IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Sala treningowa #02B

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Król Gry
Admin
avatar



PisanieTemat: Sala treningowa #02B   Sob Maj 07, 2016 6:33 pm

Światła, kamera, ak... A nie, to jeszcze nie ta pora. Nikt jednak nie zabroni nam marzyć. W tym miejscu powstają pierwowzory wielu występów: czy tych na dużej scenie, czy tylko na ewaluacji. Dowolność jest ogromna, ale czemu się dziwić? Idolem nie zostaje się od tak. Z drugiej strony ekipa BNS dba o to, by podopieczni wytwórni mieli komfortowe warunki do ćwiczeń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fujimori Takuya

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t143-fujimori-takuya#156 http://trainee.forumpolish.com/t361-taku
Wiek : 23
Wzrost i waga : 181 cm 64 kg
Orientacja : Homoseksualny

PisanieTemat: Re: Sala treningowa #02B   Pią Maj 27, 2016 7:28 pm

Sms od Sunhwy był dość niepodziewany. Szczególnie w momencie, gdy wiesz, ze chłopak właśnie powinien być na lekcji śpiewu. Po dłuższym czasie dzielenia dormitorium łatwo zauważyć rutynę u poszczególnych osób. Już teraz bez trudu zauważał kiedy kto ma jakie zajęcia, kiedy robi sobie przerwę na papierosa, czy ma czas wolny. Na początku go to trochę przerażało, teraz uznawał to za całkiem użyteczne zrządzenie losu. Przynajmniej było wiadomo, kiedy się kogoś podziewać lub gdzie go szukać. Kiedy więc ta rutyna zostaje przerwana jest to dość osobliwe wydarzenie.
Oczywiście nie miał nic przeciwko wspólnemu treningowi. Był własnie po zajęciach z Koreańskiego i nie miał szczególnych planów na popołudnie. Prawdopodobnie i tak zaszyłby się w jednej z sal treningowych więc towarzystwo kompletnie mu nie przeszkadzało. Wspólne ćwiczenia zawsze niosły ze sobą więcej dobrego niż złego. Mogli nawzajem korygować swoje błędy, uczyć się od siebie czy zwyczajnie było po prostu weselej. Miło było móc z kimś porozmawiać, pożartować czy po prostu w ciszy odpocząć delektując się obecnością drugiej osoby. W przypadku Sunhwy dochodziło jeszcze to, że się znali od małego i Takuya chciał wykorzystać każdą okazję by choć częściowo odnowić dawną relację. Już i tak poczynili znaczne postępy ale to wciąż zdaniem Japończyka było za mało. Owszem, nie łudził się, że znowu będą dla siebie jak niezastąpieni bracia, ale chciał by Sunhwa mógł śmiało, bez cienia wahania powiedzieć o nim, że są bliskimi przyjaciółmi. To by mu wystarczyło.
Zabrał z recepcji klucz do jeden z sal na drugim piętrze po czym wszedł do środka. Zostawił drzwi otwarte na oścież by Ryu mógł go łatwo znaleźć, albo przynajmniej szukanie nie zajęło mu dużo czasu. Włączył cicho muzykę i usiadł na podłodze zastanawiając się co konkretnie powinni przećwiczyć. Na pewno choreografię na ewaluację, ale przecież i tak na dłuższą metę do tego potrzebowali reszty składu, chociażby po to by dobrze dograć przejścia i formacje. Tak, to będzie dobre na początek, a co dalej? Położył się przymykając oczy. Próbował sobie przypomnieć wszystkie elementy, z którymi jak zauważył Sunhwa miał problem. Owszem, dobrze tańczył, wyraźnie się poprawił ale do miana tancerza sporo mu brakowało. Hm chyba najlepiej będzie poczekać na niego i zobaczymy jak to wyjdzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ryu Sunhwa

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t122-ryu-sunhwa http://trainee.forumpolish.com/t125-the-princess#127 http://trainee.forumpolish.com/t126-sunhwa
Wiek : 24
Wzrost i waga : 50/174.
Orientacja : homoseksualny.

PisanieTemat: Re: Sala treningowa #02B   Sob Maj 28, 2016 3:08 pm

Może Sunhwa powinien był w tym momencie uderzać w przeróżne tony, ale na pewno tego nie robił. Nawet jeśli z miłą chęcią wróciłby na lekcje, krótka rozgrzewka, którą zrobił prawie godzinę temu niewiele by mu pomogła; cała reszta grupy prawdopodobnie zaczęła już pracować nad jakimś konkretnym utworem, więc nie było sensu przerywać zajęć w połowie, tylko po to, żeby okazać się praktycznie bezużytecznym. Rozmowa z Boną także nie należała do najłatwiejszych. Rozmawianie o swoich własnych brakach nie sprawiało Ryu aż tak dużych problemów, jak omawianie cudzych niedociągnięć. Wszystko sprowadzało się wprawdzie do jednego, bo przecież chodziło o zespół, jednak chłopak czułby się tę odrobinę lepiej, ze świadomością, że tylko od niego zależy poprawa.
Zwolnienie z treningu i rozmowa naprawdę odbiły się na jego humorze, jak zawsze zresztą. Tyle tylko, że teraz nie miał Namjoona, który w mistrzowski sposób odwracał uwagę Suna od nieprzyjemnych wydarzeń, nie wiedząc, że to robi, więc musiał sobie radzić z problemami w pojedynkę.
Nic dziwnego, że zdecydował wykorzystać ten nieprzewidziany czas wolny na przećwiczenie czegoś innego. Padło na taniec, bo przecież bez tej umiejętności nie mógł się zbyt łatwo obejść. Na scenie od idoli oczekiwano perfekcji, więc jeżeli chcieli zyskać uznanie publiczności, nie mogli sobie pozwolić na lenistwo. Rozmowa z Jung jeszcze bardziej utwierdziła go w przekonaniu, że spędzenie kilku dodatkowych godzin na parkiecie, powtarzając czy to kroki, czy elementy techniczne wyjdzie mu tylko na dobre. Z powodzeniem mógłby to zrobić samodzielnie, jednak nie miał na tyle doświadczenia i zdolności, żeby wypatrzeć niektóre niedociągnięcia, ani też nie wiedział, w jaki dokładnie sposób powinien je poprawić. Miał dwie opcje: Ming lub Takuya. Nie ma co ukrywać, że najpierw pomyślał o Chińczyku. Chociaż z Fujimorim łączyła go przeszłość, to ten pierwszy wiedział o liderze najwięcej. Tylko znowu, on od razu wyczułby, że coś jest nie tak i nawet jeśli nie pytałby o nic – niezależnie od okoliczności, to wciąż był Du – Koreańczyk nie chciałby chyba mieć styczności z uważnym i nieugiętym spojrzeniem przyjaciela. Poza tym, Ming miał jeszcze przed sobą zajęcia. Taka, choć w teorii na drugim miejscu, brzmiał jak o wiele lepsza opcja, więc zanim Sun się spostrzegł, wysyłał do niego kolejną z rzędu wiadomość.
Podczas gdy Fujimori organizował im salę, Ryu zgodnie z umową ruszył do ich wspólnego pokoju, przebrał się w odpowiedniejsze ciuchy i zgarnął torbę przyjaciela, dorzucając do niej swój ręcznik i dwie butelki wody, tak na wszelki wypadek. Zostało mu tylko pokonać kilka kondygnacji schodów, co mógł równie dobrze potraktować jako zastępstwo rozgrzewki, a później wybrać odpowiednie drzwi – to też nie sprawiło Księżniczce najmniejszych problemów.
Mogłeś napisać, że jesteś zmęczony – odezwał się, odkładając torbę na bok i oznajmiając tym samym swoje przybycie. Uśmiechnął się do leżącego na podłodze Takuyi, chociaż szczerze wątpił, by młodszy go widział. I dobrze, o to poniekąd chodziło. Wyciągnął w jego stronę, pomagając mu podnieść się z miejsca. – Jaki jest plan? – zapytał, oczywiście myśląc już o tym, co będą robić po rozgrzewce, a nie przed nią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fujimori Takuya

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t143-fujimori-takuya#156 http://trainee.forumpolish.com/t361-taku
Wiek : 23
Wzrost i waga : 181 cm 64 kg
Orientacja : Homoseksualny

PisanieTemat: Re: Sala treningowa #02B   Pią Cze 03, 2016 8:27 pm

Zawsze jest łatwiej odnieść się do krytyki skierowanej bezpośrednio w twoją stronę. Samemu od razu wiesz co powinieneś poprawić, nad czym jeszcze popracować, a co może jeszcze chwilę poczekać. Natomiast słuchanie o swoich bliskich krytycznych uwag nigdy nie jest przyjemne. W końcu chcemy dla nich jak najlepiej, chcemy by ich ciężka praca była doceniana, a nie wytykana za niedociągnięcia. Także w pełni go rozumiał z potrzebą wyładowania się, najlepiej w formie treningu. Ile to razy w przeszłości Takuya uciekał do Dojo, gdy tylko robiło się ciężej. O niezmierzonej ilości odwiedzić sal treningowych odkąd jest w wytwórni nie wspominajmy. Kiedy harował jak wół nie myślał o problemach. Skupiał się na sobie, na swoim ciele, na każdym ruchu przezywając emocjonalne katharsis. Wszystko inne przestawało mieć znaczenie, nabierał dystansu i tylko dzięki temu był w stanie wrócić do swojej rutyny w względnie neutralnym nastroju. Gdyby się nad tym zastanowił, odkąd zaczął dzielić pokój z resztą zespołu, to zostawał w nim głównie na noc, lub wtedy gdy wiedział, że nie będzie za dużo osób w środku. Szczególnie tej jednej osoby.
To nie tak, ze nie zauważy złego samopoczucia swojego przyjaciela. Ryu był dobrym aktorem, ale im więcej czasu się z nim przebywało, tym łatwiej było dostrzec z pozoru nic nieznaczące szczegóły. Było widać, że coś jest nie w porządku, ale rozumiał, że nie jest raczej tym, u którego Sunhwa szukałby pocieszenia. Przynajmniej jeszcze nie. Od tego miał Minga, Kangów, nawet Gyu, kim więc był on by dopytywać się o powód złego nastroju? Gdyby starszy chciał mu się zwierzyć, to przecież by to zrobił. Dlatego milczał. Po prostu w razie czego był obok oferując po prostu siebie, czy to by się na nim wyżyć, po to by zamęczyć się na treningach, czy po prostu by być obok. Tak chyba było najlepiej i przynajmniej nie osaczał go z żadnej strony. Już dawno pogodził się z tym, że Sunhwa nie jest już ta samą osobą co kiedyś i o ile gdy był dzieckiem, włażenie mu na głowie działało, tak teraz zdecydowanie nie zamierzał tego próbować.
-Nie jestem, myślę – odparł z uśmiechem leniwie otwierając jedno oko. Taka prawda akurat teraz zmęczony nie było i zapewne zmieni się to dopiero wieczorem, kiedy ledwo żywy wtoczy się do pokoju i łóżka. Obserwował go przez chwilę podnosząc się na łokciach. Fakt, pierwszego uśmiechu nie zauważył, nie miał jak. Teraz pewnie mu już takie rzeczy nie umkną. Bez wahania ujął jego dłoń korzystając z pomocy starczego. Przeciągnął się strzelając jeszcze z karku i dopiero wtedy spojrzał na niego już z bardziej poważną miną. – Myślę, że dopracujemy kilka elementów z choreografii na ewaluację, a później spróbujemy kilku ruchów by nadrobić twoje braki w technice. Tak chyba będzie najlepiej. Chyba, ze wolisz jeszcze jakąś choreografię, mogę cię nauczyć jakiś, które kiedyś ułożyłem – zaproponował uśmiechając się na koniec lekko. Poprosił jeszcze, by dał mu chwilę po czym podszedł swojej torby i wyjął z niej koszulkę na zmianę. Nie kłopotał się wyjściem do łazienki na piętrze, bo przecież i tak to byłoby bez sensu. Może i stał bokiem do starszego, ale cóż, w Sali z lustrami za wiele to nie dało. Zaraz też zmienił spodnie i buty na swój typowy strój treningowy. Przecież taniec w jeansach to jakieś nieporozumienie, no przynajmniej na zamkniętym treningu we dwóch.
-Arigatou za torbę – uśmiechnął się szeroko po czym włączył muzykę i stanął obok niego, twarzą do lustra. Już w tym momencie zaczął rozgrzewać wszystkie stawy pod odpowiedni beat. Zaczął od głowy, przez kark i barki powoli kierując się w dół. Oczywiście, to, że Sunhwa miał się przyłączyć do jego rozgrzewki nie podlegało żadnej dyskusji. Po co mieliby ćwiczyć oddzielnie, skoro i tak byli tylko we dwóch na Sali.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ryu Sunhwa

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t122-ryu-sunhwa http://trainee.forumpolish.com/t125-the-princess#127 http://trainee.forumpolish.com/t126-sunhwa
Wiek : 24
Wzrost i waga : 50/174.
Orientacja : homoseksualny.

PisanieTemat: Re: Sala treningowa #02B   Wto Cze 07, 2016 7:34 pm

Mając przed sobą zarys obecnej sytuacji, Sunhwa nie był tak do końca pewien, czego właściwie oczekiwać i czy w ogóle jest w stanie cokolwiek poprawić. Bo owszem, gdyby problem leżał tylko w Takuyi jako nowym członku, otwarcie powiedziałby Bonie, że może szukać kogoś innego. Nawet sentyment z dzieciństwa niewiele by tutaj zmienił. Ryu to przecież ten typ człowieka, który w dziewięćdziesięciu procentach sytuacji kieruje się zdrowym rozsądkiem, a nie własnymi emocjami. Niestety, sytuacja nie była taka kolorowa i do rozwiązania jej potrzebowali więcej, niż wskazania jednego winnego. Mało tego, Sun odnosił nieprzyjemne wrażenie, że również szczera rozmowa z Gyu i Fujimorim niewiele przyniesie, skoro w przeszłości nic podobnego nie dało najmniejszego nawet efektu. Znalazł się pomiędzy młotem, a kowadłem, kiedy żadna opcja nie prowadziła do rozwiązania problemu. Bo owszem, mógł wskazać Hwanga jako winowajcę, ale tego młodszy najzwyczajniej w świecie by mu nie wybaczył. I tak, Księżniczka mimo wszystko trochę martwił się innymi ludźmi, nawet jeśli nie był z nimi aż tak blisko, jak z Mingiem.  
Sunhwa miał, zasadniczo, dwa sposoby raczenia sobie ze stresem. Jednym z nich było zaharowywanie się niemalże do upadłego, tak, że gardło niemiłosiernie bolało po długich godzinach śpiewu i wymagało dobrych kilku tabletek nawilżających, zanim przestało sprawiać problemy. Drugim, od dawna zagrzebanym i unikanym, samookaleczanie. Ten nawyk na pewno nie przynosił Ryu nic dobrego, ale od lat sprawiał, że chłopak czuł się bardziej żywy i choć raz miał wrażenie, że w pełni kontroluje sytuację. Odkąd obiecał Namjoonowi, że po żyletkę nie sięgnie, rzeczywiście tego nie zrobił, chociaż pragnienie czasami naprawdę potrafiło go obezwładnić. Szczególnie teraz, gdy Kang odszedł z wytwórni, ostry metal kusił bardziej, niż kiedykolwiek wcześniej i, jeśli nie chcemy tutaj kłamać, Sun parę razy wyciągał go ze swojej skrytki, obracał w palcach i w ostatniej chwili chował z powrotem. Niestety, każdy kolejny raz nic nie ułatwiał.
Cieszył się, że wszyscy z zespołu dyplomatycznie potrafili omijać temat jego samopoczucia. Chociaż znowu, tylko Ming był z nim na tyle blisko, żeby uzyskać jakikolwiek porządny wzgląd w to, co się w głowie lidera działo. Poza nim tylko Takuya zdawał się zauważać dość dużo, a jednak nie miał pełnego obrazu i raczej nie naciskał, dlatego też Sunhwa nie musiał go unikać. A Sungjoon i Gyu… Ci dwaj mogli pozostać pewnego rodzaju ignorantami, dla których Ryu prezentował się jako niezłomna persona. Oczywiście był jeszcze Namjoon, ale Namjoon nie mógł dostrzec tych drobnych znaków, zaś rozmowy przez telefon naprawdę ułatwiały kłamstwa.
Skinął głową, jak zawsze unikając zbędnych słów. Po mistrzowsku opanował zdolność ograniczania przekazu przy zachowaniu całości treści. Poza tym, jak nietrudno zauważyć, Ryu rozgadany był tylko na scenie, tylko wtedy, kiedy wymagała tego pozycja lidera, wokalisty czy aktora. Pomógł Tace wstać, dając mu też czas na doprowadzenie się do porządku. On sam miał czas zmienić ciuchy w pokoju i dobrze, bo w odróżnieniu od Japończyka, za nic nie rozebrałby się przy nim. Nie przeszkadzało mu, gdy któryś ze współlokatorów paradował po pokoju bez podkoszulka czy nawet w samej bieliźnie, jednak ze strony Suna podobne zachowanie nie miało miejsca. Żeby było jasne: z powodów innych niż skrępowanie.
W porządku, Taka-yah – odpowiedział, bez żadnych oporów zgadzając się na propozycję młodszego. Nie od dziś wiadomo, że zdolności taneczne Suna zaczynały się i kończyły dokładnie w tym samym miejscu. Nawet nie próbował mieszać się w plan treningu, zwyczajnie wiedząc, albo raczej nie wiedząc, o tańcu więcej, niż to, czego nauczył się na szczątkowej ilości zajęć, na które uczęszczał.
I nie ma za co – rzucił jeszcze, rzeczywiście zajmując miejsce pośrodku sali. Mieli sporo przestrzeni do wykorzystania, jednak idiotyzmem było rozkładać się na całej jej szerokości, bo albo jeden, albo drugi musiałby co rusz biegać na przeciwległy koniec. Jemu podążanie za rytmem wcale nie szło aż tak łatwo, ale znowu wykonanie tradycyjnego rozciągania i ruchów, które wpajano mu przez ostatnie dwa lata i które widział w lustrze wcale nie stanowiło wielkiego wyzwania. Ot, spokojnie zaczął rozgrzewając szyję i plecy, barki i ręce, biodra i łydki, dłonie i stopy zostawiając na koniec. Zanim jeszcze skończyli, poprosił Takę, żeby pomógł mu ze skłonami, dociskając go w dół i mogli uznać rozgrzewkę za zakończoną. Kilkanaście minut ćwiczeń przeminęło zupełnie bezproblemowo, jednak elementy techniczne na pewno nie miały być aż tak miłe i przyjemne. Zwłaszcza, że Sunhwa wciąż miał sporo nadrabiania. Na całe szczęście potrafił już utrzymywać całkiem niezłą równowagę podczas mniej lub bardziej wymagających kroków.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fujimori Takuya

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t143-fujimori-takuya#156 http://trainee.forumpolish.com/t361-taku
Wiek : 23
Wzrost i waga : 181 cm 64 kg
Orientacja : Homoseksualny

PisanieTemat: Re: Sala treningowa #02B   Nie Cze 26, 2016 8:32 pm

No właśnie, o to chodziło. Naciskając na Sunhwe niczego by się nie dowiedział a tylko chłopak by się od niego odsunął. Nie byli tak blisko, Ryu nagle nie zacząłby mu się zwierzać ze wszystkich swoich problemów mówiąc co mu na wątrobie leży. W najlepszym wypadku kazałby mu spierdalać ewentualnie rzuciłby krótkie nic mi nie jest. Najpewniej jednak pozostawiłby męczenie bez komentarza odchodząc. Poza tym Takuya podejrzewał, że sam jest częścią zmartwień chłopaka. Odkąd zaczął z nimi trenować nastrój Sunhwy znacząco się pogorszył i nie było co tego ukrywać. To dodatkowo powstrzymywało go przed wtykaniem nosa w nie swoje sprawy. Starał isę za to ciężko pracować by być jak najmniejszym kłopotem dla niego. Ba chwilami w ogóle żałował, że trafił do ich grupy. O ile łatwiej by było, gdyby był gdzie indziej. Mógłby dalej się przyjaźnić czy chociaż próbować to robić z Ryu, a nie byłby dodatkowym źródłem problemu. Przez chwilę nawet rozważał poproszenie Bony o przeniesienie, ale ostatecznie byłoby tylko przyznaniem się do swoich słabości przed zarządem i resztą. Musiał to przetrzymać i znaleźć sposób by dogadać się z Hwangiem. Chociażby na tyle by na tyle by mogli spokojnie współpracować nie unikając się jak wampir słońca. Nie będzie to proste, ale też nie prosił o to by się lubili. Cienka nić porozumienia wystarczy. Może to chociaż zdejmie jeden problem z barków Koreańczyka?
Przyzwyczaił się już do małomówności współlokatora. Nie przeszkadzało mu to. Nawet było to lepsze niż jakby mieli rozmawiać o niczym. Nie było tez przymusu kontynuowania wymiany zdań na siłę. Milczenie było więc najlepszym wyjściem zwłaszcza, że oboje się przy tym czuli komfortowo. Chociażby teraz, bez zbędnego ociągania się przeszli do ćwiczeń. Japończyk kątem oka obserwował go podczas treningu. Już teraz było widać podstawowe braki, które z czasem dało się łatwo wyeliminować. Im częściej będą razem tańczyć tym łatwiej będzie mu podążać za rytmem zarówno w czasie układów jak i rozgrzewki. W zasadzie Takuya postawił sobie za punkt honoru poprawienie zdolności starszego w tym zakresie.
Kiwnął głową na jego prośbę. Stanął za nim napierając na niego od tytułu pogłębiając skłon. Policzył głośno do czterech i odsunął się by chłopak mógł się wyprostować. I tak kolejne kilka razy by razem przerobili całą serię. Następnie poprosił go o to samo tyle że sam usiadł w szerokim rozkroku na ziemi starając się przylgnąć brzuchem do ziemi. Owszem był bardzo dobrze rozciągnięty zarówno przez taniec jak i Kendo ale dodatkowa asysta niebyła czymś zbędnym.
-Onnichan musisz się bardziej rozluźnić w czasie i ćwiczeń jak i później tańca. Poruszasz się bardzo sztywno i niepotrzebnie chwilami napinasz mięśnie. – przynajmniej tak to wyglądało z boku. Było widać że skupiał się na tym co robił a to przekładało się na miękkość ruchów. Starał się utrzymać za dużą kontrolę, a to w tym momencie nie działało. Nie przeciągając dłużej włączył ich piosenkę na ewaluację i przeszli do ćwiczeń układu. Przechodzili fragment po fragmencie, który dokładnie omawiali. Takuya zwracał uwagę na każde najmniejsze niedociągnięcie chcąc by Ryu powtarzał je raz za razem dopóki oboje nie byli zadowoleni.
-Nie nie, przenieść ciężar ciała na drugą nogę i dopiero wtedy odchyl się do tyłu. Jeszcze raz – poprosił demonstrując płynnym ruchem jak to powinno wyglądać. W ten sposób spędzili następne 45 minut doszlifowując tylko utwór na ewaluację. A przecież to był dopiero początek, mieli jeszcze sporo rzeczy do dopracowania i przećwiczenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ryu Sunhwa

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t122-ryu-sunhwa http://trainee.forumpolish.com/t125-the-princess#127 http://trainee.forumpolish.com/t126-sunhwa
Wiek : 24
Wzrost i waga : 50/174.
Orientacja : homoseksualny.

PisanieTemat: Re: Sala treningowa #02B   Pon Cze 27, 2016 12:43 am

Odkładając już na bok cały ciężar, który wytwórnia włożyła na barki przyszłego lidera, Sunhwa lubił dokładać sobie dodatkowy bagaż problemów. Sytuacje, które wydawały się całkiem łatwe do zbagatelizowania, potrafił analizować po kilkanaście razy, doszukując się własnej winy w rzeczach, które były właściwie nieuniknione. Tak chociażby relacja Taki z Mingyu, poniekąd Księżniczka miał wrażenie, że on sam zawinił, nie rozpoczynając ich pierwszego wspólnego spotkania w grupie od przedstawień, co w teorii jako lider powinien był zrobić. Po prostu założył, że większość się zna, a Fujimori jakoś naturalnie dołączy – Ryu nigdy nie rozumiał potrzeby zawiązywania nowych znajomości, co autentycznie sypnęło mu piaskiem w oczy na samym starcie. Kwestia Hwanga również nie dawała mu spokoju. Później także problemy i notoryczny brak kontaktu z Namjoonem, własna niekompetencja, gdy coś wychodziło nie tak, jak wychodzić powinno… Jak widać na załączonym obrazku, nawet jeśli pominąć tę odległość pomiędzy Takuyą, a resztą zespołu, jeżeli chodzi o umiejętności, Sun wciąż miał dość rzeczy, by zajęły całą jego głowę, nie dopuszczając do głosu zbyt wielu pozytywnych myśli.
Skinął głową, niemo dziękując tak za pomoc, jak i za rady. „Rozluźnij się” tylko brzmiało tak łatwo. Ryu przerabiał tą samą historię wiele razy, ale co mógł zrobić, kiedy rozciągał się dopiero od niedawna? Już i tak potrafił dotknąć głową kolan, jeżeli odpowiednio się postarał. Powoli przestawał też mentalnie umierać podczas każdej z tych sesji i sam z siebie wykonywał część ćwiczeń zaraz po wstaniu z łóżka. Poprawę widać było na pierwszy rzut oka.
Taniec zdecydowanie nie był łatwy. Chociaż Sunhwa mógł bezbłędnie odtworzyć w pamięci układ, przeniesienie tego w rzeczywistość, z wykorzystaniem sprawności motorycznych sprawiało mu o niebo więcej problemów. Odkładając na bok jego niechęć do gier zespołowych, z których zawsze usiłował się jakoś wymigać za czasów szkolnych, należało przyznać, że chociaż Ryu dbał o formę już wcześniej, przed przyjściem do wytwórni nie tańczył wcale, w ramach treningu decydując się raczej na śpiewanie, w trakcie biegu, niż na cokolwiek innego. Jakoś nigdy nie ciągnęło go na parkiet, co też tłumaczy spore braki, chociażby w kwestii techniki. Dopiero kilka miesięcy wcześniej, kiedy na dobre uświadomił sobie, dokąd tak naprawdę zmierza i jak blisko jest celu, wziął się do pracy nad tańcem na poważnie. Tak z Takuyą, jak i z Mingiem, spędzał dodatkowe godziny na sali tanecznej, tylko po to, by dopracować ewentualne szczegóły. Jeżeli dzień Suna był już przeładowany obowiązkami, ale jego wspomniani współlokatorzy mieli trochę czasu, starał się spędzić z nimi chociażby tę godzinę przed położeniem się do łóżka. Konkurencja nie spała, a nauczyciele nie mogli nadzorować każdego z osobna, więc każda pomoc była zbawienną. Ta zaś, którą otrzymywał od Japończyka i Chińczyka, działała cuda i naprawdę sprawiała, że Ryu powoli zaczynał czuć się w tańcu trochę pewniej, niż raczkujący maluch, który powoli zdobywa się na odwagę, by postawić kilka swoich pierwszych, chwiejnych kroków.
Kiedy Fujimori pokazywał mu ruch, obserwował go uważnie, jednak samo przetworzenie go w praktyce wymagało o wiele więcej trudu. Zwłaszcza wtedy, gdy młodszy chłopak robił to z taką płynnością i lekkością ruchów, a później Sun patrzył na własne odpicie i miał ochotę skrzywić się, doskonale wiedząc, że wcale nie tak powinno to wszystko wyglądać. Wydał z siebie ledwie słyszalne westchnięcie, odgarniając z czoła mokrą grzywkę.
Pokaż mi to jeszcze raz powoli? – poprosił, krok po kroku powtarzając całą sekwencję z nadzieją, że w końcu przełączy jakiś magiczny pstryczek, dzięki któremu zacznie robić to lepiej i przestanie tracić równowagę przy końcu ruchu. Sunhwa, niestety, był perfekcjonistą we wszystkim, do czego zabierał się na poważnie, więc drobna poprawa nie do końca go zadowalała. Zwłaszcza, że przecież ćwiczyli te kroki nie po raz pierwszy. Chociaż z zewnątrz nie było tego widać, w duchu Ryu przeżywał jeden z tych słabszych momentów, w których człowiek ma ochotę wyrzucić wszystko i zrezygnować, poddając się bez walki. Z Takuyą nie mógł pozwolić, by stres, zmęczenie i zwykła  w niechęć wyszły na powierzchnię, właśnie dlatego zacisnął zęby, posłusznie podążając za jego instrukcjami i musiał przyznać, że powoli zaczynało to przynosić efekty. Głupie „raz, dwa, trzy, cztery” rozbrzmiewało w czterech ścianach sali raz po razie, ale kiedy Sun przestawał wyglądać jak wypchana kukła, znajdowało to rzeczywiście jakieś uzasadnienie. Przez ponad pół godziny pracowali nad choreografią i trzeba przyznać, że Ryu naprawdę potrafił ją wykonać, bez patrzenia na Takuyę co kilka sekund, żeby upewnić się, czy aby na pewno nic zawalił. Niestety, umiejętne odtańczenie układu to jedno, a poprawne wykonanie niektórych elementów? Zupełnie inna historia. Na całe szczęście, zanim przeszli do tych najbardziej wyczerpujących szczegółów, mieli moment wytchnienia. Sunhwa potrafił ćwiczyć długo i efektywnie, podobnie zresztą jak Fujimori, ale jeżeli chcieli dojść dokądkolwiek, musieli mądrze rozgraniczać wysiłek. Te parę minut przerwy wykorzystał chociażby na uzupełnienie zapasu wody w organizmie i przetarcie twarzy ręcznikiem. Zaraz był jednak gotowy na kolejne zadania, które mógłby postawić przed nim młodszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fujimori Takuya

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t143-fujimori-takuya#156 http://trainee.forumpolish.com/t361-taku
Wiek : 23
Wzrost i waga : 181 cm 64 kg
Orientacja : Homoseksualny

PisanieTemat: Re: Sala treningowa #02B   Sob Lip 09, 2016 4:37 pm

To nie do końca była rola Sunhwy. Sam przecież mógł się od razu przedstawić Gyu, widząc resztę znajomych twarzy. Po prostu nie przyszło mu to do głowy skupiając się od razu na treningu. Niestety zawsze tak robił, ćwiczenia były najważniejsze, a prywata mogła poczekać. Szczególnie, że kojarzył Hwanga z widzenia, jedyne co to nie miał okazji porozmawiać z nim osobiście. Wyszedł wiec z założenia, że chłopak też o nim kiedyś słyszał, wiec formalności wydały się zbędne. To był błąd jak się okazało, ale skąd miał wiedzieć, że chłopak zareaguje aż tak gwałtownie? Dodatkowo miał wrażenie, że tutaj chodziło o coś więcej niż brak manier, nie był jednak w stanie powiedzieć co to dokładnie było. Sam do niego nic nie miał, jednie dla własnego spokoju, jak i innych, wolał go unikać ograniczając interakcję do minimum. Było to bolesne i niekomfortowe ale przecież życie nie składa się z samych przyjemności. Może więc nie byli jedynymi problemami lidera ale nie zaszkodziłoby mu, gdyby tego się pozbył. Wychodzi na to, ze i tak miał dość na głowie, więc chyba nadszedł czas by zdjąć mu choć jeden problem z barków.
Rady przeważnie brzmiały banalnie ale wbrew pozorom dużo dawały jeśli się udało je zastosować. Bo o ile płynniej wychodzą ci ruchy rąk, kiedy nie myślisz o tym jak dokładnie układać place, kiedy podnieść ją do góry lub jak duży zamach wykonać. Musisz dać się ponieść lecz i to przychodzi dopiero z czasem. Bycie rozciągniętym w tym pomaga, ale taniec był tą specyficzna dziedziną sportu, która często była kompletnie nie logiczna. Bo przecież jak możesz pozwolić by ciało poruszało się samo kiedy masz do zapamiętania całą masę technicznych szczegółów i gestów bez których danego kroku nie wykonasz. O akrobacjach nie wspominając. Takuyi znalezienie równowagi zajęło sporo czasu szczególnie kiedy po treningu Kendo biegł na salę treningową wciąż mając w pamięci to jak powinien napinać ciało przy atakach. I weź tu się rozluźnij.
Zawsze był gotów mu pomóc z treningiem. Nawet jeśli oznaczało to godzinę mniej przeznaczoną na sen. Sunhwa tego potrzebował i nie bez powodu prosił jego czy Minga o asystę. Poza tym tańca nigdy za wiele, szczególnie w momencie w którym uświadamiasz sobie, że to element absolutnie niezbędny do debiutu. W przypadku Takuyi dochodziła jeszcze świadomość ewentualnej pozycji w grupie. Nie oszukiwał się, taniec był jego jedyną karta przetargową pozwalająca mu w ogóle myśleć o debiucie. Nie śpiewał dobrze, a do rapu Sunga mu dużo brakowało. Ok poprawił się, tego nie wypierał, ale wciąż miał luki w wiedzy i umiejętnościach co z reszta nie raz wychodziło już na wierzch. Musiał więc chociaż w tej jednej rzeczy być idealny, niezastąpiony, inaczej to nie miało sensu. Treningi z Sunhwą pomagały mu wrócić do podstaw, przypomnieć sobie dokładnie technikę i rzeczy na które po tylu latach nie zwracał już uwagi. U siebie odnajdywał te błędy, których nie powinno już być, a jednak przez rutynę zaczęły się wkradać. Tm bardziej więc bez ociągania się godził się na dodatkowe treningi z chłopakiem, gdzie oboje mogli z tego bardzo dużo wyciągnąć.
Taku kiwnął głową i jeszcze raz pokazał całą sekwencję nieco wolniej znowu zwracając uwagę na drobne acz istotne szczegóły. Na to jak wysoko powinna być ręka, jak ustawiona stopa czy na to jak powinien wypchnąć biodra by utrzymać równowagę. Nie wiedział o tym jak blisko Sun jest wyjścia z Sali by trzasnąć drzwiami z frustracji. Według niego nie szło mu źle, owszem opornie i wciąż pozostawały niedociągnięcia, ale robił postępy. Szczególnie w porównaniu z tym co działo się na ich pierwszych, wspólnych treningach. Było lepiej, zdecydowanie lepiej, a i szybkość uczenia się znacząco się poprawiła. Pozostawały tylko te szczegóły niestety stanowiące o tym, czy ktoś dobrze tańczy czy tylko odwzorowuje układ. Nie do końca wiedział jak ma mu to wyjaśnić, jak to odpowiednio pokazać. Jemu to przychodziło naturalnie, plus zaczął w młodym wieku, a wtedy człowiekowi wszystko przychodzi jakoś łatwiej. Mimo to, wciąż próbował, był cierpliwy spokojnie tłumacząc i pokazując każdy element kroczek po kroczku. Pomyślał tez, że na następny trening powinni tez zabrać Minga, może jemu udałoby się lepiej niektóre rzeczy wytłumaczyć czy chociaż wskazać miejsce, w którym Taka robi błąd.
Minęła niespełna godzina, gdy przyszedł czas na pierwszą przerwę. Takuya wykorzystał ją na właśnie wodę i wyrównanie oddechu. Musiał go uspokoić jeżeli nie chciał podejmować zbędnego ryzyka. Oczywiście daleko mu było do padnięcia na twarz czy duszenia się, ale jego astma nie była czymś z czym wolał pogrywać. Plus im częściej będą przerwy tym ryzyko było mniejsze, a i on szybciej dochodził do siebie. Przetarł twarz ręcznikiem zastanawiając się nad kolejnymi elementami ich treningu. Co by mu pomogło się rozluźnić…
-Oniichan ćwiczyłeś kiedyś tak na poważnie body rolle? – zapytał odkładając ręcznik na miejsce. W sumie to nie było by takie głupie. To element dość popularny element większości układów, a przy okazji dość techniczny element niestety wymagający płynności. Czyli dokładnie coś, czego Sunny chwilowo potrzebował. Takuya uśmiechnął się zachęcająco wracając na środek parkietu. Na razie nie włączał muzyki nie chcąc by ta rozpraszała.
-Ok stań bokiem do lustra będzie wygodniej. I teraz tak opuść ręce wzdłuż ciała, broda do góry teraz napnij mięśnie brzucha i wypnij go lekko uginając kolana… opuszczasz się cofając brzuch i wyprost – może i tłumaczenie samo w sobie brzmiało dość dziwnie ale wraz z demonstracją wyglądało to o wiele bardziej zrozumiale. Plus to była ta podstawa od której chcieli wyjść, później poszerzą to o dodatkowe ruchy rąk, szerszy rozkrok czy cokolwiek innego, grunt by dobrze złapał cała idee. Oczywiście był przekonany, ze Sunny już nie raz robił rolle, ale i tak postanowił przejść je od samego początku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ryu Sunhwa

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t122-ryu-sunhwa http://trainee.forumpolish.com/t125-the-princess#127 http://trainee.forumpolish.com/t126-sunhwa
Wiek : 24
Wzrost i waga : 50/174.
Orientacja : homoseksualny.

PisanieTemat: Re: Sala treningowa #02B   Czw Lip 21, 2016 1:36 pm

Obwinianie się za rzeczy, na które nie miał najmniejszego wpływu leżało chyba w naturze Ryu. Chociaż nie pokazywał tego z zewnątrz, bardzo personalnie brał wszelkie porażki i problemy, nawet te, które w żaden sposób nie mogły zależeć od niego. Nie mógł naprawić całego świata, ani pomóc wszystkim, ale akurat w tej konkretnej sytuacji byłby w stanie zapobiec problemowi. Przynajmniej w teorii, bo dobrze znał Mingyu i wiedział, że ten chłopak nigdy nie zachowywał się wedle utartych schematów i zawsze musiał zaskoczyć w najmniej spodziewanym momencie, często dodatkowo krzyżując plany swojego hyunga. Nie miał pewności, że formalne przedstawienie ich sobie w ogóle cokolwiek by zmieniło. To właśnie martwiło go najbardziej – bo przecież nie wiedział, jak Hwang zacznie reagować na ludzi w przyszłości? Takuya nie był nawet dla niego konkurencją, zajmując zupełnie inną pozycję i wcale nie rzucając się na pierwsze miejsce albo przed szereg, więc co, jeżeli znajdzie się następna osoba? Wokalista? Ktoś lepszy? Bo owszem, Sunhwa przyjmował do wiadomości, że wcale nie jest niezastąpiony, ani tym bardziej idealny; był wręcz pewien, że przy odrobinie szczęścia znaleziono by męski wokal, który mógłby bić go na głowę. Owszem, w wytwórni był swoistą gwiazdą i ulubieńcem fanek, śledzących losy trainee, ale wiedział, że bez treningów za nic nie utrzyma tej pozycji. Inni byli zwyczajnie za dobrzy. Problemy piętrzyły się jeden na drugim, ale przynajmniej z pozoru zdawały się motywować Ryu do pracy. Dopiero ludzie z jego najbliższego otoczenia mogli dostrzec, do czego tak naprawdę to prowadziło, bo w ostatnim czasie chłopak zdawał się nie zostawiać sobie ani chwili na odpoczynek.
Dla tancerzy pewne rzeczy wydawały się oczywistością. Nie zwracali uwagę na takie szczegóły, podświadomie wiedząc, co będzie wyglądało w danej kompozycji najlepiej czy w którym momencie zakończyć zamach. Sunhwa nie miał tego zmysłu, tańcząc dopiero od nieco ponad dwóch lat. W porównaniu z Mingiem, który zaczął dużo, dużo wcześniej, nie miał żadnego doświadczenia i tej właściwej dla niego precyzji. Właśnie dlatego musiał pilnować takich szczególików, które z pozoru nie miały większego wpływu na technikę, ale w rzeczywistości zupełnie zmieniały występ. I jak tutaj znaleźć złoty środek? Opanowanie układu do perfekcji zajmowało mu naprawdę dużo czasu właśnie przez te drobne mankamenty, ale w ostateczności radził sobie całkiem nieźle, jak na tancerza z przymusu, a nie z powołania. Tak czy owak, był niezwykle wdzięczny Fujimoriemu za powtórki z kwestii technicznych. Z pozoru nie dawały mu zbyt wiele, ale w szerszym obrazie i po poważniejszym rozrachunku wszystkich za i przeciw, zaczynał zauważać dużą poprawę, porównując to, jak radził sobie na zajęciach grupowych teraz, a jak na samym początku.
Oczywiście był wdzięczny Takuyi za pilnowanie tych najdrobniejszych rzeczy, które sam zwyczajnie by zignorował… po prostu frustrowało go to, że ciało nie rusza się dokładnie tak, jak powinno. Ze strunami głosowymi raczej nie miał takich problemów! Chociaż znowu, od kiedy tańczył, a ile śpiewał? Musiał zaakceptować fakt, że będzie robił błędy i jak na razie wychodziło mu to całkiem nieźle. Zawsze był dobry w ukrywaniu negatywnych emocji, prawda?
Odłożył zakręconą butelkę na bok i sięgnął po ręcznik. Szybko przetarł czoło i szyję, ale zanim zdążył rzucić go na ziemię i rozruszać spięte ramiona, przerwał mu Takuya. Potrząsnął głową.
Jeden… góra dwa razy? Raczej nie jako osobny element – wyjaśnił, próbując przypomnieć sobie, czy rzeczywiście ktoś powtarzał z nim bodyrolle indywidualnie, ale jakoś nie potrafił dać jednoznacznej odpowiedzi. Tak czy owak, nie był w tym najlepszy, chociażby przez wzgląd na to niepotrzebne spinanie mięśni, więc trochę praktyki miało mu się przydać.
Skinął głową i zajął miejsce przed lustrem, posłusznie obracając się bokiem do niego. Naśladowanie Takuyi było łatwe tylko z pozoru. W praktyce wszystkie wskazówki zaczynały nabierać tak sensu, jak i znacznej trudności. Podstawy miał jednak opanowane – przecież było ich pełno w przeróżnych układach, a nawet w ich występie na ewaluacje spokojnie mógłby wymienić parę „prowokacyjnych” momentów. Nie zostało mu nic innego, jak grzecznie wykonywać polecenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fujimori Takuya

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t143-fujimori-takuya#156 http://trainee.forumpolish.com/t361-taku
Wiek : 23
Wzrost i waga : 181 cm 64 kg
Orientacja : Homoseksualny

PisanieTemat: Re: Sala treningowa #02B   Pią Lip 22, 2016 8:04 pm

Tak czy inaczej, jego relacja z Hwangiem wyglądała nieciekawie rzutując na nich wszystkich. Oboje unikali przebywania w pokoju do tego stopnia, że jedynie tam nocowali starając się przychodzić o różnych porach by przypadkiem z sobą nie rozmawiać, lub nawet na siebie spoglądać. To musiało drażnić wszystkich w koło, rozumiał to. Nawet na lekcjach było widać ta niechęć więc współpraca przebiegała o wiele trudniej. Naprawdę się obawiał, że za nic nie uda im się znaleźć wspólnego języka i wytwórnia podejmie kroki zaradcze, które niekoniecznie im obu się spodobają. Szczególnie w dalszej perspektywie, o której Takuya nie mówił jeszcze nikomu. Jeśli się na nią zdecyduje, a Mingyu dajmy na to zostanie przeniesiony gdzieś indziej, w prosty sposób skreśli marzenia ich obu. To frustrujące i dodatkowo nie pozwalało mu przejść z tym wszystkim na porządek dzienny. Zamiast tego uciekał coraz częściej na sale treningowe czy to w wytwórni czy w klubie sportowym nie wiedząc co ze sobą zrobić. Nie znosił niewiedzy! Niewiadome zawsze napawało go niepokojem i wzbudzało pesymistyczne myśli. A jakby nie patrzeć właśnie teraz stał przed wielkim znakiem zapytania.
Jak dla niego Sunhwa poczynił naprawdę duże postępy. Taniec nie był jego dziedziną a mimo to potrafił coraz lepiej się w tym odnaleźć. Była jeszcze przed nim długa droga, ale jeżeli utrzyma to tępo niedługo będzie mógł nosić choć częściowy tytuł tancerze, osiągnie ten wymagany poziom na idola. Naprawdę na to liczył. Chciał zobaczyć ten moment, w którym Sunhwa bez żadnych oporów, naturalnie podchodzi do nowego układu, załapując go w mik. Nie wiedział czy to możliwe, ale naprawdę na to liczył. Wystarczyło, że faktycznie skupią się na tych drobnych szczególikach i po problemie.
Kiwnął głową na jego odpowiedź. Fakt, same w sobie rolle nie były często uczone. Jako większy element całości, to może i tak, ale pojedyncze zwyczajnie wyglądały dziwnie. Plus dziwnie wyglądała cała banda facetów falująca biodrami na prawo i lewo. A potem się dziwią, że nie mogą do końca opanować tego elementu i wciąż coś jest nie tak. Potrzasnął głową wyrzucając ten obraz z głowy by móc się w pełni skupić na Ryu. Gdy tłumaczył obserwował go uważnie od razu dostrzegając w czym przede wszystkim jest problem. Cierpliwie tłumaczył jeszcze raz tym razem wskazując tylko na poszczególne części ciała już bez demonstracji. Sunhwa jednak wciąż nie mógł załapać co niezmiernie frustrowało blondyna. Dwoił się i troił by jak najlepiej to wytłumaczyć, lecz efekty były marne. Naprawdę nie miał już pomysłu jak ugryźć temat.. chyba że…
-Onnichan czekaj spróbujmy inaczej – poprosił stając bezpośrednio za nim. Położył mu dłoń na mostku usilnie wpatrując się w ich odbicia. –Powinieneś zrobić to mniej więcej tak, tylko musisz się rozluźnić – podkreślił jeszcze raz samemu wprowadzając swoje ciało w ruch. Dzięki małej odległości między nim, miał jak prowadzić sunhwę, by ten robił to razem z nim. Przesuwał powoli dłoń od jego brody po biodra zmuszając go do poruszania ciała w odpowiedni sposób.
-Właśnie tak, tylko płynniej – uśmiechnął się zatrzymując dłonie na jego biodrach by prowadzić tylko je. Nawet przez myśl mu nie przeszło, jak musieli wyglądać, że stanowczo narusza przestrzeń osobistą chłopaka, ani to jak blisko siebie są ich biodra. Dla niego to był tylko taniec, najlepsza próba jaka przyszła mu do głowy. Dopiero gdy jeszcze raz spojrzał w lustrze na ich ocierające się ciała rozumiał… Mimowolnie się zarumienił odsuwając się od niego. Odchrząknął lekko zwilżając wargi.
-Spróbuj sam – to że był zawstydzony i zmieszany było widać jak na dłoni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ryu Sunhwa

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t122-ryu-sunhwa http://trainee.forumpolish.com/t125-the-princess#127 http://trainee.forumpolish.com/t126-sunhwa
Wiek : 24
Wzrost i waga : 50/174.
Orientacja : homoseksualny.

PisanieTemat: Re: Sala treningowa #02B   Wto Sie 02, 2016 6:07 pm

Kiedy Ryu przyszedł do wytwórni, owszem, planował ograniczyć się tylko do wokalu, w którym był najlepszy. Z czasem okazało się jednak, że samo to nie wystarczy, by zdobyć uznanie publiczności. A co mógł zrobić? Nauczyć się rapu, który nijak pasował do jego stylu bycia i głosu? Nie miał talentu do tworzenia rymów, a odtwarzanie czegoś, co narzucano mu z góry wyglądało, po prostu, sztywno. Owszem, mógł rytmicznie wypowiadać konkretne kwestie, ale poziomem nie umywał się nawet do Mingyu, który jednak jakieś raperskie zaplecze, powiedzmy, miał. O Takuyi czy Sungu nawet nie wspominajmy. Owszem, potrafił jeszcze grać, ale aktorstwo nie ratowało go podczas występów na scenie. Nawet jako najlepszy wokal, zginąłby pośród artystów uzdolnionych bardziej wszechstronnie. Taniec przyszedł mu z kolei dość naturalnie, bo chociaż brakowało mu tej płynności i wdzięczności ruchów, miał łatwość zapamiętywania konkretnych kroków. Na samym początku odstawał poziomem nawet od przeciętnych trainee bardzo wyraźnie, jednak z czasem zmieniło się to i niewątpliwie na lepsze. Efektem ubocznym było, że Ryu zaczął spędzać na salach treningowych jeszcze więcej czasu niż poprzednio, ale równocześnie zbliżał się do wyznaczonego sobie celu. Miał zamiar kontynuować, bo chociaż nie nazwałby tańczenia swoim hobby, powoli zaczynał lubić odtwarzanie tych wszystkich układów. Na pewno sprawiały mu one znacznie mniej problemów i nie doprowadzały na skraj frustracji… czasem.
Akurat ćwiczenia z Takuyą wzbudzały pewnego rodzaju irytację, ale to tylko dlatego, że Sunny naprawdę oczekiwał po sobie nieproporcjonalnych efektów. Zawsze chciał więcej, zawsze dążył do perfekcji. Nie mógł się równać z Fujimorim, jednak podczas treningów jakby chciał o tej granicy zapomnieć, dając z siebie wszystko, a nawet więcej. Nic dziwnego, że pod koniec dnia padał na łóżko zupełnie zmarnowany, niejednokrotnie zapominając nawet o przebraniu się w piżamę. Chyba naprawdę się przepracowywał, chociaż uparcie zamierzał trzymać się zupełnie innej wersji, wciąż dokładając sobie zajęć.
Naprawdę próbował dojść do ładu i składu z tą falą, ale ruch wyglądał na łatwy tylko z pozoru. Zwłaszcza, kiedy Sun porównywał swoje wykonanie, z prezentowanym przez Takuyę modelem. Wyglądało to po prostu źle. Może dlatego bez słowa skinął głową na słowa młodszego chłopaka, posłusznie ustawiając się z powrotem w pozycji wyjściowej. Ani nie drgnął, kiedy Fujimori znalazł się za nim. Był zbyt skupiony na ćwiczeniach i opanowywaniu tych rolli, żeby zareagować na zwiększony kontakt fizyczny, którego z reguły przecież unikał. A tutaj posłusznie poddał się rękom Japończyka, rozluźniając na tyle, by ten niekonwencjonalny sposób nauki miał rację bytu. Nie zauważał też dwuznaczności sytuacji. Albo nie chciał jej zauważyć, ignorując też wyraźne zmieszanie Taki. Czy zrobił to, nie chcąc wprowadzać większego zamieszania i kolejnej bariery pomiędzy nimi, czy zwyczajnie przez przypadek – to zupełnie inna historia.
Parę prób w pojedynkę później, rzeczywiście udało mu się opanować falę na tyle, by był z niej zadowolony. Nie wyglądał już jak sztywna kłoda, którą ktoś stopniowo łamał w kilku miejscach, a rzeczywiście wykonywał ruch płynnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fujimori Takuya

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t143-fujimori-takuya#156 http://trainee.forumpolish.com/t361-taku
Wiek : 23
Wzrost i waga : 181 cm 64 kg
Orientacja : Homoseksualny

PisanieTemat: Re: Sala treningowa #02B   Wto Sie 02, 2016 7:37 pm

Posiadanie tylko jednej specjalizacji w końcu odbijało się przeciwko trainee. Oczywiście, jest ważnym, by mieć swój flagowy repertuar zdolności jasno nas określający ale na dłuższa metę to się nie sprawdza. Musiało być jeszcze coś. Wokalista na przykład nie będzie mógł siedzieć na stołku przez cały występ i udawać, że wstawki taneczne w innych utworach wychodzą mu idealnie. Nikt się na to nie nabierze. Ćwiczenia były więc bardzo, bardzo ważne. Jeżeli Takuya miał jak pomóc mu w staniu się kimś lepszym, bardziej wszechstronnym, mógł spędzić z nim każdą wolną chwilę. Czasem było o to ciężko, szczególnie jeśli poza wytwórnią miało się jeszcze jedną pasję, ale starał się, naprawdę się starał.
Ok jemu wydawało się to być niczym niezwykłym i na dobrą sprawę miał rację. To była tylko droga do nauczenia się kolejnego elementu. Mimo to, ta bliskość działał na niego krępująco. Może gdyby to był ktoś inny, nie czułby się tak zmieszany. Teraz pozostało mu tylko udawać, że nic się nie stało i powtarzać do skutku tą nieszczęsną falę. Sunhwa naprawdę robił postępy. Widać ten sposób nauki był mu pomocny wreszcie pozwalając jego ciału przywyknąć do właściwego ruchu. To dobrze, chociaż tyle. Takuya uśmiechnął się lekko odsuwając zmieszanie na bok i ponownie dołączył do prób. Kiedy to było mniej więcej opanowane, dodali kolejne elementy jak ruchy rąk czy zmienianie poziomu fali. Zajęło im to kolejne dobre kilkanaście minut, czego na dobrą sprawę w ogóle nie odczuli. Jedynie zmęczenie powoli zaczynało dawać się we znaki, wiec gdy zegar nad lustrem wskazał początek trzeciej godziny treningu, Takuya podszedł do swojej torby sięgając po ręcznik i wodę.
-Ne Sunhwa, możemy pogadać? – zapytał niezwykle poważnym jak na siebie głosem. Przewiesił ręcznik przez szyję i spojrzał na swojego brata z wyczekiwaniem. Kiedy ten przytaknął głową, Takuya usiadł na ziemi biorąc głębszy oddech. Wiedział, że tą decyzję musi podjąć sam, że nikt nie może mu w tym pomóc, ale potrzebował się wygadać. Chociaż usłyszeć opinię kogoś z pozoru bliskiego. Zwilżył lekko wargi podnosząc wreszcie wzrok znad splecionych ze sobą dłoni.
-Potrzebuję twojej rady i w zasadzie jesteś jedyną osobą, do której mogę się zwrócić. – zaczął starannie dobierając słowa. –Kendo zawsze było dla mnie niezwykle ważne, stanowiło część mojego życia i przez długi czas myślałem, że nic innego nie będzie w stanie zająć jego miejsca. Tyle, ze doszedłem do takiego momentu w swojej sportowej karierze w której musiałem zdecydować co dalej. Mogłem zostać albo zawodowcem, albo pójść bardziej w kierunku drogi trenerskiej. Tyle, że żadne interesujące formy sponsoringu się nie pojawiały, nie mogłem iść na przód, a miałem wciąż za mało doświadczenia by uczyć innych. To zabawne zwłaszcza z podwójnym tytułem – uśmiechnął się gorzko na chwilę przerywając swój monolog – Potrzebowałem zmiany i głownie dlatego zgłosiłem się do wytwórni. Skoro Kendo nie było już tym samym chciałem spróbować oddać się drugiej pasji. Na początku było świetnie, odetchnąłem, nabrałem nowych sił do działania a później… później sam wiesz jak się pokomplikowało. Mój konflikt z Gyu przełożył się na nas wszystkich i wiem, że to moja wina. Mimo to, nie chciałem się poddawać, chciałem udowodnić wam wszystkim, że dam radę, że wytrwam. Tyle, że znowu nie wszystko jest takie jak powinno być… Ja… dostałem propozycję z jednego z czołowych federacji Kendo, chcą podpisać ze mną kontrakt na najbliższe dwa lata. Zawsze o tym marzyłem, chciałem się dalej rozwijać a oni dadzą mi tą szansę. Tyle, ze nie chcę was opuszczać, nie chcę się poddawać. Czuję, że bym przegrał, że was zawiodę. Nie wiem co robić Onni-chan. Powinienem odejść i wrócić do Kendo czy walczyć? Musze podjąć decyzję w ciągu tego tygodnia i nawet jeśli się zgodzę pewnie wrócę do Japonii za miesiąc. Jestem w kropce – westchnął z rezygnacją. Z ta decyzją męczył się już kilka dni i wiedział, ze musi się w końcu na coś zdecydować. Tylko czemu to było takie trudne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Fabuły

avatar



PisanieTemat: Re: Sala treningowa #02B   Wto Sie 02, 2016 8:58 pm

Część treningowa zakończona:

Przyznane punkty:
Fujimori Takuya - 13 punktów
Ryu Sunhwa - 13 punktów
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ryu Sunhwa

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t122-ryu-sunhwa http://trainee.forumpolish.com/t125-the-princess#127 http://trainee.forumpolish.com/t126-sunhwa
Wiek : 24
Wzrost i waga : 50/174.
Orientacja : homoseksualny.

PisanieTemat: Re: Sala treningowa #02B   Wto Sie 02, 2016 10:54 pm

Podczas treningów czas zdawał się nieubłaganie lecieć do przodu, nie bacząc na to, jakie ktoś robił postępy, czy też jakich postępów nie robił i, ewentualnie, ile mu do takowych brakowało. Po prostu pędził, przesuwając nieszczęsne wskazówki zegara z zawrotną prędkością i jednocześnie mocno ograniczając możliwości na dalszy rozwój. Przecież kiedyś trzeba było wziąć sobie przerwę i odpocząć, prawda? Sunhwa, choć nastawiony na ćwiczenia od samego początku do końca, też kiedyś się męczył. Nie miał na to najmniejszego wpływu, bo chociaż wyrobił sobie bardzo dobrą odporność i wytrzymałość, trzy godziny tańca potrafiły wykończyć nawet i jego. Przecież po kilku godzinach śpiewania też robił sobie przerwę, żeby nie zedrzeć gardła do reszty, prawda? Gdy Takuya zarządził koniec lekcji, bez słowa skinął głową i sięgnął po picie, jednak widać było, że przyjmuje tą wiadomość z pewnego rodzaju ulgą. Usadowił się na parkiecie, opierając plecy o ścianę i na moment zamknął oczy, pozwalając, by organizm w swoim tempie doszedł do siebie. Nie ignorował młodszego chłopaka, chociaż też nie zaczynał z nim rozmowy, nawet na niego nie patrzył. Uchylił powieki dopiero, słysząc głos Fujimoriego. Skinął głową, zachęcając go, by kontynuował. Na pierwszy rzut oka widać było, że młodszy chłopak ma jego pełna uwagę. Jak zawsze stawiał na minimalizm w jego najlepszym wydaniu. Pochylił się odrobinę do przodu i utkwił wzrok w Japończyku.
Mów – polecił krótko, tylko po to, żeby chwilę później pożałować swoich słów. Nie takiej rewelacji się spodziewał. Ostatnio zbyt wiele rzeczy szło zupełnie nie po myśli Księżniczki. Waliło się dosłownie wszystko, począwszy na relacji z Namjoonem, skończywszy na przyszłości zespołu. Cieszył się z sukcesu młodszego, pewnie, ale jednocześnie miał wrażenie, jakby grunt zupełnie się pod nim załamał. Zagryzł wnętrze policzka, już na wstępie wiedząc, do czego Fujimori zmierza. Nie chciał mu przerywać, a jego mina, na całe szczęście, równie dobrze mogła uchodzić za przejaw koncentracji. Tutaj musiał skupić się na utrzymaniu pozorów jak nigdy wcześniej. Nie chodziło o jego własny biznes, ani nawet o zespół. Sprawa dotyczyła samego Takuyi, jego młodszego braciszka. Sunhwa nie mógł zniszczyć jego marzeń przez własny egoizm, skazując go na niepewne miesiące, samemu mając tylko zamglony obraz wielu ewentualności.
Gratuluję, Taka-yah, naprawdę, ale to jest decyzja, z którą nie mogę ci pomóc. Co zrobisz, zależy tylko od ciebie… – westchnął cicho. – Nie chcę tylko, żebyś zrezygnował z marzeń przeze mnie. To naprawdę w porządku, chcieć czegoś pewnego. Nasz debiut nie jest niczym pewnym, a jeżeli wybierzesz coś, na co ciężko pracowałeś tyle lat, nikt nie powinien tego uważać za ucieczkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fujimori Takuya

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t143-fujimori-takuya#156 http://trainee.forumpolish.com/t361-taku
Wiek : 23
Wzrost i waga : 181 cm 64 kg
Orientacja : Homoseksualny

PisanieTemat: Re: Sala treningowa #02B   Czw Sie 04, 2016 4:59 pm

Problem był w tym tez, ze jedna decyzja wykluczała drugą. Nie mógł być i trainee i dalej trenować szermierki. Począwszy od tego, ze musiałby wrócić do Japonii, a skończywszy na tym, że nie byłby w stanie pogodzić wszystkich treningów razem. Póki co, dawał radę, jego grafik był jednak na tyle napięty, że czasu na odpoczynek praktycznie nie miał. To musiało się na nim kiedyś odbić, już widział pogarszający się stan zdrowia, a miało być tylko gorzej. Mimo to, nie potrafił ot tak podjąć decyzji. Miał skreślić lata ciężkiej pracy zadowalając się tym co do tej pory osiągnął, i skupić na nowych marzeniach, czy jednak porzucić tą druga pasję przedłużając karierę sportową o kilka lat? Obie te ścieżki tez nie mogły trwać wiecznie, wiedział to i pozostało mu wybrać coś pewniejszego co zna lub coś nieznane ale mgliste i pociągające. Poza tym, może brzmiało to nad wyraz samolubnie, ale uważał, że jego odejście opóźni debiut pozostałych. Byli zespołem, uważał że mimo wszystko był ważną jego częścią i rezygnacja wiązała się z szukaniem kogoś w zastępstwie. Nie twierdził, ze to nie możliwe, na pewno ktoś był kto mógł go zastąpić, ale czuł, że tylko narobi kłopotów. Miał silny kodeks moralny i poczucie odpowiedzialności, a to właśnie cierpiało.
-Dzięki – uśmiechnął się blado skupiając wzrok na butelce w swoich dłoniach - Powinienem się bardziej cieszyć z tej propozycji, ale nie potrafię. Wreszcie, po tylu latach mam okazję spełniać marzenia na które tyle pracowałem, a wcale nie napawa mnie to ekscytacją. Już sam nie wiem, czy chciałem dostać ten kontrakt. Nie po to wyjechałem szukać nowej drogi by teraz z niej zbaczać. Może i to nie jest ucieczka, ale mam wrażenie, że cokolwiek nie wybiorę przegram. Stracę coś ważnego. To mnie przeraża. – westchnął kładąc się na podłodze. Jego ręka znalazła się na twarzy przesłaniając ego oczy. Nie płakał, nawet nie był tego bliski, ale tak udawało mu się zachowywać pozory spokoju zanim do reszty sytuacja go przytłoczy - Jeśli się zdecyduję, Gyu pewnie nie będzie mógł się ponieść z radości. – zażartował gorzko. Akurat zdanie młodszego go nie obchodziło, ale jak widać wisielczy humor się go trzymał. Wiedział tez, że nie powinien Sunhwy obarczać swoimi problemami, ale poza nim naprawdę nie miał tu nikogo. Plus Ryu miał być liderem ich grupy, powinien wiec wiedzieć co się dzieje wewnątrz niej.
-Dlaczego podejmowanie decyzji jest takie trudne. Nie chcę nikogo zawieść. ani siebie, ani rodziców, ani was, ani wytwórni ani federacji. Drugiej takiej szansy nie dostane, BNS mnie znowu nie przyjmie tak samo jak kolejnego kontraktu również nie dostanę. To przytłaczające.Czuje sie jak dzieciak rozklejając się przed tobą
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sala treningowa #02B   

Powrót do góry Go down
 
Sala treningowa #02B
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Sala tortur.
» Sala balowa
» Sala balowa.
» Sala #69
» Sala grawitacyjna

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: BRAND NEW SOUND :: Piętro II-
Skocz do: