IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Polana

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Król Gry
Admin
avatar



PisanieTemat: Polana   Czw Sie 11, 2016 3:14 pm


Niewielka polana w środku dziczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Fabuły

avatar



PisanieTemat: Re: Polana   Sob Sie 13, 2016 1:14 pm

BNS było miejscem, w którym młodzi ludzie nie tylko rywalizowali o swoje marzenia i się rozwiali, ale również stanowiło ich nowy dom. Trainee powinni być dla siebie jak rodzina – obcując z sobą przez tyle czasu stawali się niekiedy bliżsi niż rodzeństwo, romanse kwitły, a przyjaźnie zawierane tutaj mogły okazać się silniejsze niż wszystko inne. Jednak by to było możliwe, potrzebowali czegoś więcej niż wspólnych treningów i pokoju dzielonego z piątką innych osób. Trudno jest znaleźć trochę wolnego czasu na bliższe poznanie kogoś bez przerwy biegając od sali do sali.
Właśnie dla tego zarząd BNSu wyszedł z inicjatywą zorganizowania małego wypadu integracyjnego, przy okazji urozmaicając nieco monotonię ciągnących się w nieskończoność treningów. Na początku miał być to niewinny wypad za miasto, gdzie zakwaterowano by ich w drewnianych chatkach, gdzieś nad jeziorem. Tyle, że to byłoby zbyt przeciętne. Pomysł ewoluował coraz bardziej, aż wreszcie przyjął on swoją ostateczną wersję w formie survivalu. Zebrano dwanaścioro śmiałków gotowych podjąć wyzwanie i zostało już tylko dopiąć wszystko na ostatni guzik.
Autokar zatrzymał się na skraju lasu. Trainee zostali poproszeni o ustawienie się w grupie i niedługo potem pojawił się rosły mężczyzna, od razu, samym swoim wyglądem, wzbudzając respekt. Zdjął okulary przeciwsłoneczne i skrzyżował ręce na klatce piersiowej. Powoli zmierzył wzrokiem każdego z nich, a jego usta wygięły się w prześmiewczym uśmieszku.
- No panienki, zapowiada się wam ciekawy weekend. Nie wiem jakie mieliście wyobrażenie o tym wyjeździe, ale radzę wam wyzbyć się wszelkich złudzeń. To nie będzie spacerek po górach i gwarantuje wam, że jutro rano połowa z was będzie z płaczem wołać rodziców. - Zadrwił z nich po czym skinął głową na resztę przywiezionej z sobą ekipy. Ta przyniosła jeden, duży plecak i cztery mniejsze pakunki układając je przed nogami mężczyzny.
-Witajcie na obozie przetrwania. Wasze bagaże wracają ze mną do Seulu. Możecie z nich zabrać tylko rzeczy, które uważacie za najpotrzebniejsze, ale takie które zdołacie zmieścić w tych woreczkach strunowych. - Jego asystent rozdał każdemu woreczek nieco większy niż kartka A4. Z założenia, poza jakąś koszulką na zmianę i paroma drobiazgami wiele się do niej zmieścić nie mogło. -Nim jednak zaczniecie się burzyć i biegać jak kot z pęcherzem od jednej torby do drugiej, radzę mnie uważnie wysłuchać. Zostaliście podzieleni na dwie drużyny, które będą obozować w innych częściach tego lasu. Każda z grup, na początek dostanie kompas, latarkę i mapę, z zaznaczeniem, gdzie powinniście szukać niezbędnego wam sprzętu. Nie potraficie jej czytać? Czas się tego nauczyć. W okolicach oznaczonych punktów znajdziecie plecaki z niezbędnymi akcesoriami do przetrwania. Będzie tam namiot, cztery śpiwory, scyzoryk, rzeczy do rozniecania ognia oraz kilka przydatnych drobiazgów takich jak siekiera, menażka czy garnek. Waszym zadaniem jest rozbicie obozu i przetrwanie. Musicie sami zadbać o swoje posiłki, o wodę, o podtrzymywanie i zabezpieczenie ognia. Pamiętajcie, wyziębienie organizmu, to wasza zguba, tak samo jak odwodnienie. Dostaliście mniej śpiworów niż was jest, gdyż albo nauczycie się współpracować pilnując waszego obozu albo cóż, zorganizujecie sobie coś na czym się wyśpicie. W zestawie macie również mały przewodnik survivalowy, w którym znajdziecie przydatne wskazówki na temat tego, jakie rośliny są jadalne, jak łowić ryby, wzniecać ogień i wiele innych rzeczy. W najbliższym czasie jesteście zdani tylko na siebie. - Zaśmiał się nieprzyjemnie wykonując kciukiem gest podcinanej szyi. Jak się łatwo domyśleć, lubił wzbudzać niepotrzebny dreszczyk emocji czy, nawet lepiej, strach.
Skład grup został odczytany, a trainee dostali dosłownie 3 minuty by zabrać ze swoich bagaży te kilka drobiazgów. Sami mieli zdecydować, co im się przyda, czy to będzie cieplejsza bluza, czy kosmetyki, a może ktoś przemyci kubeczek ramyeon? To już zależało od nich. Mężczyzna zagwizdał w gwizdek przywołując ich do siebie i ostatni raz sprawdzając czy każdy przestrzegał zasad. Dopiero wtedy wręczył każdej drużynie paczuszkę z mapą i wspomnianymi itemami startowymi.
- Zaim ruszycie, w lesie jest gdzieś ukryta apteczka, mniej więcej w połowie drogi pomiędzy waszymi obozowiskami. Pomimo tego, ze jesteście zdani tylko na siebie, w sytuacji kryzysowej odpalcie racę ukrytą w waszych plecach. Służby leśne są powiadomione o waszej obecności tutaj i w razie problemów postarają się przybyć jak najszybciej. Nie zakładamy, że użycie jej będzie konieczne, ale ten las jest pełen dziki zwierząt, w tym również jadowitych a wypadki się zdarzają. Także miejcie na uwadze, że papierkowa robota i składanie wyjaśnień na policji zajmuje stanowczo zbyt dużo czasu. A teraz w drogę, i obyście zdążyli przed zmrokiem. Noce są tu naprawdę chłodne. - Zsunął okulary na nos i ruszył do autokaru. Bagaże trainee zostały schowane do środka i po chwili pojazd odjechał zostawiając dwunastkę dzieciaków samych sobie. Grupom nie zostało nic innego jak faktycznie się rozdzielić i podążyć zgodnie z mapą w kierunku plecaków ukrytych w ich przyszłym obozowisku.


Każdy trainee jest zobowiązany do wysłania na konto MF spisu 3 rzeczy jakie zabrali ze swoich bagaży. Wyboru nie można później zmienić, a i liczymy na przemyślane przedmioty, gdyż MF ma prawo odrzucić któryś z przedmiotów bez możliwości jego wymiany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vuong Phuong

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t144-vuong-quy-phuong http://trainee.forumpolish.com/t191-phoenix#228 http://trainee.forumpolish.com/t192-finnian#229
Wiek : 21
Wzrost i waga : 43kg 162cm
Orientacja : hetero

PisanieTemat: Re: Polana   Sob Sie 13, 2016 9:04 pm

Seul był, zdecydowanie, ciekawym i ekscytującym miastem. Życie w nim znacznie różniło się od tego, które Finny znała z Wietnamu i chociaż dziewczyna nie miała na co narzekać, prawdą było, że betonowa dżungla i klimatyzowane cztery ściany sal treningowych w końcu zaczynały się nudzić. Jakoś nie uśmiechało jej się urządzać samotnych wycieczek za miasto, a na odwiedzanie swojej ojczyzny zwyczajnie brakowało dziewczynie funduszy… i chyba także chęci – mimo wszystko samoloty sporo kosztowały, a naprawdę nie widziała sensu załatwiania miliona formalności tylko po to, by spędzić prawie cały dzień w drodze, dla zaledwie kilku w zaciszu rodzinnego domu. Za bardzo przywykła do Korei i swojego planu. Skoro jednak wytwórnia sama wyszła z inicjatywą urozmaicenia im wypoczynku, Quý nie zwlekała z wpisaniem swojego nazwiska na listę.
Wyjazd, owszem, zapowiadał się bardzo niewinnie i bardzo przyjemnie – przynajmniej podróż autokarem przeżyła w stu procentach wygodnie, rozkładając się na dwóch wolnych siedzeniach, wsuwając słuchawki do uszu i, po prostu, zupełnie się relaksując. Wcześniej, jeszcze pod wytwórnią, przywitała się z resztą swojej grupki, ale później wolała zająć się sobą, wiedząc, że na ich towarzystwo przyjdzie jeszcze pora. I przyszła. Tyle, że kiedy znaleźli na leśnym trakcie, Phoenix pozbyła się wszelkich złudzeń. Czy była zawiedziona? Ani trochę. Chociaż przewodnik mógłby być troszeczkę milszy, jego podejście właściwie pasowało do całej sytuacji. No i nie mogła protestować, bo mimo całej swojej zaradności, zdecydowanie była przedstawicielką płci pięknej. Co nie zmienia faktu, że wcale nie zamierzała płakać! Dla niej obóz przetrwania brzmiał jak weekendowy wypad pod namiot ze starszymi braćmi – nie można powiedzieć, że brakowało jej w tej kwestii doświadczenia. Posłusznie wysłuchała jednak wszystkich instrukcji, pośpiesznie tłumacząc je jeszcze na chiński dla Jaydena. Odkąd poznała białowłosego chłopaka w skateparku minęło już trochę czasu, więc też ich relacja uległa zmianie. Przecież mieli ze sobą trochę wspólnego i po kilku rozmowach zdecydowanie nie chciała go już zabijać. Wręcz przeciwnie, zaczynała nawet lubić jego towarzystwo… w granicach rozsądku. W każdym bądź razie, jedynym, co zrobiła po usłyszeniu całej tej tyrady było tylko podniesienie ręki.
Dostanę dodatkowe dwie minuty na zdjęcie soczewek? – poprosiła, bez żadnych oporów i obaw, jakby rosły facet zupełnie nie budził w niej strachu… co najwyżej pewnego rodzaju podziw. Po otrzymaniu zgody, zniknęła w autobusie, sprawnie zmieniając miękkie soczewki na okulary. Zostawiła cały ten okulistyczny sprzęt w swoim głównym plecaku, przerzucając z niego tylko parę – w jej wydaniu – potrzebnych drobiazgów do tej specjalnej torebki. Spięła włosy w kucyk, ustawiwszy się wraz z resztą grupy i… no, właściwie nie zostało jej nic innego do zrobienia, jak tylko rozejrzeć się po reszcie. – Co wy na to, żeby najpierw sprawdzić tą mapę, rozbić obozowisko, a później się rozdzielić i ruszyć na poszukiwanie wody i apteczki? – zaproponowała, później wspaniałomyślnie przerzucając to jeszcze, znowu, na chiński. Naprawdę poważnie wzięła na siebie tę rolę tłumacza.

_________________

Phoenix

Drunk with the melody, dance and have fun, forget everything
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yi Jayden

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t480-yi-jayden#1629 http://trainee.forumpolish.com/t481-jay#1632 http://trainee.forumpolish.com/t491-jay#1694
Wiek : 23
Wzrost i waga : 165 cm , 56 kg
Orientacja : hetero

PisanieTemat: Re: Polana   Sob Sie 13, 2016 9:31 pm

Dla niego Seul był miejscem jak każde inne. Owszem migało tu znacznie więcej neonów, a egzotyczne znaczki biły po oczach, ale w gruncie rzeczy czuł się tu jak na China Town w Bostonie. Nic niezwykłego. Nie planował też zbytnio wczuwać się w życie wytwórni. Po co i na co? Swoją aktywność zamierzał ograniczać do minimum. Zapewne więc, obóz też umknąłby jego uwadze, gdyby nie współlokatorzy namiętnie dyskutujący o tym czy się zgłosić czy nie. Z początku ich ignorował, ale ich ciągłe jazgotanie, zwyczajnie zmusiło go do zapytania o co ten cały raban. Brzmiało to jak całkiem dobra opcja na weekend, coś dzięki czemu będzie mógł się stąd wyrwać i mieć doskonałą wymówkę na to by nie chodzić na treningi. Idealnie. Wystarczyło mu parę minut by podjąć decyzję i wpisać swoje nazwisko na listę ostentacyjnie robią to po angielsku zamiast w hangulu.
Wsiadł do autokaru uprzednio posyłając Pheonix i Jinkyung szeroki uśmiech, po czym rozwalił się na siedzeniu opierając się głową o szybę. Sam wcisnął słuchawki do uszu i skupił się na krajobrazach za oknem. Nie był szczególnym fanem wypadów za miasto, będąc z przyrodą raczej na bakier, ale wszystko było lepsze niż siedzenie w wytwórni. Przez całą drogę nie integrował się za bardzo uznając to za zbyt kłopotliwe. Jeszcze będzie czas. Raczej zastanawiało go to, dlaczego faceci są w mniejszości. Czy na tego typu wypady nie powinno mimo wszystko jeździć ich więcej? A może czegoś nie doczytał, czy raczej nie dosłyszał? Okaże się.
Na miejscu przywitał ich przewodnik jednoznacznie kojarzący mu się z własnym ojcem. Mimowolnie się zjeżył przyjmując bojową postawę. Skrzyżował ręce na piersi piorunując faceta wzrokiem. Już teraz żałował, że przyjechał, a to dopiero początek. To, że był to obóz przetrwania dało się od razu zauważyć. Nie musiał go rozumieć, by domyśleć się co trzyma w dłoni i o czym mówi. Cudownie. Co zabawne, kiedy Pheonix zaczęła mu tłumaczyć instrukcje, od razu złagodniał skupiając na niej całą swoją uwagę. Na nią warczeć nie zamierzał. Jedynie na wyjaśnienie zastosowania woreczka wydał z siebie cierpiętnicze westchnienie i ruszył do swojego bagażu zabierając według niego najbardziej przydatne mu przedmioty. Upewniając się, że nikt nie widzi przemycił pod kurtką swój papieros. Wiedział, że zapewne się rozładuje, albo skończy mu się liquid do końca pobytu ale chociaż na krótki czas będzie mógł sobie pozwolić na ta małą przyjemność.
Nie mógł być szczęśliwszy widząc w swojej drużynie zarówno Pheonix jak i Jinkyung. Były to jedyne osoby jakie znał w wytwórni więc ich obecność była zdecydowanym atutem. Plus miał pewność, że chociaż one go zrozumieją. Co do reszty miał wątpliwości. Razem z nimi ruszył ścieżką kierując się ta paskudną mapą.
-Podzielmy się nieco wcześniej. Jak część z nas będzie rozbijać ten obóz, reszta poszuka wody i zajmie się ogniem. I tak przy namiocie więcej niż trzy osoby nie mają sensu. – Stwierdził splatając dłonie na karku. Mówił po angielsku specjalnie sprawdzając na ile go rozumieją. Oczywiście Pheonix przekazał wszystko jeszcze raz po chińsku. Używanie trzech języków zaczynało być stanowczo zbyt irytujące. –Nie wiedziałem, że nosisz okulary. – Dodał na tyle cicho by tylko Wietnamka go słyszała posyłając jej lekki uśmieszek po czym ruszył dalej. W jego wydaniu miał to być komplement mówiący, że jej w nich do twarzy. Chociaż równie dobrze, mogła to wziąć za zwykłe stwierdzenie faktu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Heo Jinkyung

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t339-heo-jinkyung http://trainee.forumpolish.com/t365-jing#714 http://trainee.forumpolish.com/t366-jingiel#715
Wiek : 22
Wzrost i waga : 176 / 51
Orientacja : Biseksualna

PisanieTemat: Re: Polana   Sro Sie 17, 2016 3:05 pm

Jinkyung nie podróżowała wiele. Znała za to Seoul jak własną kieszeń, nie było chyba innego miejsca na świecie, w którym czułaby się tak bezpiecznie. Jednak dreszczyk emocji nadal był jej potrzebny, dlatego postanowiła zapisać się na ten obóz. W sumie to nawet nie sprawdzała listy chętnych, dlatego też niekoniecznie wiedziała, z kim może dzielić wzloty i upadki. Wiedziała jedynie tyle, że nie lubiła przesadnego ryzyka i miała być liderem nowego zespołu, więc równie dobrze mogła przyjąć rolę dowódcy i tutaj.
Wpakowała się do autokaru, wcześniej, do luku bagażowego wrzucając całą torbę rzeczy, które mogą się przydać. Oczywiście, skoro mogły się przydać, to było ich dość sporo, w końcu Jing chciała być przygotowana na każdą ewentualność i być ostatecznie samowystarczalna. Oczywiście, mogła wziąć ze sobą nawet trochę pierdółek, takich jak oczywiście kosmetyczka i inne takie, i oczywiście je wzięła, ale nie stanowiły one trzonu jej bagażu. W końcu weszła na pokład, starając się wyłapać znajome jej twarze. I były. Była Finny, Jayden i Shiho. Widząc jednak, że jest mało osób i większość zajęła sobie miejsca podwójne, Jing nie była tutaj wyjątkiem. Usadowiła się wygodniej, zmieniając kurtkę w poduszkę, na której położyła głowę. W uszy wcisnęła sobie słuchawki i odpłynęła.
Do czasu, aż autokar wjechał na mocno polną drogę i zaczęło trząść.
Nadal trochę rozespana wysiadła z pojazdu, stając gdzieś niedaleko od swych znajomych. Ba, nawet oparła głowę na głowie Shiho, próbując jeszcze załapać odrobinę odpoczynku, kiedy do akcji wkroczył ich szef. Widząc go, wyprostowała się niemal natychmiast, jak struna. Trzeba było go dokładnie wysłuchać, w końcu miał im coś ciekawego do przekazania.
Słysząc o podziale i o czterech śpiworach zmarszczyła lekko brwi, już przewidując ciągłą, dwuosobową wartę. Czyli jednak będzie system zmianowy? Jedyną dobrą rzeczą było to, że znała się z ponad połową składu, resztę trzeba będzie do tego wdrążyć. Ale to już później. Teraz najważniejsze było zabranie tych trzech rzeczy. I trzeba powiedzieć, że dziewczyna miała naprawdę dość spory problem z wybraniem tych elementów... Ostatecznie dokonała chyba najgorszego możliwego wyboru, zakładając, że znajdą resztę potrzebnych rzeczy. No trudno.
Odprowadziła Finny wzrokiem, a gdy ta wróciła z okularami, uśmiechnęła się lekko. Oj, ile to trainee normalnie powinno nosić okulary? Jing cieszyła się natomiast, że nie musiała jeść ciągle swych leków na serce, bo zmarnowanie miejsca na te tabletki byłoby chyba niewybaczalne. Słysząc jednak, że dyskusja o planach już się rozpoczęła, postanowiła interweniować.
- Moim zdaniem powinniśmy najpierw wybrać kogoś, kto będzie, powiedzmy "szefem". Nie będzie nam niczego kazał, ale jakby była jakaś spina, to on rozdzieli tak, by było sprawiedliwie. - mruknęła, chociaż była przygotowana na to, że nie zostanie takim liderem wybrana. W sumie to co ona wiedziała o survivalu? Mocno niewiele. - A potem pójść wszyscy na miejsce naszego obozu i potem się rozdzielić. Mamy tylko jedną mapę i kompas, a nie możemy stracić ludzi. Z racji tego, że mamy tylko cztery śpiwory, a sześć osób, dwie musiałyby stać na warcie, żeby pilnować ognia, albo  ochronić nas przed dzikimi zwierzętami. Ja się wyspałam w autobusie, więc dzisiejszą noc zarwę. Chce ktoś ze mną? - rozejrzała się po zebranych z lekką dozą nadziei. W końcu tak samej to straszno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vuong Phuong

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t144-vuong-quy-phuong http://trainee.forumpolish.com/t191-phoenix#228 http://trainee.forumpolish.com/t192-finnian#229
Wiek : 21
Wzrost i waga : 43kg 162cm
Orientacja : hetero

PisanieTemat: Re: Polana   Czw Sie 18, 2016 9:32 pm

Jeszcze zanim postawiła sobie za punkt honoru bawienie się w tłumacza, pozwoliła sobie dźgnąć Jaydena w ramię. Zrobiła to dość mocno, należy dodać. Ameryka Ameryką, ale byli w Korei i w pewnych sytuacjach naprawdę lepiej było nieco spasować, żeby nie zepsuć swojej sytuacji jeszcze bardziej. Poza tym, zdążyła już poznać dużo bardziej przyjaźniejszą w obyciu odsłonę chłopaka, jakoś nie chciała zaliczyć spotkania z zapatrzonym w siebie dzieciakiem. Zupełnie zepsułby jej tym humor. Właśnie dlatego odetchnęła z ulgą, gdy białowłosy odrobinę się rozluźnił i zamiast mordować wzrokiem ich instruktora, skupił się na niej. Jeszcze mężczyzna zdecydowałby się zabrać im… dajmy na to latarkę, jako karę za negatywne nastawienie! Tego by tylko brakowało! Zwłaszcza, że Finny traktowała cały obóz przetrwania jak okazję do dobrej zabawy i pewnego rodzaju wyzwanie. Spod wytwórni wyjechały przecież dwa autokary, które rozdzieliły się – jeśli dobrze zapamiętała – przy wjeździe do lasu. Wietnamka miała pełne prawo dostrzegać w tym podłoże do jakiejś rywalizacji.
Kiedy wyszła z autokaru i zauważyła ten uśmiech Jinkyung, odmachała do niej, szczerząc się wesoło. Wprawdzie znała parę osób, które nosiły soczewki ze względów estetycznych, ale założenie okularów bynajmniej nie zmniejszało u niej poziomu pewności siebie. Ona rezygnowała z oprawek tylko dlatego, że bardzo często utrudniały treningi i sprawiały za dużo problemów. Bo co tu dużo ukrywać – tańczenie z okularami na nosie, kiedy pojawiały się tylko bardziej skomplikowane figury, zaczynało być walką o przetrwanie szkieł.
W kwestii śpiworów miała trochę inne zdanie. Jeżeli noce miały być w połowie tak zimne, jak zapowiadał to ich kochany pan dowódca, to jej jedna, relatywnie cienka bluza nie miała stanowić pełnej ochrony przed chłodem… na całe szczęście większość ich grupy stanowiły dziewczyny, więc jeśli odpowiednio się wygimnastykują i dogadają, będą w stanie jakoś przetrwać. Grunt to współpraca i pozbycie się zbędnych pozorów! A przecież w całym tym przedsięwzięciu chodziło o zacieśnianie więzów pomiędzy trainee. Przynajmniej tak to odbierała Phoenix – w przeciwnym razie wysłaliby ich do tej dziczy pojedynczo, a nie szóstkami!
Zmarszczyła brwi, słysząc ten angielski. To ona już wolała tłumaczyć absolutnie każde słowo Jay’a z powrotem na koreański! I pewnie robiłaby mu z tego powodu jakieś wyrzuty, gdyby nie ten pośpieszny przekaz na chiński, z którym na pewno była zaznajomiona o wiele lepiej… zdecydowanie, ich grupa miała pod górkę – dogadanie się to przecież kluczowy element w przetrwaniu, a tutaj problem pojawiał się jeszcze przed startem!
Soczewki są wygodniejsze – półgłosem wyjaśniła Jay’owi, przenosząc wzrok na Jinkyung. Czy odczytała komplement? Jeżeli tak, to nie dała tego po sobie poznać. Jeżeli nie, nie robiła z tego wielkiej afery… ot, wyjaśniła swoje powody, a później skupiła się na czymś troszeczkę ważniejszym, niż kwestia jej wyglądu. Przetłumaczyła słowa Heo na chiński, znowu, dzieląc się swoimi przemyśleniami najpierw z chłopakiem, a dopiero później z resztą. – Jak dla mnie to Jinkyung ma rację… ale obóz moglibyśmy rozbić tutaj. Wątpię, że szukanie kolejnej polany wyjdzie nam na dobre. Mamy dość roboty i bez tego. Także namioty, ogień i szukamy. Jeśli ustalimy, że nie będziemy się oddalać daleko, a będziemy poruszać się w dwuosobowych grupach, możemy wysłać kogoś na poszukiwanie sprzętu z mapą. Druga para, bez mapy, pójdzie poszukać wody. Tak bym to widziała.

_________________

Phoenix

Drunk with the melody, dance and have fun, forget everything
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yi Jayden

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t480-yi-jayden#1629 http://trainee.forumpolish.com/t481-jay#1632 http://trainee.forumpolish.com/t491-jay#1694
Wiek : 23
Wzrost i waga : 165 cm , 56 kg
Orientacja : hetero

PisanieTemat: Re: Polana   Sob Sie 20, 2016 7:42 pm

Ten facet za bardzo kojarzył mu się z ojcem, by mógł ot tak się rozluźnić. Ale przecież Phoenix nie mogła o tym wiedzieć. Nie wspominał przy niej o rodzinie, a na pewno nie mówił o jego relacjach z nimi. Chociaż nie, temat Akademii Wojskowej, czy chociaż wzmianka o niej padła. To powinno jej wiele powiedzieć, ale przecież nie oczekiwał, że zapamięta każde słowo z ich pogadanki i tym bardziej domyśli się drugiego dna w niej zawartej. Wątpił również, by zostali ukarani za jego nastawienie. Przecież głośno się nie burzył, a mordowanie wzrokiem mogło być jego normalnym zachowaniem. Dziewczyna niepotrzebnie się przejmowała. Niemniej posłał jej zbolałe spojrzenie , a jego usta ułożyły się w nieme pytanie za co to było. Widać szykuje im się bardzo ciekawa wyprawa.
Może faktycznie mniej kłopotliwym by było, gdyby wietnamka wszystko przekładała za niego na koreański, ale nie mógł mieć pewności, że zawsze będą ze sobą w parze. Wolał się od razu przekonać o tym z kim będzie miał ułatwiony kontakt. Gdyby Jinkyung mówiła po chińsku byliby w domu. Chociaż we trójkę nie mieliby problemu by się ze sobą porozumiewać. Zniknęłaby ta bariera językowa. Co zabawniejsze, nadal nie zamierzał uczyć się koreańskiego, nawet jeśli coraz częściej dostrzegał plusy jego znajomości. Na drugi taki obóz jednak się nie wybierał, a poza nim sobie spokojnie poradzi bez miejscowego dialektu.
Znowu zerknął na Quy by ta przetłumaczyła słowa drugiej dziewczyny. Serio to wkurzające, że jest zależny od innych. Zajmowało to strasznie dużo czasu, takie podwójne rozmawianie, ale co miał z tym zrobić. Pokiwał głową na propozycję Heo i następnie odpowiedź Wietnamki na szybko analizując stanowiska ich obu. Lider zawsze się przydawał, choć w tak małej grupie nie był pewny, czy faktycznie powinni zawracać sobie tym głowę. Sytuacje kryzysowe same wymuszają konkretne zadania i według niego, wtedy lider wyłoniłby się samoistnie. Tak, będą mimowolnie zerkać na tego przywódcę szukając w nim oparcia i drogowskazu. Skoro jednak Koreanka tego chciała.
-Chcesz nim być? – Zapytał od razu Jinkyung wsuwając dłonie do kieszeni. – Skoro wyszłaś z tą propozycją powinnaś siebie na tym stanowisku widzieć. Ja odpadam raczej z oczywistych względów. Ciężko przewodzić, jak połowa z was mnie nie rozumie. A Pho..Qyu.. czekaj jak się twoje imię wymawia? – Zwrócił się z końcówką po chińsku do Wietnamki dopiero teraz dając sobie sprawę z tego, że kompletnie nie wie jak dziewczyna się naprawdę nazywa. Do tematu wrócił dopiero jak uzyskał odpowiedź i dalej już na nowo kontynuował po angielsku. – Właśnie, ona nie wyszła też z inicjatywą, że chce to zrobić. Tak samo jak reszta. Także jesteś jedyną kandydatką. Obóz rozbijmy tutaj. Pomogę wam w rozbijaniu namiotu i zajmę się ogniem. Proponuję też nim się rozdzielimy przejrzeć rzeczy które ze sobą zabraliśmy, by zobaczyć co możemy wykorzystać razem. A i zostanę z tobą na warcie. Po czterech godzinach obudzimy kogoś na drugą zmianę najwyżej. Nie ma sensu by dwie osoby siedziały całą noc. – To całkiem logiczne czyż nie? Skoro mają miejsce na obóz nie ma sensu szukać następnego. Jest dość miejsca na namiot. Woda byłą większym problemem i na szukaniu jej powinni się skupić. Na wartę też się zgłosił po części czując się w obowiązku, jako facet jako pierwszy zająć się zarówno bezpieczeństwem dziewczyn jak i objęciem warty i pieczem nad ogniem. Odwrócił się w kierunku Wietnamki i z uśmiechem na ustach streścił jej swoje podejście w kilku słowach. –Jinkyung na lidera, pomagam z namiotem, jestem od ognia i trzymam z nią wartę. Pokaż co wzięłaś i bierzmy się do roboty. – Naprawdę nie chciało mu się bawić w bardzo dokładny przekład, za długo to by trwało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Fabuły

avatar



PisanieTemat: Re: Polana   Sro Lut 15, 2017 10:48 pm

Event zakończony. Temat pusty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Polana   

Powrót do góry Go down
 
Polana
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Polana nad strumieniem

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: WORLD :: Korea Południowa :: Obóz Przetrwania-
Skocz do: