IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Yogurtland

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Król Gry
Admin
avatar



PisanieTemat: Yogurtland   Nie Sie 21, 2016 1:43 pm

Restauracja specjalizująca się w mrożonych jogurtach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lee Changmin

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t259-lee-changmin#383
Wiek : 24
Wzrost i waga : 180 cm || 50 kg
Orientacja : Gay as fuck

PisanieTemat: Re: Yogurtland   Nie Sie 21, 2016 2:16 pm

Nie planował dzisiejszego dnia skończyć w ten sposób. Jak już, myślał, ze po rozmowie z Sunhwą wróci do swojego pokoju i zwyczajnie uśnie uciszając wszystkie swoje myśli. Niestety, a może i dobrze, ale tak się nie stało. Nim się spostrzegł, ich rozmowa z Gyu przeszła niejako na niego i jego stałe wymówki. Choć mógł mu odmówić, nie potrafił do końca tego zrobić. Z resztą Sunhwa zdawał się też tego potrzebować. Wyrwać się na chwilę z wytwórni, zaczerpnąć świeżego powietrza i zająć myśli czymś innym. Mały posiłek mu nie zaszkodzi, ba nawet mu pomoże o ile będzie go w stanie utrzymać w żołądku dostatecznie długo.
Przebrał się szybko dołączając do chłopaka w drodze do pralni. Cierpliwie czekał, aż ten zapakuje do bębna ubrania i wreszcie będą mogli opuścić budynek. Nie było jeszcze aż tak późno i powinni bez większych problemów wrócić przed ciszą nocną. Na ulicy panował dość duży ruch, w który ich dwójka łatwo się wtopiła. Ich rozmowa, czy raczej pojedyncze zdania od czasu do czasu dodawały się do miejskiego zgiełku, ale przecież ich dwójka nigdy nie miała zbyt dużego problemu w trwaniu w ciszy. Ba kiedyś się z tym czuli całkiem komfortowo. Teraz niewiele się to zmieniło, albo to kwestia tego, ze oboje mieli myśli zajęte swoimi własnymi sprawami próbującymi ich przytłoczyć. Choć to zakrawało już o paranoję, Lee kilka razy nerwowo obejrzał się przez ramię dostrzegając w tłumie blondwłosą osobę upewniając się czy to na pewno nie jest Chanhee. Nie był gotowy nas spotkanie z nim. Nie miał przecież powodów by obawiać się ich rozmowy, a jednak wolał ją odciągać najdłużej jak się dało, najchętniej w nieskończoność.
-Może tutaj? – zapytał Sunhwę widząc przed nimi szyld ze sklepem z mrożonymi jogurtami. To chyba nienajgorszy pomysł? Posiłek nietypowy, a nawet jego niewielka ilość była bardzo sycąca. Idealnie wręcz w ich przypadku, gdzie żaden tak naprawdę nie miał ochoty jeść i robił to tylko ze względu na drugą stronę. Cóż póki ten układ działał nie było sensu go zmieniać.
Widząc zgodę Ryu, weszli do środka zajmując jeden ze stolików w głębi Sali. Lee odłożył swoja torbę na krzesło i wyjął z niej portfel. –Pójdę nam coś zamówić – uśmiechnął się lekko i nie czekając na odpowiedź ruszył do kasy przyglądając się obszernemu menu. Wcale nie miał ochoty jeść. Czuł jak bardzo zaciska mu się gardło widząc pokazowe porcje, ale przecież teraz się nie wykręci. Ryu tylko bardziej utwierdziłby się w przekonaniu, że jest z nim coś nie tak. Nie chciał mu dokładać kolejnych zmartwień, nie w tym momencie. Wziął głębszy oddech i w końcu zamówił dwa średnie jogurty o smaku Mango marakuja z owocami. Były jednymi z proponowanych, a Changmin zwyczajnie nie miał głowy by wymyślać jakieś inne mieszanki. Uśmiechnięta pracownica szybko przygotowała jego zamówienie i już po kilku minutach wrócił do stolika z kubeczkami.
-Mam nadzieję, że smakują równie dobrze jak wyglądają – zagadał do młodszego przysuwając w jego stronę jedną z porcji. Przez chwilę przyglądał się deserowi zbierając się w sobie by go spróbować. Szczerze mówiąc nie spodziewał się, że będzie tego aż tak dużo. Na wystawie średnia porcja zdawała się być mniejsza, chyba że ta pracownica coś pokręciła albo chciała w ten sposób mu się przypodobać. Jeśli tak odniosła tylko odwrotny skutek. Lee westchnął cicho i wreszcie poddał się nabierając trochę przysmaku na łyżeczkę. Przecież to nie takie trudne prawda? Poza tym musi przecież pokazać Ryu, ze nic się nie dzieje prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ryu Sunhwa

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t122-ryu-sunhwa http://trainee.forumpolish.com/t125-the-princess#127 http://trainee.forumpolish.com/t126-sunhwa
Wiek : 24
Wzrost i waga : 50/174.
Orientacja : homoseksualny.

PisanieTemat: Re: Yogurtland   Czw Lut 16, 2017 4:08 pm

Changmin nie był jedyny. Sunhwa również nie pomyślałby, że spędzi wieczór uderzająco podobny do tych, które często zdarzały mu się w liceum – z fałszywymi uśmiechami, wewnętrznym rozdarciem, ale za razem w dziwnym spokoju. Wiedział, że ten stan pozornej lekkości wiązał się przed wszystkim ze świeżymi ranami na jego udach, które wciąż nieprzyjemnie piekły, gdy mocniej spinał mięśnie, naciągając przy tym skórę, lecz jednocześnie upatrywał w tym wszystkim także zasługi Lee. Chociaż ich relacja przybrała bardzo niespodziewany obrót, taki, który ciężko określić inaczej niż jako negatywny, obecność odrobinę starszego chłopaka nadal działała kojąco i zmuszała do pracy – Ryu musiał pozbyć się resztek otępienia, żeby nie wzbudzić jego podejrzeń, ostatecznie dochodząc do siebie. To dobrze, bo zabezpieczał się w ten sposób także przed czujnym spojrzeniem Minga.
Zarzucił na siebie grubą, o dwa rozmiary za dużą bluzę i szybko przygotował kosz z praniem w taki sposób, by za nic nie dało się dostrzec śladów jego ostatniej działalności… oczywiście skorzystał także z okazji, żeby raz jeszcze upewnić się, że również łazienka była bez zarzutu. Poczekał na Changmina na korytarzu, a później wspólnie ruszyli schodami na dół. Podróż wcale nie należała do najprzyjemniejszych, a Sun parę razy skrzywił się, pokonując betonowe stopnie, ale Lee nie próbował drążyć tematu. O windzie, z oczywistych przyczyn, nie było nawet mowy.
Po załatwieniu odpowiednich formalności z ochroną, opuścili budynek wytwórni. Chłodne, wiosenne powietrze otrzeźwiło go zupełnie. Odważył się nawet zadać kilka pytań, choć znaczną większość dystansu przebywali w komfortowej ciszy. Nie byli już znajomymi z klasy, zniknęła też wrogość, którą Sunhwa początkowo żywił wobec Lee (podobnie jak i wobec większości swoich rówieśników); nawet sceneria odrobinę uległa zmianie, bo zamiast szkolnego akademika, opuszczali wytwórnię, ale pewne rzeczy pozostawały takie same. Czyżby naprawdę mogli wrócić, przynajmniej częściowo, do tego, co ostatnim razem zaprzepaścił? Podobieństwo do sytuacji sprzed lat sprawiało, że Ryu zaczynał czuć się odrobinę bezpieczniej, pewniej. Od czasu do czasu zerkał więc na Changmina, zamiast wpatrywać się w chodnik, jak to miał w zwyczaju. Nic dziwnego, że nareszcie zaczął dostrzegać te drobne tiki w zachowaniu byłego przyjaciela – wskazówki, które kiedyś nie uszłyby jego uwadze, co udawało im się bez zarzutu przez ostatnie miesiące.
Kiedy Sunhwa zapraszał Lee na kolacje, przeoczył fakt, że on również będzie musiał coś zjeść, zaś jego żołądek zdawał się protestować na samą myśl o większym posiłku. Nic dziwnego, Ryu poważnie zaniedbywał ideę zdrowego odżywiania się, a na tym etapie jego organizm był po prostu zbyt przemęczony, żeby mógł przyjąć w siebie coś więcej. Mrożony jogurt rzeczywiście brzmiał idealnie, dlatego bez zastanowienia skinął głową i przepuścił blondyna w drzwiach. Chciał wprawdzie zaprotestować, bo skoro to on go zaprosił, spokojnie mógł zapłacić, ale Changmin nie dał mu na to czasu. Westchnął cicho i tylko wygodniej usadowił się w fotelu, utkwiwszy wzrok w plecach chłopaka, czekającego przy kasie.
Jeden owocowy jogurt cię nie zabije – mruknął cicho kilka minut później. Sunhwa i żarty dla rozluźnienia atmosfery wcale nie szły ze sobą w parze, dlatego też jego słowa brzmiały dość… sucho. Była to jednak odpowiedź na minę, z którą starszy wpatrywał się w swoją porcję.
Wiem, że jestem w tym beznadziejny, ale jak będziesz chciał pogadać… – Potrząsnął głową, w duchu ubolewając na tym, jak idiotycznie brzmi. Teraz chciał mu pomagać? Teraz?! Naprawdę był beznadziejny, biorąc pod uwagę fakt, że ostatnim razem zawalił w tej kwestii na całej linii. A przecież wtedy zdziałałby więcej, niż teraz. Minga i Mingyu znał osobiście, z wytwórnią się oswoił… zaś o istnieniu Chanhee nie miał nawet pojęcia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lee Changmin

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t259-lee-changmin#383
Wiek : 24
Wzrost i waga : 180 cm || 50 kg
Orientacja : Gay as fuck

PisanieTemat: Re: Yogurtland   Czw Lut 16, 2017 6:24 pm

Nawet jeśli dostrzegł jakieś niekontrolowanie skrzywiania przy każdym ruchu nie zareagował na nie. Sam nie chciał by jego dopytywano o bolączki i dziwne odruchy, więc nie wychodził z taką inicjatywą. Dla Sunhwy był teraz najlepszym z możliwych towarzyszy. Niedociekliwy, cierpliwy i przede wszystkim cichy. Młodszy mógł się przy nim poczuć w pełni komfortowo, nie będąc wciąganym w przymusową rozmowę o niczym, mógł odpocząć a na tym chyba mu teraz najbardziej zależało. Zupełnie jak w przeszłości, choć przy nieco zmienionej scenerii. Lee co prawda boleśnie czuł dystans między nimi, odrzucenie go wciąż bolało, ale był w stanie to ignorować, przywyknął. Wiele by dał do tego, by mogli być znowu z Sunhwą tak samo blisko jak kiedyś, ale wiedział, ze to już niemożliwe, nie na takich samych zasadach. Za bardzo się zmienili, a ostatnie wydarzenia tylko pogłębiły przepaść między nimi. To przykre, ale przynajmniej nadal w nieco udawanej swobodzie byli w stanie wyjść ramię w ramię na miasto, to zawsze dobry początek.
-Prawdopodobnie nie – odparł beznamiętnym tonem wpatrując się w dla większości osób apetyczny deser, jeden z jego żywych koszmarów. Może i miał to być żart ze strony młodszego tyle, że akurat kwestie żywieniowe nie były czymś łatwym dla niego. Tak samo jak dla Sunhwy okaleczanie się nigdy nie miało być zabawne.
Kolejne zdanie sprawiło, że Lee podniósł zaskoczony głowę wpatrując się z niedowierzaniem w drugiego chłopaka. On tak poważnie? Zapewnienie o chęci pomocy i oferowanie swojego ucha było ostatnim czego mógł się spodziewać, zwłaszcza po odrzuceniu jakie już od niego otrzymał. To brzmiało jak niesmaczny żart. Bo co miał mu nagle się zacząć zwierzać? Z rzeczy, które nie miały oglądać światła dziennego, z bolesnego, sercowego rozczarowania, poczucia osamotnienia, zatracania się ponownie w żywieniowym problemie, chęci rzucenia wszystkiego w cholerę i ucieczki? Nie był pewny czy by potrafił, czy może mu ot tak zaufać, nie od razu.
-Dzięki, zapamiętam. – tylko na tyle się zdobył w końcu przywołując na usta lekki uśmiech. Raczej nie skorzysta z oferty, oboje o tym wiedzieli, ale też nie odrzucał jej wprost. Skoro chciał naprawić jakoś ich relacje, to powinien dać mu szansę. Nawet jeśli to były puste słowa.
-Smakuje? – zapytał po dłuższej chwili przerywając milczenie. Sam też wreszcie odważył się nabrać niewielką porcje, na łyżeczkę. Z boku musiało to całkiem zabawnie wyglądać, to jak wahał się pryz tym ruchu, jakby miał przed sobą coś wyjątkowo mało apetycznego zamiast smakowitego jogurtu. Mimo to przełknął powoli z doskonale widocznym ruchem jabłka Adama na jego szczupłej szyi. Po tej przyszła kolej na następne, wszystko by stwarzać odpowiednie pozory, pozory osoby zmęczonej a nie z jadłowstrętem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ryu Sunhwa

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t122-ryu-sunhwa http://trainee.forumpolish.com/t125-the-princess#127 http://trainee.forumpolish.com/t126-sunhwa
Wiek : 24
Wzrost i waga : 50/174.
Orientacja : homoseksualny.

PisanieTemat: Re: Yogurtland   Pią Lut 17, 2017 2:16 pm

W teorii tak było, bo i w przeszłości zgrali się tak dobrze tylko dzięki podobnemu układowi… tylko co, jeżeli zmieniło się pomiędzy nimi zbyt wiele? Owszem, cisza zapewniała dziwny komfort, niby otulając ich jakąś ochronną połą materiału i odgradzając od zewnętrznego świata. W tym momencie nie byli przecież młodymi dorosłymi, walczącymi o przetrwanie w show-biznesie; byli tylko sobą – Sunhwą i Changminem, którzy już od bardzo dawna nie mieli okazji być tak blisko siebie… A może wcale nie byli blisko? Może właśnie przez to, że szli razem w rzeczywistości znajdowali się dalej od siebie niż kiedykolwiek wcześniej? Ryu nie był pewien, ale obawiał się w jakikolwiek sposób zaadresować tę dziwaczną przypadłość. To on zawinił i teraz musiał ponosić tego konsekwencje. Czy i on pragnął powrotu do przeszłości? I tak, i nie. Za bardzo bał się, że popełniłby te same (albo i jeszcze gorsze) błędy, ponownie doprowadzając ich do punktu wejścia.
Changmin-ah, musisz jeść – przypomniał mu tym samym tonem, którego używał jako nastolatek. To zabawne – tak wiele uległo zmianie, a jednak scena nadal wyglądała znajomo, odbijało się w niej echo relatywnie spokojnej, relatywnie łatwej przeszłości. Wiedział, że żarty o jedzeniu raczej nie rozśmieszą żadnego z nich. To była desperacka próba rozluźnienia atmosfery i nic więcej… chociaż Changmin mylił się co do jednego – kwestia samookaleczania się była dla Sunhwy powodem do śmiechu. Gorzkiego śmiechu, przepełnionego kpiną i zrezygnowaniem, ale jednak tematem do czarnych żartów. Nie bawiło go to, bardziej przypominało o własnej słabości i o tym, jak beznadziejny był, pozwalając, by historia zatoczyła koło. W każdym bądź razie, nawet jeżeli nie był już przyjacielem Lee, pragnął w jakiś sposób go wesprzeć, nakierować na właściwą drogę. Wiedział, do jakiego stanu starszy się kiedyś doprowadził i… naprawdę nie chciał oglądać go w nim ponownie. To zabawne, że zorientował się dopiero teraz? Albo inaczej, że robił to odruchowo, nie dostrzegając drugiego dna.
Ryu nawet na niego nie patrzył – prowizorycznie odwrócił wzrok, wlepiając go w świecącą pustkami ulicę za oknami lodziarni. Wiedział, że pozwala sobie na zbyt wiele, jednak te słowa opuściły jego usta, zanim na dobre zdążył pomyśleć. Odrzucił go raz, wtedy, kiedy Changmin najbardziej go potrzebował… Kim niby był, żeby teraz oferować swoją pomoc? To było tak idiotyczne, jakby kpił i z siebie i z byłego przyjaciela. Przygryzł wnętrze policzka, zanim znów na niego spojrzał.
To brzmi żałośnie, prawda? – zapytał, krzywiąc się pomimo lekkiego uśmiechu, którym obdarzył go drugi chłopak. Potrząsnął głową. Jak bardzo zdesperowany musiał być? Nie potrafił pomóc Namjoonowi, ba! Sam zakończył ich związek, później zupełnie przeoczył problemy Mingyu. To Changmin mu o nich powiedział, do cholery jasnej. I teraz niby proponował mu jakieś wsparcie? Brzmiał jak skończony idiota, który próbuje udawać kogoś istotnego, nic więcej. Tym chyba zresztą nawet był – pustą skorupą, która w ostatecznym rozrachunku nie potrafiła nawet zapewnić nikomu oparcia. – Zapomnij… przepraszam – dodał już znacznie ciszej, wgapiając się w swój jogurt. To było łatwiejsze niż patrzenie na minę Lee. Nie potrafił tego rozegrać.
Mm… – Tak naprawdę nie zjadł zbyt wiele, wmuszając siebie zaledwie parę łyżeczek – przez większość czasu po prostu bezmyślnie grzebał w swoim deserze. I wcale nie chodziło o smak jogurtu, tylko o gulę, którą od dłuższego czasu czuł w gardle. Nie potrzebnie proponował to wyjście.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lee Changmin

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t259-lee-changmin#383
Wiek : 24
Wzrost i waga : 180 cm || 50 kg
Orientacja : Gay as fuck

PisanieTemat: Re: Yogurtland   Pią Lut 17, 2017 5:24 pm

Nie byli blisko, ale nie oznaczało to, że nie mogli czuć się przy sobie komfortowo. Niektórych rzeczy się zwyczajnie nie zapomina, chociażby jak właśnie tego poczucia swobody nawet gdy oboje milczeli. Z boku, dla innych mogło to wyglądać dziwnie, ale im to nie przeszkadzało. Już dawno nauczyli się ignorować większość rzeczy, gdy byli ze sobą sam na sam. Przynajmniej kiedyś tak było.
-Wiem – jak nikt inny zdawał sobie sprawę ze swojego stanu i przymusu wmuszania w siebie jedzenia. Jogurt nie był tu może najlepszym wyjściem ale to zawsze kilka kalorii więcej. Tyle, że sama wiedza a wprawienie jej w życie to już zupełnie dwie różne kwestie. Który już raz to przerabiał? Zapewne nie pierwszy i nie ostatni. Sceneria też wydawała się być podobna, ludzie ci sami i nawracający temat. Naprawdę był beznadziejnym przypadkiem. Zastanawiało go tylko jak długo jeszcze uda mu się innych zwodzić i wmawiać im, że ma nad wszystkim kontrolę. Bez Sunhwy byłoby mu łatwiej, ale teraz już tak po prostu nie uda mu się ukrywać.
Widział jego reakcje i w myślach zganił się za swoją. Oczywiście, że propozycja była nietrafiona i wypowiedziana zdecydowanie nie w czas, ale to nie powinien być powód jego niedowierzania. Emocje musiały być po nim doskonale widoczne i wcale się nie zdziwił, że Ryu odebrał to jak odrzucenie czy wyśmianie. Nie tak powinien to rozegrać, nie tak to powinno wyglądać.
-Nie brzmi żałośnie. Tylko mnie zaskoczyłeś – odparł po chwili z cichym westchnięciem. Chciał mu na nowo zaufać, ale nie wiedział czy potrafi. O dziwo jednak był szczery. Ta propozycja wybiła go z rytmu, nie była czymś czego mógł się spodziewać ale nie brzmiała tak źle i głupio jak się wydawało ciut młodszemu chłopakowi. Lee odłożył łyżeczkę i podparł się na łokciach opartych o stolik.-Nie przepraszaj. Nie musisz. Ja po prostu nie wiem chce nikogo obarczać moimi problemami, bo też kogo mają one obchodzić. W rzeczy które mnie gryzą czy męczą wpędziłem się na własne życzenie i jakoś sam muszę się z tego wyplątać. Pod tym względem jesteśmy do siebie podobni Sunhwa, ty też udajesz, że nic ci nie dolega i ze wszystkim poradzisz sobie sam [b/]– zdobył się na blady choć szczery uśmiech. Nie oszukiwał go, tak samo jak częściowo przyjął tą ofertę. Nie ukrywał tego, że ma problemy, że jest z nimi sam, ale też dał znać, że nie oczekuje pomocy. –[b]Między nami jest teraz dziwnie, sporo się pozmieniało i jak mam być szczery nie wiem czy uda nam się to naprawić ale… chce spróbować. Jeżeli oczywiście chcesz – nie był pewny czy to wypali, czy sam nie brzmi teraz żałośnie, ale czuł, że następny ruch musi już należeć do niego. To Ryu mu zaproponował to wyjście, i tą nieszczęsną chęć pomocy, więc jeżeli naprawdę chciał to naprawić inicjatywa musiała wyjść z jego strony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ryu Sunhwa

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t122-ryu-sunhwa http://trainee.forumpolish.com/t125-the-princess#127 http://trainee.forumpolish.com/t126-sunhwa
Wiek : 24
Wzrost i waga : 50/174.
Orientacja : homoseksualny.

PisanieTemat: Re: Yogurtland   Nie Lut 26, 2017 8:20 am

Sunhwa preferował milczenie. Czasami dlatego, że było ono po prostu znacznie łatwiejsze do zniesienia. Teraz dodatkowo nie wiedział co może, a co powinien powiedzieć, właściwie zdarzało mu się to niesamowicie często, ale przy Changminie podświadomie wiedział, że nie powinien sobie pozwolić na żadne potknięcia, jeżeli nie chciał spotkać się z niewygodnymi pytaniami. Naprawdę miał dość odpychania nieco starszego chłopaka tylko po to, żeby samemu poczuć się bezpiecznie. Cisza przerywana tylko przez odgłos przejeżdżających samochodów i uliczny szum przechodniów była więc jak najbardziej wskazana.
Czasami rzeczywiście chciałby wrócić do czasów liceum. Byli wtedy tak swobodni, tak zżyci ze sobą i chociaż nić porozumienia wciąż pomiędzy nimi istniała, Ryu nie miał pojęcia, czy kiedyś znowu poczuje się w towarzystwie Changmina na tyle komfortowo, co przed kilkoma laty. Zwłaszcza, że wciąż miał wyrzuty sumienia. I to w dodatku o coś, co nie tak do końca było jego winą i – poniekąd – zostało mu już wybaczone. Przynajmniej zakopali przysłowiowy topór wojenny, nawet jeżeli w ich wypadku chodziło raczej o nieustanne próby unikania siebie nawzajem.
Tyle że to dla ciebie trudne – zgodził się, skinąwszy lekko głową na to krótkie „wiem” dawnego przyjaciela. Wcale nie chodziło tutaj o kpinę czy wytknięcie słabości. Sunhwa nigdy nie bywał taki w stosunku do niego, a i znając temat anoreksji rozumiał, że to nie takie proste. To przecież zupełnie tak, jakby jemu samemu ktoś nagle kazał wyrzucić wszystkie żyletki i przestać się ciąć – nawet jeżeli w ostatnim czasie prawie tego nie robił. Chociaż… czy „prawie” w tym wypadku nie robiło ogromnej różnicy? Westchnął cicho. Naprawdę chciał mu z tym pomóc, jednak w chwili obecnej nie miał najmniejszego prawa do mieszania się w jego życie i w jego problemy. Sam je opuścił, więc teraz musiał ponieść konsekwencję głupiego wyboru; kolejnego już zresztą.
Nie… kłam? Nie musisz udawać? Właściwie nie wiedział, co chce mu odpowiedzieć, dlatego zamilkł tak szybko, jak Lee odezwał się ponownie. Miał dość ludzi, którzy udawali po to, żeby on sam poczuł się lepiej – a nawet jeżeli widział u nieco starszego chłopaka szczerość, wciąż ciężko mu było w nią uwierzyć. Nie odwrócił wzroku, pozwalając mu wyrzucić z siebie swoją opinię w absolutnej ciszy. – Wiesz, że nie tak na to patrzyłem, prawda? – Zapytał, ewidentnie nawiązując do czasów licealnych, do czasów do których chcieliby w pewnym stopniu powrócić. Zupełnie nie przeszkadzało mu wtedy, że musiał siedzieć na stołówce dodatkową godzinę, zaciągając go na nią niemalże siłą… to były dobre czasy. Teraz nie powinien był nawet myśleć o czymś podobnym, zwyczajnie nie mając do tego prawa. – Nie jesteśmy już beztroskimi szczeniakami, hm? – Nieznacznie się uśmiechnął i nawet jeżeli dla kogoś z zewnątrz to pytanie mogło brzmieć dziwnie, Changmin powinien bez trudu dostrzec drugie dno, zgodę i za razem chęć zmian… bo one musiały się pojawić, skoro chcieli na nowo sobie zaufać. Bo rzeczywiście, nie byli już parą nastolatków zmuszonych do współpracy, tylko dwoma dorosłymi podejmującymi świadome (lub mniej świadome) wybory.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lee Changmin

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t259-lee-changmin#383
Wiek : 24
Wzrost i waga : 180 cm || 50 kg
Orientacja : Gay as fuck

PisanieTemat: Re: Yogurtland   Pon Lut 27, 2017 8:59 am

Nie odpowiedział. Jedynie przytaknął sięgając po kolejną łyżkę. Miał wrażenie, ze ten smaczny jogurt rośnie mu w ustach niczym gąbka nie pozwalając się przełknąć. To tylko jego psychika, wiedział o tym. Miał świadomość, ze nic się nie dzieje i tylko jego wyobraźnia nie pozwala mu w spokoju cieszyć się posiłkiem. Oczywiście, że to było dla niego trudne. Ten stan ciągnął się za nim od lat, i jedynie natężenie problemu zmieniało się wraz z okolicznościami jakie go spotykały. Przecież jeszcze parę tygodni temu wszystko wydawało się zmierzać w dobrym kierunku, miał dla kogo się starać, miał kogoś, kto go zachęcał do walki, próbował mu pomóc. Niestety ta sama osoba sprawiła, że z trudem zbudowany spokój runął jak domek z kart. Skoro wiec dla tej jednej osoby nie opłacało się walczyć, która go złamała, czemu miał zaufać też Sunhwie, uwierzyć, że jemu naprawdę zależy na udzieleniu pomocy. Już raz go zawiódł i to w momencie, w którym najbardziej go potrzebował, kiedy wszystko go przerosło, czemu z jedzeniem ma nie być tak samo. Naprawdę chciał się przemóc, ale był w momencie, w którym jego zaufanie do ludzi było bardzo nikłe, wręcz nie istniało. Może przesadzał, może sam tylko napędzał się w niszczycielską spiralę, ale kto jak kto, ale Sunny powinien go doskonale zrozumieć.
-Wiem, ale wtedy też byliśmy inni. Myśleliśmy, że wystarczy chcieć i ciężko pracować by osiągnąć wszystko co chcemy, ze nic nas nie zatrzyma, że poradzimy sobie ze wszystkim. Jak widać, nie jest tak do końca – uśmiechnął się blado. Wiedział o co mu chodzi, rozumiał to, ale też nie mógł pomimo usilnych chęci tkwić w tamtym czasie. Chociażby to głupie godzinne siedzenie nad jego talerzem, by wrzucił w siebie cokolwiek. W sumie wtedy był na podobnym etapie co teraz, historia zatoczyła koło. Znowu siedzieli razem w Seulu, a Lee zastawiał się nad powrotem do siebie ze znaczna niedowagą. Jedyna różnica to ich wzajemne relacje.
-Nie, nie jesteśmy – przytaknął z podobnym uśmiechem. Tak, to brzmiało jak obietnica współpracy. Nieco niepewna, nieufna ale obietnica. Pozostawało więc od czegoś zacząć, tylko od czego. Lee rozpaczliwie szukał w głowie tematu, który byłby jakimś początkiem lepszym lub gorszym, ale zawsze jakimś. –Co u umm… Namjoona? – zapytał nie będąc pewnym imienia. W zasadzie poczuł się wyjątkowo głupio zagadując go o jego chłopaka, ale znowu nie wiedział, jak sytuacja wygląda miedzy nimi, że porusza temat tabu. Ale słów już nie mógł cofnąć. Może i mógł się domyślić, że coś jest nie tak. Pamiętał ich przecież na koncercie, a w zasadzie przed nim, ale widać nie zawsze był tak subtelny jak powinien.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ryu Sunhwa

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t122-ryu-sunhwa http://trainee.forumpolish.com/t125-the-princess#127 http://trainee.forumpolish.com/t126-sunhwa
Wiek : 24
Wzrost i waga : 50/174.
Orientacja : homoseksualny.

PisanieTemat: Re: Yogurtland   Pon Mar 13, 2017 10:28 pm

Z perspektywy czasu, to naprawdę brzmi naiwnie… – Westchnął cicho, obracając łyżeczkę w palcach. W tym jednym akurat nigdy się nie zmienił, bo podczas gdy jego twarz nie zdradzała większych emocji, te drobne tiki już a owszem. Sunhwa mógł być sobie mistrzem kamuflażu, ale te nawykowe subtelności, niestety, dało się dostrzec po dostatecznie długim czasie obcowania z nim. Tylko pytanie, czy Changmin jeszcze o nich pamiętał, a także, czy chciał je zauważyć? – Chociaż… pewne rzeczy wcale nie zmieniają się aż tak bardzo, prawda? Wciąż w to brniemy – dodał, wreszcie wsuwając kolejną porcję jogurtu do ust. Owszem, nie miał apetytu, ale też rozmawiając z Lee, poniekąd o tym zapominał, powoli dochodząc do jakiejś namiastki formy, która pozwalała mu normalnie funkcjonować. Ściśnięte gardło, pod wpływem chłodnego deseru nieco się rozluźniło, a skoro atmosfera pomiędzy nimi stała się nieco bardziej znośna, nieco normalniejsza.
Z tematem nie trafił, ale też nie dane mu było zobaczyć grymasu niechęci, który narodził się w duszy Sunhwy, a który bardzo szybko został zamaskowany przez trywialną czynność jedzenia, słaby uśmiech i przeczące potrząśnięcie głową.
Zerwaliśmy – odpowiedział tylko, ale w taki sposób, jakby wcale nie miał Changminowi za złe pytania, wręcz przeciwnie: po trosze brzmiało to jak zaproszenie do dalszej konwersacji… Fałszywe, owszem, ale Lee wcale nie musiał wiedzieć, że będzie rozdrapywał świeżą ranę, której namacalnym dowodem były nowe, piekące pasma na udach dawnego przyjaciela. – Studiuje, co najwyraźniej podoba mu się bardziej niż sztywne obowiązki wytwórni – dodał po paru sekundach, zdobywając się nawet na delikatny uśmiech. Bo owszem, jego uczucia względem Kanga, na dobrą sprawę, nie uległy aż tak dużym zmianom. Nie potrafił mu zaufać, czuł się źle, zbliżając do niego, ale też martwił się i właśnie dlatego tak bolała wiadomość sms, której nie usunął aż po dzień dzisiejszy… w końcu przez swoją samolubność zawiódł kogoś, kto kiedyś był dla niego najważniejszy, na równi z całą przyszłością i marzeniami.
Może Changmin mógł się czegoś domyślić, ale też wtedy nie był z Sunhwą tak blisko, nie przyglądał mu się, doszukując dziury w całym, a już na pewno nie drążył tematu ich związku – tego, jak zaczęli, ani tym bardziej stadium, w którym się wtedy znaleźli… co tym przecież gorsze, że Ryu wtedy nie po raz pierwszy robił coś wybitnie wbrew sobie, a teraz również nie był tak do końca szczery… bo przecież znajdował się w punkcie, w którym był zupełnie rozdarty – pomiędzy chęcią, by Namjoona znienawidzić, by mu wybaczyć (dlatego, że o ich problemy nadal obwiniał siebie), a także by mu pomóc, nawet jeżeli oznaczałoby to kolejne rany i kolejne treningi aż do wyczerpania organizmu, które miałyby zagłuszyć ból i wyrzuty sumienia. Te drugie były zresztą obecne i teraz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lee Changmin

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t259-lee-changmin#383
Wiek : 24
Wzrost i waga : 180 cm || 50 kg
Orientacja : Gay as fuck

PisanieTemat: Re: Yogurtland   Wto Mar 14, 2017 2:29 am

-Nie zmieniają się, bo mimo wszystko kochamy to co robimy. Gdyby tak nie było, nie znosilibyśmy tych wszystkich trudów, nie mielibyśmy tylu wątpliwości które i tak ostatecznie ignorujemy. Dla stania tych kilku minut na scenie i dawania innym naszej muzyki warto. Nawet jeśli cena nie jest tak niewielka jak się wydaje – chodziło mu tu o wszystko. O stresy, zarwane noce, krzyczenie w poduszę w bezsilnej złości czy właśnie głodzeniu się lub cięciu. Może te dwa ostatnie były nie do końca spowodowane droga jaka podążyli, ale ta nie pomagała im w walce z własnymi słabościami. Naprawdę byli kiedyś naiwni, choć jak nikt inny wiedzieli na co się piszą. W końcu Lee świadomie wybrał drogę kariery muzycznej, przez lata tkwiąc w akademiach muzycznych, na warsztatach i dodatkowych lekcjach, ciesząc się z każdego kolejnego sukcesu. Naiwnie wierzył, że jeśli będzie dalej się starał osiągnie wszystko, tym czasem miał na swoim koncie tylko jeden oficjalny duet plus kilka utworów nadających się na nigdy nie wydaną płytę. Za to przekonywał się coraz bardziej, że rola idola nie jest dla niego, że nie potrafił się w niej odnaleźć, nie miał dość siły i charyzmy, choć przecież kilka lat temu był na to idealnym kandydatem. Ba, nawet na początku swojego przyjazdu tutaj był tą divą, tyle, ze rzeczywistość bycia trainee bardzo skutecznie zgasiła w nim ten potrzebny ogień. Coś, co miało być jego sposobem na życie, czymś budującym jego charakter, sprawiającym, że rozkwitnie, powoli zżerało go od środka. To przerażające, zwłaszcza, ze wciąż nie potrafił podjąć decyzji czy odejść czy nie.
Sunny mógł udawać, zwodzić innych, ale znowu Lee był jego przyjacielem. Znaczy, kiedyś nim był. Widział drobne gesty, nawyki które innym mogły umykać. To, że nie trafił z tematem zauważył nim młodszy otworzył usta. Nie wiedział tylko, że rana jest aż tak świeża i dosłownie krwawiła pod materiałem spodni. Zagryzł wnętrze policzka spuszczając wzrok na mrożony deser przed sobą.
-Przykro mi – odpowiedział szczerze choć wciąż nie miał odwagi spojrzeć mu w oczy. Za tym prostym zdaniem kryło się więc niż samo współczucie. Przepraszał, ze w ogóle zapytał, że zmuszał go do otwierania się i przywoływania wspomnienia byłego chłopaka na pierwszy plan. Było mu przykro, że im nie wyszło, że nie znaleźli wspólnego szczęścia, na które zdaniem Tajwańczyka, młodszy zasługiwał. Przy okazji gdzieś tam krył się smutek z powodu porzucenia marzeń przez Namjoona, ale to w tym wszystkim był najmniejszy problem. To była jego decyzja, której skutki odczuł chłopak siedzący przed nim.
-Przynajmniej oboje już nie musimy się przejmować tym, co by nasi partnerzy pomyśleli o tym spotkaniu – jego drobne usta ułożyły się w parodie uśmiechu. Bardzo bladego i niezbyt wesołego. Pryz okazji sam dawał do zrozumienia, ze są w podobnej sytuacji, że i on zakończył związek, o którym jego dawny przyjaciel nawet nie wiedział. W zasadzie poza Sungyeolem nie wiedział nikt, a i ten dowiedział się tylko dlatego, że Changmin nie miał odwagi sam pójść i sprawić na czym praca jego kochanka polega. –Beznadziejne z nas przypadki Sunny – zaśmiał się gorzko choć w tym wszystkim był to najszczerszy smiech tego wieczoru.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ryu Sunhwa

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t122-ryu-sunhwa http://trainee.forumpolish.com/t125-the-princess#127 http://trainee.forumpolish.com/t126-sunhwa
Wiek : 24
Wzrost i waga : 50/174.
Orientacja : homoseksualny.

PisanieTemat: Re: Yogurtland   Pon Mar 20, 2017 3:56 pm

Czasami się nad tym zastanawiam… – przyznał, wzdychając ciężko. Kochał muzykę, ale też brnięcie naprzód wbrew wszystkiemu co znał, zaczynało sprawiać mu więcej i więcej problemów. O ileż łatwiej byłoby po prostu powtórzyć zagrywkę sprzed paru lat, tylko teraz upewniwszy się, że nikt nie będzie w stanie mu pomóc? O niebo. Sunhwa nie bał się czegoś podobnego… Nie potrafił jednak zdobyć się na to, żeby zawieźć również inne osoby. Nie wybaczyłby sobie, gdyby Ming, Mingyu i Sungjoon zostali odroczeni z jego powodu, albo wdali się w skandal. Zresztą, przeżył już kiedyś upadek wytwórni, a BNS dało mu zbyt dużą szanse… to, i jeszcze inne zobowiązania. A jednak czasami perspektywa kusiła nad wyraz.
Teraz siedział jednak naprzeciwko Changmina w niewielkiej sieciówce i raczej nie powinien koncentrować się na najczarniejszych spośród scenariuszy, czyż nie? Po tym, jak wybudzili go ostatnim razem, obiecał sobie już nigdy nie uciekać od rzeczywistości, nie ważne, jak kusząca by ta ewentualność nie była. Cięcie się nie liczyło, było sposobem na odzyskanie panowania i zmuszenie siebie do pracy, o tymczasowe odcięcie od problemów, a nie o zapomnienie od nich.  
Mmm… nie musisz, Changmin-ah – dla odmiany, Sunhwa wpatrywał się w przyjaciela, teraz mając już pewność, że jest bezpieczny od pytających, przenikliwych spojrzeń, przed którymi nie byłby się w stanie obronić. Lee kiedyś znał go naprawdę bardzo dobrze i nawet jeżeli teraz zauważył tę wstępną reakcję, to później w słowach młodszego pobrzmiewało już tylko coś na wzór prawdziwek, okolonej ze wszystkich ubarwień szczerości. Ryu mówił przecież tak miękko, przyjaźnie niemal, zupełnie tak, jak mówiło się do osoby ważnej i bardzo delikatnej za razem – tak, jak mówił do Changmina kiedyś, zanim wszystko jeszcze się posypało i tak, jak miał w zwyczaju traktować Mingyu (również gdy wszystko było jeszcze w porządku), czy Namjoona, kiedy usiłował jeszcze wszystko pomiędzy nimi naprawić, albo chciał go uspokoić. – To nie była decyzja, która zapadła przypadkiem, więc nauczyłem się nad tym nie rozwodzić – wyjaśnił, łżąc jak z nut. Bo może owszem – zerwanie było czymś nieuniknionym, co zaakceptował przez wzgląd na swoją własną higienę pracy, ale już jego późniejsze konsekwencje odczuł ze wzmożoną siłą, niczym tysiące igieł wbijanych w ciało bez najmniejszego ostrzeżenia. Samotność jako taka mu nie przeszkadzała, nie w tym sensie, ale o wiele większe były wyrzuty sumienia, szczególnie po tym smsie od Kanga czy przygodzie w klubie. – To mnie jest przykro, Changmin-ah… – zamilkł w połowie zdania, bo zwyczajnie zabrakło mu słów, by wyrazić to, co właściwie chciał. A może raczej w ostatniej chwili zadecydował, że wykraczałby poza swoje kompetencje? Przecież nie był z nim już blisko i… Niemniej, on również uważał, że Lee zasługiwał na chwilę normalności, na kogoś, na kim mógłby polegać. Zwłaszcza, że on sam zawiódł na całej linii, zostawiając go samemu sobie. To, i jeszcze wiele innych rzeczy, które Sunhwa zwyczajnie zdusił w sobie, wiedząc, że nie jest w pozycji, by udzielać moralizatorskich, entuzjastycznych przemów. Do tego nigdy się nie nadawał. – Nie mamy na to większego wpływu – mruknął, bo przynajmniej on tak to postrzegał. Albo inaczej: sam uważał siebie za winowajcę, ale nie potrafiłby o to samo posądzić Changmina. Lee był zbyt dobry, zarówno we wspomnieniach, jak i teraz, dając Ryu drugą szansę.
Jak komponowanie? – Zagadnął, zamierzając na dobre zerwać z tematem dla nich obu niewygodnym. A przynajmniej mogli przejść na coś, co łączyło ich i było bezpieczne – muzyka zawsze łączyła, nawet wtedy, gdy zupełnie nie potrafili ze sobą rozmawiać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lee Changmin

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t259-lee-changmin#383
Wiek : 24
Wzrost i waga : 180 cm || 50 kg
Orientacja : Gay as fuck

PisanieTemat: Re: Yogurtland   Wto Mar 21, 2017 7:53 pm

I znowu okazywało się, że są do siebie bardziej podobni niż chcieliby się do tego przyznać. Targały nimi wątpliwości, chęć ucieczki, lecz z jakiś powodów wciąż nie postawili tej przysłowiowej kropki nad „i” znikając w ten czy w inny sposób. Ryu nie dokonywał ostatniego cięcia, po którym nie byłoby już odwrotu, albo po prostu nie wyjechał porzucając wszystko to czym kiedyś chciał być. Nie chciał jednak znowu oglądać zapłakanej i bladej twarzy matki, która wisiała nad nim, gdy obudził się w szpitalu karmiony dożylnie będąc skrajnie wyczerpanym. Ten widok był gorszy niż wszystko to co do tej pory przeszedł. Stokroć wolałby siedzieć z tą pieprzoną sondą żołądkową raniącą mu przełyk niż wytrzymywać to ciemne spojrzenie utkwione w jego zapadłej twarzy. Obiecał jej wtedy, ze więcej nie dopuści do tego, by sytuacja się powtórzyła, nie chciał stracić tego zaufania i to go jeszcze trzymało w względnej formie. Także oboje mieli swoje powody, by chociaż stwarzać pozory, że nic im nie dolega, że nie potrzebują pomocy. Cóż, możliwe, że byliby w stanie sobie nawzajem najbardziej pomóc, ale brakowało tego zaufania, którym kiedyś siebie darzyli. Bo czy jeden chory psychicznie nie zrozumie najlepiej drugiego?
Ponownie zagryzł wargę, nie pytając o więcej. To, że decyzja o rozstaniu została podjęta świadomie, wcale nie oznaczało, że była dla chłopaka łatwiejsza. Changmin był skłony stwierdzić, ze było jeszcze gorzej. To jak analizujesz wszystko po kolei, bijesz się z myślami, aż ostatecznie mówisz te bolesne słowa, że to koniec, że nie możesz tak dłużej. Tyle, ze zamiast ulgi przychodziły wyrzuty sumienia, wątpliwości, czy jednak podjęło się słuszną decyzję, ze być może było jeszcze o co walczyć. Sam czuł się ze sobą paskudnie. Wiedział, że Chanheemu na nim zależało, wiedział czemu pała się takim zawodem, a mimo to nie potrafił znieść jego widoku w otoczeniu tych wszystkich mężczyzn, osób, które go później dotykały i z którymi ostatecznie znikał na kurtyną na prywatnych pokazach. Nie miało znaczenia to, czy faktycznie tam do czegoś dochodziło, czy tylko na tańcu się kończyło. Nie mógł mu zaufać, nie potrafił, czuł wstręt, który przenosił się również na niego. Nie potrafił znieść jego dotyku z myślą, że te dłonie sunęły jeszcze godzinę wcześniej po kimś innym. Tyle, że to ta bolało… Mimo to wciąż zastanawiał się, czy może jednak potrafiłby się przemóc, w końcu to zaakceptować, zwyczajnie dać im szansę. Chociaż to też nie tak, że nie próbował.
-Nie potrzebnie. To już odeszło, nie wróci. Musimy iść dalej prawda? – zapytał przywdziewając na twarz łagodny uśmiech, zupełnie jakby próbował przekonać ich obu do tego. Tkwienie w przeszłości nic im nie da. Już nie. Gdyby Changmin wiedział jaki swój obraz ma w jego oczach nie mógłby w niego uwierzyć. Nie był tak krystalicznie czysty za jakiego go brał. Według niego, był zakompleksionym szczeniakiem, który sam siebie prowadzi do zguby. Co w tym dobrego? Nic. A dawanie drugiemu szansy, było jak samolubna próba pozbycia się samotności, egoizm i zwykła chęć wykorzystania Ryu, by choć na chwilę poczuć się lepiej.
-Napisałem kilka utworów, ale raczej nie są one zbyt porywające. Powstały pod wpływem chwili, nie są dopracowane, ale nie wiem co mógłbym do nich dodać. Kiedy ostatnio je znowu zagrałem nie wzbudzały już tych samych emocji co wcześniej – kto jak kto ale Sunhwa powinien zrozumieć co miał na myśli. Dla muzyka, emocje były kluczowe, pisanie w przypływie inspiracji było ich sposobem na tworzenie. Tyle, ze gdy się wraca do tego w innych okolicznościach efekt już nie jest tak magiczny jak wtedy. Albo to Lee stał się zbyt krytyczny w stosunku do swoich dzieł. –Um jeżeli będziesz chciał, możesz rzucić na to okiem, może dostrzeżesz to co mi umyka. Nie bardzo mam kim ich skonsultować – i choć byli nauczyciele, to mimo wszystko Lee nie chciał by widzieli oni jego nieskończone dzieła. Nawet jeśli potrafiliby mu pomóc, brakowałoby tego osobistego charakteru na którym zależało długowłosemu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ryu Sunhwa

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t122-ryu-sunhwa http://trainee.forumpolish.com/t125-the-princess#127 http://trainee.forumpolish.com/t126-sunhwa
Wiek : 24
Wzrost i waga : 50/174.
Orientacja : homoseksualny.

PisanieTemat: Re: Yogurtland   Nie Kwi 09, 2017 5:22 pm

Sunhwa lubił myśleć, że jest niezniszczalny, że pomimo wszystkich problemów i trudności, wciąż ma pełną kontrolę nad sytuacją, która już dawno się spod niej wymknęła. Bo jak można sterować czymś, na co nie ma się najmniejszego wpływu? Nie mniej jednak, Ryu uparcie obstawał przy twierdzeniu, że może przestać w każdym momencie, a nowe blizny są terapią, a nie zwykłą ucieczką od rzeczywistości, jednocześnie wiedząc, że okłamuje samego siebie. Nie był głupcem, wiedział jak ciężko było mu z tym zerwać poprzednio i jak teraz ciało niemalże domagało się dawki bólu, kiedy problemy zaczynały go przytłaczać. Dopóki ten system jednak działał i dopóki Sun był w stanie normalnie funkcjonować, nic nie zwiastowało szybkiej zmiany… nawet jeżeli Ming miał później patrzeć na niego z wyrzutem, wykrzyczeć swoją złość i wypomnieć, że przecież Koreańczyk obiecał przyjść do niego, kiedy chęć odnowienia nałogu do niego wróci.
Być może rzeczywiście, wspólne doświadczenia miały być dla nich furtką do normalności. Specyficznej i właściwej tylko dla nich, pewnego rodzaju pośredniego gruntu, który umożliwiłby im funkcjonowanie w społeczeństwie i zatrzymał na drodze do autodestrukcji… tylko czy jednocześnie nie stawaliby się przy tym odpowiedzialni za tego drugiego, podnosząc na barki kolejny ciężar, podczas gdy nie mogli sobie poradzić ze swoim? Sunhwa naprawdę nie uważał, że powinien dzielić się swoimi problemami z nikim innym, przede wszystkim dlatego, że wciąż były one dla niego czymś powiązanym stricte z przeszłością i czymś, czego nigdy nie uważał za problem. Odkąd ostatni raz w jego aktach pojawiło się „próba samobójcza” minęło dobrych parę lat, nieprawdaż? Czy to przypadkiem nie oznaczało, że nauczył się nad sobą panować?
Z Changminem z kolei było inaczej, podobnie zresztą jak teraz – w teorii – z Gyu. Im dało się pomóc, prawda? Sunhwa wiedział, jak ciężko Lee walczył ze sobą, próbując wziąć kolejny kęs posiłku, ale przynajmniej małymi kroczkami posuwali się wtedy, w liceum, do przodu. Przecież głodzenie się było o tyle różne od cięcia, że wyniszczało organizm od zewnątrz… tego nie dało się przegapić. I może właśnie dlatego Ryu czuł się aż tak bezpiecznie? W swoim małym, przepełnionym fałszem półświatku, był przekonany, że jego własna słabość nie ma najmniejszego znaczenia.
Rzeczywiście, zerwanie z Namjoonem było trudne. Niesamowicie. A może nie tyle samo zerwanie, co jego konsekwencje, które rozciągnęły się później na kolejne dnie i dalej – tygodnie. Changmin miał jednak rację: rozpatrywanie przeszłości w nieskończoność prowadziło donikąd. Właśnie dlatego Sunhwa nieznacznie skinął głową, pozwalając sobie na cień tego ciepłego uśmiech, który widywali tylko nieliczni, a który sprawiał wrażenie, jak gdyby wokalista powoli zaczynał dochodzić do siebie. Do dawnego siebie, z czasów liceum. Tego, który wcale nie był na krawędzi siedzenia, czekając na podstęp i nie potrafiąc zaufać Lee.
Pokażesz mi? – Poprosił, chociaż doskonale wiedział, o czym starszy mówi. On sam miał mnóstwo utworów stworzonych pod wpływem chwili i nie wykorzystanych… na dobrą sprawę nawet nie wiedział, czy w swoim obecnym stanie byłby je w stanie zaśpiewać tak, jak wtedy, kiedy wszystko było dobrze – pomiędzy nim, a Mingyu, pomiędzy nim, a Namjoonem… pomiędzy nim, a Changminem właśnie. – Jak za starych czasów?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lee Changmin

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t259-lee-changmin#383
Wiek : 24
Wzrost i waga : 180 cm || 50 kg
Orientacja : Gay as fuck

PisanieTemat: Re: Yogurtland   Nie Kwi 23, 2017 7:57 pm

Łatwiej jest rozwiązywać czyjeś problemy niż swoje. Udajesz wtedy, że to ktoś jest ważniejszy, że z tobą wszystko w porządku i zwyczajnie czujesz się potrzebny komuś. To, że samemu toniesz nie miało znaczenia. Skoro więc ciągnęli by się ku powierzchni nawzajem nie byłoby dl a nich właśnie najlepsze? Oboje mieliby to potrzebne wsparcie, ktoś inny zajmowałby się ich problemami, nie byliby z tym sami. To naprawdę mogło by im pomóc jeśli dadzą sobie szanse. Tyle, ze żeby to się stało oboje musza zrozumieć i zaakceptować fakt, ze mają problem który należy jakoś rozwiązać, w ten czy w inny sposób. Na to się nie zanosiło, nie póki uważali, że mają kontrolę nad własnym życiem.
Głodzenia niby nie udało się przeoczyć, a jednak ile osób zdawało się nie dostrzegać jego sytuacji? Ludzie są krótkowzroczni, nie chcąc poświęcać uwagi niczemu co jest poza czubkiem ich własnego nosa, nie chcąc się ani mieszać, ani być za kogoś odpowiedzialnym. Miejsce w którym żył też mu pomagało to ukrywać, większe bluzy, częste maseczki na twarzy plus jako trainee musiał pilnować diety. To, ze mniej jadł mógł łatwo wytłumaczyć skutkami ubocznymi zmiany nawyków żywieniowych i ciężkimi treningami. Ilu z nich w wytwórni było przeraźliwie szczupłych? On na tle innych wyróżniał się po prostu nieco bardziej, a lata praktyki pozwalały mu czuć się z sobą bezpiecznie. Z Gyu było podobnie, tyle, ze na swoje nieszczęście trafił z kryzysem na Changmina, który zbyt dobrze wiedział na co zwracać uwagę by nie móc pozostać krótkowzrocznym.
Odczuł ulgę, kiedy Ryu uśmiechnął się do niego w ten szczery i stary sposób zarazem. To było pocieszające, że ten sam chłopak z liceum jeszcze gdzieś tam jest. Przytłoczony i mocno ograniczony przez późniejsze wydarzenia, ale jednak gdzieś tam skryty. Wystarczyło się tylko teraz do niego dokopać i być może Changmin przy tym też odzyska dawnego siebie? Tą przebojową i rozrywkową divę którą kiedyś był i przestanie być tak zastraszony i stłamszony.
-Tak. Może ty dostrzeżesz to czego ja nie mogę. Albo stworzymy znowu coś razem? Ostatnim razem dobrze nam poszło, plus cóż chyba zawsze nam się dobrze współpracowało kiedy dawaliśmy sobie szanse – kolejny uśmiech nawiązując do początku ich znajomość. To było tak dawno, kiedy walczyli ze sobą, nie potrafili dogadać się w najmniejszym stopniu, a jednak pryz fortepianie wszystkie tamy puszczały. Możliwe, ze to jest właśnie klucz którego szukają. Wspólna pasja, która pozwoli im wrócić na dawne tory odpędzając czarne chmury nad nimi wiszące. Naprawdę w to wierzył.
-Zbieramy się powoli? – zapytał zerkając na zegar wiszący nad ladą. Nie miał na to ochoty, ale też siedzenie na siłę nie miało większego sensu. Już i tak dziś poczynili większe kroki niż oboje się spodziewali.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ryu Sunhwa

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t122-ryu-sunhwa http://trainee.forumpolish.com/t125-the-princess#127 http://trainee.forumpolish.com/t126-sunhwa
Wiek : 24
Wzrost i waga : 50/174.
Orientacja : homoseksualny.

PisanieTemat: Re: Yogurtland   Nie Sie 13, 2017 6:27 pm

Może to rzeczywiście było dobre wyjście z sytuacji – Sunhwa nie wiedział, wciąż tkwiąc w przekonaniu, że on sam bezpiecznie dryfuje po powierzchni, nie ruszany przez otaczające go fale. Cięcie wprawiało go właśnie w ten konkretny stan spokoju i zobojętnienia, który pewnie nie był normalny… ale pomagał. Pomagał niesamowicie, dając coś więcej niż tylko taką zwykłą odskocznie. A przy tym nie ograniczał jego zdolności, nie wzbudzając też podejrzeń wśród nauczycieli. Wystarczyło, że odpowiednio opatrzył rany i nie ciął się w przeddzień intensywnych zajęć z tańca. Nic mniej, nic więcej. Na tyle, na ile dało się dla nałogu znaleźć prawidłowy sposób działania, na tyle Ryu go przestrzegał. Lata praktyki, chciałoby się rzec, nawet jeżeli i ona czasami zawodziła.
Cóż, niedostrzeganie problemów innych było chyba mocną stroną społeczeństwa. Nikt po prostu nie chciał mieszać się w cudze sprawy i o ile Sunhwa nie widział w tym problemu, wyraźnie nie potrzebując wsparcia z zewnątrz, o tyle w wypadku Changmina uważałby, że jest inaczej… Ta hipokryzja była wręcz niepodobna do Ryu, lecz… czy właściwie należało się spodziewać czegoś innego? Wbrew temu, co mogło się wydawać, wokalista zawsze stawiał na pierwszym miejscu potrzeby innych, a nie swoje. Owszem, bywał przy tym idiotycznie oschły na zewnątrz, ale to też wiązało się z tym powtarzanym do znudzenia tematem, że Sunny po prostu nie przywykł do kontaktów z ludźmi.
Brzmi dobrze – zgodził się, na wspomnienie dawnych czasów mimo wszystko uśmiechając się odrobinę szerzej. Zdecydowanie, muzyka była tym, co zawsze ich łączyło i właściwie drugim ze sposobów raczenia sobie z problemami. Może teraz ich kreatywność zdawała się sięgnąć dna, ale to wcale nie oznaczało, że we dwóch czegoś nie wypracują, prawda? Zresztą, nawet gdyby mieli skończyć po prostu odgrywając na pianinie i gitarze stare utwory, zawsze była to rzeczywista próba na odnowienie kontaktu.
Przytaknął, chociaż nie wydawało mu się przesadnie spieszyć do wyjścia. Niestety, nie mogli siedzieć w knajpce wiecznie… a i dalsze plany mogli spokojnie snuć w drodze powrotnej do wytwórni, prawda?

z/t x2

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Yogurtland   

Powrót do góry Go down
 
Yogurtland
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: SEOUL :: Gastronomia-
Skocz do: