IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Starbucks

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Król Gry
Admin
avatar



PisanieTemat: Starbucks   Czw Kwi 21, 2016 5:39 pm

 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Liu Austin

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t146-liu-austin http://trainee.forumpolish.com/t212-austin#264 http://trainee.forumpolish.com/t213-liu#265
Wiek : 28
Wzrost i waga : 64kg 1,73m
Orientacja : Hetero

PisanieTemat: Re: Starbucks   Nie Maj 15, 2016 10:19 pm

Studenci mają ciężko, wbrew temu, co chciałyby pokazywać filmy o młodych dorosłych, którzy powoli stawiają pierwsze kroki w stronę wymarzonego zawodu. Albo to może Austin był jednym z tych bardzo ambitnych indywiduów, które nie potrafiły znieść myśli o obijaniu się i omijaniu ćwiczeń? Nie wspominając już nawet o pracy, do której wciąż upierał się chodzić, nawet jeżeli jego szef był dość chętny zawiesić go w obowiązkach. Charakter Liu nie pozwalał mu skorzystać z tego ulgowego traktowania, dlatego niektóre dni odciskały na nim swoje piętno dość mocno. A tutaj, zamiast ułożyć się pod cieplutką kołderką, wciąż miał jeszcze kilka godzin popołudniowych wykładów. Nie wymagały one aż tak dużego skupienia jak praca (w końcu od tego, czy zanotuje jakąś informację nie zależało zbyt wiele, a błąd w szpitalu mógł kosztować kogoś życie), jednak chciałby być na nich więcej niż półżywy.
Kawa musiała znaleźć się na liście rzeczy niezbędnych do przetrwania, dlatego to właśnie kawiarnię odwiedził prosto po wyjściu ze szpitala. Miał dwie godziny przerwy i chociaż z powodzeniem zdążyłby wrócić do domu, wolał nie ryzykować, że później spóźni się na zajęcia. Z różnych powodów - może komunikacja miejska działała bez zarzutu, ale naprawdę mogło zdarzyć się wszystko, a nasz przyszły lekarz nauczył się brać pod uwagę każdą ewentualność.
Stłumił ziewnięcie dłonią, powoli kierując się w stronę lady, a przy okazji próbując wynaleźć dla siebie jakiś wolny kąt - o tej porze w kawiarni było dość sporo klientów, studentów i biznesmenów, więc zadanie tylko brzmiało tak trywialnie łatwo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Starbucks   Wto Maj 17, 2016 6:11 pm

Mimo tego, że właśnie był środek dnia, to jednak miejsca tak popularne, jak Starbuck były okupywane cały dzień, przez ludzi w różnym wieku. Wiadomo, że 80-letnia staruszka raczej nie przyjdzie do takiej kawiarni, to jednak pracownicy biura, którzy skończyli już te 50 lat często załatwiali swoje interesy przy filiżance ciepłej kawy, z dosyć luźniejszej atmosferze, niż siedząc sztywno za biurkiem. Sooyoung również należała do tego grona osób, które wolały ustalać konkrety z klientem w bardziej przyjemnym miejscu, niż któreś z kolei piętro luksusowego wieżowca. Wiadomo jednak, że nie zawsze się tak dało, a część osób wolała tradycyjne sposoby załatwiania spraw, bez obecności osób trzecich, w całkowitej ciszy i spokoju. Oczywiście, dziewczyna nie miała wtedy nic do gadania, bo przecież nie będzie negocjować o miejsce spotkania z kimś, to da jej, bądź jej szefowi, dość pokaźną sumę pieniędzy.
Jednak dzisiaj nie przyszła tutaj w służbowych sprawach. Wymarzyła jej się pyszna kawa, z dużą ilością bitej śmietany i z cynamonem, a wiadomo, że sekretarki takich rarytasów nie serwują, mając ważniejsze rzeczy na głowie, niż bawienie się w bycie baristą. Wiadomo, że jak poprosi się je o napój, to przygotują, tylko że będzie to raczej mocne espresso, na które nie zawsze ma się ochotę. I dlatego właśnie Sooyoung chciała spędzić chwilę swojego wolnego czasu przy takich pysznościach, już nawet wypatrując sobie miejsce przy oknie, na wysokim stołku barowym. Wzięła z lady białą, elegancką filiżankę, ze spodeczkiem oraz drobną łyżeczką...
Pech jednak chciał, że właśnie do kawiarni weszła grupka nastolatków, a jeden z chłopaków szedł akurat tyłem, opowiadając coś reszcie z wielkim ożywieniem. Nie trudno się domyślić, jak scena wyglądała daje, efekt domina zrobił swoje. Dzieciak obrócił się energicznie, wpadając z impetem na Soo, a ona straciła równowagę (w czym bardzo pomogły jej szpilki, które akurat dzisiaj założyła), wylewając swoją gorącą kawę na koszulę biedaka, który akurat stał przy ladzie. Po pomieszczeniu rozniósł się dźwięk tłuczonej filiżanki, z krzykiem kobiety.
- Możesz patrzeć, jak chodzisz?!
- Dzieciak jedynie spalił buraka, niewyraźnie dukając ciche przepraszam i pośpiesznie uciekł, chyba obawiając się, że dostanie jeszcze większy ochrzan. Wywróciła aż oczami, odwracając się w stronę zalanego kawą mężczyzny. - Bardzo cię za to przepraszam.
Powrót do góry Go down
Liu Austin

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t146-liu-austin http://trainee.forumpolish.com/t212-austin#264 http://trainee.forumpolish.com/t213-liu#265
Wiek : 28
Wzrost i waga : 64kg 1,73m
Orientacja : Hetero

PisanieTemat: Re: Starbucks   Wto Maj 17, 2016 9:31 pm

Duże miasta mają taką niefajną właściwość, że prawie w ogóle nie śpią. Chcesz spokoju? Wyjdź z domu o piątej nad ranem na jakieś pół godziny, tylko wtedy były niewielkie szanse, że ulice i sklepy Seulu będą puste, a te drugie także w znacznej części zamknięte na cztery spusty przez sumiennych właścicieli. Austin przywykł do życia w stolicy, więc tłum ludzi wcale mu nie przeszkadzał. Udało mu się wytrenować w odnajdywaniu bezpiecznej drogi pośród ludzkiego oceanu i raczej szczycił się dobrymi refleksami, dzięki czemu często unikał nieprzyjemnych sytuacji. Niestety, akurat tego konkretnego dnia życie miało mu spłatać figla i nawet lata spędzone na boisku, pełne uników mecze i skomplikowane procedury, których uczył się na zajęciach w prosektorium za nic nie mogły przygotować go na tę niecodzienną sytuację. Przed zetknięciem z gorącą kawą ratowały go tylko podkoszulka i całkiem gruba bluza, normalnie chroniąca mężczyznę przed zimnem, a nie przed kofeinowym napojem.
Pewnie gdyby lokal świecił pustkami, a Austin zamiast omawiać szczegóły swojego zamówienia z baristą, obserwował zachowanie ludzi w jego najbliższym pobliżu, nie stałoby się nic podobnego. Teraz niestety nie zwrócił uwagi na głośnych nastolatków aż do ostatniej chwili, a wtedy było już o wiele, wiele za późno. Zduszony okrzyk jednej z pracownic kawiarni był pierwszym i ostatnim ostrzeżeniem przed nieuchronną katastrofą. Zanim Liu załapał, co się dzieje, ciepła kawa i bita śmietana znalazły się na jego bluzie. Całe szczęście, że zamiast odskakiwać do tyłu jak wariat, wyciągnął rękę, żeby złapać kobietę, która przed nim straciła równowagę. Ludzie posypaliby się jak domino, gdyby i on wpadł na kogoś za nim! Odruch wziął jednak górę nad instynktem, bo przyszły chirurg zacisnął rękę na ramieniu pani fotograf, chroniąc ją przed wspólnym losem z filiżanką.
- Nic ci się nie stało? - Zapytał, chwilowo ignorując przeprosiny. Jego ciuchy nie były aż tak ważne! Przecież kobieta z powodzeniem mogła sobie skręcić kostkę, przez te nieszczęsne szpilki!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Starbucks   Pią Maj 20, 2016 1:58 am

- Pytasz o mnie, zamiast spojrzeć na siebie? - Wiadomo, że nie odpowiada się pytaniem na pytanie, to jednak dziewczyna nieco się zdziwiła, kiedy chłopak nadal mocno trzymał jej ramię do momentu, aż ona sama nie była w stanie dzielnie stanąć o własnych siłach, a kostki nie wyginały się już niebezpiecznie, jakby zaraz miały uszkodzić się od dodatkowych centymetrów. - Dzięki. - Odparła w końcu, delikatnie kładąc dłoń na jego zaciśniętej pięści, żeby dać mu do zrozumienia, że może ją puścić. Zaraz też niespokojnie spojrzała na swoje ubranie... Wiadomo, że nie powinna się z tego cieszyć, ale jednak w głowie miała taką myśl, że dobrze, że to nie na nią poleciała ciemna kawa, bo na materiale białej bluzki wyglądałoby to wręcz idealnie, no a nie miała ochoty jechać do domu, żeby się przebierać. I tak miała napięty grafik, a taka wyprawa mogłaby jej rozwalić idealnie zaplanowany dzień.
- Może lepiej zdejmij tę bluzę... W ogóle, nie poparzyło cię? - Spytała nieco zaniepokojona, marszcząc przy tym brwi. Kawa, którą zamówiła, była jednak bardzo gorąca, a jego ubranie nie wyglądało, jakby miało funkcję ochronną przed rozgrzanymi napojami. I tak całe szczęście, że nie wylała mu tego na dłoń albo szyję, bo wtedy mogłoby nie być tak spokojnie, jak teraz. Chociaż, co prawda, Sooyoung nieco zdenerwowała się tą sytuacją. Może i doskonale radziła sobie w sytuacjach stresowych w firmie, to jednak takie wzięte z życia wydawały się być momentami cięższe, bo teraz serio nie wiedziała, jak ma się zachować. Jedyne, co mogła zrobić, to odsunąć się z chłopakiem na bok, żeby dziewczyna z kawiarni mogła posprzątać ten cały bałagan, a nasza biedna dwójka schować się nieco przed spojrzeniami zaciekawionych gapiów.
- Naprawdę, strasznie cię przepraszam. - Powtórzyła jeszcze raz, pozwalając sobie już wcześniej, na nieco swobodniejszy styl wypowiedzi. Zauważyła, że chłopak jest osobą miłą i nie potraktuje ją krzykami i obelgami, jaką to jest niezdarą i pobrudziła mu jego elegancki garnitur, bo właśnie tego typu osoby były zawsze najbardziej nerwowe. Sooyoung sama często bywała poddenerwowana przez prace dla dużych firm, to jednak nie była w nich aż tak długo, żeby stać się wrednym korpo-ludkiem, który na wszystkich krzyczy... Co prawa wcześniej sama wydarła się na tamtego dzieciaka, to może jednak nauczy go to patrzenia przed siebie. Naprawdę, dzisiejsza młodzież bywała często zamulona...
Powrót do góry Go down
Liu Austin

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t146-liu-austin http://trainee.forumpolish.com/t212-austin#264 http://trainee.forumpolish.com/t213-liu#265
Wiek : 28
Wzrost i waga : 64kg 1,73m
Orientacja : Hetero

PisanieTemat: Re: Starbucks   Sob Maj 21, 2016 7:48 pm

Austin miał dużo szczęścia. Gruba bluza nie przylegała ciasno do ciała, ziaren kawy zazwyczaj nie zalewało się wrzątkiem, a na dodatek tylko część zamówionego przez kobietę napoju wylądowała bezpośrednio na nim. Skóra na brzuchu piekła go niemiłosiernie, jednak nie zwracał na to większej uwagi, za bardzo koncentrując się na osobie drugiej poszkodowanej. Może dlatego trochę zaskoczyły go słowa niefortunnej klientki Starbucksa, na które odpowiedział niepewnym uśmiechem.
- Mogłaś skręcić nogę - odpowiedział, sprawiając, że scena ta musiała z boku wyglądać jeszcze bardziej idiotycznie, niż wyglądała dotychczas. Kiedy miał pewność, że kobieta nie zrobi sobie krzywdy, posłusznie puścił ją, odsuwając się o krok do tyłu, bo chociaż znaczną część życia spędził w Ameryce, doskonale rozumiał potrzebę zachowania przestrzeni osobistej. Przytaknął, kiwając głową - czy to w odpowiedzi na podziękowanie, czy na dalszą propozycję, czy może raczej na oba. Zaraz też zdjął materiał na tyle sprawnie, na ile był w stanie, krzywiąc się lekko, gdy podkoszulka również okazała się być ofiarą kawy. Austin dziękował Bogu, że materiał był tylko wilgotny, a nie całkiem przemoczony. Nadal nieprzyjemnie przylegał do brzucha, ale z tym Liu nie mógł zbyt wiele zrobić, niezdarnie odsuwając go ręką od ciała. Niestety, podkoszulka w samym środku Starbucksa nie zdejmie.
- Może trochę, ale będę żył. - Skóra na pewno była zaczerwieniona i piekła, jednak nie było to poważne oparzenie, a przynajmniej takie wrażenie odnosił przyszły lekarz. Nic dziwnego, że od razu chciał uspokoić kobietę, która pewnie i tak miała dość stresu jak na jeden dzień. Zdecydowanie: bluza uratowała go przed poważniejszym urazem, nawet jeżeli teraz nadawała się już tylko do prania, a student zmuszony był teraz albo zrezygnować z zajęć, albo szybko znaleźć odpowiednie zastępstwo. Widać jego plan oszczędzania czasu spalił na panewce.
Odłożył mokrą bluzę na oparcie jednego z wolnych krzeseł przy stoliku, w stronę którego jakoś naturalnie się skierowali. Naprawdę nie miał kobiecie za złe, że straciła równowagę przez bandę dzieciaków, które nie patrzyły, dokąd idą. Chociaż znowu, Austin nie winił również tych młodych chłopaków. Takie sytuacje się zdarzały, a wytykanie winnych palcami do niczego nie prowadziło.
- Ważne, że oboje wyszliśmy bez szwanku. To nie była twoja wina... - Zapewnił, dopiero w tym momencie uświadamiając sobie, że właściwie nie ma pojęcia, z kim rozmawia. - Liu Austin - przedstawił się, idąc w ślad za tym rozumowaniem i wyciągnął w stronę kobiety rękę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Starbucks   Sob Cze 04, 2016 1:15 am

No ale dlaczego chłopak nie chce zdjąć tej koszulki? Na pewno widok byłby niezły i kilka pań chętnie by popatrzyło na klatę młodego mężczyzny, a dodatkowo zza materiału nie odznaczały się dodatkowe kilogramy w postaci wystającego tłuszczyku. Zresztą i tak oczy wszystkich ludzi były skierowane ku nim, bo, jak wiadomo, na takie rozrywki chętnie się patrzy! Można zobaczyć, jak ktoś się zachowa... A gdyby tak Sooyoung, pod wpływem gniewu nakrzyczała jeszcze na Austina, to przecież to by była idealna historyjka do opowiedzenia dzieciom, rodzicom, siostrze, przyjaciółce czy też sąsiadce, którzy by najpewniej skrytykowali jej niekulturalne zachowanie względem biednego dżentelmena. Dziewczyna się już nauczyła, że ludzie z wszystkiego są w stanie zrobić ogromną sensację, a drobny uścisk zmienić w gorący i namiętny romans, byleby tylko było o czym gadać.
- Choi Sooyoung. - Uśmiechnęła się delikatnie, podając mu dłoń. Odetchnęła w duchu, kiedy w końcu stanęli nieco z boku, uciekając spod spojrzeń innych. Cała akcja i tak była niezręczna, a kilkoro gapiów ani trochę nie pomagało w tej sytuacji. Jeszcze tego by brakowało, jakby gazety zaczęły coś wypisywać na jej temat. - Wiesz, może i nie moja wina, to jednak teraz ja czuję się okropnie głupio. - Wyznała, odkładając na krzesło obok swoją torebkę, żeby jej zbytnio nie przeszkadzała... Ewentualnie żeby nikt nic na nią nie wylał, bo miała tam zbyt wiele wartościowych rzeczy do pracy, żeby tak ryzykować. - Może na przeprosiny postawię ci kawę albo herbatę? A może wolisz koszulkę? Możemy iść jakąś kupić nawet teraz.- Zaoferowała szybko. Serio była w stanie wyjść ze Starbucksa i udać się do najbliższego sklepu odzieżowego, żeby odkupić mu zniszczoną bluzkę. A przy okazji, nie musiałby się wracać do domu, żeby zmieniać tę część odzieży. Naprawdę zrobi wszystko, o co Austin poprosi, byleby tylko jakoś zrekompensować mu to nieudane wyjście do kawiarni. No i przy okazji podziękować za ratunek. Skręcona kostka nie jest jej do życia w niczym potrzebna.
Powrót do góry Go down
Liu Austin

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t146-liu-austin http://trainee.forumpolish.com/t212-austin#264 http://trainee.forumpolish.com/t213-liu#265
Wiek : 28
Wzrost i waga : 64kg 1,73m
Orientacja : Hetero

PisanieTemat: Re: Starbucks   Pon Cze 06, 2016 3:33 pm

Gdyby byli w Stanach, Austin pewnie zastanowiłby się na moment i rzeczywiście zdjął ten swój nieszczęsny podkoszulek. Ameryka wybaczała o wiele więcej rzeczy niż Korea, a poza tym była w pewien sposób przyzwyczajona do różnych przejawów bezwstydu. Wolał nie narażać się na krzywe spojrzenia biznesmenów i starszych pań, bo o ile młode kobiety i nastolatki pewnie nie miałyby mu tego za złe, o tyle wcześniejsze pokolenia już z pewnością tak. Do wilgotnej koszulki mógł spokojnie przywyknąć przez najbliższe kilka minut, a o wiele gorzej czułby się z cudzym wzrokiem wlepionym w plecy albo nawet "lepiej", w klatę. Zdecydowanie wystarczyła mu spora dawka uwagi, którą już i tak otrzymał z powodu tego małego przedstawienia. Na całe szczęście kobieta zapanowała nad swoim temperamentem i oszczędziła im sporej dawki pogardy czy uwag. Liu przecież nie potrafiłby na nią nawrzeszczeć w ramach odwetu, tylko grzecznie przyjąłby wybuch na siebie. A to z kolei mogłoby spowodować całą lawinę innych, najpewniej niezbyt przyjemnych wydarzeń albo raczej zachowań otoczenia.
Natychmiast odwzajemnił gest, nie krępując się ani na moment. Kawa na bluzie była dla niego czymś nowym, ale nawiązywanie nowych znajomości zaliczało się do mocnych stron. Korea czy Ameryka, w obu państwach radził sobie całkiem nieźle.
- Niepotrzebnie, you know, nie mogłaś przewidzieć, że dzieciaki na ciebie wpadną - stwierdził, bo nie uważał, że Soo ma powody, by czuć się źle z powodu całej tej sytuacji. Może rzeczywiście dobrze, ze trafiła akurat na Austina, któremu nie sposób odmówić wyrozumiałości. - Kawa byłaby okej, jeśli poprawię ci tym humor. Mam do przeżycia jeszcze parę godzin wykładów - wyjaśnił, wciąż nie tracąc pogody ducha, chociaż naprawdę nie widział najmniejszej potrzeby, by to kobieta za niego płaciła, przecież nie zrobiła nic złego! - Bez przesady! Pani sobie usiądzie, a nie będzie się przejmować głupia bluzą. - Tym razem wyglądał na zaskoczonego, odsuwając dla Choi jedno z wolnych krzeseł. Zakup ubrania był dobrym pomysłem, ale nasz przyszły lekarz naprawdę potrafił o swoją garderobę zadbać. Plus, bluza jednak jest trochę droższa niż kawa, a nie zamierzał nikogo naciągać na zbędne wydatki, kiedy sam był więcej niż w stanie pokryć rachunek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Fabuły

avatar



PisanieTemat: Re: Starbucks   Pią Lip 22, 2016 4:17 pm

Fabuła zakończona. Temat pusty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Xi Luhan

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t501-xi-luhan#1764
Orientacja : homo

PisanieTemat: Re: Starbucks   Czw Wrz 13, 2018 2:59 am

Luhan nie często bywał czymś zawstydzony. A przynajmniej nie do takiego stopnia by policzki paliły od gorąca, prawdopodobnie czerwone jak dorodne pomidory. Nie chodziło tutaj też o to, że zrobił coś paradoksalnie ośmieszającego lub zwyczajnie głupiego. On po prostu nie mógł znieść uroku chłopaka i tego z jakaś radością świeciły mu oczy gdy odebrał swój plakat. Jeszcze długo obserwował szafki za którymi zniknęła jego sylwetka zmierzająca do kas, a gdy donośny głos rozniósł się po sklepie z radością oznajmiając ekspedientką oraz klientom, że "Tak, on ma TEN plakat z TYM Luhanem" wtulił twarz w swoje przedramię uśmiechając się pod nosem.
Uroczy.
Musiał pokręcić głową aby otrząsnąć się z myśli, opanować rumieńce i szybko podpisać resztę zalegających mu plakatów w końcu nie chciał żeby Seojin byt długo na niego czekał.
Aish, for the love of god. Komentarz o wyrywaniu po raz kolejny sprawił że zarumienił się po czubki uszu. Co gorsza w rolkach ciężko było to ukryć gdy był od niego znacznie wyższy. Musiało minąć kilka sekund zanim wymyślił odpowiednią ripostę.
- Tak, wyrywam cię na kawę nie lubiąc kawy jeśli oczywiście wyrwać się pozwolisz. To bardzo zły podryw? - Zapytał z nieco nieśmiałym uśmiechem, bezwiednie poprawiając czapkę na swojej głowie. Teraz gdy widniał na niej podpis ulubionego piłkarza była milion razy cięższa, a jej wartość dla Luhana równie sięgnęła maximum.
- W takim razie w drogę - zarządził obierając znany mu kierunek. O dziwo wolna jazda na rolkach i prowadzenie aktywnej rozmowy, oraz nie wpadanie na ludzi było dość łatwe. Seojin jakby bezwiednie czasem pomagał zatrzymać się na przejściu lub ostrzegał go przed czymś. I choć Luhan nie potrzebował jego pomocy, bardzo chętnie z niej korzystał, chociaż przecież najprościej by było gdyby rolki przebrał na zwykłe buty.
- Wizja treningu jest kusząca ale muszę zrezygnować, bieganie to jednak bieganie, ciężar ciała spoczywający na jednej nodze to... no po prostu to boli. Jednakże bardzo chętnie bym popatrzył. - Zaproponował, w końcu Seojin nieco spocony z koszulką ścisłe dolegającą do ciała. Zdecydowanie by to zobaczył.
Po dotarciu na miejsce ze smutkiem zauważyli ze kawiarnia o której wspominał Seo była zamknięta, jednakże pobliski Starbucks na szczęście działał. Tuż jednak przed wejściem Luhan poddał się, przysiadając na ławce aby zdjąć rolki. Po szybkiej zmianie skarpetek na świeże i ubraniu wygodnych butów weszli do środku, a Luhan w końcu nie górował nad chłopakiem. Sprawnie odebrali swoje zamówienia i usiedli w najdalszym kącie lokalu, tak aby nikt im nie przeszkadzał.
- W sumie zawsze mnie zastanawiało dlaczego zostałeś piłkarzem oraz jak to jest na boisku. - Zaczął siorbiąc słomką swoją icetea.

_________________
Maybe my love does not meet modern rules
It doesn’t mean I don’t have the courage
To say I love you
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bi Seojin

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t450-bi-seojin http://trainee.forumpolish.com/t452-bii http://trainee.forumpolish.com/t457-bii#1377
Wiek : 28
Orientacja : homoseksualny
Partner : brak

PisanieTemat: Re: Starbucks   Czw Wrz 13, 2018 2:45 pm

Seojin nie mógł odpowiedzieć na pytanie dotyczące podrywu. Po pierwsze zatkało go trochę gdy dotarło do niego, że jego idol z nim flirtuje, a po drugie uważał, że każdy podryw w wykonaniu Luhana byłby fenomenalny. Chłopcy jeszcze się dobrze nie znali ale Seojin już wiedział, że gdyby tylko Luhan chciał to miałby piłkarza oplecionego wokół palca.
Sportowiec zasmucił się trochę przez fakt, że jego ulubiona kawiarnia jest zamknięta na szczęście przykra emocja zniknęła wraz z pojawieniem się Starbucksa. Z cierpliwością poczekał, aż Luhan przebierze rolki na buty po czym ponownie otworzył dla niego drzwi, by ten wszedł do środka jako pierwszy i za nim ruszył w stronę lady. Przypatrzył się pięknie wyglądającym ciastom i chwilę zastanowił czy w ramach urlopu może sobie na kawałek pozwolić. W końcu musi trzymać się ścisłej diety ale od czasu do czasu miłość do słodyczy wygrywała. Tym razem udało mu się jednak powstrzymać i ostatecznie zamówił sobie tylko kawę z mlekiem.
- Jasne, rozumiem - potwierdził i chwilę się zastanowił w jakich okolicznościach Luhan mógłby przyjść na jego trening. Oczywiście Seojin był świadom tego iż zaproszenie gwiazdora będzie równało się z komentarzami i docinkami kolegów z drużyny ale to nie tego najbardziej się obawiał. Zdecydowanie bardziej bał się zachowania przyjaciela w stosunku do samego Luhana ponieważ nie było szans by zostawił go w spokoju - co prawda do końca tygodnia mam wolne, ale jak tylko będziesz miał czas w następnym to wpadaj. Treningi zaczynamy około ósmej ale początkowo przez godzinę tylko biegamy.
W sumie zastanawiał się czy oglądanie ich treningu może być jakąś atrakcją. Zdecydowanie nie wnosi to tak wielkich emocji jak rzeczywisty mecz. Oczywiście czasami grają przeciwko sobie ale głównie testują taktyki. Seojin nie był pewien czy coś takiego mogłoby w ogóle piosenkarza zaciekawić ale bardzo cieszyła go perspektywa kolejnego spotkania. Wziął łyk kawy i zastanowił się chwile nad pytaniem chłopaka.
- Jak już wiesz, że sport wiąże się z bólem. Moje nogi to czasami masakra i bez masaży nie dałbym rady. Nawet jeśli podczas meczu ekipa medyczna uśmierzy ból to jest to tylko chwilowa ulga a nieprzyjemne uczucie wraca chwilę po spadku adrenaliny która towarzyszy podczas każdego meczu. Jednakże bycie na boisku jest czymś nie do opisania. Zapach zadbanej murawy, krzyk kibiców hymn narodowy i najważniejsze te emocje. Doceniam zarówno te złe kiedy sędzia nas zdenerwuje jak i te dobre po każdym trafionym golu. Powiem ci szczerze...nie da opisać się tego słowami - powiedział uśmiechając się szeroko jednocześnie nie spuszczając wzroku z mężczyzny. Luhan był po prostu przepiękny i Seojin nie chciał marnować ani chwili na patrzenie na coś innego. Na chwilę nawet zamilkł ponieważ urok Chińczyka przekraczał wszelkie granice.
- A ten...no... jak tam twoja praca? Powiedz jak to wygląda z twojej perspektywy - odchrząknął po chwili i spuszczając wzrok na swoją szklankę zaczął mieszać (całkowicie niepotrzebnie) swoją kawę.

_________________
Bi Seojin
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Xi Luhan

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t501-xi-luhan#1764
Orientacja : homo

PisanieTemat: Re: Starbucks   Nie Wrz 16, 2018 2:30 am

Nie, zdecydowanie podrywy Luhana nie były fenomenalne i nie kończyły się dobrze! W przypadku Sehuna skończyły sie, 7 (20 dzięki Ho) minutami w piekle (szafie), które może i były nieco przyjemne,  ale w końcowym efekcie skończyły się omdleniem (nie z winy Luhana). Biedny Sehuna do tej pory nie potrafi spojrzeć mu w oczy, a Lu już nawet nie próbuje go podrywać. No więc tak, chińczyk choć kilka romansów miał na swoim koncie, zazwyczaj inicjowane były przez drugą stronę. Nie można więc liczyć na sukces jeśli o to chodzi, ale próbować nie zaszkodzi.
- Dobrze się składa, powinienem uwinąć się z programami najpóźniej do poniedziałku może wtorku i resztę tygodnia miałbym dla siebie, wiec bardzo chętnie wpadnę. Tylko czy to nie będzie problem dla Ciebie i twojego teamu? Nie chcę byś miał przez to jakieś nieprzyjemności - zapytał dla pewności. Nie chciał przecież w jakimkolwiek stopniu mu zaszkodzić. Szczególnie że naprawdę chciał przyjść i to zobaczyć, nawet jeśli przez dwie godziny mieli tylko podawać piłkę, lub biegać. Widok chłopaka w swoim żywiole, pełnego życia i ubrań przylegających do ciała.
Sam sposób w jaki Seojin opowiadał o swoim zawodzie. Oczy paliły mu się zdrowym blaskiem, a Luhan był prawie pewny że gdyby miał przy sobie piłkę poszedł by ja kopać. trochę żałował że jemu taka możliwość została mu odebrana, ale z drugiej strony nie wiedział przecież czy byłby w połowie tak dobrym piłkarzem jak chłopak.  Poza tym samo oglądanie też go teraz satysfakcjonuje.
Samego pytania się nie spodziewał i przez kilka sekund musiał się zastanowić nad odpowiedzią.
- Myślę, że najlepsze to jest uczucie samego tworzenia. Kiedy ze zwykłych słów na papierze rodzi się piosenka. Kiedy krok po kroku tworzysz melodię, bit, nagrywasz słowa. Noce w studiu nagraniowym, kilkadziesiąt prób nagrania jednego zdania. Zawsze to lubiłem. Potem gdy masz już stos piosenek i chęci, tworzysz koncept płyty i całego come backu. Układy taneczne, nagrywanie teledysków. To zawsze jedne z najbardziej męczących momentów, ale gdy pierwszy raz staniesz na scenie z czymś co sam stworzyłeś. Nic nie zastąpi tego uczucia. Szczególnie gdy piosenka zyskuje popularność i nagrody. Oczywiście nie jest kolorowo. Trzeba liczyć się z krytyką, psycho fanami, albo wyniszczającą wytwórnią, która wykorzysta cię do samego końca. Ja debiutowałem dość młodo, po krótkim okresie treningu. Zdarzało się, że wytwórnia tak potwornie zapychała mi rozkład dnia że nie spałem nawet dwa trzy dni. Występ, wywiad, fan meeting, występ, promocja, występ, występ.  Aż w końcu mdlejesz w środku występu, a po obudzeniu uświadamiasz sobie, że zaczynasz nienawidzić muzyki. Coś co kiedyś dawało ci kopa, zmieniło się w koszmar. Wtedy właśnie pozwałem wytwórnie i wygrałem, a dwa lata spędziłem w Chinach u moich dziadków zdrowiejąc. - Westchnął wspominając tamte momenty. Gdy zdjęcia jego przemęczonej twarzy, omdlenie na scenie i informacja o hospitalizacji wyszła na jaw, Korea zawrzała a proces mimo że odbył się szybko i zakończył wygraną Luhana, obserwowany był przez tysiące. Seojin możliwe że też mógł o tym słyszeć, twarz Lu w końcu przez kilkanaście tygodni powracała okładki. Miedzy innymi dlatego wyjechał. Ciągłe zamieszanie wokół niego tylko powiększało stres. - Ale na szczęście razem z odejściem z wytwórni powróciła miłość do muzyki i mam nadzieję że tak zostanie. Teraz mam nowy kontrakt no i dzieciaki do nauki, co naprawdę uwielbiam. Wierni fani co rusz przypominają mi o tym bym o siebie dbał, a moja sprawa rzuciła światło dzienne na to jak są traktowani idole. Jest lepiej - uśmiechnął się z zadowoleniem, wiedząc że mimo wszystko sytuacja teraz znacznie się poprawiła.
- Oczywiście wciąż pozostaje kwestia problematycznych fanów, sasaengów, ale na to już nie mam wpływu. - Chociaż ostatnio wydawało mu się, że zdarzało się coraz mniej incydentów z obsesyjnymi dziewczynami. Chociaż wciąż dostawał czasem koperty z bielizną.  - Zresztą ty sam jesteś zbyt przystojny by nie mieć kilka nie miłych spotkań z nadgorliwymi fanami. -On naprawdę to powiedział? Oh, shiet. Tak. Zrobił to. Oby tylko Seojin nie uznał tego za coś dziwnego lub złego.

_________________
Maybe my love does not meet modern rules
It doesn’t mean I don’t have the courage
To say I love you
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bi Seojin

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t450-bi-seojin http://trainee.forumpolish.com/t452-bii http://trainee.forumpolish.com/t457-bii#1377
Wiek : 28
Orientacja : homoseksualny
Partner : brak

PisanieTemat: Re: Starbucks   Wto Wrz 18, 2018 9:42 pm

Seojin zastanowił się chwilę nad słowami chłopaka i próbował przypomnieć wszystkie nadchodzące spotkania jakie musi zaliczyć na boisku. Miał świadomość tego, że najbliższy okres będzie dość burzliwy zważywszy na to, że muszą zacząć przygotowywać się do meczy które mają wyłonić drużyny biorące udział w pojedynku o Puchar Azji, nie chciał więc obiecać Luhanowi czegoś, czego nie mógłby spełnić.
- Prawdę mówiąc gramy niebawem mecz z Libanem, mecz o awans do Pucharu Azji 2019. Mecz gramy za półtorej miesiąca więc przez omawiany przez nas tydzień bez problemu możesz wpadać. Nie będziemy wtedy jeszcze ujawniać naszych taktyk.- zapewnił w końcu. Uświadomił sobie, że wielki mecz już niebawem i tak jak wiedział, ze nie powinien mieć obaw co do wygranej ale niepewność zawsze była cząstką jego życia, co wielu mogłoby zaskoczyć. W końcu rzadko pokazuje brak pewności siebie i gdy tak sobie o tym wszystkim rozmyślał zaświeciła się mu lampka w głowie - omo! A może chciałbyś wpaść?! W sensie...na mecz. W sensie no wiesz... bilet bym załatwił i w ogóle... gdybyś chciał oczywiście.
Na koniec wyszczerzył się w szczerym uśmiechu, a po chwili zaczął wsłuchiwać w opowieść Luhana która dotyczyła jego pracy. Seojin nie potrafił oderwać od niego wzroku. Oparł więc brodę na dłoni i tak niczym z głową w chmurach patrzył i słuchał i pragnął wtedy by ta chwila nie minęła. Chińczyk który przed nim siedział był piękny, a sposób w jakim mówił o swoim zawodzie jedynie dodawał mu uroku. W miedzy czasie wplatał tez swoje komentarze typu "uwielbiam twoje piosenki", czy też "mam nadzieję, ze już nie będziesz cierpiał". Cisło mu się również na język "następnym razem przyjdź do mnie, a ja się tobą zaopiekuję" ale na szczęście się powstrzymał.
- Hę?! - tym razem zrobił się czerwony. Nie spodziewał się bowiem takiego komentarza bo raczej rzadko uważany bywa za osobę przystojną i w sumie nie widział jak z tego wybrnąć. Podziękować? Zaprzeczyć? To Luhan jest tym przystojnym w towarzystwie. - no wiesz... ja chyba muszę poprosić cię o numer...znaczy się no... żeby wprowadzić cię na ten trening, o. Bo sam nie wejdziesz wiesz? I no... z numerem po prostu będzie prościej, ja nie mówię, że po drodze nie pojawi się jakiś sms ale to wiesz...no.

_________________
Bi Seojin
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Xi Luhan

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t501-xi-luhan#1764
Orientacja : homo

PisanieTemat: Re: Starbucks   Czw Wrz 20, 2018 8:29 pm

Z czasem się rozluźnił i cieszył się rozmową, nie stresując się tym, że palnie jakąś głupotę i zrazi do siebie chłopaka. Przy Seojinie ciężko było być poważnym, a jego reakcje wywoływały w słuchającym uśmiech. Pomińmy fakt że mężczyzna szalenie mu się podobał i sama możliwość rozmowy była naprawdę atrakcyjną propozycją. Nawet jeśli miał być to jednorazowe spotkanie.
- Bardzo chętnie wpadnę jeśli będę mieć dzień wolny. Może nawet uda mi się iść na sam mecz o ile będę mieć wtedy wolne. - Zamyślił się próbując wykalkulować w głowie jaka to będzie data i czy aby na pewno nie ma wtedy nic już zaklepanego. Wydawało mu się jednak, że data była wolna a on bez problemu będzie mógł być na stadionie i kibicować swojej ulubionej drużynie i ulubionemu piłkarzowi. W końcu sięgnął po telefon i sprawdził rozkład z uśmiechem odkładając go po chwili na bok. - Wolne. Chętnie przyjdę ci pokibicować.
Gdy opowiadał mu o swojej pracy nie spodziewał się że Seo faktycznie jakieś jego piosenki zna. Było to miłe zaskoczenie.
- W takim razie ja załatwię ci bilet na koncert z wejściem na backstage jeśli masz ochotę. - Zaproponował w zamian rewanżu za bilety na mecz. Zresztą będzie to miła odmiana, gdy będzie wiedział że ktoś będzie na niego czekał po koncercie aby opowiedzieć mu o swoich wrażeniach. Zawsze zazdrościł tego innym artystom, na których dziewczyny i przyjaciele czekali na backstagu. Jego odwiedził jedynie Jaejoong i tylko raz, ale był to naprawdę niesamowicie miły gest.
Obserwował z lekką satysfakcją jak jego komentarz sprawia że chłopak zaczyna się rumienić i jąkać. Oh, w sumie z tym numerem sam nie pomyślał. Miał wrażenie że Seojina zna już dłuższy czas.
- Masz rację, nie chciałbym tej znajomości zakończyć tylko na dzisiejszym spotkaniu. Za dobrze mi się z Tobą rozmawia - wyznał z nieco zawstydzonym uśmiechem a potem otworzył okno dodawania kontaktu w telefonie i przesunął urządzenie w jego stronę.

_________________
Maybe my love does not meet modern rules
It doesn’t mean I don’t have the courage
To say I love you
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bi Seojin

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t450-bi-seojin http://trainee.forumpolish.com/t452-bii http://trainee.forumpolish.com/t457-bii#1377
Wiek : 28
Orientacja : homoseksualny
Partner : brak

PisanieTemat: Re: Starbucks   Sro Wrz 26, 2018 10:55 pm

Seojin zawsze był sobą i chociaż wielu znajomych nieraz krytykowało go za charakter i za to jak na zewnątrz robi z siebie idiotę (w gruncie rzeczy piłkarz był oczytanym człowiekiem o czym wielu ludzi nie miało pojęcia) to wciąż był przeciwny temu by udawać kogoś kim się nie jest. Doceniał więc tę niewielką ilość przyjaciół którzy lubili go i szanowali za to jaką jest osobą i z każdą kolejną minutą rozmowy z Luhanem miał nadzieję na to, że piosenkarz stanie się jedną z tych bliskich osób które nigdy nie mają siebie dość, które mogą przyjść do siebie z każdym problemem nawet tak błahym jak zatwardzenie i przede wszystkich które podnoszą siebie nawzajem wtedy gdy jedno jest na samym dnie...
... no dobrze, może Seojin chciałby za wiele ale przecież nie miałby nic przeciwko temu aby Luhan był kimś więcej niż tylko przyjacielem.
Piłkarz przygryzł wargę i zacisnął pod stołem kciuki kiedy Chińczyk sprawdzał swój grafik i wydał z siebie dźwięk zadowolenia kiedy okazało się, że Luhan może przyjść zobaczyć go na boisku w tak ważnym dniu.
-Wooow! Meeega~! Jutro ogarnę ci miejscówkę. Nie wiem jeszcze gdzie ale coś znajdę. - powiedział podekscytowany. Wszystkie bilety są już prawdopodobnie wyprzedane ale Seojin ma swoje sposoby. Luhan będzie miał tą wejściówkę na sto procent.
- Wooow?! Serio?! Meeega! - zareagował ponownie kiedy usłyszał o bilecie na koncert. Był już na paru wystąpieniach Luhana ale nigdy nie udało mu się zdobyć Vipowskiej wejściówki. Los tak chciał, że bilety szybko się sprzedawały i zazwyczaj kiedy zaczynała się sprzedaż Seojin był na treningu - zaśpiewasz "Catch me when i fall"? Zaśpiewasz? Uwielbiam ją!! Możesz zaśpiewać mi trochę? Pliiis?
No tak Seojin w tym momencie zdecydowanie nie zachowywał się jak dorosły mężczyzna, a bardziej jak jakiś mega fanboy ale prawda jest taka, że Seojin to ogromny fan Luhana i zdecydowanie nie miał zamiaru tego ukrywać.
- Luhan...- wyszeptał, a oczy się mu zaświeciły - tak, tak zdecydowanie! To nie może być nasz ostatni raz!

_________________
Bi Seojin
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Starbucks   

Powrót do góry Go down
 
Starbucks
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: SEOUL :: Gastronomia-
Skocz do: