele rozumiała z tej 'męskiej sztamy', nawet nie chciała być jej częścią. W końcu kto normalny biłby się dla zabawy? Ale wiedziała przecież, że to tylko przekomarzanki, więc lepiej było po prostu na to nie reagować i stwierdzić, że to nowa nowinka kulturowa. A przecież Japonia miała ich całkiem sporo, sama się tym interesowała.
Skinęła głową porozumiewawczo na te "nie mogę nic obiecać". Jinkyung miała zazwyczaj bardzo dobre oko, jeżeli chodzi o ludzi. Potrafiła ich rozgryźć praktycznie w każdym wypadku, oczywiście wtedy, gdy nie była omotana przez Jaehyuna. Na szczęście tamte czasy się skończyły i mogła już oceniać sytuację według własnego widzimisię. A jeżeli już o tym mówimy, czuła gdzieś w środku, że Oikawa akurat w tej kwestii jednak będzie trochę bardziej posłuszny, niż mówił to jego image. A jako fanka, chciała w to wierzyć jeszcze bardziej.
- Ta, pewnie "Friday" już ogłosił, że wyjechaliście na Malediwy z dziewczynami, prawda? - stwierdziła pogardliwie, marszcząc lekko nos. Nigdy nie lubiła tabloidów i tego, jaki wpływ miały one, albo nawet zwykłe plotki, które były tam przekazywane, na życie, image i zarobki idoli. Nie ważne, czy byli to prawdziwi idole sensu stricte, czy może po prostu członkowie jakichś zespołów. Z jednej strony rozumiała zainteresowanie, bo stali się osobą publiczną i to jeszcze z własnej woli, ale wkładanie nosa w nie swoje sprawy a potem gnojenie ludzi, by poczuć się lepiej pozostanie dla niej zawsze sprawą nie do odgadnięcia. Skąd się tacy ludzie biorą? I co im to tak naprawdę daje?
Westchnęła jeszcze raz, tym razem nieco głośniej, kiedy temat zszedł na tamtą kłótnię. W sumie nie znała Oikawy i Kobayashiego osobiście, więc nie miała kłopotów ze zwierzaniem się. Przy okazji ich umoralniającego wykładu, postanowiła się jednak wtrącić i dopowiedzieć ten jeden fakt, którego na początku nie miała zamiaru zdradzać. I tak zapamiętają ją jako "młodą", albo może nie zapamiętają wcale. Zresztą, co ona ich mogła tak naprawdę obchodzić, poza tą krótką chwilą, paroma godzinami spędzonymi wspólnie w klubie...
- Zniszczenie gitary to jedno, kłótnia o dziewczynę to drugie. Nasz wokalista był raczej... nieciekawym typem. Strasznie zaborczy, wykorzystywał ludzi do swoich celów. Z kolei gitarzysta próbował przemówić mu do rozsądku. Wiecie jak to jest, jak kumple się zakochają w tej samej dziewczynie.
Zwłaszcza, jeżeli ta dziewczyna to ja., dodała już w myślach, opuszczając w zrezygnowaniu ramiona. Przynajmniej historia o rozwalonej gitarze była jakaś ciekawsza. Odruchowo zerknęła w stronę leżącego na kanapie naprzeciwko Bbanggu, dziękując Bogu i wszystkim siłom nadprzyrodzonym, że jemu się nic nie stało. Nawet nie chciała sobie wyobrażać, jaki ból przeżywał Shichirou. Zwróciła się jednak do starszego z towarzystwa, zgrabnie zabierając mu telefon z dłoni.
- To było mocno nieeleganckie z twojej strony, Hide-san. - powiedziała, jednocześnie wypisując mu parę krótkich, aczkolwiek bardzo wymownych zdań po koreańsku, razem z przetłumaczeniem na dole. I tak oto w telefonie Hide znalazło się "Poproszę piwo", "Przyszedłem zjeść coś smacznego", "Którędy do...", "Ile płacę?" i personal fave Jing "Masz może majtki w gwiazdki? Bo masz dupę nie z tej ziemi.". Najpierw pokazała cały zapis Shinowi, wskazując konkretnie na ostatni wpis, po czym grzecznie oddała telefon prosto do rąk własnych wokalisty.
- Ech, powiem wam, że nie jest wcale tak źle. Jest męcząco, bo musiałam nauczyć się tańczyć, ale z drugiej strony muzyka jest tym, z czym wiążę przyszłość. Nie ważne czy rock, czy pop. Ale jak będziecie mieli czas, to zaproszę was na swój pierwszy koncert w Japonii. Jeżeli się uda, oczywiście. - zaśmiała się krótko, kiwając głową w ramach podziękowań za życzenia. Oczywiście, że wiedziała, jakie oni mają zdanie na ten temat. Przecież ona sama dołączając do wytwórni zrobiła to tylko ze względu na możliwość mglistego ponownego zjednoczenia zespołu i nawet nie chciała słyszeć o girlsbandach. A teraz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Oikawa Hidefumi

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t407-oikawa-hidefumi#973 http://trainee.forumpolish.com/t411-the-rocker
Wiek : 28
Wzrost i waga : 167cm 60kg
Orientacja : hetero

PisanieTemat: Re: Drink up   Czw Cze 16, 2016 12:33 am

Te negatywne komentarze były najdziwniejszym fenomenem, z jakim Hide kiedykolwiek miał okazję się spotkać: bo z jednej strony, szczególnie na samym początku, niesamowicie mężczyznę bolały, a z czasem zaczęły niewyobrażalnie śmieszyć. Jasne, pierwsze obawy wcale nie zniknęły, ale stały się czymś marginalnym w porównaniu z całą otoczką. Zresztą, tak samo jak i reszta chłopaków, nauczył się przyjmować wszystko co o nim piszą z pełnym dystansem, zwłaszcza, że przecież zespół w pierwszej kolejności był ich, a dopiero później dzielili się tym wszystkim z publiką. Ta zasada stała na samym szczycie wszystkich, którymi kierowali się członkowie „Butterfly Effect”, istniejąc od początku i prawdopodobnie mając zostać z nimi na zawsze. W końcu tworzyli dokładnie to, co tworzyć chcieli, dążyli do celu wyznaczonymi własnoręcznie ścieżkami, zamiast krążyć gdzieś pośrodku tego wszystkiego. Tak czy owak, dopóki oni dogadywali się wyśmienicie, dopóty wszystko było w porządku, niezależnie od tego, jak mogło to wyglądać dla ludzi z zewnątrz. Szczególnie dla tych, którzy chyba nigdy nie pozwolili sobie wyluzować i zapomnieć o głupich ograniczeniach nakładanych na nich przez role odgrywane w społeczeństwie, bo szczerze powiedziawszy, Hide miał wrażenie, że ci najgłośniej komentujący ich relacje, nie mieli chyba nigdy okazji zaznać smaku prawdziwej przyjaźni pomiędzy grupą zakręconych facetów o podobnym stylu bycia i zainteresowaniach.
Żeby tylko… ale w sumie to dobry pomysł. Potrzebujemy dziewczyn… Jedziesz z nami, młoda?
Co u Jinkyung było pogardą, Oikawa zdawał się kwitować najzwyklejszym rozbawieniem, zwłaszcza że nawet zaśmiał się zupełnie bezgłośnie. Plotki mogły być bolesne, ale w ich wypadku raczej śmieszyły, szczególnie teraz, kiedy znaleźli się już na takim poziomie, że ludzie komentowali w przeróżny sposób, tylko po to, by zwrócić na siebie uwagę. Plus, jakoś wolał takie genialne teorie spiskowe, od tych, które zakładały, że przestali się ze sobą dogadywać i tylko odwlekali nieuchronny koniec zespołu. Dla Hide brzmiało to jak abstrakcja, ale zdawał sobie sprawę, że są też ludzie wierzący w podobne brednie. Co zrobić? Musieli sobie z tym radzić i pewnie dlatego wokalista już dawno przestał przeglądać komentarze z aż tak dużym zaangażowaniem, jak na samym początku.
Żebyś wiedział, że pójdę.
Wyszczerzył się do Shina radośnie, zupełnie jakby nie zauważał jawnej złośliwości w słowach przyjaciela. Prawdopodobnie znowu robił to w pełni celowo. Naprawdę, nawet bez głosu byli w stanie żartować ze sobą tak jak jeszcze parę miesięcy wcześniej, a takie rzeczy należało cenić. Zwłaszcza, że przecież gitarzysta mógł mówić co chciał, ale to on sam wyciągnął przyjaciela aż na Półwysep Koreański, ot, żeby odpoczął od Japonii i jednocześnie zgodził się na bycie jego niańką. Później mógł tylko wzruszyć ramionami. Wbrew pozorom, dla niego historia o gitarze (choć z całą pewnością zabawna) wcale nie była aż tak przyjemna, jak mogło się wydawać. Zwłaszcza, że po tej kłótni jeszcze długo męczyły go wyrzuty sumienia i nawet odkupienie nowiutkiej gitary na niewiele się zdało. Po latach mówienie o tym było jednak zdecydowanie łatwiejsze, więc też nic dziwnego, że Hidefumi od razu podsunął temat, słysząc wyjaśnienie ze strony Jinkyung.
Brzmi znajomo, Shi-chan?
Podsunął przyjacielowi telefon, mrugając do niego porozumiewawczo. Owszem, wiedzieli. Tyle tylko, że oni wcale nie zaczęli jako kumple, a jako najwięksi nemezis jakich widział świat. I także w centrum wszystkiego stała dziewczyna. Chociaż akurat tą historią raczej nie dzielili się z prasą na żadnym z wywiadów. Fakt, że nastoletni Hide był podrywaczem i najzwyczajniej w świecie spotykał z zajętą dziewczyną za plecami jej chłopaka mógł co najwyżej przewinąć się w plotkach, które niewielu brało na serio, w końcu patrząc teraz na nich tej przepaści nie dało się dostrzec. Ale znowu, ich historia, a historia Koreanki pewnie znacznie się od siebie różniły. Odetchnął odrobinę głębiej i niewiele się nad tym zastanawiając, zarzucił Jinkyung rękę na ramię, dostrzegając to nagłe zrezygnowanie w jej postawie. W szczerych rozmowach przy alkoholu na pewno nie chodziło o dołowanie nikogo, a już na pewno nie ich cudownej towarzyszki wieczoru! Pewnie zakłócał przy tym kilka zasad dobrego wychowania, ale kto by się tam przejmował. Dopóki młodsza nie da mu jasno do zrozumienia, że czuje się niekomfortowo, raczej nieprędko swoją postawę zmieni.  
To miejmy nadzieję, że serio wyszło wam to na dobre.
Tylko tyle zdążył jeszcze zapisać, zanim dziewczyna dorwała jego telefon, który zresztą oddał jej dobrowolnie. Bo czemu nie? Jego ograniczony zasób słownictwa w języku koreańskim wynikał głównie z lenistwa, fakt faktem, więc skoro zaoferowała się dobrowolnie… Niestety oznaczało to także, że temat rozwalania gitary chwilowo został skończony, chociaż może to i dobrze. Czekając na swoją dawkę zwrotów niezwykle przydatnych w Korei, opróżnił ostatni ze swojego przydziału kieliszków, zerkając tylko Jinkyung przez ramię, jakby chciał w ten sposób skontrolować co się na ekranie jego telefonu właściwie działo.
Dobra robota z tym ostatnim, młoda. Dorzuć jeszcze swój numer, a Shin będzie zachwycony.
Oczywiście zadbał o to, by to drugie zdanie za nic w świecie nie znalazło się w zasięgu wzroku przyjaciela. Dla własnego bezpieczeństwa tak Oikawy, jak i dziewczyny. Chociaż nie, tej drugiej raczej niewiele groziło, może poza dziwnymi tekstami gitarzysty, ale one padną tego wieczora tak czy owak.
I tak musi być do dupy… albo weźmiesz nas zaprosisz do Korei, hm?
Uśmiechnął się do niej, zerkając przelotnie w stronę baru.
Dobra. Idę po tę wódkę, póki jeszcze mam ochotę. Młoda bądź tak miła i mi to zapisz.
Raz jeszcze podsunął Koreance telefon i kiedy dostał odpowiedź zwrotną odsunął się od niej trochę niechętnie, zostawiając ją na pastwę… to znaczy w wyborowym towarzystwie Shichirou! Wrócił wprawdzie po kilku minutach, z tryumfalnym uśmiechem na ustach, butelką wspomnianego alkoholu i szklanką lodu, na całe szczęście popisując się jeszcze nienagannym poczuciem równowagi.


Ostatnio zmieniony przez Oikawa Hidefumi dnia Czw Cze 16, 2016 11:37 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kobayashi Shichirou

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t409-kobayashi-shichirou
Wiek : 28
Wzrost i waga : 177 cm | 70 kg
Orientacja : Heteroseksualny

PisanieTemat: Re: Drink up   Czw Cze 16, 2016 11:26 pm

O chętnie by sobie faktycznie na Malediwy poleciał. I dziewczyna do takiej wycieczki zupełnie nie była mu potrzebna. Wystarczyłoby mu ciepły ocean, słońce i dobry drink nad basenem by był szczęśliwy i w pełni zrelaksowany. A jak wiemy sam by nie wybrał się na takie wakacje. Hide byłby z nim, możliwe, że reszta zespołu również siejąc spustoszenie gdzie tylko się da. Swoją drogą nie szukał związku w najmniejszym stopniu. Niezobowiązujące układy i przygody na jedną noc były jak najbardziej w porządku. Jego ostatnie długoterminowe zobowiązanie z kobietą skończyło się depresja i chwilowym totalnym brakiem chęci do życia. Jakoś nie miał ochoty na powtórkę z rozrywki to też związków unikał jak ognia. Może, kiedy, ale póki co Malediwy odwiedzi jako singiel. Była jeszcze jedna plotka, która wzbudziła w nim śmiech szaleńca. Według niej, trasa została dodatkowo przerwana z powodu pójścia na odwyk do zamkniętego ośrodka a operacja Oikawy była wedle tej teorii tylko przykrywką. Tak zdecydowanie uwielbiał takie teksty.
-No i tak ma być! – odpowiedział ze śmiechem na te nieme żarty przyjaciela. To zdecydowanie było cudowne, że nawet pomimo utraty głosu byli w stanie wyłapywać w tekście żartobliwe uszczypliwości, jak to było wcześniej. Nic się nie zmieniło, wciąż byli tymi samymi debilami, i jedynie co to wydłużył się czas reakcji wynikający z potrzeby wystukania odpowiedzi. A co się tyczy Jinkyung. Niekoniecznie miała być znajomością tylko na jeden wieczór. Póki co dobrze im się rozmawiało, Heo była ładna, całkiem zabawna i podzielała ich miłość do muzyki. Czemu wiec ponownie nei wyjść z nią na miasto? Shin nie widział w tym problemu, a wręcz był za tym, by stała się ich częstszym towarzystwem. Oczywiście nie codziennie ale tak raz w tygodniu czy cos takiego to czemu nie. Hide raczej też nie będzie miał nic przeciwko znając jego. A to, ze zapamiętają ją jako „młodą” to już inna sprawa.
Wysłuchał jej sprostowania tym bardziej mając ochotę się zaśmiać. Tym lepiej się się rozpadli z takiej głupoty. Zrozumiałby, gdyby poszło o różnice artystyczne czy inne plany na przyszłość, ale żeby zniszczyć cały zespół bo obaj mieli crusha na tą samą laskę? Litości. Spojrzał na telefon Hidea nie mogąc dłużej powstrzymać śmiechu. Zdecydowanie to brzmiało znajomo, choć w ich przypadku, to był początek „znajomości” a nie jej koniec. Ok ich historia różniła się od tej dziewczyny, ale konkluzja była ta sama, poszło o laskę.
-Słuchaj piękna. Żadna dziewczyna nie powinna być w stanie rozwalić całego zespołu, a oni byli kretynami skoro na to pozwolili. W sumie by zaczęliśmy w ogóle się dogadywać właśnie przez laskę, choć ta świnia mi ją odbiła. Także wiesz. Tym bardziej nie powinnaś się smucić, że ci myślący chujami kretyni odwalili taką akcje. Nie masz czego żałować i tylko na dobre ci to wyszło młoda – Shin próbujący pocieszać? W sumie to nowość i jak widzimy, raczej marnie mu to wychodziło. Ale hej liczą się chęci. Na chwilę położył dłoń na jej udzie uśmiechając się do niej zaczepnie, szybko się jednak wycofując. Nie był pewny jak ona zareaguje na tak bezpośredni skinship, bo mimo wszystko czym innym było przewieszanie ręki przez nią, a czym innym macanie jej po gołym udzie. Na to może jeszcze przyjdzie pora, tak po tej jednej czy dwóch butelkach.
Kiedy zobaczył ostatnie zdanie ryknął śmiechem. To był najgłupszy i najbardziej genialny tekst na podryw jaki ostatnimi czasy miał okazję zobaczyć. Raczej nie będzie go testował w realu ale i tak postanowił go zapamiętać. Jin miała u niego wielkiego plusa za niego. Od razu chciał przeczytać co też Oikawa dopisał. Przez ostatnie tygodnie wyrobił już w sobie nawyk patrzenia mu na ręce i posiadanie w zasięgu wzroku wyświetlacza jego telefonu. Tym razem nie było mu to dane i młodszy wydał z siebie zdecydowanie rozżalony dźwięk dezaprobaty. Oj ktoś tu jednak zaczyna odczuwać skutki alkoholu, skoro wydaje z siebie takie a nie inne odgłosy. Za jakiś czas mu przejdzie, to było stadium przejściowe pomiędzy jestem wstawiony a poproszę kolejną butelkę.
-Będziemy na obu młoda. Staniemy w pierwszym rzędzie albo zaraz za kulisami robiąc ci siarę – wyszczerzył się do niej niewinnie jakby naprawdę niczego złego nie planował. Oczywiście, że tylko żartował, wiedział przecież jak ważny jest pierwszy koncert i jak bardzo zapada on w pamięć. Nie zamierzał jej tego zniszczyć, ale podroczyć się mógł.
-Tylko się nie zgub - rzucił za nim zaraz przenosząc całą swoją uwagę na koreankę. Jakoś odruchowo i bynajmniej nie dyskretnie zmierzył ją spojrzeniem będąc zdecydowanie zadowolony tym co widzi. Ale o tym wiemy już chyba wszyscy.
-Dzięki za pomoc. Samemu nie chciało mi się kombinować z tymi zdaniami, a bieganie za nim jest dość upierdliwe. – zaczął opierając się łokciem o stolik co by mieć lepszy widok na nią i przy okazji by było mu wygodniej. –Serio nie wyglądasz na kogoś, kto grał w zespole i wymiata na basie. Jesteś na to za hmm.. jak to się mówi… delikatna? Nie mówię, że to źle ale naprawdę to było miłe zaskoczenie. I do tego masz jaja. Obstawiałem raczej, że kompletnie zbaraniejesz jak ci wbiję na scenę – zaśmiał się miękko. Cóż, pijacki podryw Shina, był no.. pijacki i na tym poprzestańmy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Heo Jinkyung

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t339-heo-jinkyung http://trainee.forumpolish.com/t365-jing#714 http://trainee.forumpolish.com/t366-jingiel#715
Wiek : 22
Wzrost i waga : 176 / 51
Orientacja : Biseksualna

PisanieTemat: Re: Drink up   Pią Cze 17, 2016 1:01 am

Propozycja wyjazdu na Malediwy była... cóż, kusząca. Może kiedyś uda jej się nawet spełnić to mini-marzenie, ale pewnie nie będzie w tym dużo z odpoczynku, raczej kolejna wersja pracy. Może delikatnie przyjemniejsza, bo nad wodą zawsze czuła się trochę lepiej, ale nadal... jakby znalazło chociaż parę godzin wolnego, które nie będą przeznaczone na sen, byłaby szczęśliwa. Ale to tylko głupie gdybanie, trzeba było się skupić na tym, co jest teraz. Dlatego też chwyciła kolejny kieliszek, który był dla niej przeznaczony, teraz nieco asekurując się sokiem, ale tak naprawdę niewiele osób w ogóle zauważyłoby jego ubytek w szklance. Bardziej w oczy rzucał się raczej ślad po jej szmince.
- Jeśli za mnie zapłacisz, to z miłą chęcią. - odpowiedziała już znacznie łagodniej, puszczając mu oczko. Przecież to też było gdybaniem, tak odległym od rzeczywistości, że Jinkyung nawet nie zakładała, by w którymkolwiek momencie jej życia mogłoby się to spełnić. Była nadal przecież raczej 'prostą dziewczyną', córką aptekarza i lekarki, miała tylko trochę bardziej rozbudowane marzenia i skomplikowaną drogę do nich. W odróżnieniu od jej rówieśników, którzy albo już pracowali, albo studiowali.
Ale dobra atmosfera pomiędzy mężczyznami udzieliła się w końcu też jej, do tego stopnia, że uśmiech nie zamierzał schodzić jej z twarzy. Było coś w głosie Shichirou i w oczach Hidefumiego, co naprawdę było z jednej strony urocze, z drugim wyrazem ogromnego szczęścia. Wolała jednak nie wspominać o tym na głos, bo przecież chłopcy często się obrażali, gdy nazywano ich słodkimi. A te słowo w ogóle przecież nie miało pasować do rockmanów! Jednak Kyungie swoje wiedziała i może w jej oczach frontmani Butterfly Effect mieli inny wizerunek, niż zazwyczaj, ale nadal był przecież niesamowicie pozytywny!
Parsknęła cichym śmiechem na 'ta świnia', jednocześnie obracając głowę w bok, by spojrzeć na Hide. Była ciekawa jego reakcji na te słowa i nawet już była gotowa do taktycznego pochylenia się do przodu, by tylko uniknąć ewentualnego rykoszetu po uderzeniu.
- Może faktycznie i lepiej? Chociaż wiecie, mam sentyment, czasy liceum, nic nie trzeba było robić na siłę... A zwykło się mawiać, żeby "szukać dupy spoza swojej grupy". Podobno to taka brorule. - wzruszyła lekko ramionami. W końcu nigdy nie zrozumie facetów i tych wszystkich zasad 'braterstwa', jakie między sobą ustanawiali. Zresztą, nawet nie było jej blisko do tego stanu i nie wymagała, by faceci rozumieli relacje między kobietami, które były przecież diametralnie różne już na pierwszy rzut oka. Ale zauważyła, że młodszy z dwójki próbuje ją pocieszać i nawet uśmiechnęła się do niego wdzięcznie. Co prawda przy położeniu ręki na jej udzie była nieco zaskoczona, jednak alkohol robił już powoli swoje i tak naprawdę nie uważała tego za coś szczególnie złego. Kiedy granica była przekraczana, umiała się bronić, a taką swobodę obyczajów trzeba było przecież zrzucić na karb tej całej rock and roll'owej otoczki.
- Zobaczymy, co da się zrobić~- oho, czyżby naprawdę po dwóch shotach zdążyła się zrelaksować na tyle, by pozwalać sobie na takie żarciki? Albo to może wina tej luźnej atmosfery? W każdym razie śmiech gitarzysty też dosadnie połechtał jej ego, można było powiedzieć, że była z siebie dumna. Oczywiście nie zamierzała zdradzić Shinowi tajemnicy, którą skrywał ekran telefonu Oikawy, więc zanim się zorientowali, Kyungie zapisała mu bardzo ważny zwrot "poproszę butelkę najzimniejszej wódki, jaką macie". W końcu nikt nie lubił pić jej ciepłej!
- Albo i tu i tu, faktycznie. Nawet ogarnę wam specjalne miejsca vip! - Ech, miło było marzyć o tym, że kiedyś będzie się w stanie zagrać swój własny koncert i to jeszcze we własnym kraju. W Japonii to pół biedy, często nawet udawało się to tym mniej znanym grupom, ale koncert w Korei był wyznacznikiem pewnego prestiżu, który Heo z dziewczynami chciała osiągnąć... Och tak, warto marzyć.
I taka zamyślona nawet nie zauważyła, że została obcięta wzrokiem już drugi raz dzisiejszego wieczoru. Dopiero głos gitarzysty wyrwał ją z rozmyślań. Odwróciła się do niego przodem, nie było konieczności siedzenia bokiem, tak jak wtedy, gdy Oikawa był po jej lewicy.
- Nie ma sprawy. Tobie też musi być ciężko, koreański wcale nie jest taki prosty. - ile samych koreańczyków przecież robi błędy w zapisie czy wymowie! Co dopiero biedni obcokrajowcy! A dalej...? Dalej poszła raczej słaba bajera, ale mimo wszystko Jing uśmiechała się cały czas radośnie. Oj, będzie jutro rano bolała głowa, zdecydowanie. - Czy to był komplement? W takim razie dziękuję~ I szczerze mówiąc, na samym początku nawet nie chciałam wierzyć, że ty to ty, więc... grałam dalej. Dopiero jak spytałeś się o kolejną piosenkę to to do mnie dotarło, a wtedy nie mogłam przecież zrezygnować. Może kiedyś jeszcze uda nam się razem zagrać, co ty na to?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Oikawa Hidefumi

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t407-oikawa-hidefumi#973 http://trainee.forumpolish.com/t411-the-rocker
Wiek : 28
Wzrost i waga : 167cm 60kg
Orientacja : hetero

PisanieTemat: Re: Drink up   Pią Cze 17, 2016 1:59 am

Przecież nikt nie mówił, że wspomniane dziewczyny zostałyby z nimi na okres dłuższy niż czas krótkiej wycieczki! Poza tym, jak na to nie spojrzeć, akurat ze znajdowaniem towarzystwa płci przeciwnej żaden z członków „Butterfly Effect” nie miał najmniejszych nawet problemów. Może sporą rolę odgrywał w tym wszystkich ich sceniczny wizerunek czy duża popularność, ale charaktery także robiły swoje. Niby kto będzie w stanie odmówić kwartetowi zwariowanych idiotów, mówiących nudzie stanowcze „nie” i z miłą chęcią ignorujących zasady dobrego wychowania? Malediwy same w sobie brzmiały więc całkiem realnie i całkiem przyjemnie, bo na słonecznej plaży spokojnie znaleźliby dodatkowe towarzystwo. Swoją drogą, Hide wcale nie dziwił się awersji Shina do związków – sam ostatnią poważniejszą dziewczynę pożegnał dobrych kilka lat wcześniej. Oczywiście spotykanie się z tymi samymi ludźmi po kilka razy to inna sprawa, ale przecież każda rutyna prędzej czy później zaczynała się nudzić.
Będziesz grzeczna i załatwione. Kiedy dasz radę się wyrwać?
Odpisał to bez najmniejszego zastanowienia, więc też ciężko było przewidzieć, czy żartuje, czy mówi w stu procentach na serio. Opcja druga brzmiała bardzo nieprawdopodobnie, ale tylko jeśli nie patrzeć na to, od kogo właśnie wyszła, bo w wypadku Hide’a wszystko nagle stawało się całkiem możliwe do zrealizowania. Zwłaszcza, że ten człowiek żył pełną piersią, nie przejmując się tym, jak jest postrzegany. Napisał o tym nie jeden utwór, zawsze zachęcając fanów do podążania za własnymi marzeniami; sam robił dokładnie to samo.
W milczeniu zgodził się z opinią przyjaciela, bo przecież nie było sensu pisać dokładnie tego samego, co zostało już powiedziane. Ot, wspomniał tylko jeden genialny fakt z ich przeszłości, od którego na dobrą sprawę wszystko się zaczęło. Gdyby nie próbowali się zabić i nie rywalizowali na każdym kroku, „Butterfly Effect” wyglądałoby zupełnie inaczej, niż teraz. O ile w ogóle zespół istniałby w tej konkretnej formie i tym konkretnym składzie. Przecież przed akcją z dziewczyną, Hide i Shin praktycznie ze sobą nie rozmawiali. Po niej, fakt faktem, głównie wrzeszczeli na siebie nawzajem, umilając dnie otoczenia, ale przynajmniej jakiś tam kontakt był. Wracając zaś do „tej świni”, z miłą chęcią wykorzystał okazję i machnął ręką, celując w tył głowy przyjaciela, po czym grzecznie odłożył ją z powrotem na bark Jinkyung, do której przysunął się na chwilę, dbając, by Kobayashi nie miał najmniejszych szans na odkrycie treści tajemniczej wiadomości. Dalszą część oczywiście znamy – bo przecież obiecał, że załatwi wódkę, to zamierzał obietnicy dotrzymać, zwłaszcza z drobną pomocą ich towarzyszki. Komentarz gitarzysty skwitował, tradycyjnie, posyłając w powietrze środkowy palec i nawet nie odwracając się w jego stronę. Mówić nie mógł, fakt, ale słuch miał jednakowo dobry. Shichirou powinien się cieszyć, że dał mu dość czasu na przeniesienie rozmowy na przyjazne tory, zanim wsunął się z powrotem na swoje miejsce (przy okazji przeskakując oparcie kanapy, bo przecież obchodzenie stolika było mocno przereklamowane). Od razu napełnił trzy z opróżnionych przed kilkoma minutami kieliszków i nie czekając na resztę, opróżnił swój. Należało mu się, w zamian za tę długą drogę do baru i z powrotem.
Shi-chan był grzeczny?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kobayashi Shichirou

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t409-kobayashi-shichirou
Wiek : 28
Wzrost i waga : 177 cm | 70 kg
Orientacja : Heteroseksualny

PisanieTemat: Re: Drink up   Sob Cze 18, 2016 8:56 pm

No ok w takim wypadku mogli faktycznie zabrać dziewczyny. Tak jako towarzyszki podróży i umilacze czasu. Nikt więcej. To straszne podejście, ale raczej nikt mu takowego nie zabroni. Zwłaszcza, że jak już wspomnieliśmy, jakakolwiek partnerka na dłuższy czas nie wchodziła w drogę. Każdy na jego miejscu miałby podobne zdanie. Ty oferujesz komuś serce na tacy i dostajesz nim w twarz w taki chujowych warunkach. No ale Znając ich na nudę i tak by nie narzekali. W takich kurortach zawsze znajdzie się ktoś gotowy do dzielenia z nimi swojego czasu wolnego. Szczególnie że cale BE było naprawdę zgraną, genialną paczką tych „fajnych dzieciaków”, którzy nie znosili nudy i robili wszystko by takowej nie było. Uśmiechnął się pod nosem widząc odpowiedź Hidea. Jak dla niego, nie żartował. Albo raczej wychodził z założenia, że jeżeli faktycznie zdecydowali by się na taką wycieczkę, nie byłoby problemu by zapłacili za dziewczynę. Ich kont aby pewnie odczuły to w małym stopniu, więc nie było żadnej przeszkody by nie zrealizować tego pomysłu. Zostawało teraz rozważyć ewentualność podróży i rezerwować bilety na samolot.
Nawet nie przejął się uderzeniem, jedynie co to zaczął śmiać się bardziej. Stare, dobre dzieje licealnej rzeczywistości. W sumie to powinni być wdzięczni tej lasce, że okazała się szmatą najpierw zdradzając Shina by ostatecznie olać ich obu. Wspólny Hate na nią zrobił swoje, później porządna impreza i stali się rodziną na całe życie. A co do brorules, było ich całkiem sporo, ale raczej w ich wypadku przestrzeganie ich wychodziło im raczej naturalnie, nigdy nie musieli ich ustalać czy coś takiego. One po prostu były gdzieś tam obok poza ich postrzeganiem. Z resztą jeśli chodzi o dziewczyny to ta dwójka miała bardzo luźne podejście dopóki faktycznie któregoś z nich nie wzięło tak porządnie i dogłębnie.
-Nie młoda, tu raczej chodzi o to, by się odpowiednio dogadać. Wtedy dupa może być z twojej grupy jak już przy tym jesteśmy – taka prawda. Ale co on będzie jej to tłumaczył. Zapewne ona tego nie chciała tak samo jak on raczej nie miałby ochoty by omawiali teraz kobiece prawa przyjaźni. Tutaj nawet tłumacz, profesor i wykładowca w jednym by nie pomógł, one chwilami były zbyt skomplikowane jak dla niego. Pewnie dla nich też.
Nie zamierzał przekraczać jeszcze żadnych granic. W końcu był gentelmanem. Marnym ale jednak. Mógł ą podrywać, zaczepiać i dotyka, ale tylko do pewnego momentu. Dopóki Jun nie pokazałaby mu, że może posunąć się dalej nie zrobiłby niczego. To była całkiem dobra zasada. Nikt mu nie mógł niczego zarzucić, czy powiedzieć, że coś wymusił. Przecież wszystko byłoby za jej zgodą i przyzwoleniem.
-Sam go tu wyciągnąłem, wiedziałem na co się pisze. I już wolę się męczyć z niańczeniem go niż patrzeć jak się męczył w Kioto w naszym studiu nie mogąc odpocząć od muzyki – chyba nie musiał jej tego tłumaczyć. Sama pewnie doskonale wie jak to jest być wśród tego co się kocha nie mogąc tego robić. Być otoczonym przez tak dobrze sobie znaną muzykę nie mogąc jej tworzyć i wykonywać. Gdyby nagle nie mógł grać na gitarze pewnie by zwariował. Waśnie głównie dlatego zabrał go na wakacje właśnie tutaj.
-Lubię zaskakiwać piękne kobiety. I jeśli mnie odpowiednio przekonasz i będziesz grzeczna to czemu nie – posłał jej szelmowski uśmiech absolutnie nic nie sugerując. Jakby śmiał. Z resztą wcale nie musiałaby go długo przekonywać by znowu urządził sobie z nią małe jam sesion. Szczególnie, ze udowodniła już, że potrafi grać i robi to dobrze.
-No wreszcie ile można na ciebie czekać?! – zawołał do Hidea gdy ten jak zwykle musiał się popisywać swoimi zdolnościami pchły. Też od razu sięgnął po swój kieliszek opróżniając go szybko. Oczywiście też uzupełnił braki w szkle co by nei siedzieć przy pustych kieliszkach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Heo Jinkyung

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t339-heo-jinkyung http://trainee.forumpolish.com/t365-jing#714 http://trainee.forumpolish.com/t366-jingiel#715
Wiek : 22
Wzrost i waga : 176 / 51
Orientacja : Biseksualna

PisanieTemat: Re: Drink up   Pią Cze 24, 2016 7:30 pm

"Będziesz grzeczna". Z jednej strony brzmiało kompletnie niewinnie, a z drugiej przypomniało jej o nadopiekuńczych rodzicach, od których uciekła, gdy tylko zaczęła grywać koncerty. Na całe szczęście te skojarzenie nie trwało długo, przyćmione już nieco częścią alkoholu, który powoli wchodził w jej krew. I w sumie nawet lepiej, bo przez to nie zareagowała nawet ściągnięciem brwi na te słowa, tylko zaśmiała się lekko, jakoś odruchowo kładąc dłoń na ramieniu Hide. Przy okazji znów się do niego nachyliła i powiedziała nadal lekko rozbawiona.
- Zobaczymy co da się zrobić. Zadzwonię jak będę mogła. - I co z tego, że jeszcze nie dała mu swojego numeru? Była jednak przekonana, że dziś ten numer któryś z mężczyzn po prostu dostanie. Obstawiała Hidefumiego, bo przecież jemu telefon z ręki zabrać było prościej, a i zapisać numer też nie było zbyt wielkim wysiłkiem. I w sumie mimo wszystko potraktowała tę propozycję trochę lekką ręką, bo przecież wiedziała, że nie jest tak prosto zaaranżować cały wyjazd, a zresztą... Kyungie bała się latać. Nikomu tego nie mówiła, ale dla niej samolot wyglądał jak wielka machina śmierci. Co z tego, że nigdy w życiu nie latała?
- Mówisz? Niektórzy chyba nie potrafią się dogadać, tak wnioskuję... - to drugie mruknęła już bardziej do siebie, markotniejąc na moment. Do tego stopnia, że gdy Hide lawirował gdzieś między ludźmi z butelką alkoholu, głowa Jing znalazła się na ramieniu Shina. W sumie zabawne było słuchać tych całych gadek o 'pięknych dziewczynach'. Kyungie nie uważała się w końcu za jakąś wybitnie piękną, ale miło było takich rzeczy posłuchać. Nawet wtedy, kiedy wiedziało się, że to wszystko jest podszyte alkoholem i na trzeźwo wygłoszenie takiej deklaracji było niemożliwe, albo wręcz niewyobrażalne. Ale Heo cieszyła się chwilą, obudził się w niej typowy dla ubiegłych epok hedonista, chciała czerpać z życia jak najwięcej, carpe diem i do przodu. W końcu młodość ma się jedną, prawda?
Odsunęła się jednak od gitarzysty tuż przed tym, jak wskoczył na swe miejsce wokalista. Już asekuracyjnie wystawiła dłonie, by ewentualnie łapać butelkę, która wolałaby się podczas tego skoku uwolnić. Ostatecznie jednak wszystko udało się dopiąć na ostatni guzik i nasz niemy wokal nie upuścił butelki krystalicznego trunku, którego coraz większa ilość wpływała na mobilność całej trójki. I chyba Jingie najbardziej.
- Oj, nie narzekaj, Shin-chan, mogło być gorzej... - powiedziała, w sumie nawet nie zwracając uwagi na to, że użyła chyba najbardziej znienawidzonego pseudonimu gitarzysty. Ale sama uważała, że to przecież niesamowicie urocze! Dlatego też zaraz chwyciła za swój kieliszek, jednocześnie polewając wokaliście. Bo zasłużył, nie było wątpliwości!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Oikawa Hidefumi

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t407-oikawa-hidefumi#973 http://trainee.forumpolish.com/t411-the-rocker
Wiek : 28
Wzrost i waga : 167cm 60kg
Orientacja : hetero

PisanieTemat: Re: Drink up   Pią Cze 24, 2016 9:03 pm

Jeśli patrzyło się na styl bycia Hidefumiego, to „będziesz grzeczna” nabierało zupełnie nowego znaczenia. Na pewno nie należało go rozumieć dosłownie, bo przecież gdyby rozumieć to w ten sposób, Jinkyung zamiast pić wódkę z Oikawą i Shichirou w klubie, siedziałaby nad książkami w domu, w wytwórni albo w bibliotece. Właściwie przymiotnik należałoby zastąpić jego kompletnym antonimem, przynajmniej w ogólnie przyjętym znaczeniu, bo akurat wokalista „Butterfly Effect” raczej nie przejmował się tym, że jego słowa mogą zostać odebrane dwojakie. Być może powinien – wtedy nie ryzykowałby przywołaniem nieprzyjemnych wspomnień Koreanki… ale znowu, nawet ich nie znał. Bo skąd? Mimo propozycji wspólnych wyjazdów i całej tej sielankowej atmosfery, która emanowała jakąś przyjacielską bliskością, byli sobie zupełnie obcy, a przeszłość dziewczyny wcale nie obchodziła Hide aż tak bardzo. Znając życie, gdyby Jin nie odezwała się do nich w najbliższej przyszłości, z łatwością zupełnie wyrzuciłby ją z pamięci, nawet jeżeli zrobiła na nim wrażenie wcześniejszym popisem umiejętności. Ot, stałaby się jedną z wielu fanek, które rockmeni spotkali na swojej drodze.
Liczę na ciebie, młoda.
Odpowiedział prawie natychmiast, posyłając jej też zaczepne oczko. Pomijając strach przed samolotami, przynajmniej jedną towarzyszkę na czas spontanicznego wyjazdu mieli załatwioną. Zwłaszcza, że przecież Jin musiała kiedyś przezwyciężyć swoje obawy, jeżeli chciała zasłynąć w świecie, oni odrobinkę jej w tym pomogą. Na dodatek, wszystko wskazywało na to, że przynajmniej w części dziewczyna będzie w stanie dotrzymać im kroku i jakoś ten czas umilić. Przecież nie tylko Shichirou myślał równie… prymitywnymi kategoriami – jego najlepszy przyjaciel nie był wiele lepszy, szczególnie teraz, kiedy lata doświadczenia nauczyły ich, że zbytnie angażowanie się w coś innego, niż zespół, nie przynosi wartościowych efektów, a jedynie rozbija to, na co pracowali dotychczas.
Pewnie, gdyby tylko było to możliwe, Oikawa śmiałby się razem z kumplem. Patrząc na to wszystko z dystansu, to właśnie od tego zaczęła się ich przygoda: wcześniej byli tylko obcymi, mijającymi się na korytarzu rywalami z zasady, dopiero później zadbali o to, by przyjmować skrajnie różne stanowiska niemalże w każdej dyskusji i uprzykrzać życie drugiej stronie, z miejsca wykorzystując do tego każdą nadarzającą się okazję. A później ich przymknęli i jedna noc, którą zmuszeni byli spędzić w swoim towarzystwie, zmieniła absolutnie wszystko. Owszem, w dalszym ciągu zdarzały im się sprzeczki – nawet tak ekstremalne, jak ta przytoczona przed momentem – ale przynajmniej trzymali się razem, naprawdę mogąc na sobie polegać.
Zmrużył tylko oczy, słysząc komentarz Shina. To on tutaj elokwentnie dawał mu kilka dodatkowych sekund, kiedy zauważył tą przeuroczą i niezwykle komfortową pozycję, jaką przyjęła Koreanka, a ten mu jeszcze wybrzydza?!
Słyszysz, Shi-chan? Młoda nie widzi problemów, bierz z niej przykład! Bo zaraz się rozmyślę i sam będziesz zapieprzał do baru.
Odpowiedział natychmiastowo, niezwykle sprawnie manewrując palcami prawej ręki na klawiaturze, podczas gdy lewą przechylał kieliszek, wlewając w siebie więcej alkoholu. Jego koordynacja naprawdę była w tym stanie niesamowita, skoro udało mu się stworzyć łatwą do rozszyfrowania wiadomość, która zawierała raptem trzy pomniejsze błędy. Chociaż dajmy mu jeszcze kilka minut, zanim procenty zaczną działać na dobre, wtedy zaczniemy się martwić. Przecież teraz wcale nie przejmował się reakcją Jinkyung, kiedy układał rękę na oparciu za nią, tak, że jego dłoń spoczęła na odsłoniętym przez sukienkę ramieniu. Teraz raczej nikomu nie powinno to przeszkadzać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kobayashi Shichirou

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t409-kobayashi-shichirou
Wiek : 28
Wzrost i waga : 177 cm | 70 kg
Orientacja : Heteroseksualny

PisanieTemat: Re: Drink up   Nie Cze 26, 2016 3:52 pm

Tym bardziej skoro bała się latać, to lepiej żeby ten pierwszy wypad był raz że w doborowym towarzystwie dwa, by miała po nim jak najwięcej wspomnień. Z tymi idiotami nie miała co liczyć na skupieniu się nad tym jak wysoko nad ziemią jest. Przecież zwykle gdy byli całą czwórką na pokładzie nie potrafili spokojnie usiedzieć. Wyjątkiem były naprawdę długie loty gdy chociażby wracali z trasy po Ameryce. Zmęczenie robiło swoje i część podróży przesypiali.. no właśnie część. Także Kyungie z pewnością nie miałaby czasu na strach. Shin gotów był nawet się zaoferować, ze to on dotrzyma jej towarzystwa i będzie jej czasoumilczem broniącym przed spojrzeniem przez okno na falujący pod nimi ocean. Brzmi nieźle prawda?
-To tym bardziej nie są kumplami – odparł unosząc lekko brew w odpowiedzi na ten jawny skinship. Ok, podoba mu się to.  Wsunął więc dłoń by objąć ją w pasie poprawiając się pod jej głową co by wygodniej było im obojgu. I widzicie jaką charyzmę miał Shin? Kobiety same do niego lgnęły nawet jak specjalnie się nie starał. To jak jest już dwa do jednego dla niego?  Najpewniej tak. A przynajmniej tak wynikało z kalkulacji blondyna. Co do samego komplementu, ten był absolutnie szczery i Shin bez zająknięcia powtórzyłby go na trzeźwo. Jin była ładna, miała nietypową urodę, która zwyczajnie wpadła w oko gitarzyście. Nie doszukujmy się tu jednak żadnych podtekstów. Po prostu stwierdzał oczywistość, na świecie było mnóstwo pięknych kobiet tylko niektórym należało czasem o tym przypomnieć. Plus jego młoda towarzyszka chwilowo zmarkotniała, a komplementy zawsze poprawiają humor.
Kiedy usłyszał padające z jej ust „Shin-chan” po prostu mu ręce opadły. Nie znosił tego zdrobnienia. Ono było tragiczne  i co gorsze ciągnęło się za nim od lat. Z Hidem już przestał walczyć, gdyż zwyczajnie to nie działało. A tylko nakręcało przyjaciela by używał go jeszcze częściej. Po kilkunastu kolejkach kompletnie przestawał zwracać na to uwagę ale teraz wydał z siebie rasowy pomruk niezadowolenia. Doprawdy co oni wszyscy widzieli w tym pieprzonym „chan”?
-Wybacz kochana ale jak dalej będziesz mówić to cholerne „Shin-chan” to sami będziecie imprezować beze mnie – warknął na Hidea bo przecież nie wyładuje swojej pijackiej frustracji na biednej dziewczynie. Wypił szybko swój kieliszek już czując, ze powoli zaczyna on działać. To było to zabawne stadium, kiedy jeszcze nie kręci ci się w głowie ale powoli hamulce zaczynały puszczać zostawiając tylko dobry nastrój. Szybko się jednak uśmiechnął kompletnie jakby tego przed chwilą nie było.
-Z resztą Hidefumi-KUN ja nie marudzę że nas zostawiłeś samych tylko ze się ociągałeś z wódką. Zawsze możesz zaraz iść po kolejną butelkę i dać nam kolejnych parę minut sam na sam – odparł zaborczo obejmując Kyungie. Robił to wszystko kompletnie specjalnie jak zawsze zaczepiając i prowokując Oikawe. A że wcześniej dziewczyna swoim leżeniem na jego ramieniu dała mu niejako przyzwolenie na zmniejszenie dystansu to zamierzał z tego skorzystać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Heo Jinkyung

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t339-heo-jinkyung http://trainee.forumpolish.com/t365-jing#714 http://trainee.forumpolish.com/t366-jingiel#715
Wiek : 22
Wzrost i waga : 176 / 51
Orientacja : Biseksualna

PisanieTemat: Re: Drink up   Pon Cze 27, 2016 12:13 pm

Oj, zejdźmy już z tematu ukrytych słabości Kyungie! Dziewczyna była przekonana, że każdy takowe miał, tylko albo jeszcze o tym nie wiedział, albo po prostu nie chciał się do tego przyznać, głównie sam przed sobą. Ona z kolei nie miała z tym większych kłopotów - wiązało się to głównie z faktem, że w pewnym momencie swego życia postanowiła przejść przez nie w zgodzie z samą sobą. Przecież przy natłoku problemów, które generował świat wokół niej, przydałoby się po prostu oszczędzić sobie tych, które mogłyby być wynikiem tego, że sama siebie nie rozumiesz. Było to chyba jeszcze podwójnie ważne dla kobiet, z racji ich natury, która była o wiele bardziej skomplikowana od męskiej. A zwłaszcza, gdy jak Kyungie, bardzo często chciało się być typową tsundere.
Skinęła głową, nie odpowiadając już werbalnie na ostatnią wiadomość pokazaną jej przez Hide. W końcu ani nie miała takiego obowiązku, ani nie było to z kolei jakoś bardzo pożądane przez wokalistę. Ot, luźne plany, które mogli snuć nawet licealiści. "Co zrobimy, jak będziemy mieć tyle i tyle kasy". Ale przecież miło było tak pofantazjować i Kyungie mogła od razu powiedzieć, że gdyby ktoś jej powiedział, jeszcze przed wyjściem z własnego pokoju, że spotka ją tyle rzeczy tego wieczoru, nie uwierzyłaby, albo nawet zastanowiła się nad poszukaniem tej osobie jakiegoś dobrego specjalisty znającego się na chorobach psychicznych. Prawda była jednak taka, że o ile bardzo ciężko było jakkolwiek przyjąć to do wiadomości, to własnie piła wódę z swoimi idolami, jednego przytuliła, a drugiemu położyła głowę na ramieniu. Oj, nawet nie będzie chciała tego nikomu opowiedzieć, bo i tak jej nie uwierzą, a z drugiej... chciała ten sekret zatrzymać dla siebie jak najdłużej.
- Oj, już się tak nie denerwuj~ - powiedziała dość miękkim głosem, co zapewne było wynikiem wypitego alkoholu, stukając go w policzek wyprostowanym palcem wskazującym. - To przecież bardzo urocze. Nie ma się po co złościć, piękności szkodzi.
Widać, że ta cała sytuacja niesamowicie Kyungie bawiła, jednocześnie udało jej się puścić porozumiewawcze oczko Oikawie, co było jednocześnie próbą załagodzenia sytuacji, ich wewnętrznym paktem przeciwko Kobayashiemu, a na sam koniec jeszcze podziękowaniem za te parę dodatkowych sekund. Słysząc jednak to, co powiedział zaraz gitarzysta i to jak ją do siebie przyciągnął, Heo musiała zareagować. Choć i tak cała ta sytuacja wydawała jej się nad wyraz zabawna.
- No już, już, przecież ci nigdzie nie ucieknę... na razie. - powiedziała, przechylając się jeszcze, by chwycić kolejny kieliszek, który szybko opróżniła. Soku było coraz mniej, ale to w niczym nie przeszkadzało. Zwłaszcza, że gdy wróciła do wcześniejszej pozycji była zaciśnięta pomiędzy jednym rockmanem, a drugim. Czuła, że alkohol w coraz większej ilości kursował po całym jej ciele i że nogi mogły już być nieco zawodne. Oj, trzeba będzie chyba zamówić taksówkę. Albo poprosić o odprowadzenie, w końcu nie było mowy o wracaniu samej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Oikawa Hidefumi

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t407-oikawa-hidefumi#973 http://trainee.forumpolish.com/t411-the-rocker
Wiek : 28
Wzrost i waga : 167cm 60kg
Orientacja : hetero

PisanieTemat: Re: Drink up   Pon Cze 27, 2016 11:54 pm

Przez moment brzmiało to tak, jakby Shichirou postawił sobie za punkt honoru skorumpowanie przyszłej idolki do reszty… Dyplomatycznie przemilczmy, że najpewniej nie było to zbyt dalekie od prawdy, bo chyba nie zaczęliby grać na pokładzie samolotu, jak to czasem „Butterfly Effect” zdarzało się robić, umilając przy okazji podróż pasażerom pierwszej klasy (albo uprzykrzając, ale za to już odpowiedzialności nie brali). Z drugiej strony, Oikawa wiedział, że po swoim najlepszym kumplu może spodziewać się absolutnie wszystkiego, może z wyłączeniem wyznań typu „od dzisiaj słucham tylko muzyki klasycznej”, „kończę z piciem i papierosami”, „zmieniam płeć” albo nawet lepiej, „nie lubię cycków”. Akurat one rzeczywiście brzmiały dość nieprawdopodobnie.
Nawet jeżeli Hide sam chętnie robiłby za oparcie Jinkyung, nie miał zbyt wiele do gadania, kiedy aktualnie polował im na wódkę. Zdobywanie rzeczonych punktów było całkiem trudne, gdy znajdował się kilkadziesiąt metrów od nich, pokazując barmanowi ekran telefonu. Na całe szczęście udało mu się wrócić w miarę wcześnie i zajął swoje prawowite miejsce, trzymając dziewczynę relatywnie blisko i nie pozwalając, by Shin zgarniał cały kredyt, czy jakoś tak. Jakaś sprawiedliwość na tym świecie być musiała. Kiedy Koreanka podchwyciła rzeczone „chan”, Oikawa potrzebował sporo samokontroli, żeby nie parsknąć tym niemym śmiechem, na który ostatnimi czasy był skazany. Mniej-więcej wiedział, jak zareaguje gitarzysta, a to tylko pogłębiało uczucie rozbawienia, gdy Shichirou wreszcie wybuchnął. Mężczyzna może znosił podobne określenia ze strony swojego najlepszego przyjaciela, mając za sobą kilkanaście lat, podczas których zdążył się przyzwyczaić, ale nawet w zespole nikt poza wokalistą tak go nie nazywał, o ile alkohol nie doprowadził go do stanu, w którym z dwóch linii robiło się osiem. Nic dziwnego, że odpowiedział firmowym uśmiechem tak na mrugnięcie, jak i frustrację Kobayashiego.
Już się nie denerwuj, Shi-chan. Słyszałeś? Młoda uważa, że jesteś przystojny!
Podsunął, jakoś niespecjalnie przejmując się tym wcześniejszym wyrazem niezadowolenia. Zresztą, dziewczyna wyraźnie patrzyła na sprawę tak samo jak on, po prostu traktując to jako dobry żart. Chociaż fakt faktem byłoby dobrze nie drażnić blondyna bardziej, bo Oikawa nie chciał skończyć z drzwiami zatrzaśniętymi przed nosem. Chyba, że w efekcie Jin postanowiłaby go przenocować – wtedy to droga wolna, on bardzo chętnie.
Spierdalaj. Sam sobie idź.
Szybko pokazał Kobayashiemu, odpowiadając na to „kun” w dużo mniej… energiczny sposób. Sam zaczął, więc też spodziewał się takiego obrotu sprawy. Co wcale nie powstrzymało go przed okazaniem swojego niezadowolenia i wypiciem kolejnego kieliszka, w ramach protestu. Chyba naprawdę powinni byli przystopować, ale Hidefumi nawet o tym nie myślał; przejmie się dopiero wtedy, kiedy opróżnią kolejną butelkę, a ktoś będzie zmuszony wstać z tej wygodnej kanapy.
A zamierzasz uciekać później? Uciekanie jest przereklamowane. Źle ci z nami?
Można pokusić się o stwierdzenie, że Oikawa był trochę niepocieszony. I nic w tym dziwnego, bo naprawdę całkiem miło siedziało się w towarzystwie dziewczyny, w najlepsze popijając wódkę i zapominając o aktualnych problemach wielkiego świata. Zwłaszcza, że odkąd wrócił z baru, stopniowo zajmowali coraz mniej miejsca. Czy jest się czemu się dziwić? Nie. Alkohol robił swoje i sprawiał, że pojęcie przestrzeni osobistej zupełnie przestało istnieć. Skoro zaś Jinkyung wyraźnie to nie przeszkadzało, Hide zamierzał korzystać z tej bliskości, bezmyślnie gładząc odsłoniętą skórę ramienia dziewczyny. Poza tym, przekazywanie wiadomości stało się odrobinę łatwiejsze, bo z takiej odległości również Shin spokojnie mógł je przeczytać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kobayashi Shichirou

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t409-kobayashi-shichirou
Wiek : 28
Wzrost i waga : 177 cm | 70 kg
Orientacja : Heteroseksualny

PisanieTemat: Re: Drink up   Sro Cze 29, 2016 11:21 am

Od razu by ich skompromitował. Wolał na to patrzeć przez pryzmat dostarczania wszystkim rozrywki. Z resztą całą czwórką robili to dość dobrze, więc na pewno cała wina nie powinna leżeć po jego stronie. I przepraszam bardzo, ale jednodniowe wyzwanie by podjął. Przeżyję cały dzień w kompletnej czystości nie gapiąc się na żadne części kobiecego ciała, nie zadawalając się ani nawet nie próbując myśleć o seksie. To byłby dzień spędzony na kompletnej relaksacji i wyciszeniu. Brzmi abstrakcyjnie ale jeśli dość dużo by mu zapłacili albo nagroda byłaby zachęcająca mógłby się tego podjąć. To byłby najgorszy dzień życia ale no. Z resztą swego czasu próbował być ułożony i o zgrozo porządny. Na szczęście tego powód okazał się szmatą znikającą na dobre w odmętach przeszłości.
-Nie jestem uroczy do cholery – warknął z pełną dezaprobatą. No to się doigrał skoro ta dwójka połączyła swoje siły przeciwko niemu. Naprawdę nie uważał się za kogoś uroczego i kochanego czy tym podobnego. To nie szło z nim w parze i zdecydowanie nie chciał być tak postrzegany. Przyrostek chan w tym w najmniejszym stopniu nie pomagał. Niestety z tego co zauważył, fani często tego używali ku jego ogólnemu niezadowoleniu. Już Kobayashi –kun brzmiało lepiej a też nadawało mu przyjacielski charakter. Z Hidefumim już nawet nie walczył. Z resztą i na niego miał przesłodzone określenia, tyle, że przeciwieństwie do przyjaciela, on ich publicznie nie używał. Na komentarz Japończyka wywrócił oczami nawet nie próbując wchodzić z nim w polemikę. Na to był minimalnie za trzeźwy.
Oj tam zatrzasnąć drzwi przed nosem by mu nie zatrzasnął. Plus Hide miał klucze o ile znowu ich nie zapomniał/ zostawił w innych spodniach. W razie czego zemściłby się w inny, bardziej wyszukany sposób, co z resztą opublikował by na ich stronie, Instagramie czy gdzieś indziej. Upadki publiczne są najlepsze, zwłaszcza jeśli są w żartach, a ty nie bardzo przejmujesz się swoimi wizerunkiem publicznym.
Shin prychnął samemu sięgając po kieliszek. To miał być odwet, to i Hide powinien być przez chwilę równie niezadowolony co on. Równowaga w przyrodzie musi być, koniec i kropka. No tyle, ze jak zawsze ich złość trwać długo nie mogła. Szczególnie gdy oboje byli coraz bardziej wstawieni a towarzystwo było jakże urocze. Kompletnie się nie przejmował zajmowaniem jej przestrzeni osobistej i nawet to prawie że odepchniecie nie zrobiło na nim większego wrażenia. Wciąż ją obejmował będąc dość blisko niej, na tyle, ze w normalnych warunkach zapewne już by dostał po mordzie.
-No ja myślę. Tak łatwo cię nie puścimy – uśmiechnął się świecąc swoimi równymi zębami. Oikawa miał to samo zdanie sugerując się wiadomością wyświetlaną na ekranie. Zdecydowanie ta nowa bliskość ułatwiała wiele rzeczy. I nie trzeba było się kłopotać zbędnym wyciąganiem by zobaczyć zgrabne znaki na jego telefonie. Mimo to Shin minimalnie się przesunął wypuszczając Jin z objęć tylko po to by wyciągnąć z kieszeni paczkę fajek. Co jak co, ale i tak długo wytrzymał bez peta w ustach. Papieros szybko znalazł się między jego zębami odpalony srebrną zapalniczką. Teraz tylko wstać po popielniczkę, co w obecnym stanie było małym wyzwaniem i nieco chwiejnym krokiem przyniósł ją ze stolika obok. Jak widzimy wciąż jakiś poziom trzymał.
-Wam nie proponuje, chyba, że młoda ma ochotę się skusić – grzecznie wypuścił dym w bok by nie dmuchać na nich. Paczka leżała na stoliku, także jeśli Heo zmieniłaby zdanie była do dyspozycji. I co jak co, ale Shinowi trzeba było przyznać, że akurat z papierosem wyglądał wyjątkowo dobrze, pasowało to do niego i definitywnie nie był przy tym uroczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Heo Jinkyung

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t339-heo-jinkyung http://trainee.forumpolish.com/t365-jing#714 http://trainee.forumpolish.com/t366-jingiel#715
Wiek : 22
Wzrost i waga : 176 / 51
Orientacja : Biseksualna

PisanieTemat: Re: Drink up   Wto Lip 05, 2016 1:56 pm

Wszyscy, którzy tylko spojrzeli na dwóch Japończyków mogli być święcie przekonani, że żadna aktywność z nimi nie będzie nudna. To się czuło, odbierało się przez wibracje powietrza wokół nich, czytało się z iskierek, które chowały się w ich ciemnych oczach. Jinkyung nie była wyjątkiem, czuła to wszystko teraz nawet mocniej, choć przez alkohol mogła nie zdawać sobie z tego sprawy. Ale to nadal nie zmieniało faktu, że wiedziała, iż ich nieme deklaracje były faktycznie prawdziwe i nie dało się z nimi nudzić. Bo, na ten przykład, czy nudziła się teraz? Zdecydowanie nie! Wręcz przeciwnie, było nawet zabawnie, zwłaszcza, gdy dwójka, między którą siedziała, znowu zaczęła się ze sobą droczyć.
Ale i tak wypadało zareagować.
- Oj, panowie... - zaczęła już nieco leniwie, łapiąc obie wolne dłonie mężczyzn, składając je do uścisku na stole przed sobą. - Jeszcze buzi na zgodę i już na spokojnie, dobrze? - powiedziała wesoło, głaszcząc obu z mężczyzn po włosach, śmiejąc się przy tym całkiem uroczo. Oj, rzeczywiście, w Jing alkohol już działał i w sumie teraz mogłoby jej być wszystko jedno, żeby po prostu było miło, o. A będzie miło z pewnością wtedy, kiedy panowie stwierdzą, że fajniej byłoby nie zajmować się darciem kotów, nawet na żarty, a wódeczką, czy ewentualnie samą Kyungie.
Westchnęła następnym razem, czytając kolejną wiadomość, którą pokazał jej Oikawa. I nie wiedziała, czy przez alkohol miała trochę gorszy wzrok, czy może już starszy z dwójki zaczął robić błędy w piśmie, ale zajęło jej to trochę więcej czasu, by przeanalizować wiadomość. Dlatego dopiero po chwili powiedziała.
- Kiedyś muszę wrócić do domu...~ A to prawie jak ucieczka... - chyba teraz wyjaśniła już swoje motywy wystarczająco wyraźnie. Oczywiście zwróciła się też do Shina, posyłając mu całkiem piękny, może nieco zalotny uśmiech. - Jak będziecie tak bardzo chcieli, to możecie mnie odprowadzić. - oj, jeżeli w ogóle będzie pamiętać to, co powiedziała, to będzie dopiero sukces.
Przecież minęło już tyle czasu od jej ostatniego imprezowania, że spadła jej także odporność na alkohol. Na całe szczęście teraz nie była nawet blisko stanu wypłakiwania wszelkich smutków i dzwonienia do kogokolwiek z płaczliwymi wyznaniami miłości.
W momencie, kiedy Shin zaczął się kręcić, by wyjąć paczkę papierosów i przez to przestał ją obejmować, Jing zmarszczyła niezadowolona nos, jakoś automatycznie przysuwając się przez to do Oikawy. Zrzućmy to na słabo działający błędnik, dla dobra Heo. Ona sama nigdy nie paliła papierosów, jakoś jej do tego nie ciągnęło, ale nie przeszkadzało jej, gdy ktoś inny to robił. Tak, miała skłonności do romantyzowania tej małej śmierci, więc palący mężczyźni strasznie jej się podobali. Oj. Chociaż fakt, gitarzysta nie był wtedy uroczy. Basistka była tego pewna, na sto procent.
- Nie, nie, dziękuję. Słabo to działa na głos. - odpowiedziała w sumie jakoś bez zastanowienia, zaraz zerkając w formie przeprosin na wokalistę, głaszcząc go lekko po dłoni. No nie miała najlepszego wyczucia po alkoholu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Drink up   

Powrót do góry Go down
 
Drink up
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: SEOUL :: Rozrywka-
Skocz do: