IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Klinika weterynaryjna "Cztery łapy"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Król Gry
Admin
avatar



PisanieTemat: Klinika weterynaryjna "Cztery łapy"   Wto Cze 21, 2016 8:27 am

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jung Haneul

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t412-jung-haneul http://trainee.forumpolish.com/t418-haneul
Wiek : 24
Wzrost i waga : 187 / 64
Orientacja : Homoseksualny

PisanieTemat: Re: Klinika weterynaryjna "Cztery łapy"   Wto Cze 21, 2016 1:02 pm

Haneul był z reguły lekkoduchem, jednakże tylko wtedy, gdy chodziło o jego obcowanie z samym sobą. Wobec wszystkich innych istot z tego świata zachowywał się śmiertelnie poważnie, do tego stopnia, że wolał być przygotowany na dosłownie każdą okoliczność. Tak też było i tym razem, kiedy w końcu zdecydował się, że jakoś poprawi żywot przynajmniej jednej istotce, jednocześnie pomagając sobie w pokonaniu otaczającej go zewsząd samotności. Postanowił, że zaadoptuje psa ze schroniska i musiał się do tego odpowiednio przygotować.
Uznał, że internet, przy całym swoim dobrobycie informacji, akurat w tym przypadku nie jest wiarygodnym źródłem. Przynajmniej nie na tyle, by odpowiedzieć na wszystkie pytania i dostatecznie stłumić jego niepokój. Nie chciał, by okazało się, że kompletnie nie zna instrukcji obsługi psa. Ludzie mówili, że przecież pies kocha za to, że się w ogóle jest, ale dla Haneula była to kwestia honoru, by pies miał wszystko co najlepsze. W tym najlepszego pana. Bo to, że Jung będzie go kochał całym sercem było aż nadto oczywiste.
Skoro więc internet odpadł, co mu zostało? Analogowe wyszukiwanie informacji. Przypomniał sobie, że w okolicy jego uczelni przecież nie ma żadnej kliniki weterynaryjnej, więc zasięgnął języka znajomych. Wszyscy, zgodnym chórem odpowiadali, że przecież "Cztery Łapy", tylko tam i nigdzie indziej. Więc co miał zrobić biedny Haneul? Wsiadł w samochód i pojechał, nie miał innego wyjścia. A to, że zgubił się po drodze z trzy razy i co najmniej pięć razy musiał zawracać, to już zupełnie inna sprawa.
Ostatecznie wyłapanie wolnego miejsca parkingowego zajęło mu znacznie więcej czasu, więc gdy tylko wysiadł ze swojego czerwonego 'śmigacza', odetchnął głośno z ulgą, przeczesując dłonią swe gęste, ciemne włosy. Teraz zostało mu tylko pokonać swą wewnętrzną pizdowatość i strach przed jakąkolwiek oceną. Co prawda niby był potulny jak baranek, ale to nie oznaczało, że bywał spokojny przed spotkaniem z obcymi ludźmi. A co, jeżeli lekarz postanowi go wyśmiać, że jest nieudacznikiem i nie nadaje się na odpowiedzialnego właściciela psa?
Może z racji wczesnej pory, okazało się, że nikogo nie było. "Nikogo" dotyczyło oczywiście pacjentów, gdyż zaraz po przekroczeniu szklanych drzwi jego wzrok został złowiony przez nawet miłą panią sekretarkę.
- Dzień dobry... nie byłem umówiony... - zaczął cicho, w sumie nie wiedząc, jak ma ubrać w słowa swą raczej dziwną prośbę. - Ale jeżeli jest pan doktor, to... mógłbym poprosić o konsultację? - ty razem poczuł się jakby wcale nie wyszedł z uczelni. W sumie to ten rodzaj slangu studenckiego chyba nigdy nie wyjdzie mu z użycia, chociaż nie miał przecież teraz innej opcji nazwania tego, niż po prostu "konsultacja". A i pani z recepcji była znacznie milsza niż ten rodzaj pań, którymi obrastają dziekanaty. Po krótkiej gadce-szmatce o motywach jego przybycia okazało się, że doktor faktycznie był wolny. Nawet został mu wskazany jego gabinet.
Po krótkiej bitwie z myślami zapukał w drzwi, otwierając je na tyle, by móc zajrzeć do środka.
- Dzień dobry, można? - spytał, próbując dojrzeć swojego dzisiejszego wybawcę, alfę i omegę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Choi Eunhyuk

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t386-choi-eunhyuk#832 http://trainee.forumpolish.com/t397-eunhyuk#941
Wiek : 39
Wzrost i waga : 186 cm | 68 kg
Orientacja : Homoseksualny

PisanieTemat: Re: Klinika weterynaryjna "Cztery łapy"   Pią Cze 24, 2016 9:22 pm

Ten dzień nie obfitował w żadne niespodziewane sytuacje. Żadnych mrożących krew w życiu momentów, żadnych interwencji i nieszczęśliwych zwierzaków w opłakanym stanie przyniesionych prosto z ulicy. Kilka odrobaczeń, rutynowe badania, drobny zabieg zszycia świeżej rany po kastracji, która niefortunnie się uszkodziła i uzbrojenie psiaka w ochronny kołnierz... Niemalże rutyna w tej pracy, ale choć kochał wykonywać skomplikowane zabiegi, mające uratować życie jakiegoś bezbronnego żyjątka, lubił również tę sielankową ciszę. Ani jednej tragedii. Wręcz idealnie spokojnie, co napawało go wyłącznie równie kojącym spokojem ducha, choć w przypadku Eunhyuka nie była to jakaś znowu awangarda. Po prostu korzystał z dnia, oddając się skrupulatnie przeglądaniem dokumentów, które odłożył na później, segregowaniem kart ostatnich czworonożnych pacjentów i wyciągnięciem kilku potrzebnych w przeciągu paru następnych godzin, na które miał umówione kolejne przypadki. Na całe szczęście zdawały się być równie niegroźnymi jak dotychczas, choć nie zamierzał chwalić dnia przed zachodem słońca i podchodzić do któregokolwiek z pacjentów lekceważąco, w końcu każdemu z nich należała się odpowiednia opieka.
Z racji przesunięcia w czasie jednej z wizyt, która została przełożona na dużo późniejszą godzinę, wskakując dosłownie na ostatnią chwilę, zrobiło mu się małe okienko. Niemalże godzinna przerwa w pracy, którą zamierzał jednak spędzić produktywnie, choć i bez zbędnych stresów.
Gdy więc dostał wiadomość o niespodziewanej konsultacji, o którą został poproszony, przyjął to z lekkim zdziwieniem ale bez zniecierpliwienia, odsuwając na dalszy plan materiały na temat konferencji, w której miał uczestniczyć na początku następnego miesiąca, opowiadając o swoich ostatnich badaniach. Nie chcąc wyglądać na kogoś, komu przerwano w jakiejkolwiek ważnej czynności, odczekał grzecznie aż drzwi do gabinetu się otworzą. Słysząc pukanie, automatycznie rzucił krótkim Proszę, a gdy zza nich wyłoniła się męska twarz, podniósł się z miejsca i powitał Haneula uprzejmym uśmiechem.
- Dzień dobry. Oczywiście - odezwał się, czekając aż student przekroczy próg gabinetu. - Proszę bardzo, może pan usiąść - dodał zaraz, wskazując jedno z siedzeń znajdujących się przed jego biurkiem. Gdy chłopak pokonał dystans dzielący drzwi od jednego z foteli, mężczyzna ponownie usiadł przy stole. - Nazywam się Choi Eunhyuk - przedstawił się gwoli formalności. - Prosił pan o konsultację, nie mylę się?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jung Haneul

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t412-jung-haneul http://trainee.forumpolish.com/t418-haneul
Wiek : 24
Wzrost i waga : 187 / 64
Orientacja : Homoseksualny

PisanieTemat: Re: Klinika weterynaryjna "Cztery łapy"   Pią Cze 24, 2016 9:59 pm

Odetchnął z ulgą, gdy okazało się, że jego dzisiejsze źródło informacji (oj, jak przykre odczłowieczenie się tutaj odbyło!), jest wolne i jego własna obecność prawdopodobnie nie przeszkadza mu tak bardzo w egzystencji. Słysząc, że faktycznie, może wejść, otworzył drzwi na oścież, znajdując się już całemu w środku gabinetu. Było zupełnie inaczej niż w gabinetach lekarskich - niby też pachniało lekami, albo raczej tymi środkami do odkażania, ale też gdzieś czuł dziwny zapach tego, co prawdopodobnie mogło być jakimiś nagrodami dla psiaków, kotów i innych zwierzątek, albo po prostu zwykłą karmą. Kolorystycznie gabinet przypadł mu do gustu, bo bardzo lubił takie prawie ascetyczne miejsca. Co prawda rozumiał, że wystrój miał być w takich miejscach jak najbardziej funkcjonalny, ale gdzieniegdzie postawiłby jeszcze jakąś roślinkę, albo może jedną ze swoich rzeźb. Nawet mógłby zaoferować mu zrobienie takiej, współczesnej wersji muzykantów z Bremy. Tak, żeby nawet same zwierzaki myślały, że to faktycznie ich pobratymcy.
Nie mógł jednak długo nacieszyć się tym widokiem, bo przecież jego wzrok nieustannie ciągnął go do skupienia uwagi na samym doktorku. Jego, jak to się mówi, walory wizualne też zostały przez młodego studenta zauważone. Chociaż wolał się do nich w myślach nie przyznawać, ale naprawdę wydawał mu się idealnym modelem na pracę na zaliczenie semestru. Idealnie można byłoby wykuć jego twarz w jakichś twardszych materiałach. Uważał, że nie pasował do niego materiał bardziej plastyczny, jak gips czy może ceramika, ale gdyby dostał kawałek kamienia, który mógłby obrobić... Oj, będzie musiał się go spytać o zgodę.
Usiadł ostatecznie na miejscu dla niego przeznaczonym, kładąc umazane kolorową farbą ręce na swych spodniach. Starał się nie wyglądać na kogoś bardzo przerażonego, ale tak naprawdę stresował się tą wizytą i chciał wynieść z niej jak najwięcej.
- Jung Haneul. - powiedział od razu, kłaniając się weterynarzowi, wedle obyczaju. Nie chciał podawać mu dłoni, przecież jeszcze mógłby go pobrudzić jakimiś pozostałościami po pracy... ale nadal chciał być miły!
- Tak, tak... Nie wiem, jak często pan obsługuje takie przypadki... - zaczął niepewnie, od razu próbując rozmasować sobie kark. Oj, tak bardzo było widać, że się denerwuje! - Ale chciałbym zaadoptować psa ze schroniska. Takiego, wie pan, już dorosłego. Pięć, sześć lat. Nie miałem nigdy żadnego zwierzaka, więc chciałbym się dowiedzieć, czy jest coś, co powinienem zapewnić takiemu psu? Pewnie jest mu ciężko w schronisku... nie chciałbym, żeby się męczył... Bo czytałem, że takie psy mogą być płochliwe albo agresywne i w sumie nie wiem, czy jest jakaś możliwość, żeby poczuły się bezpiecznie w nowym domu? - rzucał zdaniami chyba w najbardziej nieuporządkowany sposób, jaki Eunhyuk mógł tego dnia usłyszeć. Oj, biedni ci artyści...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Choi Eunhyuk

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t386-choi-eunhyuk#832 http://trainee.forumpolish.com/t397-eunhyuk#941
Wiek : 39
Wzrost i waga : 186 cm | 68 kg
Orientacja : Homoseksualny

PisanieTemat: Re: Klinika weterynaryjna "Cztery łapy"   Czw Cze 30, 2016 8:37 pm

Haneul miał to szczęście trafić na lekarza, który traktował uprzejmie nie tylko swoich pacjentów, ich właścicieli oraz ludzi, którzy mieli w przyszłości stać się właścicielami jakiegoś urokliwego czworonoga. W innym wypadku miał pełne prawo czuć się w jego obecności niepewnie, ale w sytuacji w której Eunhyuk od samego początku nie sprawiał wrażenia kogoś, kto wydaje się niezadowolony z niezapowiedzianej wizyty, nie było powodów do obaw.
Nie musiał być szczególnie spostrzegawczy by dostrzec fakt, że chłopak się denerwuje, mimo że nie rozumiał powodu, a właściwie jeszcze go nie znał, bo ten nie zdążył go wyjawić. Z tego co zrozumiał, przyszedł po konsultację, więc dlaczego sprawiał wrażenia dzieciaka, który kopnął szczenię na ulicy i miał liczyć się z konsekwencjami? Nie przedłużając jednak jego tortur i chcąc dać mu wrażenie swobody, niezmiennie uśmiechał się do niego jak ktoś, kogo mógł znać osobiście.
- Miło mi. - Skinął mu z niezmienną ekspresją, gotów wysłuchać jego problemu i udzielić mu jak najlepszej pomocy.
Kiedy chłopak zaczął chaotycznie wyrzucać z siebie zdania, mężczyzna słuchał go bez słowa wtrącenia, uprzejmie potakując i pozwalając mu się do końca naprodukować, nim odpowiedział. Odczekał moment, chcąc być pewnym, że nie przerwie mu w połowie kolejnego zdania.
- To bardzo szlachetne z pana strony, że chciałby pan zaadoptować psa ze schroniska, a niżeli kupić szczeniaka, który ma znacznie większe szanse na znalezienie domu, niż dorosły pies - oznajmił już na samym początku. Dalej chciał go po prostu rozluźnić, a słowa otuchy były najlepszym ku temu sposobem, prawda? - Jest to jednak poważna decyzja. Przemyślał pan to dokładnie? Nie jest to decyzja podjęta pod wpływem impulsu ani mody? - Nie chciał za nic, by przygarnięcie pieska okazało się błędem Junga i by ten w ostateczności ponownie trafił do schroniska lub, co gorsza, na ulicę. Nie miał prawa dyktować chłopakowi kolejnych poczynań, ale chciał się upewnić, że rozmawia z odpowiedzialnym człowiekiem. Choć same słowa nie mogły go przecież w niczym upewnić, prawda? - Będzie pan musiał poświęcić trochę czasu, by piesek mógł oswoić się z nowym środowiskiem, być cierpliwym dla jego nieufności i zatroszczyć się o to, by zwierzę poczuło się dobrze w pańskim mieszkaniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jung Haneul

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t412-jung-haneul http://trainee.forumpolish.com/t418-haneul
Wiek : 24
Wzrost i waga : 187 / 64
Orientacja : Homoseksualny

PisanieTemat: Re: Klinika weterynaryjna "Cztery łapy"   Pon Lip 04, 2016 3:20 pm

Co śmieszniejsze, Haneul jednak wydawał się być coraz to bardziej spokojny w środku, w swym wnętrzu, gdy wyrzucał z siebie te zdania jak z procy. Co prawda ręce nadal drgały mu w formie raczej mało kontrolowanej siłą woli chłopaka, ale przynajmniej wiedział, że weterynarz był do niego nastawiony pozytywnie. W końcu ten miły uśmiech nie mógł być mistyfikacją! Neul dobrze wiedział, jak powinno czytać się gesty ludzkie, w końcu musiał przez swoją sztukę także leczyć niektóre problemy duszy, przynajmniej sam założył sobie taki cel w swej działalności. W sumie nawet mógł powiedzieć, że byli niesamowicie do siebie podobni, choć dzieliło ich prawie wszystko. Oczywiście Neula i doktora, który siedział po drugiej stronie biurka.
- Ech, to nie jest coś, za co powinienem być chwalony... - powiedział, nadal jeszcze zmieszany, powoli przeczesując swoje ciemne włosy, uśmiechając się przy tym mimo wszystko szeroko. Jednak nie spojrzał wtedy na mężczyznę, nadal nie wiedząc, jak poradzić sobie z tym, mimo wszystko, nadal obecnym zdenerwowaniem. Nie chciał w końcu być odebrany też za młodego, szalonego człowieka, który ma jakieś swoje widzimisię i przekłada to na niewinne stworzenie.
- Właśnie o to chodzi, że przemyślałem. Widzi pan, jestem dość samotny, raczej typem domownika, więc pomyślałem, że skoro zawsze chciałem mieć psa, a nie mogłem - tutaj zrobił krótką przerwę, przechylając się nieco do przodu, jakby miał zaraz powiedzieć sekret - bo widzi pan, moja młodsza siostra, z którą mieszkałem, ma alergie na sierść i tak jakoś wyszło - w momencie opowiadania o swej siostrze, oczy zabłysły mu dość mocno, a dumny uśmiech rozświetlił ponownie twarz. Zaraz jednak wrócił na wcześniejsze miejsce i normalnym już tonem, kontynuował. - to może uda się teraz, kiedy już mieszkam sam. Znaczy... nie do końca sam. Ale bez siostry. I moi współlokatorzy też nie mają alergii. - nakreślił całą sytuację i w sumie większą część motywów, którymi się kierował. Miał nadzieję, że tym razem obraz, który rysował całym sobą, był wystarczająco klarowny i że można było mu także zaufać i powierzyć opiekę nad zwierzęciem. Oczywiście przynajmniej dać mu jakieś błogosławieństwo w tej sprawie.
- I właśnie tego się trochę boję... Bo nie ukrywam, mieszkamy w sześć osób. To nie będzie za duży szok dla psiaka? Jest jakiś sposób, żeby nie wrzucać go od razu na głęboką wodę? Nie chciałbym przenosić się z nim z pokoju do pokoju, bo myślę, że nie będzie mi ufał i będzie się bał, że go gdzieś zabiorę... - westchnął głęboko, opadając tym razem dość ciężko, aczkolwiek nadal z gracją, na fotel. Widać było, że ta sprawa dość mocno go trapi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Choi Eunhyuk

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t386-choi-eunhyuk#832 http://trainee.forumpolish.com/t397-eunhyuk#941
Wiek : 39
Wzrost i waga : 186 cm | 68 kg
Orientacja : Homoseksualny

PisanieTemat: Re: Klinika weterynaryjna "Cztery łapy"   Pon Lip 11, 2016 9:50 pm

Ucieszył się, że dostrzegł minimalne rozluźnienie w postawie rozmówcy, bo za nic nie chciałby chłopaka stresować. Nie przyszedł tutaj na kazanie czy po to, by go strofować, zresztą wydawał się być porządnym i miłym chłopakiem. Nie miał powodów, by traktować go nieodpowiednio, skoro sprawiał dobre wrażenie.
- Cieszy mnie po prostu fakt, że zdecydował się pan na przygarnięcie psa, który najprawdopodobniej będzie miał dużo mniejsze szanse na dobry dom, niż szczenię z rodowodem - skonkretyzował swoją opinię. W jego mniemaniu przygarnięcie psa ze schroniska naprawdę było godne pochwały, ale i nie zamierzał się nad tym rozwodzić. Po prostu wygłosił swoją opinię na ten temat.
Słuchał uważnie wyjaśnienia chłopaka, uśmiechając się bezwiednie na myśl, że samotność częściowo skłoniła go do przygarnięcia czworonoga. Nie była to rzecz jasna prześmiewcza reakcja, wręcz przeciwnie. Pies był, bądź co bądź, nazywany najlepszym przyjacielem człowieka, więc Haneul szukał w idealnych źródłach.
- Rozumiem - wtrącił cicho, kiwając głową na wzmiankę o siostrze i jej alergii. Przykrym było, gdy od posiadania wymarzonego zwierzaka dzieliła kogoś alergia domownika. Stąd tym bardziej rozumiał całą tą chęć chłopaka, by przygarnąć pieska.
Kiedy student doszedł wreszcie do sedna, mężczyzna uśmiechnął się na nowo i pokręcił głową.
- Nie wydaje mi się, by szóstka domowników była ogromną przeszkodą. Co innego, gdyby chodziło o mieszkanie z większą liczbą ludzi i dziećmi. Niezależnie jednak od ilości mieszkańców, najważniejsze, by nie przytłaczać zwierzęcia zbytnią uwagą. Psy ze schroniska nie są zbyt ufne od samego początku, potrzebują czasu do asymilacji z otoczeniem, stąd nie należy zmuszać ich do przebywania w swoim towarzystwie ani dotykać wbrew ich woli. Za to zachęcanie ich drobnymi przysmakami na początku sprawi, że poczują się lepiej w nowym otoczeniu i nawet szóstka domowników przestanie być przeszkodą - odpowiedział rozwlekle. To był oczywiście dopiero początek, teorii było jeszcze trochę. Jak zawsze. - Chciałbym zapytać... Ma pan oczywiście czas, który należy poświęcić psu, prawda? Kwestia wyprowadzania go na spacery, zajmowania się nim, gdy zaufa panu na tyle, by czuć się swobodnie. Musi pan również oczywiście wyznaczyć granice, których nie będzie mógł przekraczać... Kilkuletni pies będzie miał ukształtowany charakter, co będzie ułatwieniem w kwestii przyzwyczajania go i niejako wychowywania, ale wciąż - konieczna będzie odrobina poświęcenia - wyjaśnił, dalej mówiąc niezwykle spokojnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jung Haneul

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t412-jung-haneul http://trainee.forumpolish.com/t418-haneul
Wiek : 24
Wzrost i waga : 187 / 64
Orientacja : Homoseksualny

PisanieTemat: Re: Klinika weterynaryjna "Cztery łapy"   Pon Lip 18, 2016 3:03 pm

Ach, a więc o to chodziło! Haneul był nadal trochę oszołomiony tym wszystkim, co się mu dziś przydarzyło. W końcu trzeba było przyznać, że był wystawiony na całą gamę doświadczeń zarówno estetycznych, jak i emocjonalnych! A gdy te dwa faktory się łączyły, nie było innej opcji, niż ta, że powstaje z nich sztuka. A młody mężczyzna już nawet wiedział, jaka będzie to forma. Czuł już mrowienie w palcach, na samą myśl o tym, jak znów wróci do swej pracowni i przerodzi wszystko, co tutaj widział i usłyszał, w jakąś spokojną, minimalistyczną rzeźbę z białego gipsu.
Widząc ten delikatny, ale niemożliwie wyraźny uśmiech na twarzy doktora, sam uśmiechnął się bezwiednie. Wiedział oczywiście, że uśmiech jest zaraźliwy. Dodatkowo sprawiał, że Neul nagle zrobił się jeszcze bardziej rozluźniony, zastanawiając się nad tym, co z kolei przechodzi przez myśl doktorowi. Bo takie miłe uśmiechy nie pojawiały się z byle myśli!
- Ech, to w takim razie cieszy mnie, że pan się cieszy. No i że piesek będzie się cieszył! - powiedział to zupełnie na poważnie, chociaż można powiedzieć, że z jego głosu wręcz wylewała się słodka woń radości. Właściwie, gdyby ktoś miał jakąkolwiek umiejętność postrzegania kolorów aur, dostrzegłby, że wokół Haneula zbiera się wręcz niewymownie żółta chmura. Kolor optymizmu, zadowolenia, zdolności i kreatywności. Po prostu przejmował się tą sprawą całkowicie, całe ciało odpowiadało jego uczuciom, zarówno tym pozytywnym, jak i wszystkim wątpliwościom, którego trapiły. I widać było to przecież na pierwszy rzut oka, dlatego Haneul mógł się wydawać dość dziwnym rozmówcą.
- A-ale... nie o to chodzi. My mamy pokój w sześć osób. - powiedział, akcentując bardzo mocno 'pokój'. Co prawda miał jeszcze kawalerkę i mógł tam spokojnie z psiakiem zamieszkać, ale ją przeznaczył bardziej na składzik wszystkich jego dzieł. Były one dość spore, więc nie mieściły się ani w pracowni na uczelni, ani tym bardziej w pokoju w wytwórni. A gdzieś przecież musiał je składować... Przez to, że na małej powierzchni znajdowało się tyle osób, Haneul po prostu się bał. Ale tylko o psiaka, mógł w końcu dać ostrą reprymendę każdemu, kto postąpiłby źle względem jego psa. W tym przypadku nie zamierzał pozwolić swojej spokojnej naturze na łagodzenie problemu. Bo gdy ktoś zachowywał się źle względem niego, to mógł jeszcze przełknąć. Ale bycie chamem względem zwierząt stawiało osobę na dole hierarchii ludzi, których Haneul lubił. Nie, nie potrafił wybaczyć wyżywania się na kimś słabszym.
- Wiem, że to nie jest łatwe. Mam raczej stabilny plan dnia, studiuję, więc pies przywyknie do pewnego rozkładu dnia. Dużo pracuję jednak, powiedzmy, że w domu, w każdym razie mały będzie mógł przy mnie być bardzo dużo, a i czas na spacery też nie jest żadnym problemem. Możemy nawet biegać trzy razy dziennie, to może mi to dietetyk zaliczy do ćwiczeń... - rozmarzył się na moment, przymykając oczy, jednak dość szybko się ocknął i jeszcze raz spojrzał na weterynarza. Podobał mu się jego spokój. - Mam tylko jedną prośbę, panie doktorze... Jak już mówiłem, jestem studentem, wie pan, jak to jest... - powiedział dość cicho, nieco kurcząc się na krześle.
- Nie mam dużo pieniędzy, mógłby mi pan polecić jakiegoś taniego, ale dobrego doktora? - spytał w końcu, patrząc na mężczyznę uważnie, chociaż był trochę zmieszany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Choi Eunhyuk

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t386-choi-eunhyuk#832 http://trainee.forumpolish.com/t397-eunhyuk#941
Wiek : 39
Wzrost i waga : 186 cm | 68 kg
Orientacja : Homoseksualny

PisanieTemat: Re: Klinika weterynaryjna "Cztery łapy"   Wto Sie 16, 2016 1:56 am

Doprawdy trudno byłoby nie uśmiechać się nieustannie w równie urokliwym i pozytywnym towarzystwie. Chłopak w istocie roztaczał bardzo przyjemną aurę, a choć Hyuk nie dostrzegał świata w wyraźniejszych kolorach, mimo wszystko był w stanie dostrzec ten ewidentny optymizm, który tryskał z Haneula, mimo że początkowo przemawiała przez niego głównie nieśmiałość, kryjąc wszystko inne. Na pierwszy rzut oka mógł być pewien, że jakiś pies stanie się szczęśliwym kompanem tego studenta. Gdyby było inaczej, okazałoby się, że Eunhyuk jest naprawdę fatalny w odczytywaniu ludzkich intencji.
- To prawda, na pewno będzie - przytaknął w odpowiedzi zupełnie niepotrzebnie, ale obawiał się, że gdyby nie powiedział czegoś na głos, gotów byłby parsknąć rozbawiony entuzjazmem i beztroską Junga. Nie chciał wyjść na kogoś, kto wyśmiewa cudze zachowanie, jakkolwiek śmieszne by nie było.
Gdy jednak usłyszał kolejne słowa chłopaka, wyraz jego twarzy uległ drobnej zmianie. Wyraźnie się zamyślił, analizując poważnie sytuację artysty.
- Och... Jak duży jest to pokój? Czy jest możliwość, by pies znalazł tam sobie kąt, w którym będzie czuł się w miarę bezpiecznie wyalienowany, nie będąc zmuszonym do ciągłego bycia obserwowanym? - zapytał, chcąc upewnić się jak dokładnie się sprawy mają. Cóż, nie była to jakaś wielka tragedia, bądź co bądź sześć osób to nie dwadzieścia i bardziej niż pewne, że nie będą nieustannie w mieszkaniu w tej dokładnej liczbie. Ostatecznie pies zyskałby trochę czasu do większej swobody, a jeśli Haneul rzeczywiście będzie z nim często chodził i biegał to bardziej niż pewne, że w końcu poczuje się swobodnie.
- W porządku, więc podchodzi pan do tego rozsądnie, to dobrze - przytaknął. Zmienny plan dnia i nieporządek w życiu nie były zbyt dobrymi warunkami do zajmowania się psem, który bądź co bądź przyzwyczaja się do określonego rytmu. Naprawdę cieszyło go to, że Jung to rozumie.
Nie odpowiedział od razu, kiedy chłopak wyjawił mu powód niespodziewanego strapienia. Nie było to zaskakujące, przecież studenci nie bywali wyjątkowo majętni, zwłaszcza mieszkając samemu i nie mając wsparcia zamożnych rodzin. Sam nie miał tego problemu za czasów nauki, jednak miał znajomych z różnych środowisk i potrafił to zrozumieć.
- Cóż, jeżeli chodzi o pierwsze badania psiaka, mogę się z panem umówić na pewną obniżkę cenową, jeśli obieca mi pan, że porządnie zajmie się zwierzęciem. A w przypadku późniejszych okresowych badań, mogę polecić panu kilkoro kolegów z branży, których ceny nie biją na głowę - zaproponował. Miewał za miękkie serce i gdyby mógł, pewnie leczyłby pół czworonożnego miasta za darmo. Ale jeść przecież musiał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Fabuły

avatar



PisanieTemat: Re: Klinika weterynaryjna "Cztery łapy"   Sro Lut 15, 2017 10:39 pm

Fabuła zakończona. Temat pusty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Klinika weterynaryjna "Cztery łapy"   

Powrót do góry Go down
 
Klinika weterynaryjna "Cztery łapy"
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Kiedy dojarki nie trzymają się cycków [ BatJoker x Cztery ]
» prywatna klinika

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: SEOUL :: Inne-
Skocz do: