IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Ekskluzywna restauracja

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Król Gry
Admin
avatar



PisanieTemat: Ekskluzywna restauracja   Czw Kwi 21, 2016 2:56 pm

Wygórowane ceny, schludna i wytrenowana obsługa, wymagane zachowanie zgodne z savoir vivre oraz potrawy w niewielkich porcjach to jedynie początek. Klimatu panującego w takich miejscach nie da się podrobić. 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kim Jaejoong

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t429-kim-jaejoong
Wiek : 31
Wzrost i waga : 180/59
Orientacja : homoniewiadomo

PisanieTemat: Re: Ekskluzywna restauracja   Pią Cze 17, 2016 3:30 am

Kolejna impreza z pełną śmietanką towarzyską z różnych wytwórni i świata muzycznego. Nie ma chyba nic bardziej zniechęcającego, przynajmniej dla Jaejoonga. Ubrany w dopasowany garnitur kluczył między ludźmi starając omijać kłopoty, albo kłopotliwe osoby, które mogłyby mu popsuć i tak wątpliwie przyjemny wieczór. Serwowali przynajmniej dobre wino i świeże owoce, które co rusz porywał z talerzy kelnerów. Czuł na sobie zaciekawione spojrzenia kobiet i spragnione gorących plotek  twarze dziennikarzy.  
- Niczego nie dostaniecie sepy - mruknął pod nosem, zgrabnie omijając już otwierającego usta mężczyznę. Nie znał go. Nawet nie kojarzył, a że nie byli sobie przedstawieni nic nie powstrzymywało go przed zignorowaniem go. Owszem, pamiętał o obietnicy danej noonie. Miał się grzecznie pokazać, nie narobić kłopotu i udawać, że dobrze się bawił. Miał też nie pić, ale nie powiedziała czego, więc z góry założył, że chodziło o okropny, wiśniowy poncz. Wino na liście nie widniało, sączył go jednak rozważnie. Poprawił krawat, który lekko podwinął się do góry i z niezadowoleniem zauważył, że zbliżała się pora oficjalnego rozpoczęcia kolacji a on wciąż nie znał swoje miejsca. Dzielnie więc przebił się przez tłum trajkoczących kobiet, niechętnie witając się ze swoją estradowa koleżanką, która ucałowała jego policzek. Uśmiechnął się pięknie w odpowiedzi i tak szybko jak się pojawił znikł. Dobra. Ostatni stolik pod oknem na sześć osób. Nie było tak źle jak... jednak było. Kto do cholery posadził go obok tego skurwiela? Czyżby...? Nie noona by mu tego nie zrobiła, sama równie mocno go nienawidziła. Z resztą jak całej byłej wytwórni. Ale jak tu lubić człowieka, który blokował każdy możliwy teledysk, oczerniał cię w najczęściej czytanych gazetach? Zapowiadał się piekielnie przyjemny wieczór. Z pokerową mina zajął swoje miejsce, nie witając słowem swoich towarzyszy kolacji.
- Nic się nie zmieniłeś. Wciąż tak samo dumny i niewychowany. - Padł komentarz a on uśmiechnął się uroczo kiwnął głową zaciskając zęby.
- Jak dobrze, że chociaż z twoją pamięcią wciąż jest dobrze. Nie tak jak z twarzą. Przybyło lat i zmarszczek. - Odgryzł się a potem wskazał kelnerowi danie z karty. Trochę opanowania Jaejoong, to tylko godzina. Wytrzymasz. Powtarzał niestrudzenie w duchu, popijając wino znudzonym spojrzeniem obserwując otoczenie.
- Słyszałem, że przygotowujesz piątą płytę.
- Nie twój zasrany interes. - Warknął, uśmiechając się do dziennikarki, która uwieczniała akurat ich stolik.
- Mój. Nie możesz promować się za moje pieniądze.
- Już dawno tego nie robię. Jakieś 8 lat.
- Jesteś naszym produktem, my zrobiliśmy z ciebie gwiazdę
- A oprócz tego pedofilem, alkoholikiem... ah i łapówkarzem jeśli dobrze pamiętam. Musisz mieć naprawdę nudne życie osobiste, skoro próbujesz ingerować w moje. -
Podziękował i zabrał się za jedzenie, dzielnie panując nad swoimi nerwami. Walka trwała przez calutką kolację, a Jaejoong momentami podziwiał się za swój spokój. Jednak gdy tylko sytuacja na to pozwoliła opuścił miejsce nawet się nie żegnając. W drodze do drzwi chwycił szklankę szkockiej whisky i dygocząc na ciele opuścił główną salę, zamierzając się przewietrzyć.  Agresywnym ruchem rozpiął marynarkę i rozsupłał uciążliwy krawat. Co za przykry wieczór!
- Oh - sapnął w ostatniej chwili łapiąc równowagę gdyż z kimś się zderzył. Przytrzymał dłonią jego ramię, chroniąc osobnika przed upadkiem przyglądając się znajomej sylwetce. - Wybacz nie patrzyłem gdzie idę. - Wymamrotał,  odwracając głowę w bok biorąc głębszy wdech aby przypadkiem nie wyżyć się na bogu winnym chłopaku. Ah, był taki... wściekły. Pociągnął głębszy łyk whisky, czując jak ogień w ustach przywraca mu trzeźwe myślenie.


Ostatnio zmieniony przez Kim Jaejoong dnia Sro Cze 22, 2016 8:46 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Choi Sangchul

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t408-choi-sangchul http://trainee.forumpolish.com/t415-chullie
Wiek : 27
Wzrost i waga : 173 | 61

PisanieTemat: Re: Ekskluzywna restauracja   Pią Cze 17, 2016 8:34 pm

Chullie nie lubił takich "spotkań", ale dość często się na nich pojawiał; wpierw u boku ojca (oczywiście z hyungiem i mamą), by dopełnić obrazek idealnej rodzinnej harmonii, a teraz dość często bywał sam. Hyung jako nowy prezes stał się zastępstwem ojca nawet w takich kijowych miejscach, ale jako że nie umiał się rozdwoić czy potroić, niekiedy prosił swojego dongsaenga, by pojawił się w jakimś miejscu jako reprezentanta ich rodziny. Cóż, dla hyunga wszystko, więc nawet bez większego marudzenia wskoczył w idealnie wykrojony garnitur, odpychając wszelką pracę na bok. No prawie. Witając się z ludźmi, krótko z nimi konwersując czy pozując do zdjęć, przed oczyma miał pięciolinię, na której stale pojawiały się kolejne nuty. Przy stoliku, gdy chwilowo nikt do niego nie mówił, dyskretnie na serwetce spisywał nuty albo słowa, które przyszły mu do głowy. Rodzina pracoholików... Niemniej jednak, był dobrym reprezentantem rodziny. Nikogo nie mordował wzrokiem, gdy mu przeszkodzono w sekretnej pracy, każdego obdarzał ładnym uśmiechem, odpowiadał pełnymi zdaniami i sam nawet pytał... o ogóle rzeczy, bo nawet jeśli większość ludzi go znała z takich właśnie imprez, on mało kogo jakoś bardziej kojarzył. Życie.
Wynalazł chwilę wolności, gdy wibracje telefonu przykuły jego uwagę, a na wyświetlaczu pojawiło się zdjęcie hyunga. Przeprosił aktualnego rozmówcę i niczym rozradowana sarenka poszedł w stronę drzwi, bo przecież niekulturalnie było rozmawiać w takim miejscu.
- Oczywiście, że jestem grzeczny - mruknął tonem oburzonego pięciolatka, gdy zamiast powitania usłyszał właśnie takie pytanie. - Jeśli mi nie ufasz, zerwij się z tego arcyważnego spotkania i przyleć - prychnął, gdy w słuchawce usłyszał śmiech, jednak na jego ustach mimowolnie pojawił się uśmiech. Nie krył go, skoro mężczyzna i tak nie mógł go dostrzec. - Jeśli dzwonisz tylko po to, rozłączam się. Przez ciebie przerwałem rozmowę z miłym staruszkiem... Nie dzwoń dziś do mnie! - utrzymywał swojego dziecinnego focha i rozłączył się, gdy usłyszał rozbawione pożegnanie z życzeniem dobrej dalszej zabawy. Odwrócił się na pięcie, by powrócić na imprezę, patrząc z grymasem na tapetę swego telefonu, na której był z hyungiem. Właśnie z tego powodu, nie przewidział ani tym bardziej nie uniknął zderzenia. Źrenice z zaskoczenia powiększyły mu się tak bardzo, że niemalże zaniknęła cała tęczówka, gdy dostrzegł, z kim się zderzył. Gdyby to był każdy inny człowiek, grzecznie przeprosiłby za swoją nieuwagę i zapomniał, ale... w tej chwili bardziej niż ciało mężczyzny uderzyły w niego wspomnienia ostatniego ich spotkania. A mieli się już nigdy więcej nie spotkać! - Właśnie widzę - burknął niezbyt przyjaźnie, czego szybko pożałował, bo wcale nie chciał tak zabrzmieć. Przyglądał się jego profilowi, zastanawiając się, co się stało, bo na pewno coś. I chociaż umysł krzyczał, by szybko wrócił na salę, nogi ani drgnęły. Zamiast tego, jego ręka powędrowała do szklanki, którą - grzecznie ujmując - mu zabrał. - Nie pij tyle, łatwiej zrobisz jakąś głupotę, której będziesz jutro żałować - powiedział pozornie obojętnym tonem, patrząc przed siebie, tylko kątem oka widząc jego twarz i umoczył usta w alkoholu. - Więc... co cię tak podburzyło? - spytał bardziej przyjacielskim tonem, nie mając nawet świadomości, kiedy jego dłoń znalazła się na jego ramieniu w wspierającym geście, ani tym bardziej tego, że w jego spojrzeniu dało się bezproblemowo odczytać zmartwienie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kim Jaejoong

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t429-kim-jaejoong
Wiek : 31
Wzrost i waga : 180/59
Orientacja : homoniewiadomo

PisanieTemat: Re: Ekskluzywna restauracja   Sro Cze 22, 2016 8:45 pm

Jaejoong miał pecha jeśli chodzi o wieczory towarzyskie. Nie zawsze kończyły się dla niego dobrze. Każda okazja do posłania w świat kolejnej plotki była dobra. Raz cały wieczór bawił się w towarzystwie swojej dobrej koleżanki a już na drugi dzień gazety były pełne ich wspólnych zdjęć i domniemanego gorącego związku.  Innym razem podczas kręcenia dramy zapomniał ściągnąć z palca obrączkę. W kawiarni zrobił sobie zdjęcie z fanką, a w sieci rozgorzała dyskusja między fanami o jego potajemnym ślubie. Czasami trzy razy sprawdzał elementy swojego ubioru aby być pewnym że na pewno nic nie wzbudzi jakiejś sensacji. Paranoja w czystej postaci ale nic na to nie poradził.
Dlatego właśnie teraz wolał kulturalnie opuścić salę i uniknąć kolejnych zdjęć lub nagłego wybuchu złości. Był cierpliwy i opanowany ale każdy na swoje granice. Nawet ktoś z tak olewackim sposobem bycia jak Jaejoong.
Patrząc na Sangchula był pewny, że to spotkanie obu ich zaskoczyło. Nie mieli okazji spotkać się na sali, a nawet jeśli to pewnie Jae i tak by go wyminął nie zwracając uwagi na twarze innych gości. Nie powinien być zdziwiony jego obecnością tutaj. W końcu reprezentował wpływową rodzinę. Zresztą nie twierdził, ze spotkanie to nie było przyjemne.  Lubił go na swój sposób, możliwe przez fakt jak wyglądało ich pierwsze spotkanie. Ugościł go wtedy naleśnikami. Niczym prawdziwy gospodarz. Chociaż chłopak możliwe wciąż pamięta fakt iż zarzygał mu spodnie od piżamy ale co tam! Raz się żyje i każdy ma prawo spić się do nieprzytomności.
Uniósł brwi słysząc ten niezadowolony ton, ale nie skomentował tego. Hej, w końcu był z tych dobrych! Oraz oczywiście nie wpadł na niego specjalnie. Gdy odebrano mu szklankę z bursztynową zawartością zrobił smutną minę i powędrował za nią spojrzeniem. Jego whisky!
- Ej, od jednej szklaneczki whisky nic mi nie będzie przypominam, że to ja ciebie nosiłem nie na odwrót. - Upomniał go ale w końcu zrezygnował z walki. Może faktycznie im mniej alkoholu tym lepiej? Ale kto to widział upominać starszego? Tylko Sangchul był do tego zdolny. Słysząc pytanie błyskawicznie przypomniał sobie wydarzenia mające miejsce przy stoliku i marszczył brwi.
- Chodźmy na taras, tutaj ściany mają uszy. - Powiedział i nie czekając na odpowiedź złapał jego ramię i pociągnął ku wyjściu na pokaźnych rozmiarów balkon. Tam z przyjemnością odetchnął świeżym powietrzem, podziwiając widoki. Od razu lepiej się myślało. Oparł się o balustradę wyciągając z kieszenie paczkę papierosów. Zapalił jednego i zaciągnął się. Miał w nosie czy ktoś zrobi mu zdjęcie. Nie palił dużo. Sporadycznie od okazji do okazji, ale papierosy miał przy sobie zawsze. - Powiedzmy sobie, że miałem nieprzyjemne spotkanie trzeciego stopnia z byłą wytwórnią.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Choi Sangchul

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t408-choi-sangchul http://trainee.forumpolish.com/t415-chullie
Wiek : 27
Wzrost i waga : 173 | 61

PisanieTemat: Re: Ekskluzywna restauracja   Sro Cze 22, 2016 10:32 pm

Starał się skupić na tu i teraz, bo jakkolwiek błądził myślami, wracał do klubu, przypadkowo wspólnej loży, tego głupiego niedowierzania, a potem jeszcze gorsze przebłyski, które mu rano nie omieszkał rozświetlić mężczyzna... Chullie rzadko kiedy żałował czegoś w swoim życiu, ale to wydarzenie wymazałby z pamięci i swego życiorysu w pierwszej kolejności. Na samo wspomnienie ogarniało go zażenowanie i był pewien, że dłuższe skupienie się na przeszłości spowoduje niewielkie wypieki na policzkach.
Zmrużył powieki, patrząc na niego z mniej przyjaznym błyskiem w oku. I właśnie dlatego nie chciał go nigdy więcej spotkać... prywatnie. Nie oszukiwał się na tyle, by próbować sobie wmówić, że nie pójdzie ochoczo na jakiś jego koncert.
- Dopiero cię spotkałem, jaką mam pewność, że to twoja pierwsze szklanka i nic wcześniej innego w siebie nie wlałeś? - spytał, unosząc jedną brew, która jak nic wskazywała na brak wiary w jego słowa. Po chwili jednak obdarował go lekkim uśmiechem, by nie utrzymywać długo złego wrażenia swoją nieufnością.
Z niemałym zdziwieniem spojrzał na dłoń, zaciskającą się na jego ramieniu i bezwiednie, niemalże jak posłuszny piesek, podążył za nim. Pytanie było czysto grzecznościowe, nie spodziewał się wylewnej odpowiedzi. Chyba nawet szybciej by przyjął zbycie niż takie coś. Ale już trudno, skoro się zaoferował do słuchania, posłucha. W sumie wciąż się czuł nieco zobowiązany za nocno-poranną opiekę. Oparł się tyłem o balustradę, wlepiając w niego swoje oczy. Zamierzał wolno sączyć alkohol, który wciąż trzymał w dłoniach i grzecznie słuchać, ale nim ponownie zanurzył usta w whisky, zastygł z lekko otwartymi ustami.
- Yah, jak na idola, masz cholernie złe nawyki - skomentował, powstrzymując się, by go nie walnąć, jak to najczęściej robią starsi bracia, którzy przyłapują swe młodsze rodzeństwo na czymś złym, ani by mu nie zabrać papierosa jak uprzednio szklanki... A może powinien to zrobić? Zastanawiał się nad tą możliwością, ale ostatecznie pozostał na mrożeniu wzrokiem fajki, jakby miała sam z siebie zniknąć. - Ach, chyba rozumiem... - potaknął głową i przekręcił z zaciekawieniem głową. Jednak gdy cisza między nimi przedłużała się o kolejne sekundy, ponownie zabrał głos: - Chcesz się wyżalić bardziej szczegółowo czy po prostu mam pomóc ci zapomnieć i poprawić humor?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kim Jaejoong

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t429-kim-jaejoong
Wiek : 31
Wzrost i waga : 180/59
Orientacja : homoniewiadomo

PisanieTemat: Re: Ekskluzywna restauracja   Sro Cze 22, 2016 11:13 pm

- Wypiłem szampana, którym wszystkich poczęstowano na początku oraz lampkę wina. A to prawie jak nic. - Wzruszył ramionami. Słodki Chullie się o niego troszczył, cóż za kochany widok. Miłe uczucie wiedzieć że istnieje ktoś to ma chęć trochę o niego zadbać, nawet jeśli tylko w formie spłacenie jakiegoś nieistniejącego długu.  - Nie martw się, nie planowałem wypić już nic poza tą szklaneczką whisky, ale w sumie może to i lepiej, że to ty ją wypijesz. Nie będzie mnie bolała jutro głowa. -Trafne spostrzeżenie, szczególnie gdy nawet małe ilości alkoholu mogły nieraz powodować ból głowy, mimo że pić umiał i ciężko było go doprowadzić do stanu nieprzytomności. Chyba zaprawił się podczas starych imprez na uczelnie kiedy jeszcze był studentem.
Parsknął słysząc niebywale trafny komentarz. Spojrzał na fajkę, po czym z diabelską satysfakcją strzepnął popiół za balustradę, nie przejmując się, ze może trafić w czyjeś włosy.
- Czyżbym z każdym spotkaniem tracił w oczach i niszczył obraz idealnego Jae którego kreują media i moja wytwórnia? -  Zapytał, zakładając ramiona na piersi nieco rozbawiony jego zbulwersowaną reakcją. - Pomyśl sobie, że wiesz o mnie więcej niż nie jedna fanka. Poza tym palę rzadko i okazjonalnie. No i czasem do sesji. - Zaciągnął się po raz ostatni a potem zgasił papierosa w stojącej nieopodal donicy. Teraz czuł się znacznie lepiej. Ciekawe co by powiedziały oddane fanki na wieść że Jaejoong pali. Były by chyba mocno oburzone i pewnie zrobiłyby nawet anty fanklub. Ale jeśli miał być szczery to miał to głęboko w dupie. Był zwykłym człowiekiem i mógł sobie czasem pozwolić na chwilę wytchnienia od bycia idealnym. Poza tym wiernym fanom na pewno by to nie przeszkadzało.
- Nie jestem typem zawracającego dupę żalipięty więc wybieram drugą opcję. - Podszedł bliżej  i ujął jego dłoń trzymającą szklankę i podniósł do swoich ust biorąc mały łyk. - To prawie jak pośredni pocałunek, jak się nad tym zastanowisz. - Cofnął się i znów oparł o balustradę. - Przyjemny wieczór, szkoda tylko, że nie widać gwiazd. - W sumie przydałyby mu się jakieś wakacje poza miastem. W górach lub gdzieś na plaży. W spokoju i ciszy, gdzie mógłby iść na spacer i nikt nie biegałby z anim z aparatem, gotowy cyknąć milion zdjęć byle by gazety miały materiał. Z drugiej strony samotny wyjazd też nie byłby niczym przyjemnym. Zerknął na Chulliego jakby się nad czymś zastanawiał. W sumie był przyjemnym towarzystwem, wiec może zgodziłby się pojechać z nim gdzieś na weekend. Od tak wyprawa dwóch znajomków. Nawet zgodziłby się gotować! A nie chcąc się chwalić wychodziło mu to całkiem dobrze. Jeśli była by to jakaś waluta przetargowa.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Choi Sangchul

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t408-choi-sangchul http://trainee.forumpolish.com/t415-chullie
Wiek : 27
Wzrost i waga : 173 | 61

PisanieTemat: Re: Ekskluzywna restauracja   Czw Cze 23, 2016 11:55 am

Trudno mu było hamować uśmiech, gdy mężczyzna tak grzecznie się wyspowiadał. Wbrew pozorom był całkiem niewinny i zabawny, przynajmniej w oczach młodszego muzyka.
- To - uniósł szklankę na wysokość oczu. - Byłoby niczym, gdyby był w niej szampan albo wino. Mieszanka nie ma prawa dobrze się skończyć - mruknął strofującym tonem i pokręcił głową. Jego brat próbuje mu sugerować, że jest nieodpowiedzialny, wiec ciekawe, co powiedziałby o Jaejoongu i obecnej sytuacji.
Nieco się zmieszał po usłyszeniu pytania, ale nijak dał po sobie o tym poznać. Szczerze? Nie do końca wierzył w ten wykreowany wizerunek, jak sam to ładnie nazwał. Kto jak to, ale Chullie z pewnością dobrze wiedział, czym się różni prywatne oblicze od publicznego. W jakieś części był sobą, ale czy to 10% czy 90%, nie mógł tego wiedzieć. Przynajmniej na razie.
- Nie śledzę twojej kariery, by wiedzieć, jak się kreujesz pod wytwórnianą metką - skłamał bez chwili zawahania. - Stwierdzam jedynie fakt, bo mnie to, osobiście, odtrąca. Cholernie po tym człowiek śmierdzi - dodał w formie wyjaśnienia, marszcząc przy tym nosek. Święty nie był, o czym starszy już się zdążył przekonać, jednakże jakoś nigdy nie kręciło go nic poza alkoholem. - Następnym razem, dla rozluźnienia, przebiegnij się dookoła budynku. Będzie ci tak dziwnie biegać w takim stroju, że wkurwienie zniknie jak za dotykiem czarodziejskiej różdżki - zaproponował, lustrując go wzrokiem. Pewnie, że sobie to wyobraził i z wielką chęcią byłby świadkiem takiego widoku.
Odpowiedź zgodnie z oczekiwaniami, chociaż nie ma co ukrywać, że wysłuchiwanie było znacznie prostsze niż próba poprawy nastroju. Słuchając, musiał tylko stać, słuchać, potakiwać, a tak to... no właśnie. Nawet nie wiedział. Obserwował uważnie jego ruchy z lekkim zaskoczeniem wymalowanym w oczach. Porównując dobór słów z jego zachowaniem... przyznaje, że przez ułamek sekundy miał nieodpowiednie myśli. Zwłaszcza gdy pod wpływem ciepłego dotyku jego ciało przeszył przyjemny dreszcz. Parsknął śmiechem, momentalnie rozładowując całe napięcie.
- "Pośredni pocałunek"? Proszę cię, takiego stwierdzenia używają co najwyżej nastoletnie dziewice - odezwał się wciąż rozbawiony i ponownie upił ze szklanki. - I z tego co pamiętam, moje usta były bezpośrednio na twoim ciele, więc... co to tam jakiś pośredni pocałunek - dzielnie się powstrzymywał od kolejnego parsknięcia, spuszczając głowę, by jego bezczelny uśmiech aż tak nie raził po oczach. Wziął kilka głębokich wdechów, nim się całkiem uspokoił i również spojrzał w czarne niebo. - Skoro i tak ci się tu nie podoba, pojedź do planetarium albo za teren zabudowany, połóż się na trawie... albo na masce samochodu, jeśli nie chcesz ubrudzić wdzianka i oto przepis na lepszą noc po marnym wieczorze - rzucił lekko pierwsze, co mu przyszło do głowy, wzruszając przy tym ramionami i nie odrywając wzroku od nieba. Czasem na najprostsze rozwiązania najtrudniej wpaść. Wtedy Chullie przychodzi z pomocą. Taki był kochany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kim Jaejoong

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t429-kim-jaejoong
Wiek : 31
Wzrost i waga : 180/59
Orientacja : homoniewiadomo

PisanieTemat: Re: Ekskluzywna restauracja   Czw Cze 23, 2016 6:46 pm

No ale cóż tu było do ukrycia. Alkohol był dla ludzi, poza tym był za darmo i nic za niego dziś nie płacił dlaczego więc miałby go sobie odmówić. Nie planował się upijać. Tylko lekko rozluźnić, a to znacząca różnica.
- Ajajajaj, przesadzasz. Moja głowa nie jedno już wytrzymała. Poza tym gdybym wypił tego więcej mogłoby być nieciekawie, ale pół szklanki? To dla mnie nic. - Wzruszył ramionami. Oczywiście pewnie chłopak miał racje, ale z drugiej strony przez niego Jaejoong zaczynał czuć jak jakiś alkoholik bez kontroli, a przecież tak nie było. Pił tylko podczas okazji takich jak ta i ewentualnie podczas wyjść ze znajomymi. Normalnie procenty mogłyby dla niego nie istnieć. Wolał kawę albo sok lub herbatę a najczęściej pił po prostu wodę. Oraz starał się prowadzić w miarę zdrowy tryb życia.
- I dobrze. Gazety bardzo często piszą o mnie bzdury. Ale jak będziesz kiedyś chciał wpaść za kulisy i mi pokibicować daj znać. Fajnie jest zejść ze sceny i spędzić resztę wieczora z kimś kto nie piszczy na twój widok i nie krzyczy 'Jae-oppa!' machając transparentem lub rzucając w ciebie pluszakiem który prawie wybija ci oko. - Z roztargnieniem dotknął swojego policzka wspominając pluszaka pushena, którym oberwał parę tygodni temu. Fanki były naprawdę niebezpieczne. - To są słabe, mentolowe papierosy. Nie czuć ich tak bardzo. - Nie palił mocniejszy bo nawet od takich czasem kręciło mu się w głowie. Propozycji biegania nie skomentował. Już widział jak powietrze zgarnia mu krawat na twarz i jak idiotycznie musiałby wyglądać. Podziękuję za takie eksperymenty.
- Czyżbym się pomylił biorąc cię za nastoletnią dziewicę? - Zażartował, patrząc na niego z udawanym niedowierzaniem. - Miał być to po prostu uroczy komentarz. Zepsułeś! - Nie ładnie, nie ładnie! Ale tak odważnego komentarza się nie spodziewał. Myślami powrócił do tych chwil i pocałunków złożonych na jego karku. Skłamałby mówiąc, że nie było to przyjemne, bo było. Jakoś tak po plecach przebiegł mu zdradliwy dreszcz. No cóż.
- Pamiętam. Ale wtedy myślałeś, że jestem twoim hyungiem. Więc pewnie w normalnych okolicznościach nie doświadczyłbym tych pocałunków. No i byłeś pijany, zakładam, że na trzeźwo byłyby jeszcze bardziej przyjemne. - Ano prawda. Może wtedy nie obśliniłby mu karku. Z drugiej jednak strony pewnie nigdy ich już nie doświadczy, wiec miał przynajmniej co wspominać.
- Szczerze bardzo chętnie, ale piłem i prowadzić już nie mogę. Przydałby mi się paru dniowy wyjazd za miasto. Nawet na weekend, ale nie za bardzo mam z kim jechać, ale samemu jest nieco nudno. Niby mógłbym zabrać kota, ale prawdopodobnie skończyło by się to szukaniem go w lesie. - Demon był bowiem bardzo nieobliczalnym diabełkiem i bardzo chętnym na wszelkiego rodzaju ucieczki. Ostatnio szukał go na swoim osiedlu, gdy ten niepostrzeżenie wymknął się gdy Jaejoong wchodził do domu. Potem wrócił i zdzierał gardło pod drzwiami. Ah ten jego kochany kocur.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Choi Sangchul

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t408-choi-sangchul http://trainee.forumpolish.com/t415-chullie
Wiek : 27
Wzrost i waga : 173 | 61

PisanieTemat: Re: Ekskluzywna restauracja   Czw Cze 23, 2016 8:26 pm

- Dbam tylko o to, by te pół szklanki nie podburzyło cię bardziej i nie skłoniło do zrobienia czegoś głupiego, więc nie kłóć się i koniec tematu - spojrzał na niego mrożącym wzrokiem, chociaż wrednie przebijało się przez nie rozbawienie. Czemu się tak tym przejmował? To, że kochał jego głos, mógł utopić się w jego oczach i z chęcią znów dotknąłby jego nagich i ciepłych pleców, nie miało tu nic do gadania... Z pewnością.
- A co, jeśli wpadnę za kulisy z krzykiem "Jae-oppa" i gotowością do wskoczenia ci w ramiona? - spytał żartobliwie, demonstrując swoim głosem i szerokim otwarciem ramion ten nierealny wyczyn. Taka machina obronna, by nie powiedzieć czegoś w stylu: "Matko, pewnie, chętnie, tak!". Nie jesteś głupią fanką, Chullie upomniał się w myślach, starając się nie okazać zbytniej ekscytacji z tego zaproszenia. Zresztą to, że spotkali się drugi raz, nie oznacza, że to nie jest ich ostatni raz! Nie planował więcej na niego wpadać... tego też nie planował, no ale no. Mniejsza. Zrobił kilka małych kroczków, by znaleźć się jak najbliżej jego ciała i zaczął go obwąchiwać niczym rasowy pies. Najpierw zaczął od torsu, zatrzymując się na dłużej przy szyi, prawie że trącając czubkiem nosa po jego skórę. Do jego nozdrzy wpadła ciekawa mieszanka; znajoma woda kolońska, zapach potu i te fajki... - Dla mojego wrażliwego noska i tak cuchniesz - powiedział konspiracyjnym szeptem i uśmiechnął się niczym niewinny szczeniaczek, patrząc na niego z dołu, nim się odsunął.
- Huh? W twoich oczach jestem nastolatką czy dziewicą? - uniósł brew, uśmiechając się zaciekawiony. Miał te cudowne geny, że wyglądał znacznie młodziej niż miał w metryce i mało kto w pierwszym odruchu wierzył, że nie stoi przed nim niedoświadczony życiowo dzieciak. Czasem doprowadzało to do zabawnych sytuacji, niekiedy do irytujących - chyba zależności od humoru młodego Choi.
- Fakt, na trzeźwo nie dopieszczam obcych ludzi... chyba że sobie ładnie zasłużą - jego usta ułożyły się w tajemniczym uśmiechu, podczas gdy sam Chullie gryzł się w język, by choćby w żarcie nie zaproponować udowodnienie mu, jak bardzo ma rację z tą większą przyjemnością. To takie przeciąganie struny, że niezależnie od odpowiedzi, na pewno nie chciałby jej usłyszeć.
Potaknął głową, jakby zamyślony, ale to nie sprawiło, że nie skrzywił się na wzmiance o kocie. Poznał go... i jakoś wolał o tym nie pamiętać.
- Nie masz jakiś bliższych znajomych? Wydawało mi się, że jedna branża jednoczy ludzi - spojrzał na niego z niemałym zaskoczeniem. Jeśli tak było, to... będzie mu go żal. Bycie sławnym to spora trudność, ale nie mając żadnego zaufanego oparcia sprawia, że sława jest jeszcze większym ciężarem. Dzisiaj Chullie był stanowczo zbyt empatyczny. Aż musiał się mocniej złapać barierki, by go nie poklepać po ramieniu czy nie objąć...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kim Jaejoong

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t429-kim-jaejoong
Wiek : 31
Wzrost i waga : 180/59
Orientacja : homoniewiadomo

PisanieTemat: Re: Ekskluzywna restauracja   Czw Cze 23, 2016 11:15 pm

- Tss, nie biję ludzi. Co to w ogóle za przypuszczenie. I tak nie planowałem tam wracać Zamierzałem wrócić do wytwórni lub domu i trochę pograć na gitarze. - W sumie po alkoholu robi się różne dziwne rzeczy, ale nie w przypadku Jae, on wtedy albo się rozklejał albo stawał się przylepą nie było nic pomiędzy. Nie stawał się agresywny, czy kłótliwy. Nawet jeśli ceo wytwórni przydałoby się porządne przemeblowanie twarzy to on nie był aż taki głupi by to zrobić. W swoim życiu kilka razy się bił ale było już to tak dawno, że nawet nie wiedział o co poszło. Pytanie i jego zachowanie zbiło go na chwilę z tropu.
- To wtedy zrobię tak. - Wykorzystał chwilę dezorientacji zbliżając się i łapiąc go w pasie i przytulając tak, ze jego nogi na chwile straciły kontakt z podłożem. - Mój ulubiony fan już na mnie czeka! - Odstawił go na ziemi i odsunął się bardzo z siebie zadowolony. - Może być? - Może trochę się zapędził, ale co tam. Skoro oboje byli dla siebie tacy mili i w dupę uprzejmi może ujdzie mu to płazem? Albo dostanie w twarzyczkę ale co tam. Raz się żyje a możliwość nawet tak krótkiego przytulenia tego chłopaka poprawiała mu humor. Chociaż możliwe, że nastąpiło to wiele wcześniej. Kiedy ten wyrwał mu szklankę z whisky. Ah, ktoś chyba na stare lata stawał się nieco żałosny, skoro tak nie wiele potrzeba mu było do lepszego samopoczucia. Czując jego oddech na swojej skórze na kilka sekund zrobiło mu się gorąco ale szybko się opanował. Uśmiechnął się zrezygnowany.
- Masz chyba zbyt czuły nos. Jak pies. - On sam nie czuł tego jakoś specjalnie, ale pewnie dlatego, że był do tego zapachu przyzwyczajony. Wyciągnął fajki z kieszeni i podrzucił do góry, po czym mu je wręczył. - Możesz zrobić z nimi co chcesz. Będę zdrowszy.
'Obcych ludzi'. Hej spał w jego łóżku! Chyba mogli nazwać się chociaż znajomymi. Nie byli już tacy obcy. przynajmniej tak mu wydawało.
- Dziewicą, bo nastolatkowi nie sprzedaliby alkoholu w tym klubie. - Błysnął zębami posyłając mu nieco wredny uśmiech. Ale tylko trochę. Poza tym każdy jego uśmiech miał swój urok i nikt nie mógł temu zaprzeczyć. - Albo mi się wydaje albo twoje usta na moim karku zrobiły z nas znajomych. A dzisiejsze spotkanie to potwierdza, bo przecież nie martwiłbyś się jakimś 'obcym' człowiekiem. - Ha! I co na to powiesz słodki chłopcze. Poza tym chyba nie był takim złym znajomkiem, prawda? Prawda? Cy go prowokował? Może troszkę. Był po prostu zwyczajnie ciekawy na jak dużo pozwoli sobie Chullie. Od tak. A że ciekawość to pierwszy stopień do piekła, był więc pewny, ze tego pożałuje, ale na to miał czas później.
- Niby mam, ale nie wiem czy wytrzymałbym z nimi dłużej niż jeden dzień. te osoby mają wysokie standardy a ja chciałbym się czasem poczuć jak taki normalny człowiek. Poza tym w większości to kobiety, a jakby nas złapał jakiś dziennikarz. Może znowu dowiedziałbym się z gazety o własnym ślubie? - Wzruszył ramionami. Nie był tym jakoś zmartwiony. Może kiedyś jego małe pragnienie ucieczki z miasta się ziści. - Poza tym ludzie często wykorzystują moją popularność a ja mam trochę tego dość. Wolę wiec ich unikać niż po raz kolejny się rozczarować.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Choi Sangchul

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t408-choi-sangchul http://trainee.forumpolish.com/t415-chullie
Wiek : 27
Wzrost i waga : 173 | 61

PisanieTemat: Re: Ekskluzywna restauracja   Pią Cze 24, 2016 3:16 pm

- Widzisz! To nie ja powiedziałem. Nawet tego nie zasugerowałem, więc lepiej uważać - wytknął język niczym pięciolatek, który postawił na swoim. Naprawdę bardziej miał na myśli rzucenie złych słów czy wszczęcie jakieś awantury, aniżeli użycie pięści.
Całkowicie zdębiał, gdy stało się coś tak nieprzewidywalnego. Dosłownie. Był jak manekin, nawet palcem nie poruszył, aż dziw, że jeszcze oddychał. Nawet mu było przykro, że tak krótko to trwało. Nie zdążył przywyknąć ani się nacieszyć, gdy wróciła smutna rzeczywistość. Stał w miejscu, w którym go odstawił, z wciąż otwartymi ramionami, patrząc przed siebie z nieukrywanym zaskoczeniem w oczach i fakt, że był żywy, potwierdzały ruchy klatki i mruganie powiek.
- Głupek - mruknął do siebie i objął pewniej dłońmi szklankę i upił spory łyk. Poczuł lekki gorąc w polikach, ale uparcie sobie wmówił, że to wynik alkoholu. - Chcesz uciec od fanek w ramiona "ulubionego fana"? - wytknął jego brak logiki, krzyżując dłonie na torsie.
- Hau? - przekręcił głowę, mrugając niewinnie. Co on z sobą robi, byleby tylko poprawić mu humor... - Hau? - ponowił bardziej odruchowo pod wpływem zaskoczenia. Patrzył to na paczkę, to na niego. Kolejny ruch, którego się nie spodziewał, jednakże tym razem szybciej się otrząsnął i zabrał śmierdzącą rzecz, nim starszy się rozmyśli. Schował ją do kieszeni marynarki z zamiarem wyrzucenia do kosza przy najbliższej okazji. - Próbujesz mi zaimponować? - spytał żartobliwie, posyłając mu zadowolony uśmiech.
Parsknął śmiechem, wzruszając lekko ramionami. Skoro chciał, niech tak myśli. Co prawda, zdziwiłby się, gdyby zobaczył tę dziewicę w akcji, ale no... lepiej dla Chulliego, że wygląda tak niepozornie i niewinnie.
- Moje usta? Wydawało mi się, że to twoje śniadanie, skoro ja nie pamiętam spotkania moich ust z twoim karkiem - wybrnął lekko, przybierając nieco niezadowoloną minę. - To tak trochę niesprawiedliwe, że ja nie pamiętam czegoś, co ty uważasz za nasz początek - dodał ciszej, jakby nie chciał, by go gwiazdor usłyszał, ale wystarczająco głośno, by jednak go usłyszał.
Dość słabi ci znajomi skomentował w myślach, nie mając chyba odwagi powiedzieć tego na głos. To dość przykry komentarz, nawet jeśli sam Jaejoong miał tego świadomość.
- Więc... co ty na to, byś wpadł do mnie w następny piątek? Będziemy mieć typowo męski wieczór: ja, mój hyung, przyjaciel, wspólnik i chyba jeden z pracowników - rzucił nieco bezmyślnie, mając wrażenie, że zamiast wielkiej sławy ma przed sobą bezbronnego i opuszczonego szczeniaczka. - Nie, to głupie. Będzie ci pewnie niezręcznie przy tylu obcych - dodał prędko i upił mały łyk ze szklanki, chcąc zyskać czas na lepszy pomysł. - W sumie... jeśli chcesz, możesz do mnie zadzwonić, znajdę czas, by ci potowarzyszyć w jakiś samotny wieczór - uśmiechnął się najładniej jak umiał, pomijając fakt, że nie mieli jeszcze okazji wymienić się numerami. I gdzie to pragnienie, by już nigdy więcej na niego nie wpadać!?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kim Jaejoong

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t429-kim-jaejoong
Wiek : 31
Wzrost i waga : 180/59
Orientacja : homoniewiadomo

PisanieTemat: Re: Ekskluzywna restauracja   Pon Cze 27, 2016 10:22 pm

- Puf, ja jestem grzeczny. Mam ich wszystkich tak naprawdę gdzieś byle by mi nie wchodzili w paradę.  - Stwierdził rzeczowo, co było prawdą. Najwyżej po raz kolejny wygra rozprawę w sądzie. Może za trzecim lub czwartym razem nauczą się z nim nie zadzierać. Wyciągnął rękę i pstryknął go w czoło w odwecie za wystawiony język. Bardzo dojrzałe zachowanie, ale nadawało mu to uroku osobistego, który bardzo Jaejoongowi odpowiadał. Sam nie brał pewnych rzeczy zbyt serio i chętnie odwracał problemy w arty. Tak było łatwiej.  Poza tym dzięki temu mógł się cieszyć wieloma małymi i dużymi rzeczami. No i wkurzać swoich współpracowników i przełożonych, którzy wychodzili z siebie i stawali obok. Obcowanie z nim na pewno nie było łatwe, ale na pewno ciekawe i trudno było się nudzić. Szczególnie jeśli znikał parę minut przed ważną gala i pojawiał się dosłownie w idealnym momencie by wejść na scenę. Przygotowanym lub nie. Najczęściej jednak to drugie. A potem go staf gonił przez pół sceny.
- Dlaczego nie? Jesteś naprawdę przystojnym fanem i ładnie się uśmiechasz tyle wystarczy by poprawić mi humor. - Zapytał, przyglądając mu się badawczo. Czyżby ktoś się rumienił? A może to kąt padania światła? Gdy zaczął szczekać uniósł brwi a potem roześmiał się serdecznie. - Burku gdzie byłeś całe moje życie?- Pokręcił głową a potem pogłaskał go po głowie jak na dobrego psa przystało. - Nie, nie próbuję. Może akurat faktycznie będziesz miał na mnie jakiś dobry wpływ?
- Byleś na tyle pijany że śpiewanie i całowanie mojego karku mogło ci umknąć. No trudno. Następnym razem się przy mnie nie upijaj to może zapamiętasz jakieś fajne rzeczy... na przykład... - pochylił się ku niemu z tajemniczym uśmiechem. Tak jakby właśnie zamierzał go pocałować. Rozważał to. W końcu chłopak domagał się zwrotu swych wspomnień w ostatniej chwili zdecydował się na coś innego. Musnął ustami jego czoło w prawdziwym ojcowskim geście a potem odsunął się z szerokim uśmiechem. - Może to zwróci ci część wspomnień.
Propozycja była... cóż miła. Na pewno go zaskoczyło. A gdy chłopak zaczął się tłumaczyć poczochrał jego włosy. Był naprawdę interesującym młodym człowiekiem.
- Jeśli naprawdę chcesz by wpadł mogę wpaść. Umiem nawiązywać kontakty towarzyskie. Nie rób ze mnie odludka. Poza tym jeśli twój hyung jest choć w połowie taki jak ty to zapowiada się dość interesujący wieczór. - Zdecydował. Jeśli już go zaprosił zal nie skorzystać, poza tym chciał go jeszcze zobaczyć. - No chyba, że nie chcesz.
- Potowarzyszyć? Dobra. Pójdziemy razem do kina na 'gdzie jest Dory' jak już będzie premiera! - Klasnął w dłonie ucieszony. Oh jak on dawno nie był w kinie na bajce! Kochał bajki dla dzieci. A Gdzie jest Nemo należała do jego ulubionych, nie mógł wiec przegapić drugiej części.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Choi Sangchul

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t408-choi-sangchul http://trainee.forumpolish.com/t415-chullie
Wiek : 27
Wzrost i waga : 173 | 61

PisanieTemat: Re: Ekskluzywna restauracja   Wto Cze 28, 2016 7:16 pm

Potaknął głową, postanawiając mu zaufać. Widział, że znacznie się uspokoił, więc nie widział powodu, by dalej podważać jego zdanie czy nadmiernie nim przejmować. Do tej pory nie wiedział, po co to robił, ale dajmy na to, że ktoś ich mógł razem widzieć. Nie chciał robić problemów hyungowi, a sama wspominki o tym, że byli widziani, nim mężczyzna rozpęta jakieś szaleństwo, na pewno by mu się nie spodobała.
- Yah - spojrzał na niego z oburzeniem pomieszanym z niedowierzaniem, łapiąc się za czoło. Ugryzł się w język, powstrzymując przed dalszym komentarzem i tylko prychnął pod nosem, rozcierając czoło. Nie był przyzwyczajony do choćby tak małej agresji wobec jego osoby.
- Skoro jesteś taki łatwy, aż dziw, że potrafisz być zdenerwowany - parsknął, po raz pierwszy chyba w tej rozmowie umyślnie unikając jego spojrzenia. - Jestem Chullie, żaden Burek. I wpierw... na Jeju, potem cały czas w Seulu - spojrzał na niego rozbawiony. Osiągnął spory sukces, gdy przypomni sobie, z jakim wściekłym impetem na niego wleciał. "Zbawienny Chullie", toż to żadna nowość. - Nie jesteś za stary, by jakiś dzieciak kontrolował twoje życie? - spytał szczerze zaskoczony, co starał się ukryć pod lekko rozbawionym tonem. Przez moment nawet poczuł niewielką presję. Ale to był tylko krótki moment.
Śpiewanie? przewrócił oczyma. Czemu, do cholery, musiałem wtedy tyle wypić? Pewnie że był na siebie zły, odwalał takie głupie rzeczy. Nie żeby wstydził się swego głosu, ale... to żenujące. Przełknął głośno ślinę, patrząc na niego uważnie, nie wiedząc, czego się spodziewać. Jego ręce już były w gotowości, gdyby gwiazdor zamierzał zrobić coś nieodpowiedniego. Chullie nie do końca wiedział, czemu obleciał go strach, ale nie zamierzał o tym myśleć, zwłaszcza że poczuł jego usta na swoim czole. Czyżby "nagroda pocieszenia" za wcześniejszego pstryczka?
- To? Większe prawdopodobieństwo, że coś sobie przypomni będzie, gdy przytulę się do twoich pleców i dopieszczę ustami twój kark - rzucił, nie kryjąc ironii. - Chyba że wydarzyło się więcej niż ostatnio mi przypomniałeś - pokręcił lekko głową, dopił resztki alkoholu i odstawił szklankę na barierkę. Jeśli nie zapomni, zabierze ją ze sobą do środka.
- Psujesz mój idealnie nienaganny wygląd - burknął pod nosem, na oślep poprawiając swoje włosy. Znów to robił. Nadmiernie go dotykał, zbliżał się i ogółem utrzymywał kontakt fizyczny. A Chullie tylko klął na siebie w myślach, by trzymał się w ryzach. - Tam będzie nie tylko mój hyung - stwierdził nieco zbyt ostrym tonem. Odruchowa reakcja, zawsze dzielnie - niczym prawdziwy rycerzyk - bronił swego brata. - Nie wiem, co masz na myśli przez "choć w połowie taki jak ja", ale mój hyung to chodzący ideał. Jest tysiąc razy lepszy ode mnie pod każdym względem - dość szybko przeszedł z obrony do dumnego wychwalania starszego. Musiał się ugryźć w język, by nie rozwodzić się nad nim przez kilka najbliższych godzin. Naprawdę mógł o nim mówić i mówić.
- Nie zostałeś już zaproszony jako VIP, skoro najwyraźniej jesteś takim fanem Dory? - patrzył na niego ni to zaskoczony, ni to rozbawiony. Młodemu Choi wydawało się, że to on nigdy nie dorósł i nie dorośnie, ale jak widać, jest ktoś, kto go przebił. A gdy całkiem sobie wyobraził gwiazdora wśród tych wszystkich dzieciaków, które mu ledwo nad kolano sięgają... zbyt uroczy widok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kim Jaejoong

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t429-kim-jaejoong
Wiek : 31
Wzrost i waga : 180/59
Orientacja : homoniewiadomo

PisanieTemat: Re: Ekskluzywna restauracja   Nie Lip 10, 2016 4:09 am

Tak w sumie to Jaejoong uspokoił się już dawno. Nie był człowiekiem, które złość trzymała by dłużej niż godzinę. Po prostu nie i tyle. Żal mu było na to życia. Bywał czasem niepomierne zmęczony otoczeniem gdy po raz kolejny jego ekipa sprzeczała się o coś i potrafił unieść głos by ich uspokoić ale tak to, raczej ignorował wszystko. Poza tym Sangchul działał naprawdę kojąco a jego obecność sprawiała mu przyjemność. Mimo statusu społecznego nie zachowywał się jak jakaś gwiazda i to mu odpowiadało. Ktoś normalny był mu naprawdę potrzebny w życiu.
Zmarszczył brwi i popatrzył na niego z niedowierzaniem.
- Jestem łatwy? Nie wiem co masz na myśli, ale nie czuję się łatwy. Ludzie mają ze mną przesrane. tak mi się wydaje. Aż dziw że moja ekipa ze mną wytrzymuje, za te wszystkie kawały które im zrobiłem. - Uśmiechnął się, wspominając jedna ze stylistek, która popłakała się z niemocy gdy podmienił jej przybory ze zwykłymi farbami plakatowymi.
- Jeju? Tam jest bardzo ładnie. Lubię tam być. - Faktycznie była to prawda. Wakacje na Jeju były jednymi z lepszych. - Dzieciak? Ile masz lat? Wiesz, może właśnie pora by ktoś zaczął mnie kontrolować? Rodzice przestali gdy miałem 13 lat i do tej pory się do mnie nie odzywają. Może dlatego jestem takim bezpańskim psem. - Wzruszył ramionami nieszczególnie poruszony własnym wyznaniem. Temat jego rodziny był dawno zamknięty. Nie bolał go on jakoś specjalnie. Od tak jak rozmowa o pogodnie. Przyglądał się natomiast chłopakowi, jego zawstydzonej twarzy. Ah, czyżby wspomniał zbyt dużo?
- W sumie na taką nagrodę musisz trochę zapracować. Szczególnie, że wciąż pamiętam jak w klubie stwierdziłeś że jestem Jaejoongową podróbką i na pewno nie twoim idolem. To było w sumie urocze. Czyżby klubowe światło odbierało mi uroku? - Szach mat. Jaejoong dobrze wiedział, ze Sangchul słuchał jego muzyki. no dobra, tyle wywnioskował z tamtej rozmowy. Może nie był wielkim fanem ale na pewno w jakiś sposób go lubił. To odkrycie nie co go zaskoczyło ale też sprawiło przyjemność.
- Ah, wybacz, jestem dotykalski i kontaktowy jak kogoś lubię. - Przeprosił, odsuwając dłoń. To był fakt. Czasem irytujący ludzi wokół. Po prostu Jaejoong się lepił. Jak ośmiornica swoim mackami. Staff był przyzwyczajony, menadżerka też a fanki lubiły z tego korzystać. Mężczyźnie to nie przeszkadzało. Lubił się tulić. Szczególnie przez sen. Zwijać się w kulkę i tulić do czyiś pleców.
- Spokojnie książę, nie obrażam twej księżniczki. - Wyciągnął ręce u górze w obronnym geście. - Może się przecież okazać ze go znam. Po prostu się zastanawiam na głos. Ty wydajesz się całkiem miłym człowiekiem więc twój brat również musi być kimś miłym. - Chyba ktoś miał kompleks starszego brata. W sumie trochę mu zazdrościł rodzeństwa. On miał tylko nieznośnego kota.
- Nie. Oni jeszcze nie wiedzą. W sumie... zamierzasz wrócić jeszcze na imprezę czy masz ochotę się ze mną urwać na ramen? Zgłodniałem. - To nic, ze przed chwilą zjadł kolację. Miał ochotę na ramen a jak miał ochotę na ramen to jechał i go jadł.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Choi Sangchul

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t408-choi-sangchul http://trainee.forumpolish.com/t415-chullie
Wiek : 27
Wzrost i waga : 173 | 61

PisanieTemat: Re: Ekskluzywna restauracja   Wto Lip 19, 2016 10:23 pm

Uniósł brew, układając usta w cwanym uśmiechu. Jednocześnie zmrużył lekko oczy, już samym spojrzeniem go osądzając.
- Czyli że powinienem się czuć kopnięty zaszczytem, że jesteś dla mnie taki milutki i łatwy? - spytał z bezczelną szczerością, nie spuszczając z niego wzroku. Spotkali się dwa razy, na dwa spotkania nie widział go tak, jak sam siebie opisał. Z ich dwojga to raczej młodszy był trudniejszy w obyciu... dużo trudniejszy, co zapewne sam Jaejoong niejednokrotnie już w myślach przyznał.
- Najwyraźniej wystarczająco dużo, by mnie wpuścili do klubu i pozwolili się upić... a może ich przekupiłem? - wzruszył niewinnie ramionami. Niezależnie od wieku młodego Choi, Jaejoong źle trafił. On sam był tym, którego trzeba chować i trzymać wiecznie w ryzach - co było nieoficjalnie wpisane w obowiązki Seungho - więc jak mógłby wychowywać starszego od siebie... albo chociaż kogokolwiek? Mowy nie ma. Nawet nie chciał. - Tyle lat minęło... to zbyt ryzykowne. Jeszcze przeżyjesz jakiś szok kulturowy czy innego rodzaju - odpowiedział, wystawiając bezbronnie ręce, nijak komentując jego dzieciństwo. To przeszłość - nie dopiekając mu zbytnio, dodając, że daleka.
Parsknął śmiechem i wcale niełatwo mu się było uspokoić.
- Po pierwsze, szalony gwiazdorze, "nagroda" to raczej byłaby dla ciebie, bo mnie żadne z tego korzyści. Po drugie, nie ma mowy, bym twierdził, że jesteś lub nie moim idolem. To że cię znam i kojarzę, nie znaczy, że jestem twoim fanem ani ty moim idolem. Po trzecie, miałem paskudny humor i byłem dość zalany, więc już daj spokój z tym ciągle przypominaniem tego... - ostatnie zdanie wypowiadał coraz ciszej, aż trudno było usłyszeć ostatnie słowa. Najgorsze było sprostowanie tej drugiej rzeczy. Trudno mu było stwierdzić, czy przypadkiem po pijaku nie powiedział słowa za dużo, ale... ugh, jeśli naprawdę się przyznał, że go lubi, to chyba będzie bardziej godzące w jego dumę niż ta szopka z podróbką.
- Tak szybko wyznajesz, że mnie lubisz, a ja mam ci nie mówić, że jesteś łatwy? - spytał, starając się brzmieć na rozbawionego, bo... cholera by go wzięła. Chulliemu jak nic przydałaby się druga szklanka alkoholu, by ogarnąć swoje nastolatkowe zapędy. Podgryzł kilkakrotnie język, jakby to miało go uspokoić.
- Ramen? - zmarszczył nosek z lekką odrazą. - Jak na gwiazdora masz mało wymagające podniebienie - mruknął bardziej do siebie, chociaż kij go obchodziło, czy usłyszy. - Mogę ci potowarzyszyć. Pokazałem się już z ładnej strony, więc raczej hyung nie będzie zły - dodał, zanim tak naprawdę to przemyślał. Ale skoro powiedział już "A", nie mógł nagle zawrócić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Ekskluzywna restauracja   

Powrót do góry Go down
 
Ekskluzywna restauracja
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Restauracja i Jadalnia Hotelowa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: SEOUL :: Gastronomia-
Skocz do: