IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Hanshin Pocha

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Król Gry
Admin
avatar



PisanieTemat: Hanshin Pocha   Czw Kwi 21, 2016 5:31 pm

Pub, idealne miejsce na spędzenie popołudnia ze znajomymi, wypicia piwa bądź soju, wraz z jakąś przekąską. Według opinii miejscowych, miejsce to przywołuje wspomnienia na temat sposobów spędzenia czasu przed młodzież lat 80.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jung Bona

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t123-jung-bona http://trainee.forumpolish.com/t265-bonbon#403 http://trainee.forumpolish.com/t446-jung#1204
Wiek : 27
Wzrost i waga : 168 cm 49 kg
Orientacja : Heteroseksualna

PisanieTemat: Re: Hanshin Pocha   Wto Cze 21, 2016 7:58 pm

Decydowanie ten dzień był długi i męczący. Począwszy od masy papierkowej roboty, przez rozmowy z Sunhwą i Mingyu po składanie sprawozdania przed szefem. Naprawdę miała wszystkiego dość i najchętniej zawinęłaby się koc w zaciszu czterech ścian z porcją jedzenia na wynos. Naprawdę nie lubiła być tą złą, tą która ponoć niszczy ich marzenia. Wychodzi jednak na to, że taka będzie jej rola, że będzie uznawana za tą, z fałszywym uśmiechem czającą się niczym modliszka odgryzająca ci głowę. Z pominięciem oczywiście autentycznych powodów dla których te owady to robią. Zdecydowanie jej nastrój był wisielczy. Czemu więc nie została w domu tak jak planowała? Zwyczajnie cisza czterech ścian zaczęła ją przytłaczać. Jej myśli z łatwością zaczynały uciekać w kierunku co mnie miłych wydarzeń i nawet chrapiący obok Maru nie był w stanie poprawić jej nastroju. Musiała się wyrwać, choć na chwilę dojść do miejsca w którym tętni życie, które natchnie ją pozytywną energią. Przebrała się szybko w coś mniej służbowego i zabrała swoją małą torebkę trzaskając za sobą drzwiami.
Szła ulicami Seulu przez dłuższy czas. Taki pięciokilometrowy spacer zwykle nie był witany z radością po długim dniu, ale tym razem Bona postanowiła ten fakt zignorować. Trudno, najwyżej znowu uśnie z plastrami termicznymi wzdłuż kręgosłupa usypiając po tabletkach przeciwbólowych. Stały i sprawdzony sposób. Tyle, że w końcu zaczęło się ściemniać, a temperatura znacząco spadła. Przechadzka z relaksującej zwyczajnie stała się irytująca a lekkie obłoczki pary unoszące się z ust zdecydowanie przestały zachęcać do spaceru. Na powrót było wciąż za wcześnie i Bona pod wpływem impulsu weszła do pierwszego otwartego i bijącego ciepłem lokalu.
Usiadła przy jednym ze stolików przy oknie rozglądając się ciekawie po otoczeniu. Wydawało się jej, że już tu kiedyś była, jednak nie miała pewności. Obecnie takich lokali powstawało na pęczki i nawet jeśli jeden popadł w ruinę na jego miejscu wyrastały następne. Zupełnie jak z głową Hydry. Uśmiechnęła się pod nosem na to porównanie wreszcie biorąc do ręki menu. Szybko wybrała zwykłą porcję Shin Ramyon i do tego kubek parującej lawendowej herbaty. Zdecydowanie, w ten sposób mogła spędzić wieczór nawet jeśli równało się to z samotnym wciskaniu nosa w telefon.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kwon Daeil

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t435-kwon-daeil-budowa#1160 http://trainee.forumpolish.com/t438-szczypiornista-na-zwolnieniu-lekarskim#1174 http://trainee.forumpolish.com/t439-daeil#1175
Wiek : 25
Wzrost i waga : 182/78
Orientacja : Biseksualny

PisanieTemat: Re: Hanshin Pocha   Sro Cze 22, 2016 5:30 pm

Perspektywa możliwości spędzenia kilku dni w domu bez konieczności robienia czegokolwiek i po prostu odpoczęcia, wydaje się bardzo kusząca, szczególnie gdy praca, jaką się wykonuje, wymaga pełnego zaangażowania i jest strasznie męcząca. Daeil, pomimo miłości jaką darzył piłkę ręczną, także nieraz marzył o tym, aby przynajmniej przez jakiś czas nie musieć uczestniczyć w treningach, a za to mieć kilka dni dla siebie, podczas których mógłby w ogóle nie wstawać z łóżka. Ostatecznie dostał to, czego oczekiwał, ale gdyby wiedział, jaką cenę przyjdzie mu za to zapłacić, nigdy w życiu nie pomyślałby nawet o wolnym. Czasu niestety nie cofnie, a w rzeczywistości i tak niewiele zależało od niego. Najwyraźniej już taki los był mu pisany.
W każdym razie pomimo zalecenia lekarza, które tyczyło się ograniczenia ruchu jak to tylko możliwe, Kwon miał serdecznie dość siedzenia w mieszkaniu. Doszedłszy do wniosku, że krtóki spacer nie tyle co mu nie zaszkodzi, a dobrze zrobi, ściągnął z siebie szare dresy i pogniecioną koszulkę, na rzecz nieco luźniejszych jeansów, coby nie uciskały go w kontuzjowane kolano, i czystą koszulkę, na którą włożył przypadkową bluzę. Jako że wciąż miał zakaz zginania kolana, przynajmniej całkowitego, a nawet minimalny ruch sprawiał mu ból, założenie buta na prawą stopę wcale nie było najłatwiejszym zadaniem, aczkolwiek ostatecznie sobie z tym poradził.
Wziął głębszy oddech, kiedy w końcu znalazł się na zewnątrz. Trzeba też wspomnieć, że schodząc po schodach, zdążył odrobinę się zmęczyć, ale nie przywiązywał do tego większej uwagi. Czasami się zastanawiał, czemu nie mógł uszkodzić sobie prawej ręki, zamiast kolana. Ta również była mu potrzebna, co do tego nie ma najmniejszych wątpliwości, ale, po pierwsze był leworęczny, więc bez problemu poradziłby sobie bez niecałkowicie sprawnej prawej ręki i nawet jeśli nigdy całkowitej sprawności by nie odzyskał, mógłby śmiało wrócić do gry. W dodatku nie miałby żadnych problemów z poruszaniem się. Cóż, najwyraźniej tak miało być.
Krótki spacer wbrew pierwotnemu zamysłowi, zmienił się w całkiem długi. Ramiona mężczyzny, choć umięśnione, powoli zaczynały boleć, ale i tym ten się nie przejął. Był przyzwyczajony do ciężkich treningów i bólu mięśni, a gdyby tego było mało, potrafił je ignorować. Przynajmniej w pewnym stopniu, ponieważ wiadomo, że całkowicie nie da się zignorować bólu. Jeśli już, bardziej przejmował się bólem kolana, które co prawda teraz nie bolało, ale już samo wspomnienie nie było przyjemne.
Postanowił trochę odpocząć, więc wstąpił do właśnie mijanej knajpy. Zadrżał delikatnie, kiedy zderzył się z ciepłem, które panowało w lokalu. Zajął miejsce przy pierwszym wolnym stoliku, który zauważył, a kiedy podeszła kelnerka, złożył zamówienie, wybierając ulubione danie. Niby nie był aż tak bardzo głodny, ale skoro już tu był, mógł śmiało coś zamówić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jung Bona

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t123-jung-bona http://trainee.forumpolish.com/t265-bonbon#403 http://trainee.forumpolish.com/t446-jung#1204
Wiek : 27
Wzrost i waga : 168 cm 49 kg
Orientacja : Heteroseksualna

PisanieTemat: Re: Hanshin Pocha   Nie Cze 26, 2016 9:19 pm

Cierpliwie czekała na swoje zamówienie przy okazji przeglądając swój kalendarz. Najbliższe tygodnie zapowiadały się szczególnie pracowicie co z jednej strony napawało ją ekscytacją ale również niosło ze sobą obietnicę ciągłego przemęczenia będąc na najwyższych obrotach. Liczne spotkania, wyjazdy, telefony i góra papierkowej roboty zapełniały większość stron w kalendarzu z nielicznymi wolnymi prześwitami przeznaczonymi na lunch. Zdecydowanie po tym wszystkim będzie musiała udać się gdzieś na urlop, albo chociaż na takie trzydniowe spa, gdzie wyłączy telefon odcinając się od świata. Brzmi prawie jak raj. Może udałoby się kogoś zaprosić do towarzystwa? Nic tak nie łączy ludzi jak wspólne leżenie w wannie błota z maseczka z ogórków położonych na twarzy.
Z rozmyślenia wyrwał ją dźwięk otwieranych drzwi i chłodny powiew powietrza wywołujący niezbyt miły dreszcz. Podniosła głowę odruchowo sprawdzając kto przyszedł choć nie spodziewała się zobaczyć żadnej znajomej twarzy ani w takim miejscu ani o takiej porze. Chociaż z jej ostatnim szczęściem, wszystko było możliwe. Mimo to od progu przywitał ją widok Daeila, który o kulach kierował się do najbliższego wolnego stolika. Nie widziała go całe wieki, chociaż o jego kontuzji miała okazję usłyszeć. Wiedziała, że to nic przyjemnego doskonale pamiętając jak ona się czuła będąc wykluczoną ze sportu. Pewnie dlatego odczekała, aż kelnerka odeszła od niego, by bez słowa przysiąść się do niego z ciepłym uśmiechem na twarzy.
-Anneyong Daeil-shi mogę się dosiać? – zapytała w zasadzie nie czekając na odpowiedź. –Nie widziałam cię całe wieki. Co u ciebie, noga ci bardzo dokucza? – zapytała zerkając na kolano chłopaka. Nie rozczulała się jednak, czy nie robiła klasycznego „ojojoj biedaku”. Raczej było to czysto przyjacielskie zainteresowanie, gdzie na myśli miała jego samopoczucie. To było zdecydowanie ważniejsze, bo w końcu przecież jego kolano jakoś dojdzie do siebie, natomiast z psychiką może być różnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kwon Daeil

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t435-kwon-daeil-budowa#1160 http://trainee.forumpolish.com/t438-szczypiornista-na-zwolnieniu-lekarskim#1174 http://trainee.forumpolish.com/t439-daeil#1175
Wiek : 25
Wzrost i waga : 182/78
Orientacja : Biseksualny

PisanieTemat: Re: Hanshin Pocha   Wto Cze 28, 2016 12:37 pm

Bez cienia zainteresowania rozejrzał się po lokalu, w którym wbrew późnej godzinie toczyło się życie. Ludzie wchodzili i wychodzili, a szmery rozmów wypełniały pomieszczenie. Uroki mieszkania w Seulu. Na ogół Daeil nie narzekał na to, że przyszło mu żyć w tak dużym mieście. Ba, bardziej się z tego powodu cieszył, niż coś innego. Wszystko miał pod ręką, nie mógł narzekać na ewentualny brak rozrywki. Miał także szansę rozwijać się pod skrzydłami jednych z najlepszych trenerów w kraju, dzięki czemu osiągnął to, co osiągnął. Mimo wszystko momentami miał ochotę chociaż na jakiś czas przenieść się do małego miasteczka, dziury zabudowanej deskami, gdzie wszyscy wszystkich znają, a samochód przejeżdżający ulicą jest widokiem naprawdę rzadkim. Może kiedyś zrobi sobie takie wakacje, bo na chwilę obecną nie było to możliwe, a poza tym nie miał na nie najmniejszej ochoty.
W oczekiwaniu na swoje zamówienie, wyciągnął telefon z kieszeni spodni i po włączeniu internetu, zaczął przeglądać interesujące go strony. Nie przewidział, że spotka kogoś znajomego. Jak już wiadomo, nie chciał z nikim rozmawiać, ponieważ to praktycznie zawsze równało się z pytaniami, które tylko przypominały mu o wypadku na boisku, o którym wolałby nie myśleć. Nie lubił także troski i współczucia, które okazywali mu znajomi. Nigdy tego nie lubił. Nawet jako dziecko nienawidził, kiedy zatroskani rodzice pytali go jak się czuje, gdy leżał przykuty do łóżka. Raczej nie mógł powiedzieć, skąd brała się u niego taka niechęć do tego typu zachowań, ale po prostu tego nie lubił. Być może ma to jakiś związek z tym, że od zawsze wolał być samodzielny? W każdym razie teraz miał ochotę zlać kulami tego, kto ośmieli się zapytać, jak jego noga i jak on sam się z tym wszystkim czuje.
Tak się składa, że ostatnio świat jest przeciwko niemu i albo przypadkiem spotyka znajomych, albo ci składają mu niezapowiedziane wizyty. Westchnął ciężko, kiedy podeszła do niego Bona, a telefon schował do kieszeni, przypuszczając, że tak szybko jej się nie pozbędzie.
- Zgaduję, że jeśli powiem nie, to i tak się dosiądziesz? – uniósł brwi, opierając się na krześle. Bez wątpienia powinien być milszy, zwłaszcza, że Jung była starsza od niego i należał jej się szacunek. Niestety, od czasów meczu z Duńczykami dobre maniery Koreańczyka gdzieś zniknęły, a ten nie przejmował się, że może kogoś urazić. Wszystko wskazuje na to, że miał rację, bo kobieta i tak usiadła przy tym samym stoliku co on. A następnie padło pytanie, którego jednocześnie się spodziewał i za które miał ochotę zabić. - Mogło być gorzej – odpowiedział wymijająco i niekoniecznie z prawdą. Dla niego nie mogło być gorzej, ale gdyby odpowiedział inaczej, pewnie załatwiłby sobie masę kolejnych pytań. A tak jest nadzieja, że Bona odpuści. - Lepiej powiedz, co u ciebie. – Nie, ani trochę go to nie interesowało, ale jeśli już, to wolał rozmawiać o kimś lub o czymś, niż o sobie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jung Bona

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t123-jung-bona http://trainee.forumpolish.com/t265-bonbon#403 http://trainee.forumpolish.com/t446-jung#1204
Wiek : 27
Wzrost i waga : 168 cm 49 kg
Orientacja : Heteroseksualna

PisanieTemat: Re: Hanshin Pocha   Sob Lip 09, 2016 5:08 pm

Sama nie potrafiłaby żyć w małym miasteczku zabitym dechami. To było wbrew jej naturze. Kochała szybkie tępo życia miasta, to, że wszystko było pod ręką nie ważne o które by się tego nie zachciało, uwielbiała ten zgiełk, codzienny pęd na metro i jednocześnie spokój jaki dawało chociażby oglądanie Han River po zmroku. To było jej miejsce na ziemi i choć odwiedzała inne, zachodnie miasta, tak Seul był jej ukochanym domem. Nie zamieniłaby je na żadne inne, choć kiedyś gotowa była przenieść się do Stanów choćby z dnia na dzień. Było to jednak dawno a i okoliczności skrajnie różne. W małym miasteczku by zwyczajnie się nie odnalazła i tak prawdę mówiąc najpewniej by sobie nie poradziła, wystarczy ze nagle zabrakłoby prądu lub dostępu do wody.
Trudno mu się dziwić, że reagował taką niechęcia i brakiem entuzjazmu w stosunku do towarzystwa. Sama po wypadku nie chciała nikogo widzieć leżąc przykutą do łóżka. W ogóle miała szczęście, że mogła chodzić i kontuzja ostatecznie nie okazała się aż tak poważna. Uszkodzenie kręgosłupa to zdecydowanie nic miłego tak samo jak uraz kolana eliminujący cię z czegoś co kochasz na bardzo długi czas o ile nie na zawsze. Naprawdę to rozumiała dlatego tym bardziej nie zamierzała go teraz zostawić w spokoju. Może nie zdawał sobie z tego sprawy ale potrzebował towarzystwa, kogoś kto nie pozwoli mu pogrążyć się w goryczy i niechęci do całego świata. Może nawet dostrzeże jej dobre intencje i w końcu zaserwuje jej choć nikły uśmiech? Na więcej nie liczyła.
-Ok skoro tak mówisz – uśmiechnęła się leciutko ignorując tą niechęć w jego głosie. Na pewno mówienie o swoim stanie nie było dla niego miłe, ale też Bona nie zamierzała tak po prostu mu odpuścić nie pytając chociażby o to jak się czuje. Poza tym to jedno pytanie jasno jej pokazało, że Daeil wcale nie jest na dobrej drodze by sobie poradzić z ponurymi myślami. Ok chęć bycia samodzielnym i niechęć do litości innych to jedno, ale umartwianie się to drugie.
-U mnie? Też mogło być gorzej – odparła z lekkim przekąsem szybko jednak wzdychając. Skoro chciał zmienić temat proszę go bardzo – Ostatnio byłam zmuszona odbyć kilka nieprzyjemnych rozmów z przyszłymi debiutantami więc jestem teraz uznana za wiedźmę, wroga publicznego numer jeden, niszczycielkę marzeń. Do tego mój kręgosłup zafundował mi całkiem przyjemne bodźce bólowe nie pozwalające się ruszyć i zgadnij co? Pomogła mi miłość mojego życia, który powinien być ciągle w Stanach prowadząc swoje wymarzone życie lekarza. Ale nie musiał wrócić przywołując ze sobą całą lawinę wspomnień, które miała nadzieję dawno zasypać. Co dalej, a tak Austin wciąż mnie nienawidzi nie wiem czemu i okazuje się, że ku mojej radości umawia się z dziewczyną pracująca w tym samym budynku co ja, wiec jestem skazana na wpadanie na nich częściej niżbym chciała. A i mam szlaban na szpilki na jakiś czas, który oczywiście łamię notorycznie. No to tyle – cóż nie dało się pominąć sarkazmu w jej głosie, gdy wyrzucała z siebie coraz to nowe przykłady na to jak bardzo dobrze układa jej się w życiu. Owszem działo się też wiele dobrego, ale Bona musiała wyrzucić z siebie całą frustracje kłębiąca się w niej od jakiegoś czasu. Tyle, ze nie miała przed kim tego zrobić, a Maru nie był zbyt wdzięcznym słuchaczem. Najczęściej gdy zaczynała mu narzekać, ten szczekał przerywając jej w połowie albo wychodził do drugiego pokoju. I weź tu się wygadaj.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kwon Daeil

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t435-kwon-daeil-budowa#1160 http://trainee.forumpolish.com/t438-szczypiornista-na-zwolnieniu-lekarskim#1174 http://trainee.forumpolish.com/t439-daeil#1175
Wiek : 25
Wzrost i waga : 182/78
Orientacja : Biseksualny

PisanieTemat: Re: Hanshin Pocha   Nie Lip 10, 2016 6:33 pm

Brak internetu w dzisiejszych czasach jest niewątpliwie kłopotliwy. Ludzie XXI wieku przyzwyczajeni są do szukania przeróżnych informacji w internecie, zaczynając od sprawdzenia pogody, znalezienia przepisu, wyszukanie najnowszych wiadomości, po sprawdzenie najbliższych restauracji. Daeil nie był żadnym wyjątkiem od reguły i bez oporów ułatwiał sobie życie. W końcu nie było sensu marnować cennego czasu na grzebanie w książkach lub pytanie mijanych na ulicy ludzi o drogę. Śmiało można powiedzieć, że spora część społeczeństwa nie poradziłaby sobie bez internetu, a Kwon bezsprzecznie się w tym gronie znajdował. Aczkolwiek w małym miasteczku czy wiosce, przez które biegnie jedna droga, a w okolicy znajduje się jeden sklep, raczej nie byłoby większego problemu. Ludzie jakimś cudem potrafili przewidzieć pogodę, więc ewentualnie wiedzieli, kiedy wziąć ze sobą parasolkę, a cała reszta była zupełnie niepotrzebna, bo po co szukać w internecie kawiarni, skoro istnieje tylko jedna? A od portali społecznościowych nie był uzależniony. Kariera sportowca skutecznie mu to uniemożliwiła.
Ludzie są naprawdę dziwnymi i skomplikowanymi istotami. W momencie kiedy najbardziej potrzebują pomocy i widocznie sobie nie radzą, odsuwają się od wszystkich, którzy chcą im pomóc. Z jakiegoś powodu boją się przyznać do słabości, nie chcą, aby ktoś ich widział, kiedy nie są w pełni sił, a ich kondycja pozostawia wiele do życzenia. Zaś jeśli to ich znajomi mieli problemy, chętnie służyli pomocą. Odwiedzali, nawet jeśli ci niekoniecznie tego chcieli, wspierali, próbowali pocieszyć i nawet przez chwilę nie przeszło im przez głowę, żeby zostawić tę konkretną osobę samą. Oczywiście pod warunkiem, że była to prawdziwa przyjaźń, albo naprawdę zależało im na tej drugiej osobie w jakimś innym sensie. Fałszywi przyjaciele raczej nie będą się trudzić.
Ucieszył się w duchu, że Bona zostawiła temat jego kolana w spokoju, ale przez jego twarz nie przemknął chociażby cień uśmiechu. Właściwie to ostatnio rzadko się uśmiechał, przez większość czasu chodził z ponurą miną i nawet nie próbował wymuszać na sobie jakichkolwiek oznak wesołości. To też być może kwestia czasu. Jeśli nawet nie będzie mógł wrócić do tego, co naprawdę kocha i co naprawdę go cieszy, w końcu znajdzie coś innego, albo spotka kogoś, kto sprawi, że odzyska radość. Albo po prostu pogodzi się ze swoją sytuacją i uzna, że nie warto marnować życia na smutki.
Oparł się wygodniej na swoim krześle, skrzyżował ramiona na piersi i słuchał, co kobieta ma mu do opowiedzenia. Jak już zostało wspomniane, nie można powiedzieć, że go to szczególnie interesowało, ale skoro zaczął temat, wypadałoby chociaż posłuchać. Kto wie czy gdyby Bona zauważyła brak jego zainteresowania, nie zaczęłaby znów wypytywać co u niego, podczas gdy on naprawdę wolał rozmawiać o czymś, co nie jest związane z nim. W każdym razie, chcąc nie chcąc, musiał przyznać, że u niej sporo się działo i też nie ma za wesoło.
- Ktoś musi odwalać czarną robotę – mruknął, nawiązując do tego o rozmowie z trainee. Nigdy nie doświadczył czegoś takiego i prawdopodobnie też nigdy nie będzie mu to dane, ale śmiało mógł się domyślać jakie to uczucie. Nikt, kto ma ludzkie uczucia, nie lubi niszczyć marzeń, a zwłaszcza kiedy trzeba to zrobić osobie, która jest tak blisko ich realizacji, po tym jak przeszła tak ciężką i długą drogę. - A jeśli chodzi o twojego ex, udawaj, że ci nie zależy. Wiem, że to może być nie takie łatwe, ale nie daj mu tej satysfakcji. Tym bardziej, że nawet nie raczył ci wyjaśnić o co mu tak właściwie chodzi – odpowiedział. Nie wiedział, co między nimi się wydarzyło i nie planował pytać, ale po tym, jak Jung powiedziała, że nie wie, czemu jej Austin nienawidzi, wnioskował, że i tak nie wie o co mu chodzi. Wprawdzie Kwon nie wyobrażał siebie udzielającego rad, zwłaszcza, że nigdy nie był w tym dobry, a teraz niekoniecznie przejmował się kłopotami ludzi, ale jakoś samo tak poszło. W końcu i tak musieli o czymś rozmawiać, pomimo tego, że on nie chciał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jung Bona

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t123-jung-bona http://trainee.forumpolish.com/t265-bonbon#403 http://trainee.forumpolish.com/t446-jung#1204
Wiek : 27
Wzrost i waga : 168 cm 49 kg
Orientacja : Heteroseksualna

PisanieTemat: Re: Hanshin Pocha   Sob Lip 16, 2016 9:49 pm

To prawda, w miejscu, gdzie nie ma czego sprawdzać w Internecie, ten przestaje mieć znaczenie. Ona raczej by się w takim miejscu nie odnalazł. Czułaby się przytłoczona tym, ze właśnie ma tylko jedną drogę do przejścia, że wszystko znajduje się na kupie, każdy się zna, a nowe twarze wśród mijanych ludzi to rzadkość. Byłaby jak w klatce, a to powoli doprowadziłoby ją do szaleństwa. Owszem urlop w takim miejscu, czy chociaż wypad na weekend był sporą atrakcją, było to coś nowego, tak odmiennego od jej typowego dnia, ale już coś dłuższego niekoniecznie jej odpowiadało. Maru za to pewnie byłby zachwycony. Taka wolna przestrzeń w koło, wolność, cała paleta nowych zapachów, zdecydowanie by odżył po życiu spędzonym w apartamencie dziewczyny. Nawet największe mieszkanie to nie to samo co ogródek w którym można się wybiegać i polować na ptaki.
Tak to już jest. W dzisiejszych czasach pokazanie swojej słabości było jedną z największych zbrodni. Ludzie to wykorzystywali pogrążając nas bardziej. Wbijają nam szpile tylko po to by samemu poczuć się lepiej. Albo jest to odwet za to, ze sami są słabi. Nic więc dziwnego, że dużo osób po prostu nie mówi o tym kiedy im źle, kiedy tej pomocy faktycznie potrzebują. Lepiej jest udawać, że wszystko jest w porządku byle dać nam spokój. To przykre. Zwłaszcza kiedy osoba która chce nam pomóc nie ma złych intencji. Tak jak teraz. Bona po prostu chciała mu umilić wieczór, upewnić się, że jakoś dochodzi do siebie po wypadku. Nie zamierzała tez tej rzekomej słabości wykorzystać. Po co i na co? Nic by jej to kompletnie nie dało a tylko poczułaby się gorzej.
Nie dziwiła mu się, że raczej non stop chodził z naburmuszoną mina. Każdy na jego miejscu miałby podobne podejście. Tamtym meczem skreślił najpewniej swoje plany na przyszłość. Owszem miał szanse je odbudować i w końcu wrócić do sportu ale to już nie będzie pewnie to samo. Pewnie dla większości ludzi był już skreślony i nawet powrót na boisko przyjmą dość sceptycznie. Jak więc w takiej sytuacji zachować uśmiech na twarzy? Czas jednak leczy rany, życie toczy się dalej i w końcu będzie musiało zaświecić nad nim słońce. Należało tylko troszkę poczekać i dać sobie szansę na odrobinę radości.
Cóż, gdyby zauważyła brak zainteresowania pewnie też zmieniłaby temat. Skoro się do niego przysiadła zamierzała kontynuować rozmowę z nadzieją, że nie weźmie jej za rasową desperatkę i meczydupę. Skoro ją zapytał o jej życie to zamierzała mu o nim opowiedzieć. Proste. Chyba naprawdę było z nią coś nie tak skoro tak narzucała się ze swoją osobą.
-Niestety. A co zabawne nawet nie mówiłam nic na temat skreślania ich marzeń. W stosunku do Sunhwy nawet przedstawiłam pozytywne plany na przyszłość. Co do Mingyu, cóż. Musi jeszcze trochę popracować i przede wszystkim zmienić swoje nastawienie. Niestety on odebrał to jako atak na swoją osobę i zapowiedź rychłego wyrzucenia z wytwórni. To nie prawda. Jak dla mnie mogliby debiutować choćby jutro, wszyscy na raz, ale tak się nie da. Szkoda tylko, ze on tego nie rozumie – westchnęła cicho podpierając się ran ręce. Zaraz jednak się wyprostowała widząc kelnerkę niosąca jej herbatę i ogóle resztę zamówienia. Grzecznie przeprosiła za zamieszanie wywołane zmianą miejsca posyłając dziewczynie ciepły uśmiech.
-Wiem, zwłaszcza że to skończona historia o czym chyba bardziej dobitnie nie mógł dać mi znać. Tylko to nie jest łatwe, to była miłość mojego życia, ktoś z kim myślałam, że dożyję późnej starości. A tym czasem wszystko się posypało, a ja chyba nigdy się do końca z tego nie otrząsnęłam. Teraz już nie mam wyboru – uśmiechnęła się smutno zad kubka herbaty. Upiła mały łyczek grzejąc dłonie o ciepłe naczynie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kwon Daeil

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t435-kwon-daeil-budowa#1160 http://trainee.forumpolish.com/t438-szczypiornista-na-zwolnieniu-lekarskim#1174 http://trainee.forumpolish.com/t439-daeil#1175
Wiek : 25
Wzrost i waga : 182/78
Orientacja : Biseksualny

PisanieTemat: Re: Hanshin Pocha   Wto Lip 19, 2016 1:35 pm

Wszystko tak naprawdę jest kwestią przyzwyczajenia. Wywiezieni bez zgody na odludzie, bez możliwości powrotu, nauczyliby się żyć w takim miejscu, możliwe, że nawet po jakimś czasie dostrzegliby jakieś plusy i zaczęli się cieszyć wszechobecną naturą oraz całą resztą. Tyle, że żadne z nich dobrowolnie na coś takiego się nie zgodzi, nie zechce zrezygnować z wygód, które dostarcza tak duże miasto jak Seul. Przez głowę im to nie przejdzie. Wakacje? Owszem, jak już było mówione. Kilkanaście dni w takim miejscu, przeznaczonych głównie na relaks, oderwanie się od wszystkich obowiązków, które czekają w przepięknej stolicy Korei Południowej. Sposób idealny na wykorzystanie urlopu dla osób, które nie przepadają za zwiedzaniem i słuchaniem opowiadań przewodnika turystycznego, czyli właśnie Kwona między innymi.
Ludzie są coraz bardziej samolubni. Stawiają siebie na pierwszym miejscu i nawet przez chwilę nie wahają się przed wykorzystaniem drugiej osoby dla swojej korzyści. Czasami nawet przyjaciel przyjacielowi wbija nóż w plecy, odwracając się, jakby kompletnie nic ich nie łączyło, jakby byli sobie całkowicie obcy. Na szczęście nie wszyscy są tacy. Wciąż istniej osoby, którym można w pełni zaufać i nie jednokrotnie przekonać się o tym, że rzeczywiście tego zaufania są godni i będą przy nas, choćby nie wiadomo co. A mimo to nie zawsze o wszystkim wiedzieli i to naprawdę jest przykre. Szczególnie wtedy, gdy ten przyjaciel widzi, że coś jest nie tak, ale nie chce naciskać, a jednocześnie jakoś pomóc i wesprzeć. Daeil przecież wiedział, że właśnie o to chodzi wszystkim osobom, które do tej pory go odwiedziły, ale nawet to nie zmieniło faktów, że każdą jedną traktował jak wroga. Bony, ani zresztą nikogo innego, nie podejrzewał o złe intencje. Jedynie nie chciał tego całego współczucia i litości.
Na chwilę obecną nie wyobrażał sobie życia bez piłki ręcznej, ale z całą pewnością czas sprawi, że się z tym pogodzi. Znajdzie sobie inne zainteresowania, pójdzie na studia i znajdzie zawód, w którym będzie czuć się dobrze. A przecież nikt też nie mówi, że przez tę kontuzję nie będzie mógł robić nic związanego ze sportem! Równie dobrze może zostać trenerem młodzików, albo zostać nauczycielem wychowania fizycznego. Jednak na chwilę obecną priorytetem jest powrót do zdrowia, a to zajmie trochę czasu.
- Może spróbuj jeszcze raz z nim porozmawiać? – podsunął, automatycznie odwracając głowę w kierunku kelnerki, która jak się okazało, niosła zamówienie Jung. Otrzymał za mało detali, żeby zrozumieć tego chłopca, ale i tak mu współczuł. Z tego co się dowiedział, nie zostanie wyrzucony z wytwórni, ale ten cały Mingyu o tym nie wiedział. Kwona marzenia i plany na przyszłość właśnie się rozpadały, więc mógł się domyślać, jak czuje się trainee, który myśli, że nie będzie dane mu debiutować i nie zostanie idolem.
Słuchając jej, tylko się upewniał w tym, jak wszystko może nagle się zmienić. Planujesz, przyzwyczajasz się do obecnego stanu rzeczy i nie wyobrażasz sobie, żeby cokolwiek miało ulec zmianie. Takie życie ci odpowiada, jesteś naprawdę szczęśliwy i wystarczy dosłownie sekund, żeby wszystko obróciło się o sto osiemdziesiąt stopni, niszcząc wszystko. Los potrafił być cholernie niesprawiedliwy. Mówią, że nic nie dzieje się bez przyczyny i później może przyjść coś znacznie lepszego, ale po co komuś, kto cieszy się tym co ma, coś lepszego.
- Myślisz, że zrobił to specjalnie? – spytał. Znowu, ta informacja zupełnie nie była mu do niczego potrzebna, ale jeśli Austin zaczął umawiać się z dziewczyną, która pracuje w tej samej wytwórni, co Bona, tylko po to, żeby pokazać jej, że jest bez niej szczęśliwy, nawet Kwon musiał przyznać, że jest wyjątkowym chamem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jung Bona

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t123-jung-bona http://trainee.forumpolish.com/t265-bonbon#403 http://trainee.forumpolish.com/t446-jung#1204
Wiek : 27
Wzrost i waga : 168 cm 49 kg
Orientacja : Heteroseksualna

PisanieTemat: Re: Hanshin Pocha   Nie Lip 24, 2016 11:20 am

Sama wolała aktywny wypoczynek. Sport, piesze wędrówki, właśnie zwiedzanie i ciągłe poznawanie czegoś nowego. Owszem lubiła też położyć się na plaży i zwyczajnie cieszyć słońcem, ale po jakieś godzinie czy dwóch odczułaby znużenie taką statycznością. Zawsze była aktywną osobą, nie potrafiła usiedzieć w miejscu. Nawet teraz, gdy z powodu kręgosłupa nie powinna się przeciążać wciąż urządzała sobie długie treningi na siłowni czy chociażby męczyła Chow Chow na spacerze. A przecież ta rasa psów była całkiem wymagająca w swojej opiece. Dodatkowo dorabianie sobie w schronisku i trenowanie tych wszystkich czworonożnych też do prostych nie należała. Także nawet tak, w dzikiej głuszy odrzucona od społeczeństwa nie potrafiłaby się odnaleźć. Chyba, że zmieniłaby się w narwanego rolnika non stop pracującego w polu. To już bardziej prawdopodobny scenariusz.
Niestety to prawda. Wyścig szczurów pomiędzy ludźmi był okropny i w zasadzie prowadził ich do niczego. Czy naprawdę lepiej czuli się gnojąc kogoś, raniąc i ściągając do parteru by po ich ciałach piać się w górę? To takie przykre. Na studiach widziała to nie raz. Była na kierunku który uczył ich jak walczyć o najlepszą przyszłość swojej firmy, działu czegokolwiek czym się zarządza i doskonale widziała jak ludzie brali sobie to do serca. Swoim własnym kosztem, pozbywali się tych których uważali za zagrożenie nawet jeśli od pierwszych dni semestru byli najlepszymi przyjaciółmi. Była tym przerażona ale prawdziwe apogeum następowały w okresie egzaminacyjnym. Nie było sentymentów dla nikogo, o chęci pomocy nie wspominając. To naprawdę przykre. Skoro tak się działo w przypadku wiedzy to co dopiero mówić o tym, gdy widzisz kogoś po wypadku, bez marzeń? Ludzie są paskudni, zgonią jeśli poczują się lepiej. Fakt, nie wszyscy tacy byli i całe szczęście bo świat stałby się naprawdę ponurym miejscem. Można się domyślać że Daeil nie traktował jej jak wroga, ani jej ani innych którzy oferowali mu swoją dłoń, ale rozumiała jego niechęć do tego. Co prawda uważała, ze zachowywał się głupio odtrącając wszystkich po kolei w imię głupiego nie akceptowania litości, ale to jego sprawa. Nikt nie uważał go za słabego, owszem współczuło się mu, ale to przychodziło naturalnie dla każdego kto miał serce po właściwej stronie.
-Spróbuję, ale to jeden z tych przypadków, z którymi ciężko się pracuje. Widzisz cała sytuacja rozeszła się o to, że dołączony został do ich ewentualnego, przyszłego zespołu kolejny chłopak. Na pozycji tancerz raper. Mingyu jest wokalistą więc w żaden sposób ich pozycje ze sobą nie kolidowały. Niestety byłam świadkiem naprawdę dużej kłótni, czy bardziej ataku histerii ze strony Mingyu nie potrafiącego zaakceptować nowego. Dodatkowo wmieszany został w to przyszły lider i ogólnie sytuacja odbiła się na reszcie grupy. Pomiędzy tymi dwoma jest silny konflikt na który nijak nie jesteśmy w stanie wpłynąć. Z Takuyą już rozmawiałam podejmując odpowiednie kroki, natomiast Mingyu… To nie pierwszy raz gdy coś się takiego dzieje. Odbieraliśmy już sygnały, że często zachowuje się bardzo dziecinnie, jest impulsywny i ma tendencje do hiperbolizacji wszystkiego. To nie jest dobre dla osoby, która ma zaraz debiutować. Dlatego chciałam z nim porozmawiać, zaproponować mu, że póki nie upora się zarówno z tym jak i swoją niechęcią do współpracy z Takuyą odsuniemy go od debiutu, damy mu czas, ewentualnie przeniesiemy do innej grupy.. Niestety on odebrał to w taki sposób a nie inny i teraz jestem naczelną wiedźmą. – westchnęła całkiem dokładnie nakreślając całą sytuację. Może Daeil, jako ten ze świeżym okiem, nie zaangażowany emocjonalnie w sprawę będzie w stanie dostrzec inne rozwiązanie. Coś co mogłaby zrobić by jakoś naprawić całą ta sytuację. Obawiała się, że sama rozmowa nic tu nie da. A sam Mingyu jest zbyt zraniony by w ogóle chciał jej wysłuchać.
-Myślę, że nie. Wychodzi na to, że kręcili ze sobą od jakiegoś czasu, a o tym, że ja pracuje w tym samym miejscu dowiedział się przypadkiem. Poza tym wpadłam na niego, kiedy na nią czekał, normalnie rozmawialiśmy. A później przyszła ona i nie mogłam dłużej na nich patrzeć. Na to jak promienieje na jej widok, jak naprawdę cieszy się z ich spotkania. Tego było a dużo i musiałam wyjść. Poza tym Austin nigdy nie był tego typu człowiekiem, wątpię by chciał mnie zranić w ramach odwetu. Jest zwyczajnie zbyt dobry i szlachetny na to – mimowolnie się uśmiechnęło, lecz więcej było w tym smutku niż radości. Naprawdę wątpiła by z premedytacją znalazł sobie dziewczynę w miejscu w którym pracowała, to byłoby nie w jego stylu i choć wiele rzeczy się zmieniło, akurat tego była pewna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kwon Daeil

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t435-kwon-daeil-budowa#1160 http://trainee.forumpolish.com/t438-szczypiornista-na-zwolnieniu-lekarskim#1174 http://trainee.forumpolish.com/t439-daeil#1175
Wiek : 25
Wzrost i waga : 182/78
Orientacja : Biseksualny

PisanieTemat: Re: Hanshin Pocha   Sro Lip 27, 2016 3:03 pm

Aktywności Daeil miał wystarczająco na co dzień - przynajmniej jeszcze jakiś czas temu. Treningi i mecze potrafiły człowieka nieźle wymęczyć, dlatego jeśli miałby wybrać się na wakacje, postawiłby zdecydowanie na porządny wypoczynek. Leżenie na cieplutkiej, słonecznej plaży, czy na hamaku zawieszonym między drzewami. Dopóki nie będzie zmuszony do ciągłej aktywności fizycznej, niewielkie znaczenie ma, gdzie się wybierze i co będzie robić. Byle tylko było to miejsce spokojne, z dala od korków ulicznych i wiecznie zabieganych ludzi na tle ogromnych, szarych budynków.
Rywalizacja sama w sobie nie jest zła, a często nawet wychodzi na plus. Oczywiście pod tym jednym, ale jakże ważnym warunkiem - dopóki wszystko ogranicza się do ciężkiej pracy, a nie szukaniu przeróżnych sposobów, które pozwolą zdyskwalifikować tę drugą osobę. Wtedy naprawdę nie ma w tym nic złego. Wręcz przeciwnie, dobrze mieć kogoś z kim można rywalizować. Jest to idealna motywacja do dawania z siebie jak najwięcej i nie spoczywaniu na laurach. Ale jeśli ktoś wyznaje zasadę “Wszystkie chwyty dozwolone”, nigdy nie wyniknie z tego nic dobrego. Może dla tegoś tak. Uda mu się osiągnąć cel i dopóki nie dogonią go wyrzuty sumienia, jest szczęśliwy ze swojego sukcesu i niczego nie żałuje, ale są też tacy, którzy na tym cierpią, a takich jest o wiele więcej.
- Zachowuje się tak dlatego, że ktoś doszedł do ich grupy? - uniósł brwi z niemałym zaskoczeniem. Dla niego, jako piłkarza takie zachowanie było całkowicie nieuzasadnione. Skład reprezentacji zmieniał się raz na jakiś czas, podczas meczów zawodnik z ławki zmieniał tego z boiska i nikt się nie buntował, ponieważ chodziło o sukces. Piłka ręczna i muzyka zasadniczo nie mają nic wspólnego, ale czy wytwórni nie chodzi o to, żeby zespół zdobył popularność i odnosił sukcesy? Przyjęcie obcej osoby do swojej paczki nigdy nie jest najłatwiejszym zadaniem, pojawiają się różne przeszkody i nieuzasadniona niechęć, ale każdy powinien dostać szansę. Wystarczy trochę czasu na poznanie się. Oczywiście nie zawsze udaje się dogadać, ale takie zakładanie z góry nie przyniesie nic dobrego. Jeszcze Kwon mógłby zrozumieć, gdyby ten nowy członek miał być na takiej samej pozycji co ten cały Mingyu, ale skoro tak nie jest, chłopak nie powinien czuć się zagrożony. Bardziej szkodzi sobie takim buntowaniem się, niż ten nowy osobnik mógłby mu zaszkodzić. - Chyba po prstu potrzebuje czasu, żeby zrozumieć, że ten nowy nie jest taki zły - wzruszył ramionami. Po opisaniu sytuacji rozumiał, dlaczego Min został odsunięty. Jego trener postąpiłby dokładnie tak samo, a wszystko dla dobra ogółu. Gyu z czasem też to dostrzeże, a przynajmniej powinien. Inne rozwiązanie nie przychodziło mu do głowy. Skoro rozmowa nic nie poskutkowała, trzeba wprowadzić trochę drastyczniejsze środki, a skoro odsunięcie od debiutu nie jest jednoznaczne z tym, że nigdy do niego nie dojdzie, coś takiego jest najodpowiedniejsze. Przynajmniej jego zdaniem.
Kiwnął głową, ale nie bardzo wiedział, co powinien powiedzieć. Nigdy nie był dobry w pocieszaniu, a już na pewno nie w sprawach sercowych. W związek zaangażował się tylko raz, ale od momentu, kiedy tamta dziewczyna z nim zerwała, nie widział jej, a już na pewno nie w towarzystwie nowego chłopaka, więc nie bardzo wiedział, jak Bona się czuje. O tyle dobrze, że Austin nie robił tego specjalnie, a do spotkania doszło przypadkiem. Niby marne pocieszenie, ale coś takiego chyba lepiej znieść, niż świadomość, że twój były partner po tylu wspaniałych chwilach spędzonych razem, robi wszystko, żeby cię zranić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jung Bona

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t123-jung-bona http://trainee.forumpolish.com/t265-bonbon#403 http://trainee.forumpolish.com/t446-jung#1204
Wiek : 27
Wzrost i waga : 168 cm 49 kg
Orientacja : Heteroseksualna

PisanieTemat: Re: Hanshin Pocha   Sob Lip 30, 2016 9:50 pm

W takim wypadku nie dziwiła mu się, ze wolał zaznać odpoczynku gdzieś z daleka od świata, gdzie będzie mógł po prostu położyć się i zregenerować siły. Ona, która większość swego dnia spędzała w biurze lub przed ekranem komputera, wysiłek fizyczny uznawała za najlepszą odskocznie. Musiała znowu poczuć, ze żyje, a nie tylko prowadzi monotonną i schematyczna egzystencje. Nie powinna jednak narzekać, praca w wytwórni była ciekawsza niż zwykłe 10 godzin w korporacji. Miała zupełnie inne zadania, wciąż obcowała wokół muzyki, a nie tylko klepała cyferki do tabelki. Może to też kwestia tego, że była niemal na samej górze „łańcucha”, a nie zwykłą sekretarką, chociaż chwilami miała wrażenie, ze granica pomiędzy tymi stanowiskami jest bardzo płynna.
Właśnie, są różne typy rywalizacji. Jeśli jest ona zdrowa, to wszystko jest w porządku. Sukcesy innych motywują cię do dalszej pracy i starania się by samemu następnym razem stanąć na świeczniku. Kiedy jednak chora ambicja i walka za wszelką cenę o zwycięstwo się pojawia, wtedy przestaje być zabawnie. To już nie jest wtedy rywalizacja a polowanie na najsłabsze ogniwo. Albo utoniesz albo jakoś wypłyniesz na powierzchnie ale niezależnie od wyniku, to i tak negatywnie odbije się na twojej psychice.
-Dokładnie. Nie wiem tylko, czy może jest to wina tego, kto został do nich dołączony, czy ogólnie samego faktu rozszerzenia się. Tego nie byłam w stanie się dowiedzieć. Może ich dwójka miała wcześniej jakiś konflikt, który na to wpłynął. Nie wiem, Takuya też wydawał się nie wiedzieć. – westchnęła sięgając po pałeczki. Byłoby jej o wiele łatwiej, gdyby znała dokładne źródło problemu. Wtedy mogłaby inaczej działać zamiast błądzić po omacku zdając się na ich zdrowy rozsądek. Czy Mingyu tego chciał czy nie, ich zespół będzie się wciąż poszerzał, i w końcu zadebiutuje. Od niego teraz zależało, czy dokona się to z nim czym nie.
-Najpewniej tak. Co zabawne, oni są nawet współlokatorami. Mają bardzo dużo okazji by się dogadać albo chociaż nauczyć się ze sobą przebywać. Na początku nie mieliśmy ich meldować razem, ale nieco przebudowywaliśmy pokoje i ich dwóch naturalnie zostało razem. Jeżeli maja razem zadebiutować to wspólne dormitorium będzie pewne. Lepiej, by już na etapie treningów i bycia trainee zobaczyli co ich czeka i czy któryś nie wrzuca brudnych gaci pod materac - zaśmiała się wreszcie sięgając po swój ramyeon. Powinien już dobrze napuchnąć, wiec nie było sensu dłużej czekać. Zaraz też do ich stolika podeszła ponownie kelnerka tym razem z zamówieniem Daeila.
Nie oczekiwała, że ją zacznie pocieszać. Raczej potrzebowała się wygadać i wyrzucić z siebie frustrację ostatnich dni. Może po cichu liczyła na to, że chłopak dostrzeże cos co jej umyka. Zwykle osoby z zewnątrz widziały znacznie więcej. Z drugiej strony sam nie był niczego świadkiem, nie znał wszystkich szczegółów to i jego opinia mogłaby być przekłamana. I tak źle i tak nie dobrze.
-Ale wiesz co? Jest tego jeden plus. Może to pozwoli mi wreszcie pójść na przód i o nim wreszcie zapomnieć. Skoro on najwidoczniej już to zrobił, nadszedł czas bym i ja to zrobiła. – łatwiej powiedzieć niż zrobić, zwłaszcza, ze minęło naprawdę kilka lat od ich zerwania i w tym czasie kontaktu nie mieli żadnego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kwon Daeil

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t435-kwon-daeil-budowa#1160 http://trainee.forumpolish.com/t438-szczypiornista-na-zwolnieniu-lekarskim#1174 http://trainee.forumpolish.com/t439-daeil#1175
Wiek : 25
Wzrost i waga : 182/78
Orientacja : Biseksualny

PisanieTemat: Re: Hanshin Pocha   Nie Sie 07, 2016 1:42 pm

- Trochę nieciekawa sytuacja - przyznał. Gdyby Mingyu powiedział chociaż w czym leży problem (zakładając, że takowy w ogóle istnieje, a to wszystko nie jest tylko jego fanaberią), wszystkim byłoby o wiele łatwiej i z pewnością dałoby się coś z tym zrobić. A tak wszyscy muszą się męczyć, wliczając w to również samego chłopaka. Innego rozwiązania, niż odsunięcie od debiutu chyba nie ma. To znaczy, pewnie, mogliby Takuyę z zespołu wyrzucić, co pewnie rozwiązałoby konflikty, ale wtedy pozwoliliby wejść trainee sobie na głowę, a tak przecież nie można. Jeśli sami zaczną wybierać sobie składy, zważając jedynie na przyjaźnie, daleko nie dojdą. Może zdarzy się jakiś wyjątek czy dwa, ale patrząc przez pryzmat ogółu, nic dobrego z tego nie wyniknie. - Właściwie to nawet jeśli był wcześniej między nimi jakiś konflikt, powinni spróbować się dogadać dla dobra zespołu - powiedział po chwili zastanowienia. Albo nawet jeśli to za trudne, niech przynajmniej zaczną się tolerować. Nikt im przecież nie każe się przyjaźnić.
- Racja. Skoro w przyszłości i tak mają mieszkać razem, to lepiej, żeby już teraz się przyzwyczaili - pokiwał głową. Spojrzał na kelnerkę, zaraz jednak przenosząc spojrzenie na swoje zamówienie. Podziękował kobiecie, a właściwie dziewczynie, krótkim skinieniem głowy i po odczekaniu minuty czy dwóch, zabrał się za jedzenie. Wstąpienie tutaj było naprawdę dobrym pomysłem. Przynajmniej nie będzie musiał trudzić się kolacją. Albo raczej zamówieniem kolacji, ale to już tylko drobny szczegół, który śmiało można pominąć.
- Na siłę i tak nie zmusisz go, żeby do ciebie wrócił. - Może brzmiało to odrobinę brutalnie, ale taka była prawda. Związek tworzą dwie osoby i potrzeba zaangażowania ich obu. Jeśli jedna postanowi się wycofać, nic z tego nie będzie, bo ta druga przecież do niczego nie może jej zmusić. Podobnie jest ze przyjaźnią. Każde rozstanie boli, szczególnie gdy ta osoba znaczy naprawdę wiele, ale stanie w miejscu niczego nie zmieni. Trzeba się w końcu z tym pogodzić i po prostu ruszyć dalej. Na początku nie jest łatwo. Tęsknota daje o sobie znać codziennie. Świadomość, że ten ktoś o tobie ani przez chwilę nie myśli i wiedzie sobie szczęśliwe życie bez ciebie też w niczym nie pomaga. Jednakże czas leczy rany i bez wątpienia będzie lepiej. W końcu uda pogodzić się ze stratą i nawet jeśli wcześniej nie wyobrażało się sobie życia bez tego konkretnego człowieka, dochodzi się do wniosku, że jednak tak się da.
Daeil powinien odnieść także swoje słowa do siebie. Rzeczywiście, nie stracił nikogo bliskiego, ale za to najprawdopodobniej nie będzie mógł wrócić na boisko. Tak czy owak, proces jest ten sam. Jest ciężko i czuje się załamany, ale ostatecznie i tak się z tym pogodzi. Znajdzie sobie inne zajęcia i z uśmiechem na twarzy będzie wspominał swoją sportową karierę. Problem w tym, że dla niego jest jeszcze za wcześnie, żeby to zrozumieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jung Bona

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t123-jung-bona http://trainee.forumpolish.com/t265-bonbon#403 http://trainee.forumpolish.com/t446-jung#1204
Wiek : 27
Wzrost i waga : 168 cm 49 kg
Orientacja : Heteroseksualna

PisanieTemat: Re: Hanshin Pocha   Sob Sie 13, 2016 5:21 pm

-Wiem, właśnie dlatego jestem w kropce. Nie chcę tego zostawiać swojemu biegowi, ale zrobić też już więcej nie mogę. Chyba zostaje mi czekać na cud, ze ta dwójka nagle się dogada. – Zaśmiała się nieco sztucznie nabierając makaron. Musiała dać im czas i liczyć na to, że to cos pomoże. Jeśli nie, podejmą bardziej brutalne kroki, które nikomu nie wyjdą na dobre, ale będą konieczne. Dała im póki co szansę na dogadanie się w wielu sytuacjach. Wspólne treningi, pokój, zajęcia, zrobiła wszystko co mogła zostając naczelną wiedźmą. To trochę bolało, że pomimo jej starań i dobrych chęci, zostało to odebrane jako atak na ich przyszłość. Czy oni naprawdę myślą, że jej głównym celem jest ich pozbycie się stąd? Najwyraźniej.
-Nawet bym nie próbowała. Wiesz to skończona historia. Co nie zmienia faktu, że kiedyś sądziłam, że pierścionek zaręczynowy był ledwie kwestią tygodni, że to był ten moment. Tyle, ze tak się nie stało, prawie siedem lat minęło i wiem, że to co było już nie wróci. Pogodziłam się z tym, tyle, ze gdy go zobaczyłam, znowu obudziło się to zagrzebane uczucie, przywiązanie, nawet nie wiem co tak dokładnie to jest. Chciałam znowu się do niego zbliżyć, ale dziś… chyba dla własnego dobra powinnam się trzymać od niego z daleka. To za bardzo boli. Nie zrozum mnie źle, chcę, żeby im się udało, by byli ze sobą szczęśliwi bo Austin na to zasługuje. Ale czy to cos złego, ze wolałabym sama być na jej miejscu? Albo chociaż znaleźć kogoś kto będzie w stanie zastąpić jego. Zobaczysz zostanę starą panną z gromadką psów zamiast kotów. – bąknęła nadymając policzki niczym sześciolatka. Dzisiejszy dzień miał być momentem nowego startu, a przynajmniej tak to sobie wmawiała. Czas porzucić tęsknotę za czymś co dawno minęło, otworzyć się na innych, dać w ogóle samej sobie szansę. Innego wyjścia nie było.
Kubeczek Ramyeon szybko się opróżnił, a parująca herbata osiągnęła temperaturę idealną do jej wypicia. Upiła kilka łyków na nowo skupiając się na swoim towarzyszu.
-Wybacz, ze tak ci trułam i ci się w zasadzie narzucałam. Zapewne miałeś lepsze rzeczy do roboty niż wysłuchiwanie narzekań sfrustrowanej nuny. Odwdzięczę ci się jakoś, słowo – zapewniła go na chwilę kładąc dłoń na jego ręce. To było na znak obietnicy, a samo muśnięcie nie trwało dłużej niż parę sekund. W końcu nie każdy lubił skinship a i oni wcale aż tak blisko nie byli. Telefon Bony zawibrował i dziewczyna z przepraszającym uśmiechem wstała z miejsca by odebrać.
-Wybacz, ale praca mnie wzywa. Jak widać nawet w wolny wieczór szef mnie ściga. – Uśmiechnęła się przepraszająco zgarniając swoje ubrania. W kilku łykach dopiła herbatę, po czym podeszła do lady by zapłacić za nie tylko swój rachunek ale i Daeila. Co prawda o tym mu nie zamierzała mówić, woląc by się dowiedział o jej małym geście dopiero gdy sam zechce zapłacić.
-Naprawdę dzięki za dziś. Masz mój numer wciąż prawda? Jakbyś sam chciał się wygadać daj znać. – puściła mu oczko po czym wyszła z lokalu machając mu jeszcze przez szybę na pożegnanie.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Hanshin Pocha   

Powrót do góry Go down
 
Hanshin Pocha
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: SEOUL :: Gastronomia-
Skocz do: