IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Il Sinwoo

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Il Sinwoo

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t525-il-sinwoo http://trainee.forumpolish.com/t527-sinwoo http://trainee.forumpolish.com/t530-sinwoo
Wiek : 20
Wzrost i waga : 180cm 64kg
Orientacja : biseksualny

PisanieTemat: Il Sinwoo   Pią Sie 12, 2016 9:38 pm


Il Sinwoo
» Kim Jinwoo «

BNS

profesja
Trainee
data urodzenia
03.03.1997r.
pochodzenie
Seoul
znane jezyki
Koreański, angielski oraz japoński (choć to bardziej kaleczenie niż prawdziwa znajomość języka)
orientacja
Biseksualny

HISTORIA
Trzeciego marca tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątego siódmego roku o godzinie osiemnastej dwadzieścia dwa w jednym z Seulskich szpitali przyszło na świat drugie z kolei dziecko w rodzinie Ilów. Nie wyróżniało się niczym szczególnym, choć dla jego rodziców było jedną z najpiękniejszych istot, jaki w życiu dane im było zobaczyć. Chłopcu postanowiono dać na imię Sinwoo. Dokładnie tak, jak przyśniło się jego matce.
Rodzina ta nie wyróżniała się niczym szczególnym. Zapracowany ojciec i kochająca matka, która w jakiś magiczny sposób radziła sobie z czwórką pociech. Jak łatwo można się domyślić, w ich domu nigdy nie można było narzekać na nudę. Ciągle było słychać dziecięcy śmiech i niegroźne przekomarzania. Ten okres zdecydowanie można uznać za jeden z najszczęśliwszych w życiu Sinwoo. Miał przy sobie całą kochającą rodzinę. Czuł że tak już będzie zawsze i nic więcej nie było mu potrzebne do szczęścia. Już od małego uśmiech na twarzach bliskich mu osób, był dla niego cudownym widokiem. Starał się poprawiać nastrój wszystkim wokół, by czuli się lepiej.
Doskonale pamięta okres, kiedy jego starszy brat nagle zaczął zamykać się w pokoju, by móc tańczyć. Nigdy nie chciał mu w tym przeszkadzać, ale nie mógł się powstrzymać, by nie podziwiać poczynań swojego hyunga. Oczywiste było, że z czasem będzie chciał robić to co starszy. Dzielnie próbował kopiować ruchy, które podglądał u Jae. Nigdy jednak nie szło mu to równie dobrze, ale dawało masę radości, więc ani myślał, by z tego zrezygnować. Brał przykład z brata i dopóki ten dzielnie to robił, Sinwoo nie planował być gorszy. Nie było w tym jednak rywalizacji. Jedynie zwykła braterska miłość i odrobina podziwu. Starał się poświęcać temu zajęciu sporo swojego czasu, choć wciąż pamiętał o tym, by bawić się ze swoim młodszym rodzeństwem i starał się robić to jak najczęściej.
Kiedy Jae zaczął chodzić do szkoły tanecznej, mały Sin natychmiast chciał zrobić to samo. I najpewniej tak by się stało, gdyby nie mama chłopca. Zaproponowała mu ona lekcje śpiewu. Już dawno bowiem zauważyła, że ma on w sobie jakiś zalążek talentu w tej dziedzinie. Chłopiec na tyle kochał kobietę i jej ufał, że od razu się zgodził, choć wtedy jeszcze nie do końca był pewny, czy rozumie, co to znaczy. Bardzo lubił śpiewać i robił to praktycznie cały czas, ale wtedy jeszcze nawet przez myśl mu nie przyszło, żeby robić cokolwiek w tym kierunku.
Posłuchanie w tamtym momencie matki, było najlepszą decyzją, jaką dane mu było podjąć. Już od swoich pierwszych lekcji wiedział, że  trafił w idealne miejsce. Jego nauczycielka była niezwykle wymagającą kobietą, ale mu to zdecydowanie pasowało. Chciał dać z siebie jak najwięcej i czerpać z tego ogrom przyjemność. Robił to całym sercem. Z czasem jego starania zaczęły przynosić konkretne efekty. Brał udział w wielu konkursach, w których zazwyczaj zajmował bardzo wysokie miejsca. Dostał się nawet do chóru, gdzie był najmłodszym członkiem. Świetnie się bawił, poznawał nowych ludzi i ciągle śpiewał, a w wolnych chwilach oczywiście tańczył i poświęcał czas rodzeństwu. Czuł się wtedy najszczęśliwszym  człowiekiem pod słońcem.
Wyjazd do Londynu był dla niego małym ciosem. Był zmuszony zostawić znajomych, ukochaną nauczycielkę śpiewu i wszystko co znał. Wciąż jednak nie tracił optymizmu i nie zamierzał dać po sobie poznać, że w jakikolwiek sposób mu to nie pasuje. Wiedział, że dla każdego z jego rodziny jest to zupełnie nowa sytuacja i mogą się czuć zagubieni, więc chciał im w ten sposób pokazać, że wszystko będzie dobrze. Wciąż zachwalał Londyn, opowiadając wesołe historie, które kiedyś usłyszał od swoich znajomych.  Sam natomiast postanowił wykorzystać sytuację, w której się znalazł i zapisał się do szkoły artystycznej, by móc tańczyć i śpiewać do woli. Z językiem angielskim nigdy nie miał najmniejszych problemów, więc dość szybko odnalazł się w nowej rzeczywistości.
Szkoła ta wiele wniosła do jego życia. To właśnie tam jego umiejętności wokalne weszły na naprawdę wysoki poziom. Nauczyciele zaczęli głośno go chwalić, a jego wychowawczyni postanowiła dać mu główną rolę w musicalu „Piotruś Pan”. Był to jeden z niewielu razy, kiedy naprawdę się denerwował jakimś wystąpieniem. Nigdy wcześniej nie próbował grać, więc nie był pewny, czy zasłużył sobie na tak poważne zadanie. Zwłaszcza, że musical ten miał ogromną widownię. Wszystko jednak skończyło się szczęśliwie. Nie zapomniał tekstu, nie fałszował, a jego zdolności aktorskie dostały wiele pochwał.
Wszystko co dobre kiedyś jednak się kończy. W tym wypadku winny tego był ojciec, głowa rodziny. Sinwoo kochał go bardzo mocno i nie mógł patrzeć, jak mężczyzna powoli się stacza. Stracił pracę, popadł w alkoholizm i jeszcze zaciągnął długi… Dla całej rodziny był to wielki cios. Chłopak miał ochotę płakać, widząc co dzieje się z jego bliskimi, ale nie mógł pokazać się rodzeństwu z tej strony. Chciał być dla nich wszystkich oparciem, więc, by pomóc jakoś mamie, zrezygnował ze swojej szkoły artystycznej i zaczął pracować dorywczo, starając się jednocześnie uczyć w normalnej placówce. Muzyka wciąż była w jego sercu, ale na dalsze rozwijanie swoich pasji wolał poczekać, aż sytuacja już się unormuje. Był pewien, że był to tylko okres przejściowy. Krótka burza, po której wyjdzie słońce.
Kiedy jego mama zaszła w ciąże, wciąż nie tracił nadziei na lepszą przyszłość. Oczywiście dziecko w drodze było dodatkowym problemem, ale Sinwoo nawet nie chciał tak o nim myśleć. W końcu to miał być jego młodszy braciszek lub siostrzyczka! To automatycznie sprawiało, że je kochał. Był przekonany, że razem ze swoim rodzeństwem jakoś zadbają o tego malucha i zapewnią mu choć trochę normalne dzieciństwo. Nawet jeśli z ich ojcem nie było ani trochę lepiej. Wręcz przeciwnie. Staczał się coraz bardziej.
Najgorszym wydarzeniem w całym życiu Sinwoo był dzień porodu matki. To wtedy po raz pierwszy poczuł, czym jest paraliżujący strach. Kiedy kobieta miała jechać do szpitala, ojciec zakomunikował, że ją tam zawiezie. To był ton nieznoszący sprzeciwu. Nie liczyło się dla niego to, że znowu jest pijany i był to najgorszy pomysł, na jaki mógł wpaść. Sinwoo w tym momencie mógł tylko obserwować starania rodzeństwa, które próbowało ich zatrzymać. Sam tylko stał w miejscu, patrząc na tą scenę z szeroko otwartymi oczami. Nie mógł się poruszyć ani nawet wypowiedzieć słowa. Wiedział, że to nie może dobrze się skończyć i tak bardzo bał się o życie ukochanych osób, że panika przejęła kontrolę nad jego ciałem. Stał tak dobrą chwilę, nie mogąc nic zrobić. A potem się rozpłakał… Po raz pierwszy od bardzo dawna.
Wiadomość o śmierci matki i nienarodzonego dziecka była czymś, czego się spodziewał, ale i tak uderzyła w niego. Nie miał pojęcia, jak powinien postąpić w takiej sytuacji. Chciał krzyczeć i płakać, ale czuł, że powinien być oparciem dla rodzeństwa. Przez pewien okres zdarzało mu się nawet obwiniać siebie za ich śmierć. Mówił sobie, że mógł coś zrobić. Wystarczyłoby, że wtedy nie sparaliżowałby go strach, a wszystko byłoby dobrze…
Natrętnych myśli udało mu się pozbyć dopiero po przeprowadzce do dziadków. Do jego serca znów zaczął powoli wkradać się dawny optymizm. Zaczął tańczyć i śpiewać, a to chyba było dla niego najlepszym lekarstwem na wszystkie okropne wydarzenia. Dodatkową motywacją był dla niego starszy brat, któremu udało się dostać do BNS. Postanowił, że sam też spróbuje swoich sił! Zaczął ciężko ćwiczyć, a dawny Sinwoo stopniowo powracał. Uśmiech znowu stał się jego nieodłącznym elementem, w nowych ludziach zobaczył przyjaciół, a świadomość  kruchości ludzkiego życia sprawiała, że energia to działania go wręcz rozpierała. Kiedy poczuł się na siłach, poszedł na przesłuchania do BNS i od razu dostał się.

CHARAKTER
Sinwoo to typ osoby, której trudno jest nie polubić. To jeden z tych wesołych i spontanicznych ludzi, którzy uwielbiają towarzystwo innych i to z wzajemnością. Potrafi znaleźć wspólny język z praktycznie każdym. Nigdy nie osądza i nie krytykuje na wstępie, żyjąc według myśli Hemingway’a „Pamiętaj, że każdy napotkany człowiek czegoś się boi, coś kocha i coś stracił”. Najwyraźniej ludzie bardzo to sobie w nim cenią, lgnąc do niego niemal jak ćmy do światła. Sam natomiast upodobał sobie towarzystwo osób, które lubią odstraszać od siebie resztę społeczeństwa. Nigdy nie pogardzi znajomością z takim osobnikiem, wierząc że ludzie to zwierzęta stadne i potrzebują towarzystwa. Jeśli tylko zauważy w czyimś zachowaniu choć minimalną potrzebę obecności drugiego człowieka, to nie będzie łatwo się go pozbyć. Bywa czasami zbyt uparty w swoich próbach zbawienia świata.
Dla przyjaciół i rodziny zawsze stara się znaleźć czas, nawet kiedy pada ze zmęczenia po ciężkim treningu. Jako że w życiu doświadczył już dużej straty, próbuje o nich dbać najlepiej, jak umie. Możliwe jednak, że momentami aż troszeczkę przesadza… Gdy ktoś nie odpisuje mu na wiadomości dłużej niż godzinę, zaczyna naprawdę się martwić. Nie chce jednak wzbudzać zbędnej paniki, więc stara się tłumić w sobie to uczucie. Czasami (czyt. zawsze) dla świętego spokoju zasypie kogoś lawiną luźnych smsów lub zadzwoni, by upewnić się, że wszystko jest w porządku. Nigdy jednak nie mówi na głos o tym, co wtedy przeżywa w środku, nie chcąc wyjść na panikanta.
Nie trudno się domyślić, że inni są dla niego ważniejsi niż własne dobro. Chyba jeszcze nigdy nie zdarzyło mu się odmówić komuś udzielenia pomocy. Choć może jest to również kwestia tego, że jego zdolność mówienia „nie” jest na żałośnie niskim poziomie. Nie chce by ktokolwiek poczuł się źle przez jego odmowę, więc momentami jest zdecydowanie zbyt miły i uczynny. Raz nawet zaczął chodzić z pewną dziewczyną, ponieważ bał się odrzucić jej uczucia i złamać tym serce nastolatki. Po tygodniu doszedł jednak do wniosku, że taki „związek” jest złym pomysłem. W końcu życie w kłamstwie jest jeszcze gorsze niż brutalna prawda. Dziewczyna jednak okazała się być bardzo wyrozumiała. Zamiast na niego nawrzeszczeć, czego się spodziewał, zaproponowała mu przyjaźń, a relację tą utrzymują do teraz.
Sinwoo jest realistą, który stara się twardo stąpać po ziemi. Nie wierzy w zjawiska paranormalne czy bajkowe życie. Uważa, że najważniejsza jest ciężka praca, którą można osiągnąć wszystko. Marzenia są dla niego czymś pięknym, ale tylko pod warunkiem, że stara się dążyć do ich spełnienia. Nie lubi bierności w życiu i niewykorzystywania swoich możliwości. Ciężko mu się patrzy na ludzi, którzy dopuszczają się czegoś takiego i lubi próbować zmotywować ich do działania. Wychodzi mu to z różnym skutkiem, ale najważniejsze jest to, że się stara.

ZAINTERESOWANIA
- Muzyka towarzyszy mu od dziecka, więc nie ma nic dziwnego w tym, że stała się już częścią jego życia. Dzień bez niej byłby smutny, szary i pozbawiony sensu.
- W tańcu nigdy nie był tak dobry jak jego starszy brat, ale wciąż go uwielbia. Każdy trening jest dla niego idealnym sposobem na wyładowanie choć części swojej energii, której czasami miewa aż za dużo.
- Śpiew to chyba jego dotychczasowa największa miłość. Nuci w praktycznie każdej swojej wolnej chwili, a ciche podśpiewywanie jest dla niego czymś absolutnie naturalnym.
- Aktorstwo polubił już dobre kilka lat, temu, kiedy to jego wychowawczyni postanowiła dać mu główną rolę w „Piotrusiu Panu”. Okazało się, że jest w tym całkiem dobry, więc do listy marzeń dodał wystąpienie w którejś z koreańskich dram.

INNE
- NIGDY nie pija alkoholu. Nie przeszkadza mu jednak, gdy robią to inni, ale tylko pod warunkiem, że nie przyjdzie im do głowy się upić. Od ludzi, którzy przesadzili z tym cholerstwem, trzyma się jak najdalej.
- Ma grupę krwi 0.
- Uważa, że herbata jest lekarstwem na wszystko.
- Bardzo lubi zwierzęta, ale jeszcze nigdy nie zdecydował się na własnego pupila, ponieważ boi się, że przez brak czasu, nie mógłby się nim odpowiednio zająć.
- Na niczym nie zasypia mu się tak dobrze jak na horrorach. Nie jest w stanie nic poradzić na to, że okropnie go one nudzą. Natomiast jeśli chodzi o filmy romantyczne, to ma nawyk kwestionowania większości decyzji bohaterów. Z jednej strony sam liczy na to, że kiedyś spotka miłość życia. Z drugiej jednak każdy romantyczny tekst brzmi dla niego niezwykle sztucznie.
- Obejrzał kilka dram w swoim życiu, ale zrobił to tylko po to, by podziwiać grę aktorką, pamiętajcie!
- Ma bardzo dobrą odporność, więc jego wszystkie przeziębienia można policzyć na palcach u rąk.
- „Cholera” i „cholerstwo” to najbrzydsze słowa, jakie można usłyszeć z jego ust.
- Nie działa na niego aegyo.
- Nie lubi rozmawiać o swojej przeszłości. Zbyt dużo przykrych wspomnień sprawia, że ma ochotę się rozkleić, a to jest w stanie zrobić tylko przy naprawdę bliskich mu osobach.
- Nigdy nie był zakochany.
- Większość jego bliskich znajomych to osoby asertywne, które momentami muszą cierpliwie za nim chodzić i powtarzać mu, że istnieje również takie słowo jak „nie”.
- W sytuacjach stresowych boi się nawet oddychać, a co dopiero poruszyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Król Gry
Admin
avatar



PisanieTemat: Re: Il Sinwoo   Pią Sie 12, 2016 10:09 pm

Akcept.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Il Sinwoo
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: HYDE PARK :: Stare Karty Postaci-
Skocz do: