IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Sala treningowa #02B

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Ryu Sunhwa

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t122-ryu-sunhwa http://trainee.forumpolish.com/t125-the-princess#127 http://trainee.forumpolish.com/t126-sunhwa
Wiek : 24
Wzrost i waga : 50/174.
Orientacja : homoseksualny.

PisanieTemat: Re: Sala treningowa #02B   Nie Sie 07, 2016 3:41 pm

Sunhwa rozumiał, w czym leży problem. Przynajmniej próbował zrozumieć. Rezygnacja z życia trainee nie była łatwa, biorąc pod uwagę, jak trudno było dostać się do wytwórni w ogóle (a co dopiero do grupy przeznaczonej na debiut), ale lata szermierki i propozycja długiego kontraktu… to też nie zdarzało się często. Oba scenariusze brzmiały wspaniale, ale tylko jeden mógł doprowadzić Takuyę do sukcesu. Od młodszego zależało tylko, któremu da szanse, nie znając dalszego rozwoju wypadków. Ryu było łatwiej. Dla niego nie istniała już droga inna, niż muzyka – nie potrafiłby znaleźć miejsca dla siebie gdzieś indziej. Zupełnie odciął się od wszystkiego, co nie łączyło go z wytwórnią, zamykając wszystkie drzwi, które przekroczył. Z Takuyą było inaczej, a czasem wybór jest gorszy, niż jego brak. Wątpliwości nie dało się uniknąć, tak samo jak tego osławionego „gdybania”, gdzie człowiek analizował sytuacje na kilkanaście różnych sposobów, nie mogąc znaleźć optymalnego rozwiązania. Ryu zaczynał myśleć, że takowe nigdy nie istniało. Fortuna zdawała się lubić oglądanie bezowocnych starań i walk z własnym umysłem. Człowiek nie miał z nią najmniejszych szans.
Stracisz kontrakt z wytwórnią i niepewną perspektywę odległego debiutu. A ile możesz zyskać? – Zaczął, zastanawiając się, ile właściwie powinien zdradzić, jeśli chodzi o sytuację zespołu jako takiego.– Nasz zespół w tym momencie i tak nie istnieje. Jung Bona-nim postawiła sprawę jasno, w tej chwili ja i, częściowo, Ming jesteśmy jedynymi osobami, które rzeczywiście są brane pod uwagę. – Westchnął, odgarniając z czoła mokrą grzywkę. Jak zawsze, kiedy był czymś zmartwiony, zacisnął dłonie, tym razem na ręczniku, który w nich trzymał. Sytuacja w pre-debie nie była dla Sunhwy komfortowa nawet w najmniejszym stopniu. Nie potrafił się w niej odnaleźć, czując pełną odpowiedzialność za resztę chłopaków. Owszem, byli dorośli, potrafili sami podejmować decyzje. – Prawda jest taka, że w tej chwili nie jesteśmy już nawet uważani za zespół – przyznał, wreszcie podnosząc głowę, żeby spojrzeć na młodszego chłopaka. Zupełnie tak, jakby obawiał się jego reakcji. Martwił się o niego, to chyba jasne. Chociaż uparcie utrzymywał, że jego przeszłość jest tylko historią, i nie ma większego wpływu na to, co dzieje się teraz, jak na dłoni widać było, że nadal traktuje Takuyę z tą samą opiekuńczością, co jako sześcioletnie dziecko.
Od czegoś są telefony, to nie tak, że wyjedziesz i zupełnie o sobie zapomnimy. Potraktuj to jako szansę od losu. Zawsze chciałeś walczyć, prawda? Gdybyś stracił całą nadzieję na karierę sportowca, nie przywiózłbyś ze sobą całego sprzętu – zauważył i chociaż mogło to zabrzmieć bardzo pretensjonalnie i tak, jakby celowo posyłał młodszego do Japonii, starał się po prostu pokazać mu obraz od drugiej strony. Zwłaszcza, że miał wrażenie, jakby to on sam zatrzymywał Takuyę na obczyźnie.
Fujimori Takuya, jeżeli zrezygnujesz z tej oferty tylko przez wzgląd na Hwanga, osobiście dopilnuję, żebyś tego pożałował! – Nieznacznie podniósł głos. – Powiedziałem ci, to twoja decyzja. Nie patrz na zespół, tylko na swoje pragnienia. – Jak zawsze rzeczowy. Musiał taki być. Tym razem nie mógł pozwolić, by jego osobiste problemy chociaż zbliżyły się do powierzchni. To, że odejście Taki przekreślałoby szanse na debiut w najbliższym czasie już zupełnie było jasne… ale nie mógł myśleć tylko o sobie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fujimori Takuya

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t143-fujimori-takuya#156 http://trainee.forumpolish.com/t361-taku
Wiek : 23
Wzrost i waga : 181 cm 64 kg
Orientacja : Homoseksualny

PisanieTemat: Re: Sala treningowa #02B   Nie Sie 07, 2016 5:28 pm

Kiedy nie ma się wyboru, bierze się to co jest nam dawane. Nie zastanawiasz się, czy to jest słuszne, czy nie będzie się żałować, po prostu idziesz za ciosem bo co innego masz zrobić. Problem jest właśnie, gdy masz kilka możliwości, a każda niesie ze sobą zarówno plusy i minusy. To my nadajemy im wagę, robimy rachunek zysków i start by w końcu wybrać to co dla nas najlepsze. Gdybanie i wątpliwości jednak pozostają. Bo co będzie jeśli uda im się zadebiutować, ale nie zostaną tak dobrze przyjęci? Co jeśli po jednym albumie, wytwórnia uzna, ze nie warto dalej inwestować, bo nie trafili w rynek. Wtedy ani jego marz4enia nie będą w pełni spełnione, ani nie będzie mógł wrócić do tego co zna. Zostanie z niczym. Tak samo, co jeśli wybierze kontrakt, lecz poza walkami w federacji nigdzie dalej się nie posunie? Nie będzie odnosił tak licznych sukcesów jak kiedyś i stanie się jednym z wielu? To też nie była droga. AIe wybranie jednak żadnej z dróg nic mu nie dawała. Jedynie zamykał sobie drogi na wszystko co znał. Nie miał innego życia, jedynie sport i muzyka. Nienawidził czegoś takiego. Było by mu łatwiej gdyby miał chociaż jedną sytuację jasną i pewną i wiedział co go czeka na końcu drogi.
-Nie sądziłem, że jest aż tak źle – westchnął cicho podnosząc wzrok na Sunhwę. I choć to głupie tym bardziej poczuł się wszystkiemu winny. Nim dołączył do nich, byli zgranym kwartetem. Mieszkali razem, zżyli się, przynajmniej w oczach Taki, natomiast on wszedł z buciorami w ich życie i teraz z niego niewiele zostało. Sam był zdegradowany do niższej grupy, ale ponoć wciąż miał być w tym zespole. Miał ta perspektywę. Teraz się okazuje, że z całej ich piątki tylko dwie osoby mają jakiekolwiek szanse ale w takim składzie z pewnością szybko nie zadebiutują. Jak mogło do tego dojść. Czy to te kłótnie? Zmęczenie? Niechęć? Możliwe, że wszystko na raz.
-Tylko, ze jeżeli odejdę nie będzie nawet szansy by znowu zawalczyć o zespół. Nie chciałem by tak się stało. Moje pojawienie się było początkiem końca, a teraz chcę odejść. Już to widzę, narobił bałaganu i ucieka z podkulonym ogonem. Tylko marnowałem wasz czas – zacisnął dłonie na butelce. Był sfrustrowany, ale w dziwny sposób ta złość na samego siebie pozwalała mu dostrzegać rzeczy z innej strony. Może skoro sprawia im tylko problemy to faktycznie powinien wrócić do siebie. Perspektywa debiutu w tym momencie zdawała się być jeszcze bardziej odległa, mglista, niepewna, i po części rozumiał, że tak trudno jest mu podjąć decyzją właśnie ze względu na Sunhwę. Nie chciał mu sprawiać problemów, stawiać w takiej a nie innej sytuacji. Wciąż przed oczami miał tego samotnego chłopaka pod drzewem, który nie odzywał się do nikogo. Nie chciał by przez problemy znowu się to stało.
-Nie przywiozłem go dlatego. Ja.. po prostu nie umiem się z nim rozstać. Kedno mnie odstresowuje, pomaga się skupić. Zawsze było na pierwszym miejscu, tylko czy nie jestem zbyt pazerny. Osiągnąłem już tak wiele, a mimo to chcę więcej i więcej. Wiem, ze są telefony, teraz skoro znowu się odnaleźliśmy kontakt będzie łatwy do utrzymania. Nie mamy już po sześć lat – uśmiechnął się blado. Jako kilkulatkom trudno było walczyć o znajomość oddzielonym morzem i setkami kilometrów. Teraz byłoby inaczej, plus mogliby tez śledzić swoje dalsze losy, nawet jeżeli kontakt by nieco uciekł. Wiedział jak bardzo Sunhwa będzie zapracowany przed debiutem, tak samo jak wiedział ile go czasu będzie kosztować pełen powrót do formy i przygotowanie do zawodów.
-Hai hai wakaru wakaru. Żartuję tylko. Co nie zmienia faktu, że będzie przeszczęśliwy. – zaśmiał się lekko – Naprawdę myślisz, że powinienem odejść? Wiem, ze to moja decyzja i sam ją musze podjąć ale… myślę że masz rację. Nie mogę temu zaprzeczyć i słyszę logikę tych argumentów. Tylko że to postawienie kropki jest takie trudne. Nee Onii-chan ale nie zapomnisz o mnie jak już zadebiutujesz prawda? – zapytał uśmiechając się w pełen nadziei sposób. Musiał przyznać, ze ta rozmowa zdecydowanie mu pomogła, potwierdziła to co myślał już wcześniej, ale usłyszenie tego od osoby trzeciej było o wiele ważniejsze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ryu Sunhwa

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t122-ryu-sunhwa http://trainee.forumpolish.com/t125-the-princess#127 http://trainee.forumpolish.com/t126-sunhwa
Wiek : 24
Wzrost i waga : 50/174.
Orientacja : homoseksualny.

PisanieTemat: Re: Sala treningowa #02B   Nie Sie 07, 2016 10:52 pm

Ja też nie. Podejście Sungjoona do treningów zupełnie się zmieniło, odkąd Namjoon odszedł z wytwórni, zachowanie Mingyu budzi jeszcze więcej wątpliwości… – westchnął ciężko. – Naprawdę mam wrażenie, że nie nadaję się na lidera. Wbrew temu co Jung Bona-nim próbowała mi wcisnąć, nie mamy najmniejszych szans na zadebiutowanie w tym składzie – przyznał, wiedząc, że akurat tym razem może sobie pozwolić na szczerość. Mógł kłamać w kwestii swojego samopoczucia, w najlepsze zatajając to, jak pewne sytuacje odbijały się bezpośrednio na nim, ale kiedy przychodziło rzeczywiście miał Takuyi pomóc z decyzją, musiał odsłonić przed nim konkretne karty, pokazując, jak naprawdę wygląda sprawa. Gdyby Fujimori odszedł z wyrzutami sumienia bądź wątpliwościami, nie zachowałby się w porządku wobec niego. Może jako drugi trainee… ale nie, jako starszy brat.
Tej szansy już dawno nie ma, Taka-chan – przyznał, nieznacznie się krzywiąc. Ten drobny przejaw niesmaku był tak różny od obojętnej miny, którą zwykle przybierał. Teraz ani nie śpiewał, ani nie tańczył, jednak przynajmniej część jego emocji pojawiła się na powierzchni. Czy wbrew samemu Sunhwie, czy za jego przyzwoleniem – to nieistotne. Z Fujimorim nie musiał pilnować się aż tak bardzo. Zwłaszcza, że przyznanie się do problemu wcale nie było łatwe. Sunhwa miał jednak dość czasu, by zrozumieć, w jakiej są sytuacji. W momencie, w którym zagrozili przeniesieniem Mingyu do innej grupy, doskonale wiedział, jak źle mają się sprawy grupy. Na tym etapie nie zdziwiłoby go nawet, gdyby BNS postanowiło wprowadzić go na rynek jako solistę, wykorzystując ten drobny szum, który już powstał wokół jego osoby.
Być może brzmiał teraz jak ostatni zgorzkniały pesymista, ale przecież mówił dokładnie to, co miał na myśli – bez żadnych oporów. Normalnie obawiał się otworzenia w tak znacznym stopniu, ale przynajmniej tym razem temat nie dotyczył bezpośrednio jego. Przynajmniej nie do końca. Owszem, to jego muzyczna kariera miała zawisnąć na włosku, ale na dobrą sprawę odejście Taki nie zmieniłoby wiele. A mogłoby sprawić, że przynajmniej młodszy będzie w stanie spełnić jakąś część swoich marzeń.
Nie marnowałeś, Taka-yah. Stworzyliście z Mingiem świetną aranżację, naprawdę dużo mnie nauczyłeś… poza tym, odnowiliśmy kontakt, prawda? Wspomnienia mimo wszystko zostaną – przerwał mu, uśmiechając się nieznacznie. Ten gest był zupełnie sztuczny, ale bynajmniej na taki nie wyglądał. Sunhwa naprawdę bezbłędnie panował nad swoją mimiką, a już szczególnie w podbramkowych sytuacjach.
Oczywiście, że nie zapomnę, głupku! – Takuya naprawdę zadawał idiotyczne pytania. Ryu nie zapomniał o nim po kilkunastu latach rozłąki, dlaczego miałby zapomnieć teraz, kiedy rzeczywiście mogli utrzymywać kontakt? Nie musiał mówić, że oczekuje tego samego w zamian. To rozumiało się samo przez się.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fujimori Takuya

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t143-fujimori-takuya#156 http://trainee.forumpolish.com/t361-taku
Wiek : 23
Wzrost i waga : 181 cm 64 kg
Orientacja : Homoseksualny

PisanieTemat: Re: Sala treningowa #02B   Wto Sie 09, 2016 7:53 pm

-Jesteś dobrym liderem. Gdyby nie ty, posypalibyśmy się jeszcze szybciej. Może tego nie widziałeś, ale próbowaliśmy wciąż walczyć tez ze względu na ciebie. Wszystkim nam zależało na debiucie i dodatkowo nie chcieliśmy cię zawieść. W innym wypadku, Gyu pewnie sam by odszedł trzaskając drzwiami, a o licznych bójkach między nami można by kręcić kilkugodzinne reportaże. Na treningach też potrafisz nas przypilnować, trzymasz as w ryzach, a to jest niełatwa sztuka. Byłeś najlepszym liderem jakiego mogliśmy mieć – wcale nie mówił tego dlatego by mu poprawić humor. Naprawdę w tak uważał. Potrzebowali kogoś silnego kto by ich poprowadził wtedy kiedy to było najbardziej konieczne i Sunhwa to zrobił. To, że przegrali sobie na innych frontach i ich osobiste utarczki w końcu przelały czarę nie jest jego winą. To musiało się tak skończyć. Może to też zmęczenie materiału? Chłopaki byli tak długo w predebiucie a mimo to poza obietnicami debiutu nic się nie działo. Ćwiczyli w tym samym składzie nie wiedząc tak naprawdę na czym stoją. W którymś momencie samo „już niedługo” nie wystarcza. Może gdyby dostali konkret, jasno określono czego się od nich oczekuje byłoby im łatwiej dojść do porozumienia. Taka uwielbiał to miejsce, ale dostali za dużą swobodę. Postawienie na ich kreatywność i działanie na własną rękę było ich gwoździem do trumny.
Nie zdziwiłby się, gdyby Sunhwa został solistą. Miął ku temu predyspozycje, a już teraz udało mu się wyrobić sobie coś na kształt własnej marki. Był rozpoznawalny, miał prawdziwy talent i zapadający w pamięć wokal. Nic nie stało na przeszkodzie by wypromować go w ten sposób. Historia pokazała, że BNS nie ma nic przeciwko by dawać szanse tym najbardziej wyróżniającym się osobom. Byunkim byli tego najlepszym przykładem, a i Magda mogła spróbować swoich sił przeżywając mini debiut u ich boku. O samych koncertach okolicznościowych nie wspominajmy.
W tym momencie, według niego nie było sensu by utrzymywać jakieś niepotrzebne pozory czy przywdziewać maski. Rozmawiali przecież szczerze ze sobą, mieli okazję wylać z siebie swoje dylematy i frustracje. Czasem każdy tego potrzebuje. Takuya chciał się wygadać, wreszcie powiedzieć komuś o swoich wątpliwościach, a i Sunhwa mógł chociaż spróbować pozbyć się części negatywnych emocji. Raczej tez wątpił, by Ryu miał wcześniej okazję komukolwiek o tym powiedzieć. A skoro grają w otwarte karty…
-Robiliśmy tylko to co do nas należało – uśmiechnął się lekko zmieszany – To prawda, nie sądziłem, że się jeszcze spotkamy. Wiesz odwiedzałem twoje okolice ze 2 razy ale nigdy nie mogłem na ciebie trafić, więc uznałem, że pewnie tak musi być. Nie mogłem uwierzyć, że pierwszą osobą spotkaną w wytwórni byłeś ty. Naprawdę cieszę się, że mogliśmy chociaż przez pewien czas być tu razem – zdecydowanie robił się zbyt emocjonalny, a reakcja Suna tylko to potwierdzała. W odpowiedzi na jego słowa pokazał mu tylko język przynajmniej starając się udawać tego wesołego. Wcale nie było mu do śmiechu, ale ta rozmowa przynajmniej pomogła mu pozbierać myśli. W końcu też wstał z miejsca wyciągając rękę w kierunku Sunhwy. Nie powiedział wprost dziękuję za wszystko, to zawisło gdzieś niewypowiedziane w powietrzu, plus to jeszcze nie był ten moment. Bez słowa zabrali swoje rzeczy i razem ruszyli z powrotem do pokoju.

z/t x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sala treningowa #02B   

Powrót do góry Go down
 
Sala treningowa #02B
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Sala tortur.
» Sala balowa
» Sala balowa.
» Sala #69
» Sala grawitacyjna

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: BRAND NEW SOUND :: Piętro II-
Skocz do: