IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Rhee Cathal

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Rhee Cathal

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t545-rhee-cathal#2353 http://trainee.forumpolish.com/t546-kocia-muzyka-noooo-moze-az-tak-zle-nie-bedzie
Wiek : 28
Wzrost i waga : 176 cm// 56 kg
Orientacja : (◕ܫ◕)
Partner : instrumenty

PisanieTemat: Rhee Cathal   Czw Lut 23, 2017 10:05 am


Rhee Cathal
» Kwon Ji-yong (G-Dragon) «

Seoul

profesja
muzyk konsultant
data urodzenia
17/04/1990
pochodzenie
Seoul
znane jezyki
koreański, japoński, angielski, niemiecki
orientacja
bi z nastawieniem na facetów

HISTORIA
Kiedy miałem pięć myślałem, że mogę wszystko. Dosięgnę nieba, jeśli tylko bardzo będę się starał. Będę latał i uratuję moją mamusię. Chciałem być dobrym, posłusznym dzieckiem swego ojca. Pragnąłem, by był ze mnie dumny. Wychowałem się jako jedyne dziecko doświadczonych życiem i podróżami muzyków. Moja mama kiedy mnie urodziła miała 45 lat, tata 50. Ona grała na fortepianie, on na wiolonczeli. To właśnie oni zaczęli mnie uczyć grać. Nie potrzebowałem żadnych dodatkowych szkół muzycznych, wówczas, miałem aż za dużo nauczycieli. Rodzice i ich znajomi z filharmonii uznali mnie za zdolne maleństwo. Do tego podobno prze słodkie. Uczyłem się więc tak jak inne dzieci, chodziłem do normalnej szkoły, a po lekcjach uczono mnie nur, trzymania instrumentów i śpiewu. Byłem szczęśliwym dzieckiem, kochanym.

Kiedy miałem dziesięć lat odkryłem czym jest cierpienie. Moja mama zmarła, zawał, zbyt rozległy, pomoc nadeszła zaś za późno. Byłem jeszcze dzieckiem, a odkryłem już, że nie mogę wszystkiego. Świat daje nam tak wiele możliwości, ale czy cena za to czasami nie jest zbyt wysoka? Radziłem sobie z tym jak umiałem najlepiej. Zamknąłem się w sobie, uciekłem przed tym co mnie przerażało. Tylko w muzyce wyrażałem swe emocje. Zacząłem nawet komponować. Nieudolnie i bardzo "koślawo", nie powiem nawet, że były to utwory, które dziś chciałbym słuchać, ale to mi pomagało, w pewnym sensie tak właśnie poradziłem sobie z tym przejściem w świat dorosłych.

Kiedy miałem dziewiętnaście lat wyjechałem z Korei by iść na studia. Mój ojciec wysłał mnie daleko od domu bym stał się prawdziwym mężczyzną. Siadł pewnego dnia przede mną i powiedział mi, że czas bym odszedł z domu. Finansowo dalej będzie mnie wspierał, ale to już ten czas. Pisklę musi wylecieć z gniazda. Ukląkłem przed nim, przeprosiłem za wszystko czym mogłem go urazić, on zaś powiedział, że jest ze mnie dumny. Mam się nie bać. Poradzę sobie. Dam radę zawsze i wszędzie. Wierzyłem w to. Nie chciałem go zawieźć. Opuszczenie domu stanowiło dla mnie coś w rodzaju nowego startu. To był początek nowego życia. Starałem się być odpowiedzialnym człowiekiem, takim którego by się nie wstydził mój ojciec. Teraz wiem, że popełniłem w tamtym okresie życia pełno błędów. Jednak nie żałuję ich. To właśnie one mnie określiły, uczyniły tym kim teraz jestem. Uczyłem się całe życie, nie tylko lepszego opanowania instrumentu.

Kiedy miałem dwadzieścia cztery lata, skończyłem Wiedeński Uniwersytet Muzyki i Sztuki Teatralnej na kierunku Kompozycja i teoria muzyki. Grałem na fortepianie, skrzypcach i wiolonczeli. Kochałem muzykę poważną. Komponowałem. Mogłem uczyć, ale zdecydowałem się grać w filharmonii wiedeńskiej. Samo dostanie się na tą uczelnię było bardzo trudne. Wymagano wielkiego talentu i umiejętności technicznych. Skupiłem się na wiolonczeli wówczas, ale na egzaminie zaprezentowałem również moje kompozycje na skrzypce. Ciężko było się tam dostać, czas studiów wspominam jako okres ciężkiej pracy, czasami nawet nie miałem czasu na sen. Chciałem pokazać, że nadaję się. Dzięki temu, że starałem się być zauważonym dostałem angaż w filharmonii, na czas próbny, nie byłem nawet pierwszymi skrzypcami, ale byłem. To było cudowne dla mnie. Cudowne,ale jednocześnie tragiczne. Mój tata umarł, a ja dowiedziałem się o tym przez kuzynów. Nie chciał bym stresował się jego chorobą. Wręcz rozkazał mi nie wracać do domu póki nie skończę Akademii, a potem... potem nie miałem już dla kogo wracać...

Kiedy miałem dwadzieścia dwadzieścia pięć lat urodzili się moi synowie, bliźniaczki tak śliczne i podobni do dziewczyny z którą spędziłem w zasadzie tylko kilka nocy. Dowiedziałem się o tym, że jestem ojcem miesiąc przed porodem. Zadzwoniła do mnie i powiedziała, że jednak ja zostawiłem coś u niej i muszę to odebrać. Zastanawiałem się czy chce być z tą dziewczyną. Może jednak uda mi się założyć normalny związek. Jednak ona zdecydowała się na poród w domu, który nastąpił zdecydowanie za wcześnie... wszystko poszło tak cholernie nie tak. Kiedy w końcu zdecydowała się pojechać do szpitala było już za późno. Nie przeżyła tego. Nie mogła nawet zobaczyć swoich dzieci. Zrobiłem test na ojcostwo już kiedy były na świecie, ale wiedziałem, że i tak je uznam. Nie mógłbym zostawić takich maleństw samych sobie...

Kiedy miałem dwadzieścia siedem lat. Wróciłem do domu. Nie wiem czemu nawet. Wziąłem urlop, zostawiłem za sobą Wiedeń, wszystko co aż za dobrze znałem i znów przekroczyłem próg domu w którym się wychowałem. Dotykałem wszystkiego tego co niegdyś mnie otaczało i było tak znane i kochane. Słowa, które kiedyś traktowałem jako święte dziś rozbrzmiewały głuchym echem po kątach domu. Śmiech już tu nie zabrzmi. Nie zobaczę już uśmiechu matki, ani nie poczuję dłoni ojca na ramieniu. Jednak nie potrafiłem sprzedać tego domu, tak jak mi radziła rodzina. Chyba właśnie po to tu wróciłem. Chcieli go sprzedać, za moimi plecami, dać mi część zysku, bo przecież mieszkam już w świecie obcych. Byłem obcy? Siadłem przy fortepianie mamy i zagrałem... skrzywiłem się lekko słysząc, że dawno już się roztroił. Nie zdawałem sobie sprawy, że to sprawi, że rozpłaczę się. Nie czułem nawet, że łzy płyną po moich policzkach. Wróciłem do domu. Witaj.

CHARAKTER
Chłopak, a może raczej mężczyzna jest zamknięty w sobie. Do tego wszystkiego bardzo spokojny i opanowany. Kulturalny dla wszystkich, traktuje innych z szacunkiem. Wydaje się, że nikt i nic nie potrafi wyprowadzić go z równowagi, ale nawet on potrafi krzyknąć, czy śmiać się jak dziecko. Nie jest zimny czy nieczuły. Jest perfekcjonistą chyba w każdym calu. Uważa, że wyszedł za maż za muzykę, zatem nigdy z nikim nie związał się na stałe. Potrafi być wiernym i oddanym przyjacielem. Ciężko zdobyć jego zaufanie, sprawić by zachowywał się naturalnie, ale jeśli już coś takiego się uda to będzie chciał kogoś wspierać i stać za nim murem, nawet jeśli się z nim nie będzie do końca zgadzał. Bywa dumny i uparty, ma w sobie ten pierwiastek, który sprawia, że jest pewny swego talentu, ale nie urody. Bardziej ceni swój talent niż cielesność. Ma delikatną, ale to bardzo, alergię na dotyk. Nie lubi jak ktoś za bardzo zbliża się do niego, przekracza barierę "bezpieczeństwa", przez to czasami wydaje się wręcz zimny, mechaniczny. Może nawet opryskliwy, ale to już bardzo wyjątkowe sytuacje. Każdy ma swój gorszy dzień.

ZAINTERESOWANIA
Kocha muzykę, grać na instrumentach, komponować. Niby umie śpiewać czysto, ale nie lubi tego robić, ciężko go namówić do czegoś takowego. Kocha czystać książki, ceni je bardziej od oglądania w domu filmu, czy pójścia do kina. Kolekcjonuje książki, ale też instrumenty. Ma swe pierwsze nadal, na którymi uczył się grać. Interesuje się Japonią, mimo, że nigdy tam nie był to jest wielkim fanem tego kraju, uwielbia historię tego kraju, kimona, mentalność ludzi... chyba prawie wszystko. Czemu akurat Japonię? To już inna, bardzo długa historia...

INNE
Jego synowie mają na imiona Noah i Ezra, na cześć lekarza (neonatologa) dzięki któremu przeżyły, mimo, że urodziły się jako wcześniaki. Umie gotować, ale nie robi tego za często. Z pieczeniem słodszych potraw jest podobnie. Kocha koty, ma dwa kocury bengalskie. Kupił je niedawno, więc są jeszcze dość małe. Nie chciał być sam w domu. Nie ma chyba ulubionego stroju. Dobrze czuje się w garniturach, ale po domu może śmigać w prostym kimonie i tak nikt go nie skrytykuje za to, że propaguje japoński strój. Kotom to zupełnie obojętne jak ich pan chodzi ubrany. Uwielbia rodzimą kuchnię, ale nie pogardzi też japońską czy bardziej europejską (tu już troszkę mniej). Zdecydowanie woli ciepło, jest strasznym zmarźluchem, czasami ubiera się aż za ciepło. Pewnie dlatego wyremontował dom rodzinny i ma teraz podgrzewane podłogi, by móc chodzić boso po domu. Jest osobą zamożną, odziedziczył majątek po ojcu, plus nawet nieźle zarabiał w Wiedniu. Nie narzeka na brak funduszy, ale nie obnosi się z bogactwem. Nie uważa, że to czyni z niego kogoś lepszego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Król Gry
Admin
avatar



PisanieTemat: Re: Rhee Cathal   Sro Mar 01, 2017 6:00 pm

Akcept.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Rhee Cathal
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STREFA POSTACI :: Karty-
Skocz do: