IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Hangang Park

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Hoo Yejin

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t272-hoo-yejin http://trainee.forumpolish.com/t274-yejin http://trainee.forumpolish.com/t275-yejin
Wiek : 24
Wzrost i waga : 160/43
Orientacja : Biseksualna

PisanieTemat: Re: Hangang Park   Pon Mar 27, 2017 10:51 pm

Yejin w końcu trochę przystopowała z uczęszczaniem na zajęcia i doskonaleniem swoich umiejętności poza nimi. Chyba za bardzo starała się udowodnić nauczycielom, że stać ją na wiele i najzwyczajniej w świecie się przepracowywała. Całe szczęście postanowiła się opamiętać i troszkę przystopowała. Bo co by zostało z takiego chucherka? Prędzej czy później kompletne nic!
Niemniej nie mogła pozwolić sobie na odpuszczenie codziennego biegania. Może i była chudziutka, ale dalej o figurę trzeba było dbać! Dlatego też nie mając chwilowo nic lepszego do roboty przebrała się w coś odpowiedniego do biegania i opuściła pokój, kierując się do jednego z Seulskich parków.
W sumie nie ma co tu się bardzo rozwodzić, jogging jak jogging, co ciekawego tu opisywać? Po jakimś czasie zatrzymała się by nieco lepiej rozciągnąć mięśnie. Jeszcze tego brakowało by nabawiła się jakiejś kontuzji. Na to kompletnie nie mogła sobie pozwolić. Co, jak co, ale nie dała by sobie żyć gdyby miała opuszczać lekcje tańca ze względu na swoją głupotę. Zaczęła od kilku skłonów, po czym przeszła do wypadów, oczywiście wcześniej uważnie się rozglądając. Przecież nie chciałaby przypadkiem kogoś kopnąć. Zauważyła kogoś ćwiczącego nieopodal, ale ten widok nie zdziwił. Taka pora dnia, a i na dworze było cieplej, więc ludzie woleli wyjść poćwiczyć na świeżym powietrzu. Z resztą tak jak ona, gdyby było zimno po prostu wybrałaby siłownię.
Pewnie zaraz opuściłaby miejsce swojego postoju i ruszyła dalej, jednak kątem oka zauważyła, że ćwicząca wcześniej osoba nagle padła na ziemię. Cóż, zdecydowanie nie było to normalne i nie wyglądało na jakiekolwiek ze znanych jej ćwiczeń, więc nieco ją to zaniepokoiło. A, że w głębi duszy była dobrą istotką to postanowiła sprawdzić, czy nic poważniejszego się nie stało. Tak więc podbiegła do wspomnianego dopiero wtedy rozpoznając w nim znajomego mężczyznę.
- Yaehyunnie oppa? - Zmarszczyła brwi, nieco zaskoczona. Po prostu nie spodziewała się go tu spotkać. Szczególnie, że wiedziała iż ten jeszcze nie tak dawno temu przebywał w szpitalu. Co prawda dawno nie rozmawiali i nie znała dokładnie sytuacji, ani też zaleceń jego lekarza, ale no. Zdziwiła się i już!
- Wszystko w porządku? - Zapytała, przykucając przy nim i przyglądając mu się z niemałym zmartwieniem. Co było bardzo mądre, przecież taka sytuacja wyglądała całkowicie normalnie! Nie ukrywajmy, kompletnie nie wiedziała co ma zrobić, ale na szczęście nie zaczęła panikować. Tylko tego by nam brakowało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ryo Yaehyun

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t540-ryo-yaehyun#2205 http://trainee.forumpolish.com/t541-yae#2220
Wiek : 26
Wzrost i waga : 187/73
Orientacja : Hetero

PisanieTemat: Re: Hangang Park   Wto Mar 28, 2017 12:33 am

Obraz zrobił się na chwilę czarny, po chwili zwyczajnie wirował mu przed oczami jak karuzela. A potem widział jakieś jasne kreski, które stawały się coraz to wyraźniejsze. Włosy... blond włosy. Starał się przeanalizować sytuację w jakiej się znalazł, nie chciał jednak dać po dobie poznać, że jest coś nie tak. Było to raczej mało możliwe w sytuacji, gdy leżał bez większego ładu i składu na ziemi, ale warto było spróbować. Starał się skoncentrować na tym, żeby wzrok zaczął rozróżniać te wirujące kolory. Zdecydowanie pomocny w tym był głos, znajomy, ciepły, z odrobiną troski, a może trochę więcej niż odrobiną.
- O... Ki... cia - powiedział, nadal mając problem z zebraniem myśli. Wyciągnął przed siebie dłoń i pomimo trudności, związanych z wirującymi kolorami, położył ją delikatnie na jej policzku i zaczął go lekko głaskać. Ciężko powiedzieć skąd mu się wzięło to określenie. Chyba kwestia uderzenie w głowę i lekkiego braku świadomości przez moment, ale co można powiedzieć to to, że rozpoznał dziewczynę. Możliwe, że chwilę później, a początkowo wziął ją za jakiegoś anioła, którego nazwał kicią, ale to już pozostanie tajemnicą.
- hah... wszystko... w porządku... trochę się tylko... przeforsowałem. -
Jego wzrok się stabilizował, widział ją już całkiem wyraźnie, dzięki czemu mógł skoncentrować na niej spojrzenie. Patrzył jej w oczy, żeby utwirdzić w przekonaniu, że nie jest wcale tak źle.
- Za moment mi przejdzie, nie przejmuj się. Chociaż możesz przytulić,
dawno Cię nie ściskałem, a nie mam siły się teraz pozbierać. -
dopowiedział już zdaniem nie przerywanym, nieustannym dyszeniem. Powoli wracało mu czucie w nogach i reszcie ciała, choć towarzyszyło temu nieprzyjemne 'wędrowanie mrówek' przez plecy i dolne kończyny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hoo Yejin

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t272-hoo-yejin http://trainee.forumpolish.com/t274-yejin http://trainee.forumpolish.com/t275-yejin
Wiek : 24
Wzrost i waga : 160/43
Orientacja : Biseksualna

PisanieTemat: Re: Hangang Park   Wto Mar 28, 2017 1:47 am

Przyglądała mu się ze zmartwieniem wymalowanym na twarzy do momentu, w którym się odezwał. Trochę jej wtedy ulżyło, chociaż Yae w ogóle nie wyglądał dobrze. Uniosła brew, słysząc jak ją nazwał, bo wcześniej się to chyba nie zdarzyło. Nie zamierzała się jednak teraz na tym zastanawiać, bo bardziej była skupiona na tym czy aby nic poważniejszego się nie stało. Przymrużyła nieco oczy, gdy ułożył dłoń na jej policzku, nieco tym gestem zaskoczona, jednak po chwili uśmiechnęła się delikatnie. Uniosła dłoń, by przykryć nią tę należącą do starszego, palcami drugiej z kolei odgarniając mu włosy z czoła. Było to chyba czymś w rodzaju okazania troski.
Jego kolejne słowa wcale jej nie przekonały. Jak dla niej z pewnością nie wyglądało na to by było w porządku. Był blady i nawet sposób w jaki to poprzednie zdanie wypowiedział wskazywał na to, że miała rację. Nie było w porządku.
- Pewnie dostałeś zakaz męczenia się i go zignorowałeś, mam rację? - Zapytała, chociaż chyba jednak było to bardziej stwierdzenie niż pytanie. Sama pewnie nie do końca słuchałaby lekarza gdyby zabronił jej jakiegokolwiek wysiłku, ale nie zaryzykowałaby, gdyby wiedziała, że może się to skończyć na przykład właśnie takim omdleniem. Pokręciła głową z dezaprobatą, bo to, że Yae zignorował zalecenia wydawało jej się stuprocentową prawdą. - Powinieneś dostać porządnego kopa. Ze zdrowiem nie ma żartów! - Mruknęła, uderzając delikatnie dłonią o jego ramię, by pokazać mu, że wcale nie żartuje. I trochę była na niego zła, bo kurde! Miał szczęście, że to zwykłe omdlenie, inaczej chyba by go zabiła. Zaraz jednak złość jej minęła, a z jej ust wydobył się cichy śmiech. No tak, kto by przepuścił okazję na przytulasy?
- Przytulanie na leżąco? Takie rzeczy to się chyba powinno robić w domowym zaciszu, ale co ja tam wiem. - Odparła wyraźnie rozbawiona, jednak koniec końców go przytuliła. Jeśli to miało sprawić, że poczuje się lepiej, to proszę bardzo!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ryo Yaehyun

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t540-ryo-yaehyun#2205 http://trainee.forumpolish.com/t541-yae#2220
Wiek : 26
Wzrost i waga : 187/73
Orientacja : Hetero

PisanieTemat: Re: Hangang Park   Wto Mar 28, 2017 2:06 am

Widział, że dziewczyna nie zaakceptowała jego, niezbyt przekonującego, przedstawienia, dotyczącego jego zdrowia. W sumie nie kłamał, raczej powinno mu za chwilę przejść, a przynajmniej do tej pory przechodziło. Chciał coś powiedzieć, rzucić jakiś głupi dowcip, czy zaśmiać się z tego co się stało, ale... wszelkie słowa stanęły mu w gardle. Gdzieś w głębi duszy nie mógł znieść tego, że dziewczyna zobaczyło go w tym żałosnym stanie. Bezradnego, leżącego na ziemi, jakby czekał na dobicie.
Kiedy łańcuch skojarzeń w jego głowie, powiązał obecną sytuację z możliwym efektem walki, jego serce zaczęło na moment bić szybciej, jakby podświadomie się czegoś obawiał. Uspokoiło się w chwili, gdy poczuł dotyk jej dłoni na swojej. Był ciepły, miły, delikatny. Całkowicie inny, niż chłód, który czuł teraz na większej części swego ciała.
- Miałem nie przesadzać... chyba mi jednak nie wyszło. - odpowiedział nie wdając się w szczegóły. Nie chciał się przyznać, że tak na prawdę wysiadł nie robiąc nawet swojej standardowej rozgrzewki. Było to do prawdy żałosne. Sam nie wiedział co o tym myśleć. Czuł się z tym źle, czuł się słaby, beznadziejny... te wszystkie myśli szturmowały jego umysł jak piechota polską granicę podczas kampanii wrześniowej. Akurat ten przykład, bo gdyby zachowywał się jak francuzi to nawet by się nie bronił, tu umysł nadal stawiał jakiś opór.
Z tej milczącej depresji wyrwało go ciepłe, przyjemne uczucie, bycia obejmowanym przez blondynkę. Jakby złe emocje nie opuściły go w takim momencie to chyba mógłby już spisać się na straty.
- Nie mam nic przeciwko zmianie lokalizacji, chociaż może przed tym skoczymy na jakąś herbatę? - wyszeptał jej do ucha w odpowiedzi na jej słowa, gdy ta go obejmowała. Jego twarz rozpromienił lekki uśmiech, co mogło wyglądać jakby sugestia dziewczyny pozwoliła mu trochę puścić wodzę wyobraźni, choć był on na tyle subtelny, że nie dało się tego stwierdzić na pewno. Zdecydowanie jednak poprawił się jego stan i nawet jego blada twarz nabrała trochę rumieńców co świadczyło o tym, że odzyskuje siły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hoo Yejin

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t272-hoo-yejin http://trainee.forumpolish.com/t274-yejin http://trainee.forumpolish.com/t275-yejin
Wiek : 24
Wzrost i waga : 160/43
Orientacja : Biseksualna

PisanieTemat: Re: Hangang Park   Wto Mar 28, 2017 2:57 am

Jakby miała to zaakceptować, kiedy gołym okiem było widać, że z Yae w tym momencie nie było najlepiej. Biedna się najzwyczajniej w świecie o niego martwiła i nic z tym nie zrobimy. Nawet jeśli omdlenie było niegroźne, to nie świadczyło o tym, żeby mężczyzna był w dobrym stanie.
Westchnęła cicho, słysząc jego odpowiedź. No tak, kto by tam się oszczędzał?
- Ktoś chyba powinien Cię pilnować, bo się jeszcze nieumyślnie zabijesz.- Rzuciła pół serio, bo jednak nie uważała by ten chciał aż tak ryzykować. Chociaż w sumie nie mogła być tego zbyt pewna. W jego przypadku zupełnie niczego nie można było być pewnym. Miała jakąś niewielką świadomość tego, że ten może czuć się niekomfortowo przez to, że go zobaczyła. Przecież ukazywanie słabości nieco raziło męską dumę, prawda? te
Przymknęła oczy, gdy ciepły oddech starszego owiał jej ucho. Zaraz też spojrzała na niego uważnie, a usta drgnęła z rozbawienia. Nie dała jednak tego po sobie poznać, przybierając delikatny uśmiech.
- Brzmi dobrze. - Odparła cicho, obejmując go nieco szczelniej. - Herbatę i ciacho. Jak zjesz trochę cukru to od razu poczujesz się lepiej. - Dodała dopiero po chwili. Powinien docenić to, że tak się o niego martwiła! Rzadko pokazywała tą swoją troskliwą stronę, jednak kiedy komuś działo się coś złego, to to ciepłe serduszko jakoś z niej wychodziło. Teraz naprawdę zależało jej by starszy poczuł się lepiej, a nic nie działa lepiej niż dawka cukru. Czy to na zły humor, czy na osłabienie. Wyjście uniwersalne i pyszne. Czego chcieć więcej?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ryo Yaehyun

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t540-ryo-yaehyun#2205 http://trainee.forumpolish.com/t541-yae#2220
Wiek : 26
Wzrost i waga : 187/73
Orientacja : Hetero

PisanieTemat: Re: Hangang Park   Wto Mar 28, 2017 2:22 pm

Kiedyś Yae nie obawiałby się jakiegokolwiek starcia, czy wyzwania. Był pewny siebie, czasem zdecydowanie pokładał zbyt wielkie zaufanie w swoich umiejętnościach walki. Wydawać by się mogło, że ma siebie za jakiegoś nadczłowieka, zawsze starając się przekraczać kolejne granice swojej wytrzymałości. To jedna z rzeczy, które zostały wpojone mu przez 'starszego brata', człowieka będącego jego seniorem w gangu. Miał być zawsze przygotowany, bezwzględny i silny. Ostatecznie miał problem jedynie z tym środkowym.
- Pilnowali mnie już zbyt długo. eh... ta cała rehabilitacja działa strasznie powoli... - odpowiedział z lekką rezygnacją. Oczywiście nie planował się zabić, ale z drugiej strony gdyby miał szanse pół na pół na to, że zginie, albo wróci do pełnej sprawności... spróbowałby. Gdzieś w głębi nie potrafił się pogodzić ze swoją obecną słabością. Pomijając walkę, która nie byłą mu tak potrzebna, odkąd pozwolono mu porzucić stare życie i zacząć na nowo w wytwórni, nadal nie mógł nawet uczęszczać na zajęcia z tańca, bo mogłyby się kończyć tak jak ten jego trening w parku.
Kiedy dziewczyna była tak blisko niego, objął jej głowę, zanurzając palce w jej włosy. Było mu na prawdę przyjemnie, przez myśl nawet przeszło mu, że mógłby teraz zamknąć oczy i zwyczajnie pójść spać. To chyba tylko świadczyło o tym, że zdecydowanie był zmęczony po tej całej sytuacji z upadkiem, bo w końcu kto myśli o spaniu w takiej sytuacji.
- Wiesz... to miłe, że tak się przejmujesz. - znowu wyszeptał jej cicho do ucha. Poza tym, że zwyczajnie nie mógł oprzeć się pokusie robienia tego, trzymając usta tak blisko, jakby zaraz miał nimi dotknąć jej skóry, to po prostu szept wymagał sporo mniej energii. Zdecydowanie przyjemne z pożytecznym. Poza tym podobał mu się zapach jej włosów, był jakiś taki... odświeżający.
- W takim razie następny cel: jakaś pobliska cukiernia. - powiedział z uśmiechem, choć zdecydowanie nie był zadowolony z jednego faktu. Jeżeli mieli gdzieś pójść to musieli wstać, a to nie wydawało się takie proste i oczywiste. Poza tym jak dziewczę przestanie go obejmować to będzie mu zwyczajnie zimno. W tym wypadku wizja ciastka chwilowo przegrywała z czekającym go niekomfortowym chłodem, który miał do napaść, gdy Yejin od niego wstanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hoo Yejin

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t272-hoo-yejin http://trainee.forumpolish.com/t274-yejin http://trainee.forumpolish.com/t275-yejin
Wiek : 24
Wzrost i waga : 160/43
Orientacja : Biseksualna

PisanieTemat: Re: Hangang Park   Sro Mar 29, 2017 12:17 am

Kiedyś to przekraczanie granic bardzo źle się dla niego skończy. Co prawda Yejin nie zamierzałaby go pouczać, gdyby w ogóle wiedziała, ale takie coś mogło być nie raz aż za bardzo ryzykowne, prawda? Szczególnie teraz, kiedy nie był w pełni sił.
- Jakby było szybciej to mogłoby to tylko pogorszyć sytuację. - Mruknęła w odpowiedzi, kręcąc przy tym głową. Rozumiała, że mógł być w tej kwestii niecierpliwy, sama za pewne też miałaby dość tego powolnego tempa, ale jak wcześniej wspomniała ze zdrowiem nie ma żartów. Lepiej nie spartaczyć sprawy, bo później może być tylko coraz gorzej.
I dla blondynki takie przytulanie się było przyjemne. Ktoś z boku pewnie mógłby ich wziąć za nienormalnych, bo przecież nikt o zdrowych zmysłach nie leżał na ziemi w parku, a już na pewno nie wtedy kiedy pogoda bywała zdradliwa i wcale nie było jeszcze tak ciepło.  Uśmiechnęła się delikatnie, bardziej do siebie niż do niego i przymrużyła oczy, najnormalniej w świecie rozkoszując się chwilą. Kto, jak kto, ale ona to akurat przytulać się lubiła.
- Aish. Każdy normalny by się martwił. - Odpowiedziała bez zastanowienia, bo wydawało jej się to normalnym ludzkim odruchem. Oczywiście dotyczyło to tych, którzy mieli w sobie chociaż trochę empatii. A Yejin chociaż nie okazywała tego często to serduszko miała naprawdę dobre i pomagała innym jak tylko mogła.
- I świetnie. - Rzuciła, uśmiechając się nieco szerzej i dość niechętnie się podniosła. Równało się to z nagłym odczuciem zimna, które jeszcze panowało w powietrzu, ale co zrobić? Trzeba się ruszyć, bo jakby tak dalej poszło to nie ruszyliby się stąd przez cały dzień! A to oznaczałoby, że po podniesieniu czterech liter z ziemi byłoby jeszcze zimniej.
- Wstawaj, jak tak będziesz leżał to jeszcze się przeziębisz. Nie będę Ci gotowała rosołków. - Rzuciła pół żartem, pół serio i wyciągnęła do niego dłoń, by pomóc mu wstać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ryo Yaehyun

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t540-ryo-yaehyun#2205 http://trainee.forumpolish.com/t541-yae#2220
Wiek : 26
Wzrost i waga : 187/73
Orientacja : Hetero

PisanieTemat: Re: Hangang Park   Sro Mar 29, 2017 1:08 am

W sumie to gdyby nie zgrywał bohatera i nie wdawał się w walki, które jego osobiście nie dotyczyły, to pewnie nie skończyłby w tym stanie. Ostatecznie wszystko zaczęło się od tego ciosu w głowę, który otrzymał, gdy próbował pomóc napadniętej dziewczynie. Wychodzi na to, że jego kryptonitem był zwykły stalowy pręt, którym bandzior się zamachnął.
- Wiesz... bycie słabym ssie. - Rzucił jakoś tak trochę od rzeczy w momencie, gdy usłyszał jej słowa o możliwym pogorszeniu się jego stanu, gdy będzie dalej się przeciążał. Nie ciągnął jednak tego tematu dalej. Nie zamierzał dzielić się negatywną energią, jak i pobudzać jej dodatkowymi rozmyślaniami, nie w momencie kiedy bliskość dziewczyny skutecznie blokowała większość nieprzyjemnych myśli, zastępując je o wiele przyjemniejszymi. Niektóre z tych myśli zaczęły powoli odchodzić od nudnej wizji snu i odpoczynku, a zaczęły pojawiać się te raczej nieprzyzwoite, co zdecydowanie świadczyło o tym, że chłopak odzyskuje siły i niedługo będzie mógł się pozbierać z ziemi. Mimo wszystko lepiej nie być jeszcze bardziej nieprzyzwoitym, w miejscu publicznym takim jak park wystarczy, że dziewczyna praktycznie na nim leżała. Poza tym chyba nie miał jeszcze dość energii na realizację tych swoich mniej lub bardziej ciekawych scenariuszy, które krążyły mu mimowolnie po głowie.
- Ja jestem bezdusznym sukinsynem to chyba tego nie zrozumiem - odpowiedział z lekkim rozbawieniem na twarzy. Nie był poważny, raczej rzucił jednym z tych tekstów związanych z jego dość specyficznym poczuciem humoru.
- Ty wstałaś, a ja twardo myślałem nad tym, czy dalibyśmy radę się tam doturlać... - Powiedział z lekkim zawodem w głosie, głównie związanym z powiewem zimna, jaki towarzyszył mu po tym jak dziewczyna przestała go obejmować. Zaraz potem wstał do siadu. Z jednej strony głupio mu było korzystać z pomocy dziewczyny, z drugiej nie byłoby ładnie zignorować pomocną dłoń, do tego nie był pewien czy utrzyma się na nogach po gwałtowniejszym ruchu... zostało mu podać dziewczynie dłoń, ale starał się jak najmniej skorzystać z jej pomocy przy wstawaniu.
- Dziękuję. - Powiedział z lekkim uśmiechem, którym zasłaniał swoje niezadowolenie z tego jak słaby się stał, że musi polegać na pomocy w tak prostej czynności jak wstanie z ziemi. Chcąc odpędzić te negatywne myśli, rozejrzał się dookoła, zastanawiając się, w którą stronę iść. Kiedy zaczął ogarniać gdzie są i gdzie jest jakaś cukiernia, chciał objąć dziewczynę w talii i ruszyć w tamtym kierunku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hoo Yejin

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t272-hoo-yejin http://trainee.forumpolish.com/t274-yejin http://trainee.forumpolish.com/t275-yejin
Wiek : 24
Wzrost i waga : 160/43
Orientacja : Biseksualna

PisanieTemat: Re: Hangang Park   Sro Mar 29, 2017 2:25 am

Pokiwała tylko głową, na jego słowa o słabości. W sumie chyba nikt nie czułby się dobrze z takim brakiem siły, szczególnie jeśli wcześniej lubił tę siłę i swoje możliwości wykorzystywać. Nie skomentowała tego jednak więcej, bo i po co dalej ciągnąć temat, który dla starszego chyba nie należał do najprzyjemniejszych. Poza tym, chyba powiedziała wszystko co też miała do powiedzenia, więc po prostu uważała temat za zakończony. Po co dodatkowo psuć sobie humor?
Faktycznie, lepiej się chyba z takimi myślami za bardzo nie rozpędzać w takim miejscu. Wystarczyło, że przechodzący nieopodal ludzi już dziwnie na nich patrzyli. Czego Yejin nawet nie zauważała, z resztą co ją to obchodziło? Niech sobie myślą co tam chcą, o.
- Nah. Bezduszny sukinsyn, który pierwsze co to prosi o przytulasy. To dopiero interesujący przypadek! - Odparła z rozbawieniem, odgarniając kosmyk swoich blond włosów za ucho. Panienka Hoo nie uważała Yae za sukinsyna. Gdyby tak było, to zdecydowanie nie utrzymywałaby z nim kontaktów. Co do doboru znajomych potrafiła być momentami bardzo wybredna. Może dlatego, że czasami jej zdarzało się być naprawdę nieprzyjemną? Cóż, całkiem prawdopodobne.
- To byłoby całkiem ciekawe i pewnie wykonalne, ale na dłuższą metę byłoby to chyba bardziej męczące od normalnego spaceru. - Rzuciła, posyłając chłopakowi delikatny uśmiech. Podanie mu dłoni było zwykłym, ale to, że nie była pewna co do jego trzymania się na nogach po tym omdleniu tez miało coś do rzeczy. Nie chciałaby przecież żeby ten znów upadł na ziemię.  Skinęła głową i uśmiechnęła się do niego nieco szerzej, w odpowiedzi na jego podziękowania.
- Więc w drogę! - Wskazała palcem w bliżej nieokreślonym kierunku, nie mając pojęcia czy znajduje się tam jakaś cukiernia, ale no. Ruszyła obok niego, pozwalając się objąć, bo niby czemu miała protestować? Swoją drogą musiało to wyglądać dość zabawnie, ze względu na prawie trzydziestocentymetrową różnicę wzrostu. Że też musiała być w butach do biegania, a nie tak jak zazwyczaj na obcasach. Czuła się jak totalny kurdupel, ale nie zawracała sobie tym głowy zbyt długo, bo zaraz opuścili park kierując się do cukierni.

[zt x2]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lee Joonki

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t559-lee-joonki#2518 http://trainee.forumpolish.com/t562-halo-tu-joonki#2523
Wiek : 25
Wzrost i waga : 176 | 63
Orientacja : nie określa się

PisanieTemat: Re: Hangang Park   Pią Paź 05, 2018 9:21 pm

Pogoda w październiku potrafiła być kapryśna. Czasem aż do samego jego końca było cieplutko i można było całymi dniami wylegiwać się na słońcu, a czasem jedynym momentem, kiedy nie lało, był ten, w którym tylko lekko mżyło. Dzięki bogu wyglądało na to, że w tym roku będzie dopisywać nam fantastyczna pogoda i Joonki nie miał zamiaru zmarnować tej szansy. Od kiedy tylko wrócił do Korei, starał się jak najczęściej przebywać na świeżym powietrzu, które, nie ukrywajmy, znacznie różniło się od tego, którym oddychał przez ostatnie kilka lat w Chinach.
Dzisiaj w planach miał pracę do szesnastej, a później umówił się z rodzicami, że zabierze się z nimi i z siostrą na lody i plac zabaw, jednak z powodu weekendowego zamieszania zmuszony był zostać w restauracji dłużej, niż przewidywał. Przez to oczywiście wszystko szlag trafił i rodzina była zmuszona wybrać się bez niego, ale to wcale nie powstrzymało go przed spędzeniem odrobiny czasu na zewnątrz. Kiedy tylko udało mu się wrócić do domu, założył Ankhowi jego ukochane niebieskie szelki i z kotem na smyczy wybrał się do najbliższego mu parku. Nie było to dla niego nic nowego - od małego starał się przyzwyczaić kociaka do chodzenia na smyczy, co przydało mu się nie tylko podczas tych kilku miesięcy spędzonych w wytwórni, ale także w Chinach, gdzie trudno było zapewnić mu wystarczająco miejsca do wybiegania się bez wychodzenia na zewnątrz.
Po krótkim spacerze alejkami znalazł w końcu miejsce, które mu odpowiadało i usiadł na jednej z ławek, niedaleko większego poletka trawy, na którym kocur mógł znaleźć sobie zajęcie. Poluzował nieco smycz, wyjął z torby książkę i założywszy nogę na nogę rozpoczął lekturę, kontem oka obserwując, czy Ankh nie pakuje się w żadne kłopoty. W jednej chwili mógł gonić muchy, a w drugiej fikał do największego możliwego psa, jakiego tylko mógł napotkać w parku. Nigdy nie można było mu ufać.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kim Shiho

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t430-kim-shiho http://trainee.forumpolish.com/t432-red-is-shiho-shiho-is-ah#1154 http://trainee.forumpolish.com/t433-shihel-s-phone#1157
Wiek : 23
Wzrost i waga : 164 / 47
Orientacja : Hetero

PisanieTemat: Re: Hangang Park   Pią Paź 05, 2018 10:20 pm

Każdy kto choć w najmniejszym stopniu interesuje się przemysłem muzycznym wie, jak ciężkie życie prowadzą trainee by spełnić swoje marzenia o sławie i uznaniu. Codziennie ekstremalne ćwiczenia, minimalna ilość snu i wielkie oczekiwania. Shiho od paru lat należała do tych osób. Ostatnio jednak, mimo początkowych sukcesów, zrobiła ona sobie dłuższą przerwę od aktywności jako kandydatka na przyszłą idolkę, wróciła na ten czas do domu rodziców, regenerując siły i porządkując myśli.
Nie ma co ukrywać, podczas tego "zawieszenia w czasie" przez głowę zaczęły przemykać jej wątpliwości czy aby dobrze robi, czy nie powinna pomyśleć o innej ścieżce kariery, pójść na studia. W końcu wciąż była młoda, jeszcze wiele przed nią. Ale nie. Jej pasja do muzyki, występów i tańca była jednak dominującą i szybko stłumiła wszelkie wątpliwości - skoro już tyle czasu i sił zainwestowała by dotrzeć tu gdzie była, nie zmarnuje tego.
Z tym świeżo umocnionym nastawieniem postanowiła, że czas znowu zadbać o swoją kondycję zanim znów rzuci się w wir zajęć i ćwiczeń. Ostatnio mocno zaniedbała ten aspekt swojego życia, ale pogoda za oknem wręcz sama dziś wołała by zrobić ten pierwszy krok i ją wykorzystać. Na co więc czekać?
Przebrała się szybko w sportowe ciuchy, włosy upięła w wysoki kucyk oraz zapięła swoją dobermankę w specjalne szelki do biegania, które były połączone z pasem w jej talii, by mogła swobodnie się ruszać, nie mając skrępowanych rąk. Bieganie w towarzystwie zawsze było bardziej motywujące niż w pojedynkę, a niewyżyta suczka stanowiła idealną partnerkę do tego typu ćwiczeń.
Drogę z centrum do parku przemierzyły spokojnym truchtem dla rozgrzewki, ale od razu w momencie dotarcia na ścieżkę przyspieszyły tempa. Szybko obie znalazły własny rytm i zgranie mijały innych spacerowiczów, ale przecież Shiho nie byłaby sobą, gdyby nie przyciągnęła chociaż jednego kłopotu.
Gdy miały właśnie skręcić psina zauważyła parę metrów dalej białą puchatą istotę, zajmującą się swoimi sprawami, których koniecznie chciała stać się częścią. Ponad trzydziestokilogramowa towarzyska bestia odbiła nagle w kierunku kota, pociągając zaskoczoną dziewczynę za sobą zanim ta mogła zareagować jakkolwiek.
- Aina- Ainara, stój! - zawołała do suczki próbując przywołać ją do porządku, ale była na tyle zasapana próbą utrzymania nowego tempa psa, że jej głos nawet nie dotarł pewnie do uszu zwierzęcia. Shiho jeszcze wtedy nie wiedziała, że dobermanka na cel obrała swoje drugie zwierzątko, skupiona po prostu na opanowaniu sytuacji, dlatego gdy pies się nagle zatrzymał próbując zachęcić swoją nową ofiarę do zabawy, Shiho nie zdążyła do końca wyhamować, a napięta smycz ściągnęła ją na kolizyjną trajektorię z ławką. Miała do wyboru albo nieźle poobijać sobie piszczele albo... widowiskowo wskoczyć na ławkę zatrzymując się rękoma na jej oparciu, o centymetr omijając prawdopodobnego właściciela białej kulki.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lee Joonki

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t559-lee-joonki#2518 http://trainee.forumpolish.com/t562-halo-tu-joonki#2523
Wiek : 25
Wzrost i waga : 176 | 63
Orientacja : nie określa się

PisanieTemat: Re: Hangang Park   Pią Paź 05, 2018 11:09 pm

Lektura szła mu całkiem nieźle, kocur świetnie się bawił goniąc muchy i wcinając trawę i prawie udało mu się zapomnieć o niepowodzeniach tego dnia... jednak jeśli coś mu idzie nie tak, to zdecydowanie idzie całego i go ani trochę nie oszczędza. Nie zdążył nawet na dobrą sprawę zareagować na fakt, że nagle w jego polu widzenia pojawił się wielki pies, który najwyraźniej bardzo chciał zaznajomić się z Ankhiem (choć Joonki nie miał czasu stwierdzić, czy w pozytywnym czy negatywnym sensie tego słowa). Kątem oka zarejestrował jedynie to, jak kocur zaskoczony nagłym wtargnięciem kładzie po sobie uszy i skacze do tyłu, a tuż przed jego nosem przeleciało coś, co na zagubionego zwierzaka nie wyglądało. Dopiero kiedy rozpędzona dziewczyna zatrzymała się na ławce w niebezpiecznie bliskiej odległości od niego dostrzegł smycz łączącą ją z dobermanem, przypiętą do jej talii. Sam nie do końca był pewien, czy bardziej bał się o Ankha, o właścicielkę psa i jej akrobatyczne lądowanie czy też o siebie i swoje zdrowie, bo mógłby przysiąc, że jego serce stanęło na co najmniej kilka długich sekund.
- Wszystko w porządku? - zapytał, zrywając się z ławki, priorytetyzując zdrowie dziewczyny nad całą resztą, zrzucając przy tym swoją torbę i książkę na ziemię. Na pierwszy rzut oka mogło się wydawać, że jej towarzyszce nic poważnego nie dolega, ale nie mógł być pewny, że w trakcie biegu czy też tego dość widowiskowego lądowania się nie obtłukła. - Zrobiłaś coś sobie? Coś cię boli?
Panikował? Może troszkę. Czysto teoretycznie działanie pod wpływem stresu miał opanowane, jednak zwykle doświadczał tego podczas pracy na kuchni i tam radzenie sobie z nim wyglądało zupełnie inaczej, niż w zaistniałej sytuacji.
Czekając na odpowiedź dziewczyny zerknął przez jej ramię, szukając wzrokiem swojego futrzaka. Nawet nie był świadomy, kiedy wypuścił koniec smyczy z ręki. Dzięki bogu mimo tego całego chaosu kocur nie uciekł zbyt daleko, co prawdopodobnie było spowodowane tym, że doberman nadal był uwięziony na smyczy i nie był w stanie przegonić go dalej. Na szczęście pies nie wydawał się też agresywny, raczej skory do zabawy, więc trochę nerwów z niego zeszło. Nie oznaczało to jednak, że problem został zażegnany.
- Ankh! Do mnie! - zawołał, mając nadzieję, że pupil go posłucha. Ten jednak spojrzał w jego stronę jedynie na sekundę, po czym powrócił do obserwowania prowodyra tego całego zamieszania, nie mając zamiaru zbliżać się ani na krok, dopóki psiak nie zostanie opanowany.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kim Shiho

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t430-kim-shiho http://trainee.forumpolish.com/t432-red-is-shiho-shiho-is-ah#1154 http://trainee.forumpolish.com/t433-shihel-s-phone#1157
Wiek : 23
Wzrost i waga : 164 / 47
Orientacja : Hetero

PisanieTemat: Re: Hangang Park   Pią Paź 05, 2018 11:59 pm

Wiecie, bo jak robić pierwsze wrażenie to najlepiej z przytupem, prawda? Tylko dziewczyna tym razem wzięła to sobie chyba za bardzo do serca. Balansując na ławce (biorąc pod uwagę, że pies wciąż naprężał smycz bała się puścić oparcie) wzdrygnęła się z lekka gdy jej uszu dobiegł skierowany do niej męski głos. Po pierwsze: niewiele osób o tym wiedziało, ale młoda przejawiała dziwny rodzaj fobii przed kontaktami z płcią przeciwną, więc automatycznie spinała się w ich towarzystwie. A po drugie: sytuacja nie należała do najnormalniejszych - tak jak jej poza. Z lekko opuszczoną głową, korzystając że kucyk zasłaniał jej zaczerwienioną, zmieszaną twarz, zaczęła szybko analizować jak z tego wybrnąć nie robiąc jeszcze większych szkód. Czy uwierzy jej jeśli powie, że tylko ćwiczy nowy performance z choreografią 'Heroine'? Nie, nie, nie. To okropny pomysł. Pokręciła energicznie głową zanim zdała sobie sprawę, że pytanie już padło, a ona nie odpowiada od dłuższego czasu stojąc jak ten pomnik i walcząc z własnymi myślami.
- Tak, tak, oczywiście! Wszystko w porządku! - podniosła gwałtownie głowę posyłając jakże promienny i "naturalny" uśmiech w stronę nieznajomego, zanim szybko odwróciła wzrok. Co prawda była teraz tak roztrzepana całą sytuacją, że nawet nie zdawała sobie sprawy z tego czy sobie coś zrobiła. Raczej obyło się bez poważnych kontuzji, choć jak tylko nerwy opadną pewnie zacznie odczuwać ból wokół talii od zaciskającego się pasa czy w rękach od ciągnięcia smyczy, ale przecież mu tego nie powie, bo wystarczająco narozrabiała.
- Przepraszam, naprawdę-.. - przerwała na chwilę ze stęknięciem gdy starała się zmienić swoją pozycję. Usiadła przodem do oparcia, nogami lekko zapierając się o nie i ciągnąć w swoją stronę zaaferowane psisko - .. naprawdę przepraszam, Aina uwielbia towarzystwo, w domu też mamy kota, kocha się z nią bawić. To mądre psisko, ale czasami jak ją porwą emocje to jak ze szczeniakiem. Trzydziestokilowym, ale szczeniakiem. Naprawdę przepraszam! - zaczęła trajkotać tłumacząc się, czując niezręczność sytuacji i powoli przyciągając dobermana coraz bliżej siebie. Pies, mimo że mógł sprawiać z początku takie wrażenie, nie zachowywał się agresywnie. Wywalił wesoło różowy jęzor z zafascynowaniem patrząc w stronę uciekiniera ze wzrokiem mówiącym "no pobawmy się, będzie fajnie, zobaczysz!". - No chodź tu, uparciuchu! Jak będziesz taka natrętna to na pewno do ciebie nie przyjdzie! - mruknęła do zwierzęcia. To zareagowało błyskawicznie jakby przerażone opcją, że nie będzie mogła się pobawić z kotem i posłusznie potruchtała do ławki. Smycz się rozluźniła, a Shiho przez sekundę prawie straciła ponownie równowagę, ale tym razem po lekkim gibnięciu obyło się bez dodatkowych akrobacji. Od razu odpięła zwierzę od swojej obolałej talii i trzymała już normalnie smycz w ręku.
Dopiero po chwili wpadła na to, że i ona powinna zainteresować się losem poszkodowanych. Ale zamiast się odezwać po prostu spanikowanym wzrokiem szybko zlustrowała chłopaka czy aby go nie uszkodziła. Wiedziała, że kot jest niedaleko, bo Ainara wciąż go obserwowała ze swojego miejsca, ale za to zauważyła zrzucone rzeczy - O matko, chyba niczego nie zniszczyłam, prawda? Prawda?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lee Joonki

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t559-lee-joonki#2518 http://trainee.forumpolish.com/t562-halo-tu-joonki#2523
Wiek : 25
Wzrost i waga : 176 | 63
Orientacja : nie określa się

PisanieTemat: Re: Hangang Park   Sob Paź 06, 2018 1:11 am

Po zachowaniu dziewczyny nie trudno było stwierdzić, że była zestresowana równie mocno jak on, jeśli nie bardziej. Wcale go to nie dziwiło, sam na jej miejscu pewnie też chciałby zapaść się pod ziemię i udawać, że coś takiego nigdy się nie wydarzyło. To, ile czasu zajęła jej odpowiedź na jego pytanie i sposób, w jaki to zrobiła, zrzucił właśnie na karb nerwów i zaskoczenia całą tą irracjonalną sytuacją. Po upewnieniu się więc, że prawdopodobnie nikomu nie stała się żadna krzywda, wziął głęboki wdech i odsunął się odrobinę.
- To dobrze - rzucił w odpowiedzi, kiwając głową. Oparł lewą rękę na biodrze i odetchnął jeszcze raz. - Wszystko w porządku.
Drugie zdanie skierował bardziej do samego siebie, próbując się przekonać, że naprawdę tak jest. Kiedy dziewczyna zaczęła przyciągać do siebie psiaka nie był pewien, czy sobie z nim poradzi, jednak postanowił nie interweniować, nie chcąc pogorszyć panującego nastroju.
- Nic się nie stało - zapewnił w odpowiedzi na przeprosiny. Poza najedzeniem się strachu obyło się bez większych szkód i nie było się czym przejmować. Słysząc tłumaczenie zachowania pupila uśmiechnął się uprzejmie. - Naprawdę, nic się nie stało. Niestety Ankh nie jest przyzwyczajony do towarzystwa, zwłaszcza tak żywiołowych zwierzaków. Można powiedzieć, że jest rozpieszczonym jedynakiem.
Spróbował zażartować, chociaż nie był to żart zbyt wysokich lotów. Jego poczucie humoru było odrobinę zardzewiałe, zwłaszcza że ostatnio jego kontakty towarzyskie ograniczały się do najbliższej rodziny. Jego wzrok znów spoczął na suczce, która po uwadze swojej właścicielki opanowała się i posłusznie przydreptała do jej boku. Dziewczyna zachwiała się i Joonki już chciał interweniować, żeby ta nie zaliczyła spotkania trzeciego stopnia ze ścieżką, ale ta poradziła sobie sama, zanim zdążył się wystarczająco zbliżyć. Czuł się przez cały ten czas strasznie niezręcznie i nie wiedział co ma ze sobą zrobić.
Dopiero po usłyszeniu pytania o zniszczenia przypomniał sobie o zrzuconych z ławki rzeczach. Od razu rzucił się w ich stronę i przykucnął, zbierając z ziemi czytaną wcześniej książkę, swoją torbę i kilka pierdół, które zdołało z niej wypaść. Wszystko wpakował z powrotem do środka, po czym posłał właścicielce psa kolejny uprzejmy uśmiech.
- Nie, nie, spokojnie, nic się nie zniszczyło - odpowiedział, odkładając swój ekwipunek na ławkę. - Wygląda tragicznie, ale to tylko trochę kurzu.
Biorąc przykład ze swojej rozmówczyni postanowił przywołać swojego zwierzaka do porządku. Upewniwszy się, że reszta sytuacji jest już raczej opanowana, wyminął dziewczynę i wszedł na trawnik będący miejscem całej tej tragedii. Wyszedł trochę poza zasięg smyczy dobermanki i kucnął, wyciągając rękę w stronę swojego pupila, który w międzyczasie ciągle nerwowo obserwował swą niespodziewaną towarzyszkę zabaw.
- Ankh, kici kici - zawołał, chcąc zwrócić na siebie uwagę kocura. Ten spojrzał na niego, chwilę wahał się, czy ruszenie się z miejsca jest bezpieczne i w ogóle mu się opłaca, ale w koniu podniósł swój puszysty tyłek z trawy. - No, chodź tu!
Po chwili kot siedział w ramionach Joonkiego, który w jednej ręce ściskał mocno koniec smyczy, na wypadek, gdyby Ankh jednak się rozmyślił. Chłopak wstał i powoli wrócił w pobliże ławki, mając na uwadze to, by nie zbliżać się za bardzo do suczki, gdyby ta zmieniła zdanie i znów rzuciła się do zabawy.
- I wszystko gra - mruknął, drapiąc kocura za uchem. Ten nadal obserwował ich nowe towarzystwo, ale przynajmniej już się trochę rozluźnił, co dobrze wróżyło.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kim Shiho

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t430-kim-shiho http://trainee.forumpolish.com/t432-red-is-shiho-shiho-is-ah#1154 http://trainee.forumpolish.com/t433-shihel-s-phone#1157
Wiek : 23
Wzrost i waga : 164 / 47
Orientacja : Hetero

PisanieTemat: Re: Hangang Park   Sob Paź 06, 2018 2:35 pm

Z sekundą na sekundę sytuacja może i się poprawiała, ale uczucie niezręczności wcale a wcale. Plus jak dodatkowo sobie pomyśli jaki image sobie buduje takimi sytuacjami (a zdarzały się regularnie) to miała ochotę zamknąć się w szafie z zapasem ramyunu i nie wychodzić stamtąd póki nikt nie zapomni o jej istnieniu. To nie tak, że dziewczyna była jak jedna z tych bohaterek seriali - naiwną sierotką, którą trzeba ratować z opresji. Potrafiła o siebie zadbać, była wystarczająco roztropna, tylko po prostu los obdarzył ją darem przyciągania kłopotów. A przykład właśnie się rozgrywał.
- Na pewno? - już sama miała nachylić się by pomóc w zbieraniu porozwalanych rzeczy, ale skoro ją w tym ubiegł stwierdziła, że nie będzie się zbędnie zbliżać. Za to uważnie obserwowała każdą z podnoszonych rzeczy próbując samej ocenić ich stan, przygryzając w zdenerwowaniu dolną wargę. Niby jego zapewnienie ją nieco uspokoiło, choć na słowa "wygląda tragicznie" wzdrygnęła się z poczucia winy, zapewne w tym momencie wyglądając jak skarcona 5-latka. - Gdyby trzeba coś było odkupić.. - zaczęła bardzo niepewnym głosem. Co prawda jako trainee nie mogła mieć stałej pracy i nie zarabiała, ale na szczęście nie należała do rozrzutnych osób i miała oszczędności. A skoro to ona (mimo że z winy psa) narozrabiała to powinna wziąć za to odpowiedzialność.
Gdy chłopak tylko odwrócił się by zająć się swoim pupilem, Shiho skorzystała z chwili jego nieuwagi by sobie ponarzekać na własną (pośrednią) głupotę, lekko wymasować miejsca, w których uprząż wbiła się wcześniej w jej talię i posłać jeszcze jedno karcące spojrzenie suczce, która odwróciła wzrok udając, że nie ma najmniejszego pojęcia o co chodzi. Typowe. Kątem oka zauważając, że biała kulka postanowiła jednak wrócić do właściciela dziewczyna zwinęła całkowicie smycz i złapała psinę bezpośrednio za szelki. Teraz pewnie już by się nie wyrwała drugi raz do zwierzątka, ale chciała kontrolować by Aina nie wykonała przypadkiem jakiegoś nagłego ruchu, który mógłby spłoszyć kota ponownie. I tak miała już go na sumieniu za spowodowany stres. Właśnie, a co jeśli nie tylko stres? Na samą myśl nagle wyprostowała się - Nic mu się nie stało? Nic sobie nie zrobił? Zero zadrapań? Siniaków? Zasłabnięć? Otępienia? - rzuciła nagle spanikowana, choć próbowała po sobie nie dać poznać (niekoniecznie skutecznie), dorzucając do tego jeszcze kilka potencjalnych objawów, niektórych naprawdę wymyślnych, które nie miałyby prawa wystąpić w tej sytuacji, ale co innego zniszczyć rzecz, którą da się odkupić, a co innego wpłynąć negatywnie na zdrowie żywego stworzenia.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Hangang Park   

Powrót do góry Go down
 
Hangang Park
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Park
» Tojadowy Park

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: SEOUL :: Tereny Zielone-
Skocz do: