IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Drink up

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Oikawa Hidefumi

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t407-oikawa-hidefumi#973 http://trainee.forumpolish.com/t411-the-rocker
Wiek : 28
Wzrost i waga : 167cm 60kg
Orientacja : hetero

PisanieTemat: Re: Drink up   Czw Lip 07, 2016 7:56 pm

Jeden dzień bez nieprzyzwoitych rzeczy wcale nie brzmiał aż tak dziwnie i nienaturalnie. Przecież podczas nagrywania albumu potrafili spędzić tydzień wychodząc ze studia tylko po to, żeby skorzystać z łazienki, wziąć prysznic i kupić coś do żarcia. Ewentualnie, tu już z pominięciem Hide, zapalić fajkę. Chociaż to ostatnie z powodzeniem robili też w środku. Wtedy raczej nikt nie myślał o seksie czy nadmiarze alkoholu, bo muzyka zwyczajnie za bardzo ich pochłaniała. Nie zostaliby gwiazdami rocka, gdyby nie lubili tworzyć, a już na pewno nie rozwinęliby się na tak dużą skalę. Na drugiej szalce mieliśmy jednak sytuację w samym środku trasy, kiedy potrzebowali się jakoś rozerwać, a ich fanki były więcej niż chętne umilić im popołudnie. Z całą pewnością chciałby zobaczyć Shina, który odmawia napalonym dziewczynom z powodu przegranego zakładu. Chociaż, w opinii starszego z Japończyków jeden dzień to i tak nie problem, najchętniej podniósłby stawkę do tygodnia, wtedy wyzwanie sprawiłoby Kobayashiemu więcej problemów. Po co zakładać się o coś, co z góry jest przesądzoną porażką?
Wbrew opinii samego zainteresowanego, to „chan” pasowało do jego pseudonimu scenicznego całkiem nieźle. No, przynajmniej wtedy, gdy przeglądali swoje stare zdjęcia z czasów, kiedy jeszcze skakali sobie do gardeł albo dopiero zaczynali zacieśniać więzy, a także wtedy, kiedy był zupełnie zlany i na wpół przytomnie prosił o wodę (ewentualnie o dziewczynę). Nie mniej jednak, patrząc obiektywnie nie można mu jednak odmówić posady przystojnego, seksownego i jednego z najbardziej pożądanych gitarzystów, którzy postawili nogę na rockowej scenie. Przynajmniej tak twierdziła niezliczona rzesza fanek „Butterfly Effect” – niestety, Oikawa niespecjalnie mógł się w tej kwestii wypowiadać, bo nawet nie próbował myśleć o kumplu w podobnych kategoriach. Ohydztwo. Za żadne skarby. Zupełnie nie rozumiał jakim cudem powstają te wszystkie opowiadania z ich udziałem, ale na samą myśl przechodził go dreszcz obrzydzenia.
Słowa Jinkyung doszły do niego jakby po chwili, albo to alkohol opóźniał reakcje i zanim na nią spojrzał minęła dobra sekunda. Bezwiednie podał rękę Shinowi, bo ciężko było odmówić autorce całego tego teatrzyku i nawet podstawił łepetynę pod jej dłoń, tylko po to, żeby zaraz nieznacznie się skrzywić. Wszystko to z pewnością brzmiało zabawnie, ale propozycja podobałaby mu się o wiele bardziej, gdyby troszeczkę ją przekształcić. Z tą też myślą wystukał na telefonie kolejne odrobinę niezdarne pytanie. Jego uwaga zdecydowanie była już skupiona na czymś innym niż przyjacielska sprzeczka z Kobayashim, zwłaszcza po tym jak najswobodniej w świecie przesunął się ze swoim prowizorycznym masażem na dekolt Koreanki, a później jeszcze odrobinę niżej. Bezczelnie wykorzystywał jej słabszą głowę.
A nie możemy dostać tego buzi od ciebie?
O ile ustaliliśmy już, że Shin to cholernie męski facet, o tyle należy raz jeszcze podkreślić, jak bardzo urocza i słodka – w tym pozytywnym tego słowa znaczeniu – potrafiła być ich towarzyszka po paru kieliszkach wódki. Szczególnie wtedy, gdy spoglądała na Hide’a z dołu, przez wzgląd na pozycję, w której się znaleźli. Ile to teraz było? Trzy do dwóch dla wokalisty? Na pewno nie przejmował się aż tak bardzo wynikiem punktowym, przesuwając rękę z biustu dziewczyny na jej szczękę i obracając ją jeszcze trochę bardziej w swoją stronę. Sam pochylił głowę, przyciskając usta do tych Kyungie i już po kilku sekundach wsuwając język pomiędzy jej wargi, skoro nie wydawała się protestować. Naparł na nią, wbrew procentom panoszącym się po jego organizmie, całując najzupełniej sprawnie i tylko odrobinę agresywnie, jak facet, który rzeczywiście posiadał w tej kwestii sporo doświadczenia. Zdecydowanie, warto było czekać. A Kobayashi miał swoje fajki, czy coś w tym stylu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kobayashi Shichirou

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t409-kobayashi-shichirou
Wiek : 28
Wzrost i waga : 177 cm | 70 kg
Orientacja : Heteroseksualny

PisanieTemat: Re: Drink up   Nie Lip 10, 2016 12:37 am

No dobra dzień faktycznie nie był zbyt dużym wyzwaniem. To spokojnie by wytrzymał i to bez większego marudzenia. No chyba że byliby w trasie/ na imprezie i panienki same by do niego lgnęły. Wtedy faktycznie mogły już być gorzej z jego trzymaniem fasony i nie poddaniu się pokusie. Bo faktycznie w czasie nagrywania albumu i samego przygotowywania się do tego, spokojnie mógł spędzić całe dnie w studiu nawet nie myśląc o seksie czy wódce. Za bardzo kochał sam element tworzeni aby poświęcać go na zalewanie się trupa i chowanie twarzy w cyckach przypadkowej panienki. No ale to raczej oczywiste i tych momentów w czasie zakładów brać w ogóle pod uwagę nie powinniśmy.
W pierwszej chwili nie ogarnął co robi Jinkyung. Grzecznie podał jej rękę zerkając na nią z zainteresowaniem. I w sumie nawet aż tak nie przeszkadzało mu to bycie prowadzonym jak kukiełka dopóki jego dłoń nie spotkała się z tą należąca do Hidea. Do tego ten komentarz.. Momentalnie zabrał rękę krzywiąc się lekko. Oj nie, tak to on się bawić nie będzie, na pewno nie w tym kontekście. Gdyby nie fakt, że wiedział, ze to żarty i to, że jest wstawiony pewnie nawet zezłościłby się lekko na dziewczynę. Ale tylko troszeczkę, bo jej głaskanie po głowie działało zdecydowanie zbyt rozpraszająco.
-o zdecydowanie popieram. Wolę całować ciebie niż jego – wyszczerzył się do niej absolutnie będąc pewnym swoich słow. Naprawdę nie rozumiał co te wszystkie yaoistki widziały w ciągłym parowaniu go z Oikawą. Szczególnie, że nie raz podkreślali swoje zainteresowanie płcią piękną, a związek Shina przez pewien czas był całkowicie oficjalną informacją. Mimo to ilość opowiadań z nimi w roli głównej była zatrważająca. Raz czy dwa nawet usiadł by spróbować cokolwiek przeczytać, podając się już po kilku pierwszych akapitach. Serio nie miał nic przeciwko tym wszystkim hetfickom z fankami, ale zdecydowanie nie miał ochoty znajdować tych ze swoim przyjacielem. Ohyda.
Wystarczyło, że odwrócił się na chwilę a ta dwójka już tak bezczelnie wykorzystuje sytuacji. Oczywiście, że widział wcześniej gdzie znajduje się ręka wokalisty, co kompletnie mu nie przeszkadzało. W końcu sam więcej niż chętnie gładził ją po udzie drugą dłoń przesuwając z jej pasa nieco niżej, ale no rozumiemy o co chodzi. Spokojnie jednak dopalił papierosa dając im chwilę sam na sam. Widzicie jaki z niego gentelman nawet polał im jeszcze po kieliszku odkrywając, że ich wspaniały wodopój jest w zasadzie na wykończeniu i lada chwila ktoś z nich – najpewniej on, będzie zmuszony iść po następną butelkę.
Wrócił do obejmowania Kyungie, gdy tylko ta była wolna od zachłannych ust Oikawy. Shin uśmiechnął się niewinnie zaraz delikatnie odwracając jej twarz w swoją stronę. Jego dłoń odgarnęła jej włosy z policzka gładząc go lekko kciukiem. – Moja kolej – stwierdził łagodnym acz stanowczym tonem pochylając się w jej kierunku. Jego usta niemal od razu odnalazły te należące do dziewczyny. Naparł na nie lekko zachęcając by rozchyliła bardziej wargi, zaraz wsuwając pomiędzy nie swój język. Po sposobie w jaki całował nie sposób było stwierdzić, że jest już wstawiony. Doskonale wiedział co robi pieszcząc jej usta swoimi. Jego dłoń zsunęła się z policzka by wrócić na swoje miejsce na jej udzie, które to szybko zaczął masować nie bardzo przejmując się tym, że wsuwa się coraz wyżej po wnętrzu jej uda. Przygryzł leciutko wargę i pociągnął ją delikatnie kończąc w ten sposób pocałunek. Uśmiechnął się do niej łobuzersko nie odsuwając się za daleko od niej. Pewnie gdyby nie ręka Oikawy tak bezczelnie przewieszona przez jej barki właśnie zacząłby obsypywać jej szyję pocałunkami, ale cóż czasem jego przyjaciel lubił nieco komplikować mu życie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Heo Jinkyung

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t339-heo-jinkyung http://trainee.forumpolish.com/t365-jing#714 http://trainee.forumpolish.com/t366-jingiel#715
Wiek : 22
Wzrost i waga : 176 / 51
Orientacja : Biseksualna

PisanieTemat: Re: Drink up   Wto Lip 12, 2016 5:03 pm

Ech, mężczyźni byli naprawdę dziwni. Może Jinkyung spoglądała na nich w ten sposób, z powodu wieku? Ta dwójka była przecież o niemal sześć lat starsza od Kyungie, więc mogło to być jakimś powodem dla takich różnic. Chociaż chyba nawet, jeżeli byliby w tym samym wieku, dziewczyna nie mogłaby pojąć, jak dużą rolę w ich myśleniu, czy po prostu poglądzie na świat stanowił seks. I wszystkie jego pochodne. Może to wina wychowania w dość hermetycznym społeczeństwie koreańskim? Z goła różne było podejście do seksualności w Korei i w Japonii. A poza tym, oliwy do ognia seksualności dolewało też raczej rozluźnione podejście do kontaktów międzyludzkich. Coś, czego bez alkoholu Jing raczej nie potrafiła osiągnąć. A raczej zapomniała, jak to się robiło. W końcu była kiedyś bardzo do nich podobna, może trochę się buntowała, ale przecież wtedy była jeszcze bardzo młoda, to był początek liceum...
Wiedziała, że mężczyźni mieli raczej inny pomysł na to, jak się pogodzić. Jednak ucieszyła się, gdy nie protestowali, ciesząc się jeszcze bardziej z ich niezbyt rozgarniętych min. Bo byli naprawdę uroczy wtedy, gdy nie wiedzieli, co się działo! I nawet ten grymas obrzydzenia był uroczy, bo wyglądali jak przedszkolaki, które właśnie się pobiły, albo zadźgały jakimiś patykami. Oj, wiadome było, że i tak się lubili. A przynajmniej przez muzykę, jeżeli ktokolwiek miał mieć jakiekolwiek wątpliwości.
Dziewczyna przybliżyła się na moment do telefonu, żeby przeczytać kolejną wiadomość. Zaraz usłyszała jeszcze po drugiej stronie słowa Kobayashiego. Oparła się znowu plecami o kanapę, śmiejąc się wesoło z obu tych propozycji.
- Mnie w to nie mieszajcie, ja się z wami nie kłócę~ - powiedziała, cały czas zadowolona z rozwoju sytuacji. Chociaż zerknęła na rękę wokalisty, która znalazła się w miejscu, w którym tak naprawdę nie powinna. Normalnie faktycznie, dostałby już w twarz, możliwe, że nawet posypałyby się zęby czy włosy. Ale teraz...? Teraz była już naprawdę mocno pijana, a poza tym żyła pragnieniami i marzeniami każdego fangirla.
No właśnie, do tego stopnia, że nawet nie zareagowała, gdy jej podbródek został uniesiony do góry. Skupiła się tylko na tych ciemnych oczach, które przez moment wpatrywały się w te jej. I nawet nie przeszkadzała jej głośniejsza niż zazwyczaj muzyka, czy fakt, że jej serce prawie wyskoczyło z piersi. A później czuła już jego ciało nieco mocniej, jakimś cudem w usta wsunął się jej język, ona jakby otrzeźwiała na moment, oddając pocałunek tak, że prawie nie można było się zorientować, że tyle wypiła. Jej dłoń przesunęła się po plecach mężczyzny, w górę, kończąc na ciemnych, miękkich włosach, w które wplotła palce. Naprawdę, gdyby ktoś jej powiedział, że będzie się całować po pijaku z kimkolwiek, nie uwierzyłaby tej osobie za nic! A co dopiero, że tą osobą będzie wokalista Butterfly Effect!
Odetchnęła dość głęboko, jeszcze nie do końca wiedząc, co się przed chwilą wydarzyło. Jej policzki pokryły się natomiast jeszcze większą ilością różu niż tą zapewnioną przez udział alkoholu w jej krwi. Opuściła głowę w dół, kompletnie zawstydzona i... nieco rozkojarzona. Oikawa mógł być naprawdę z siebie dumny.
I pewnie Jing doszłaby do siebie w dość szybkim tempie, może po kieliszku, czy dwóch, gdyby nie fakt, że Shin także postanowił się dołączyć do zabawy. Uniosła ufnie głowę do góry, słysząc jego dość łagodny ton. I znów, zanim się obejrzała, czuła na sobie usta, tym razem gitarzysty. Jednak bardzo łatwo można było wyczuć różnicę pomiędzy jednym pocałunkiem, a drugim. Co prawda świeżo po papierosie, Shin jeszcze nieco, nazwijmy to, szczypał, ale było to nawet miłe, na swój sposób. Otworzyła nieco szerzej usta, pozwalając mu wsunąć się z jego językiem, sama, w przepływie nagłej odwagi, lekko go przygryzając. Zaraz jednak jedną dłoń ułożyła na tej jego, żeby nie zapędzał się za bardzo i nie myślał o podwijaniu, już i tak ledwo co zasłaniającej sukienki. Syknęła cicho, czując na swych wargach jego zęby, jednak... ech, było to naprawdę przyjemne. Zarówno Hidefumi i Shichirou sprawili, że nogi Jing teraz bardziej niż wcześniej wydawały się być zbyt słabe. Och, chyba naprawdę wypadało zbierać się do domu... Zwłaszcza, że policzki już ją paliły, do tego stopnia, że przyłożyła sobie do nich dłonie, próbując jakoś zasłonić te widoczne dowody zbrodni~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Oikawa Hidefumi

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t407-oikawa-hidefumi#973 http://trainee.forumpolish.com/t411-the-rocker
Wiek : 28
Wzrost i waga : 167cm 60kg
Orientacja : hetero

PisanieTemat: Re: Drink up   Pon Lip 18, 2016 3:31 pm

Te propozycje wcale nie były takie znowu zabawne! Rockmeni, w tym konkretnym wypadku, wcale nie żartowali, składając zupełnie poważną ofertę. Wiele fanek zabiłoby, żeby znaleźć się na jej miejscu… chociaż może nie tyle fanek co pseudo-fanek… Hidefumi już dawno przestał to rozgraniczać. Ludzie często tracili głowę, kiedy znajdowali się blisko swoich ukochanych idoli: muzyków, aktorów czy kogo tam jeszcze. Po jakimś czasie nie zwracał już na to uwagi, akceptując jako część swojej kariery – życia oraz marzeń, które udało mu się spełnić. Tyle, że teraz niespecjalnie nad tym rozmyślał. Jego priorytetem był ten nieszczęsny buziak „na zgodę”, kiedy kłótni wcale nie było.  
Ale skoro chcesz nas pogodzić…
Chociaż Hide nie mógł mówić, sam sposób w jaki to napisał i jego mina dostatecznie akcentowały ton niezadowolonego chłopca, któremu odmówiono nowej, niezwykle pożądanej zabawki. Buziak od Shichirou byłby dla niego największą karą boską, ale od Jinkyung chętnie przyjąłby podobny gest, więc też nie ma co się dziwić, że wybrzydzał, próbując przy okazji dopasować sytuację do swoich własnych potrzeb. A przecież wiadomo, że Oikawa potrafił być niezwykle przekonujący, jeżeli czegoś chciał. I zwykle rzeczoną zachciankę spełniano, prędzej, czy później.
Widział to spojrzenie, ale uświadomiło mu to tylko, na ile może sobie pozwolić bez obaw. Nawet samemu będąc całkiem wstawionym, bez problemu dostrzegał, że Koreanka jest w dużo gorszym stanie. Sumienie jednak milczało, a palce bezkarnie zataczały kółeczka na bladej skórze. Na dobrą sprawę nie robił przecież nic złego – wbrew pozorom wcale się do niej aż tak bardzo nie dobierał! Po prostu miło spędzał czas w kobiecym towarzystwie, a trzymanie łap przy sobie byłoby najprawdziwszym grzechem przeciwko ludzkości. Chociaż zrobiłby to i bez jej przyzwolenia, odpowiedź ze strony Jin rzeczywiście go ucieszyła. Zamierzał w pełni wykorzystać każdą sekundę tego zbliżenia, dając z siebie dość sporo, ale biorąc chyba jeszcze więcej. Jasne, spełniał właśnie fantazję większości jego fanek (w tym także dziewczyny), ale robił to tylko i wyłącznie dla własnej przyjemności.
Ponieważ nie mógł pochwalić jej w żaden inny sposób, przysunął ją na tyle blisko, na ile mógł to zrobić i tylko pogłębił pocałunek. Naprawdę nie miał ochoty się odsuwać. Zresztą, nie pozwolił jej na to przez dobrą minutę (albo i więcej), w zupełności wykorzystując cały ten czas, którego Shin potrzebował na wypalenie papierosa. Szkoda tylko, że nawet w takiej perspektywie to wszystko trwało zbyt krótko. Hide niemrawo odsunął się od swojej partnerki, na odchodnym przelotnie muskając jej wargi w geście, mogącym uchodzić nawet za czuły, gdyby nie zaczepny uśmiech, widniejący na twarzy wokalisty. Przelotnie zerknął na kumpla, słysząc jego słowa i bez chwili zawahania odsunął się na tyle, by zrobić mu dość miejsca. Rąk jednak nie zabrał, ani nie zwiększył dystansu między nimi, dając Kobayashiemu tylko kilka sekund dla siebie – dokładnie tyle, ile potrzebował, żeby haustem opróżnić jeden z ostatnich pełnych kieliszków – później składając kilka pocałunków na odsłoniętej szyi Jinkyung, dodatkowo jeszcze obnażonej, przez pozycję, w której we troje siedzieli. Żeby było jeszcze lepiej, w odróżnieniu od Shina, jemu nie zostały wyznaczone żadne granice, chociaż zdawał sobie sprawę z tego, że nie ma sensu iść w ślady przyjaciela. I tak było całkiem miło i przyjemnie.
Późniejszy burak, którego spaliła Koreanka tylko dodatkowo poprawił mu humor. W przypływie litości podał jej kieliszek, na te kilka minut grzecznie przesuwając dłoń na bezpieczne terytorium, jakim było ramię dziewczyny. Miał wprawdzie ochotę rzucić jakimś komentarzem, ale powstrzymał się przed sięganiem po telefon, dając jej ochłonąć w swoim tempie. Wychodzi na to, że brak głosu miał jakieś tam plusy – głównie dla otoczenia, nie samego Hidefumiego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kobayashi Shichirou

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t409-kobayashi-shichirou
Wiek : 28
Wzrost i waga : 177 cm | 70 kg
Orientacja : Heteroseksualny

PisanieTemat: Re: Drink up   Czw Lip 21, 2016 2:40 pm

Fanki były wpisane w ich zawód. Im większa popularność tym pojawiało się ich więcej i więcej. W pełni to akceptował i rozumiał, samemu będąc przecież fanem niezliczonej ilości zespołów. Tylko właśnie według niego należało rozgraniczyć tych którzy przychodzili na ich koncerty ze względu na muzykę, i na tych, którzy widzieli przede wszystkim ich. Psychofanki były straszne i prawdę mówiąc przerażały go. To jak bardzo były zdesperowane, głośne i łaknące uwagi. Zrobiłby absolutnie wszystko by znaleźć się bliżej muzyków, by być dostrzeżonymi i zabranymi za kulisy. Owszem, czasem to wykorzystywał, ale jeśli miałby wybór zdecydowanie wolałby wziąć pod swoją opiekę, te spokojniejsze i mniej narwane desperatki. Z nimi chociaż dało się porozmawiać, a wbrew pozorom Shinowi zależało na tym bardziej niż na seksie. Uwielbiał go, ale wszystko ma swoje granice. Poza tym od słowa do słowa a i w łóżku można wylądować, albo na blacie albo gdziekolwiek indziej.
-A czy my się kłócimy? To tylko mała dyskusja, którą lepiej zakończyć buziakiem od ciebie niż jego –powiedział z niewinnym uśmiechem. Zdecydowanie zgadzał się z podejściem, ze jakikolwiek tego typu zbliżenie z Oikawą byłoby najgorszym co może ich spotkać. Może, gdyby był absolutnie pijany i dostałby wyzwanie, za które, podkreślmy to bardzo wyraźnie, byłaby naprawdę porządna nagroda, to moooże by mógł się z facetem przelizać. Ale to po długim namawianiu i niekoniecznie z wielkim zaangażowaniem. Musiałby być to ktokolwiek inny, ktoś spoza zespołu, świty czy czegokolwiek. Brr aż go ciarki przeszły na samą myśl. Prawdopodobnie zaraz po tym poszedłby zwymiotować i opróżniłby kolejną butelkę alkoholu, ale to rozumiało się samo przez się.
Nawet pomimo szalejących procentów, nie trudno było zauważyć, ze Heo pozwala wokaliście na znacznie więcej niż jemu. Nie przeszkadzało mu to w najmniejszym stopniu. Laski zawsze miały swoich ulubieńców czy po prostu faworytów mających taryfę ulgową. Nie zniechęcało go to jednak, uznając to za małe wyzwanie rzucone w swoja stronę. Musiał się zwyczajnie bardziej postarać, by osiągnąć ten sam efekt co przyjaciel. Niemniej granicę jaką dostał zamierzał uszanować. Nie to nie, będzie balansować najbliżej jak się da i kto wie, może za kilka kieliszków ją przekroczy? Chociaż patrząc na stan dziewczyny ich impreza powoli dobiegała końca. Cofnął dłoń, dalej zostawiając ją na jej udzie. Uśmiechnął się w odpowiedzi na tamto ugryzienie z wyraźnym geście aprobaty. Podboały mu się te bardziej drapieżne dziewczyny, które wiedziały jak odpowiednio użyć zębów, lub pozwalały sobie na coś więcej niż zwykłe pocałunki.
Spojrzał na przyjaciela nad głową Kyungie wskazując na butelkę. Nieme pytanie o to czy powinien pójść po jeszcze czy ostatecznie kończymy z wódką na ta chwilę. Raczej nie chciał, by Koreanka zaliczyła im tu zgon do reszty lub co gorsza postanowiła w przypływie niemocy oddać zawartość żołądka na ich buty. Bo i to się parę razy zdarzyło, gdy ktoś nie wiedział kiedy powiedzieć dość. Ostatecznie więc wypuścił ją i wstał z miejsca na krótką chwilę walcząc z usilną potrzebą ponownego posadzenia swoich czterech liter. Ok, to jest ten moment.
-Zaraz wracam – rzucił jedynie i chwiejnym krokiem ruszył w kierunku baru. Kiedy wrócił do stolika, na tacy znajdowało się pięć szklanek. Po dwa dla nich z mocniejszym trunkiem i jedna z sokiem dla Kyungie. Nawet udało mu się nie rozlać, choć przy plątających się nogach łatwym zadaniem to nie było. Usiadł na miejscu podsuwając dziewczynie szklankę. Widzicie jaki troskliwy? Mimo wszystko nie był dupkiem, któremu tylko macanki w głowie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Heo Jinkyung

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t339-heo-jinkyung http://trainee.forumpolish.com/t365-jing#714 http://trainee.forumpolish.com/t366-jingiel#715
Wiek : 22
Wzrost i waga : 176 / 51
Orientacja : Biseksualna

PisanieTemat: Re: Drink up   Pią Sie 19, 2016 3:26 pm

Ten buziak na zgodę, tak jak cała ich kłótnia, był tylko wyrazem dobrego humoru. Żarcikiem, który Jing chciała niewinnie przemycić, a przy okazji sprawdzić, jak bardzo "#nohomo" są. Warto było spojrzeć na to z przymrużeniem oka, bo tak naprawdę tylko takie spojrzenie było w tym przypadku prawidłowe. A jeżeli tłumaczeń nadal mało, stwierdźmy, że to był pijacki pomysł Heo. I sprawa załatwiona.
Z psychofanami dla gwiazdy było tak, jak z chorobami płuc dla górnika - ryzyko zawodowe. Co prawda Jinkyung sama wiedziała, że jej przyszła praca wiąże się też i z tym zagrożeniem. Było ich co prawda trochę więcej, bo o ile faceci byli często "ofiarami" dziewczyn, które chciały im za wszelką cenę wskoczyć do łóżka i sprawić, że się zakochają, oni mieli nad tym chociaż iluzoryczną kontrolę - w końcu nie wskoczyłyby im na interes bez ich wcześniejszego przyzwolenia. Dziewczyny miały już tutaj jednak pod górkę - często bazą ich fanów byli starsi faceci, co już samo w sobie było obrzydliwe i zmuszanie dziewczyn do mówienia do pięćdziesięciolatków na "oppa", czy wkręcanie je do światka sponsoringu było na porządku dziennym w mniejszych, mniej renomowanych agencjach. Na całe szczęście Jing trafiła do tej dobrej i nic podobnego jej nie groziło.
- Oj tam, nie marudźcie oboje... - powiedziała już lekko rozleniwiona, ale nadal z uśmiechem na ustach. Ta dwójka wprawiała ją w niesamowicie dobry nastrój, do tego stopnia, że mogłaby tak naprawdę wybuchać śmiechem kompletnie bez powodu. Chociaż powodem byliby właśnie oni. Niekoniecznie śmiałaby się z nich, ale z nimi, to brzmi lepiej.
Ale hej! To niekoniecznie była kwestia pozwalania na mniej i więcej. Nawet tutaj nie zakradł się cień faworyzowania. Po prostu Shin wybrał sobie niekoniecznie dobry kierunek działania. Gdyby Oikawa próbował podnieść jej sukienkę, też zostałby zdzielony po łapach. Co jak co, ale Jing starała się być dla nich równym partnerem, co oznaczało, że oboje musieli być traktowani po równo.
Jednak to, co się działo potem, przerosło jej wszystkie oczekiwania. Co prawda samo całowanie się z Shinem wydawało jej się na tyle nierealne, że nawet nie zamierzała o tym kiedykolwiek myśleć, a teraz... nie dość, że to się spełniło, to jeszcze dodatkowego smaczku w tym wszystkim dodawał Hidefumi. I czuć było po samym widoku, po języku ciała Jinkyung, że okropnie jej się to podoba. Zacisnęła nieco mocniej palce na dłoni Shina, tym razem nie w ramach nagany, a raczej pochwały, dodatkowo mrucząc mu z aprobatą prosto w usta.
Jednak wszystko co dobre z pewnością nie mogło trwać długo. I dlatego, już przyzwyczajona do takiego, a nie innego rozwoju akcji Jing westchnęła smutno, gdy to wszystko się skończyło. Zwłaszcza, gdy Shin rzucił "zaraz wracam". Nie ma żadnego "zaraz wracam", ja jestem dziś księżniczką i proszę się mną zająć, o! W sumie jej oczy zdawały się mówić dokładnie to samo, wzmacniane przez smutnego pouta, w który ułożyły się jej usta.
Spojrzała jednak w międzyczasie na Hide, nieco rozkojarzonym wzrokiem. I tak jak siedziała, objęła go dość sprawnie rękoma za szyję, praktycznie układając się na nim, w dość... specyficznej pozie. Ech, Jing, rzeczywiście już czas do domu...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Oikawa Hidefumi

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t407-oikawa-hidefumi#973 http://trainee.forumpolish.com/t411-the-rocker
Wiek : 28
Wzrost i waga : 167cm 60kg
Orientacja : hetero

PisanieTemat: Re: Drink up   Pon Sie 22, 2016 4:06 pm

Pomimo złotego wieku popularności, Hidefumi wciąż pamiętał czasy, kiedy „Butterfly Effect” ledwie wiązali koniec z końcem, grając koncerty raptem dla kilku osób. Na dobrą sprawę, każdy fan był na swój sposób wyjątkowy i chociaż psychofanki działały mu na nerwy, wiedział, że i one są w jakimś tam stopniu ważne… przerażające, ale mimo wszystko istotne. Cóż, ludzie słuchali ich z wielu powodów – dlatego, że byli „tym czymś”, że zyskali ogromne uznanie, że grali swoją muzykę niezależnie od okoliczności, za to, jakie przesłanie próbowali przekazać dalej, za charaktery… Nie da się chyba zliczyć wszystkich rodzajów fanów, prawda? Kariera muzyka łączyła się więc z ciągłą walką o uznanie publiki. Chociaż znowu, „Butterfly Effect” już w pierwszych latach swojego istnienia zdążyło wzbudzić kilka kontrowersji i bynajmniej nie próbowało udawać chodzących ideałów – może dlatego tak swobodnie czuli się w swojej roli? Z drugiej strony, z łatwością dało się zauważyć, że cała ich piątka jest wprost stworzona do życia w świetle reflektorów. Psychofanki nie mogły im tego zepsuć. Przemilczmy już zupełny brak sumienia, notorycznie występujący u naszych ulubionych gwiazd rocka z Hide na czele. On również nie miał problemu z zaproszeniem do łóżka swoich groupies. Wręcz przeciwnie, robił to nad wyraz często i ze zdecydowanie mniejszymi oporami niż Shin – jeżeli dziewczyna była ładna, Oikawie nie przeszkadzała cała otoczka. Później niejednokrotnie musiał się użerać z wyznaniami dozgonnej miłości i wynoszeniem śmieci, ale taką cenę akurat mógł płacić. Zwłaszcza, że jemu wcale nie zależało na szczerych, głębokich rozmowach; co właściwie zabawne, biorąc pod uwagę to, jak towarzyską osobą potrafił być starszy z Japończyków, nawet wycinając z całego obrazka sprawy łóżkowe.
„#NoHomo” z tymi dwoma przybierał zupełnie nowego znaczenia. Byli sobie bliżsi niż bracia, dzielili razem właściwie całe życie i większość zainteresowań, mogli na sobie polegać w każdej chwili… ale buziak na zgodę brzmiał gorzej niż miesiąc bez seksu. Żeby było jeszcze ciekawiej, nie mieli najmniejszych problemów z pieprzeniem tej samej dziewczyny równocześnie. Zbierając to wszystko w jedną całość, można założyć, że skinship pomiędzy nimi, wykraczający poza przybijanie piątek, krótkie bro-hugi czy pozowanie do zdjęć, prawie nie istniał, co też do końca prawdą nie było. Tyle tylko, że to też znacząco mijało się z prawdą. Relacja Hidefumiego i Shichirou cieszyła się po prostu swoją własną specyfiką.
Skinął Shichirou głową. Spokojnie mógł wlać w siebie jeszcze parę szotów, które pewnie przerodziłyby się w całą butelkę, gdyby nie resztki samokontroli. I może ewentualnie zachowanie Jinkyung. Dziewczynie udało się zupełnie zaskoczyć Oikawę, zajętego odprowadzaniem Shina wzrokiem. Na całe szczęście zdążył zauważyć niezadowolenie wymalowane na tej ślicznej buźce i więcej niż chętnie pozwolił jej się przytulić. Mało tego, sam objął Koreankę w talii, podnosząc ją odrobinę, żeby wygodnie usadowić ją sobie na kolanach. W tej pozycji łatwo było odwrócić jej uwagę od zniknięcia Kobayashiego, prawda? Po prostu znowu przyciągnął dziewczynę do pocałunku, ale nie planował robić niczego więcej; nawet jeżeli jego ręce zjechały niebezpiecznie nisko. Kiedy gitarzysta wrócił, zwyczajnie oderwał się od Jin, ale nie puszczając jej.
Trzeba będzie księżniczkę odtransportować.
Napisał, zamiast od razu sięgnąć po kieliszek. Wbrew pozorom i wszystkiemu, co zostało tu wspomniane, Hide miał jednak sumienie (wprawdzie poważnie nadszarpnięte i nie do końca działające, ale kto by się tam martwił) i przynajmniej poczucie dobrego smaku. Plus, szczerze wątpił, że ich urocza basistka miała w planach dać im się przelecieć. Dopiero co odgoniła od siebie łapy Shina i… co tu dużo ukrywać, była kompletnie zlana.
Japończykom nie zostało nic innego, jak skończyć alkohol i zamówić taksówkę, dziękując niebiosom, że Jinkyung była jeszcze na tyle przytomna, żeby podać im adres tego więzienia dl… to znacz piekła na zie… to znaczy wytwórni, o! Wytwórni. Tak tutaj mówili na miejsce, które zapewniało człowiekowi rygor lepszy niż szkoła wojskowa.
< z/t > x3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kwon Sunjae

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t531-kwon-sunjae#2150 http://trainee.forumpolish.com/t534-sunjae#2170
Wiek : 28
Wzrost i waga : 1.80 m || 70 kg
Orientacja : biseksualny

PisanieTemat: Re: Drink up   Pon Sie 22, 2016 4:09 pm

Piątkowy wieczór zdecydowanie nie należał do tych momentów w tygodniu, które należało spędzać w domu. W końcu to początek weekendu, który należało uczcić. A przynajmniej on tak sobie to tłumaczył wracając z kancelarii do domu, tylko po to by coś zjeść i przygotować się na wieczór. Może nie mógł się nazwać imprezowiczem z prawdziwego zdarzenia, ale lubił zabawić się w gronie przyjaciół, przy dobrym trunku i głośnej muzyce. Odkąd wrócił ze stanów był to już stały element jego tygodniowego harmonogramu. Ignorował krzywe spojrzenia ojca i ciche wzdychanie matki, gdy włóczył się po domu nucąc pod nosem będąc w wyjątkowo imprezowym nastroju. Miał ochotę się zabawić. Szczególnie, że za dzisiejszych towarzyszy miał zaprzyjaźnioną parę, dla której nie ukrywajmy się był po części piątym kołem u wozu. Wiedział o tym, jednak nic sobie z tego nie robił. Ustalili przecież, że tylko na początku będą się trzymać razem by później cała ich trójka poszła w swoja stronę. Oni zapewne w poszukiwaniu ustronnego miejsca, on cóż… kogoś do towarzystwa.
Pod klub przyjechali stosunkowo wcześnie. Było jeszcze grubo przed północą, gdy schodzili schodami do tego przybytku rozpusty, gdzie spocone ciała ocierały się o siebie na parkiecie, piękne kobiety wiły się ku uciesze gapiów a alkohol lał się strumieniami. Na twarzy Sunjae od razu zawitał niemal lubieżny uśmiech. Nie był desperatem, ale zamysł z jakim tu przyszedł był raczej od razu widoczny. Nie przejmując się swoim towarzystwem od razu skierował się do baru by zamówić sobie drinka i przy okazji zagadać do dziewczyny, która na tą chwilę przyciągnęła jego uwagę. Nie była jakaś szczególna, ale rzucała się w oczy, coś dobrego na początek. Wiedział, że zachowuje się jak ostatni złamas, jednak nie czuł się winny z tego powodu. Był wolny a i niczego jej nie obiecywał, ani jej ani nikomu innemu. Już dawno przestał się przejmować opiniami innych, tym jak może być postrzegany. Nie obchodziło go to, jak zawsze robił dokładnie to na co miał ochotę i nic poza tym.
Rozmowa płynęła gładko, w końcu też przenieśli się na parkiet pozwalając by to muzyka kierowała ich ciałami, pozwoliła się porwać. Zdecydowanie na taki początek liczył.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ryu Sunhwa

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t122-ryu-sunhwa http://trainee.forumpolish.com/t125-the-princess#127 http://trainee.forumpolish.com/t126-sunhwa
Wiek : 24
Wzrost i waga : 50/174.
Orientacja : homoseksualny.

PisanieTemat: Re: Drink up   Pon Sie 22, 2016 4:59 pm

Weekendy Sunhwy niczym nie różniły się od całej reszty tygodnia – były tak samo przeładowane zajęciami. Piątek zaczął wyczerpującym treningiem tańca, później lekcją angielskiego, a dzień zwieńczył godziną spędzoną w studiu nagraniowym i dwoma kolejnymi na zajęciach z wokalu. Nic dziwnego, że kiedy zmęczony wrócił do pokoju, notabene grubo po porze, gdy serwowana była kolacja, tan był już zapełniony przez pozostałych lokatorów. Problem w tym, że nie czuł się na siłach, by rozmawiać z którymkolwiek z nich. Zamienił z Mingiem zaledwie dwa zdania, ciesząc się, że Chińczyk wyglądał na zbyt zmęczonego, by proponować mu towarzystwo na resztę wieczoru. Sunhwa raczej nie był typem, który lubi włóczyć się po mieście w pojedynkę, ale ten konkretny piątek był dla niego w pewien sposób wyjątkowy. Wcale nie w pozytywnym sensie tego słowa.
Ryu cieszył się opinią chłodnego i zdystansowanego. Tylko nieliczne osoby zdawały sobie sprawę z tego, że pod maską obojętności kryje się coś znacznie bardziej wrażliwego, poczuwającego się do większej odpowiedzialności za swoje wybory czy zachowania… i rzeczywiście – wystarczyła jedna wiadomość, by Sunhwa poczuł się w wytwórni jak w klatce. Absolutnie wszystko przypominało mu w tym miejscu o Namjoonie. Wiedział, że zawiódł go na całej linii. Chociaż on sam nie żałował zerwania, dostrzegając w nim raczej szansę na złapanie oddechu i otrząśnięcie się, ostatnia wiadomość, którą dostał uświadomiła mu, jak bardzo się mylił; jak samolubny był. To on powinien przepraszać. Powinien bez słowa przyjąć Kanga z powrotem. Dać mu to oparcie, którego młodszy tak potrzebował… przecież Sunhwa doskonale wiedział, że Nam go potrzebował! A jednak samolubnie zdecydował się zakończyć ich związek, jakby jego własny ból w ogóle stanowił podstawę. Był ostatnią osobą, która miała prawo narzekać.
Skomplikowana sytuacja zespołu, Takuya, Mingyu… kolejne fragmenty kolorowego snu, jaki wokół siebie zbudował opadały, odkrywając surowy, spękany beton. Naprawdę go to przerosło, a ten krótki dokument, załączony do smsa naprawdę dobił Księżniczkę zupełnie. Żyletka bez wątpienia mogłaby mu pomóc odgonić myśli o Namjoonie, załatwić przynajmniej jeden z problemów, ale nie był aż takim głupcem, by ciąć się z Mingiem po drugiej stronie drzwi. Gdyby jeszcze Chińczyk odwrócił się od niego, zorientowawszy, że Ryu go oszukał? Nie. To nie wchodziło w grę. Musiał znaleźć inne rozwiązanie, najlepiej z daleka od wytwórni.
Tym też sposobem trafił do klubu, nawet jeżeli nie należał do stałych bywalców takich miejsc. Właściwie, Sunny w ogóle nie chodził do klubów. Picie nigdy nie sprawiało mu przyjemności, głośna muzyka bez żadnej wartości estetycznej raczej irytowała, a tłumy ludzi ciasno upakowane na parkiecie przytłaczały. Tyle tylko, że tego konkretnego wieczora potrzebował ucieczki innej, niż upływ krwi. Musiał zrobić coś, by zapomnieć o Namie, o problemach i swoim statusie jako takim. Alkohol brzmiał jak jedyna odpowiedź, a Drink Up było po prostu pierwszą knajpą, na którą trafił po wyjściu z nocnego autobusu.
Starając się nie zwrócić na siebie większej uwagi, co wcale nie było trudne, przeszedł przez całą długość klubu, zajmując miejsce przy samym barze. Jednym łykiem opróżnił pierwszą szklankę trunku. Więcej nie pijał, jednak tym razem zupełnie rezygnował ze swoich ograniczeń, szybko prosząc o kolejną porcję. Dwie dolewki później nawet dyskotekowa muzyka przestała mu przeszkadzać, a w głowie zaczynało szumieć nie tyle od niej, co od spożytych procentów. Czy czuł się przez to lepiej? Chyba nie, ale zdecydowanie trudniej było mu skupić się na tyle, by przywoływać całą wiadomość Namjoona kawałek po kawałeczku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kwon Sunjae

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t531-kwon-sunjae#2150 http://trainee.forumpolish.com/t534-sunjae#2170
Wiek : 28
Wzrost i waga : 1.80 m || 70 kg
Orientacja : biseksualny

PisanieTemat: Re: Drink up   Pon Sie 22, 2016 7:13 pm

Kluby miały to do siebie, ze pozwalały zapomnieć o tym co czeka nas po ich opuszczeniu. Nie myślisz o kacu jaki spotka cię następnego dnia, o problemach, o rzeczach do zrobienia, po prostu się bawisz dając się ponieść muzyce i atmosferze tego miejsca. Przynajmniej dla niego to zawsze tak wyglądało. Było swoista… formą odrewagowania po wielu godzinach siedzenia nad papierzyskami, od miłego uśmiechu i sztywnej, służalczej postawy. Mógł być sobą, wolny, nie przejmujący się niczym. Jego dłonie sunęły po ciele dziewczyny, gdy tańczyli razem wśród całej reszty innych bywalców parkietu. Nie była ona zbyt interesująca, ale przynajmniej dobrze się ruszała i nie mówiła dużo. To był jej plus, przynajmniej przez pewien czas. Potrafiła go zając na ten krótki czas, którego potrzebował by przejść w swój imprezowy nastrój. Nie obchodziło go kim ona jest, co tu robi. Ważne, ze zapewniała mu rozrywkę. Chyba naprawdę był skończonym dupkiem postrzegając innych jako obiekty do umilania czasu, a nie jako wartościowych towarzyszy. Nie czuł się bynajmniej źle z tego powodu. Już dawno przestał się przejmować tym, co mówią za jego plecami. Dlaczego by miał?
Tańczyli w najlepsze zbliżając się coraz bardziej do siebie. Ich biodra ocierały się o siebie, a dłonie szukały kontaktu z odsłoniętą skórą. Sunjae Szeptał jej do ucha słowa pozornie bez znaczenia, jak to on kusił, prowokował mając już co do swojej towarzyszki inne plany. Do czasu. Jak zawsze musi się pojawić osoba trzecia, ktoś, co cały plan obraca w niwecz pozostawiając po sobie rozbudzony apetyt. Tym razem była to koleżanka jego partnerki. Najwidoczniej szukała jej już od dłuższego czasu i gdy wreszcie odnalazła ja na parkiecie ani myślała poczekać chociaż do końca utworu. Złapała ją za rękę wyrywając z objęć Suna i zaczęła coś szybko trajkotać, jak dla niego be zładu i składu. Czar chwili prysł sprawiając, że wysilenie się na przyjazny uśmiech stało się wyzwaniem. Nie znosił, gdy ktoś mu przeszkadzał, ale wiedział tez kiedy odpuścić. Jego towarzyszka szybko podała mu swój numer zapisany na chusteczce i odeszła ze znajomą ginąć w tłumie. Nie żeby zamierzał z numeru skorzystać, od tego miał zdecydowanie innych znajomych. Zmiuł w dłoni materiał i niby przypadkiem upuścił go na ziemię nie zawracając sobie nim głowy. Palcami przeczesał włosy i ruszył do baru nie widząc sensu samotnemu staniu na parkiecie.
Przecisnął się przez tłum i stanął za jednym z klientów baru. Początkowo nie zwrócił na niego uwagi, pełno tu było takich, siedzących zapijających smutki czy zaprawiających się na dalsza zabawę. Pochylił się dając barmanowi znak, że chciałby złożyć zamówienie. W tym momencie wydarzyło się jednak coś jeszcze. Chłopak odwrócił się, a może zachwiał, nie był tego pewny wpadając tym samym na Kwona. Ciemnowłosy odsunął się nieznacznie pytająco unosząc brew by spojrzeć na niego. Na pierwszy rzut oka widział, że ten już trochę wypił, a przynajmniej powinien zrobić sobie małą przerwę. Pomijając jednak to, wyglądał naprawdę obiecująco, przyciągał uwagę. Siedział tu sam? Najwidoczniej tak.
-W porządku? – zapytał go przybierając łagodniejszą minę. Zaraz też przesunął się nieco by zając miejsce obok niego i móc oprzeć się o ladę. Szybko złożył swoje zamówienie i czekając na nie mimowolnie wciąż zerkał na chłopaka obok. To było silniejsze od niego. Zwilżył lekko wargi i uśmiechnął się lekko do niego. – Ciężki dzień? – zapytał przyglądając mu się uważnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ryu Sunhwa

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t122-ryu-sunhwa http://trainee.forumpolish.com/t125-the-princess#127 http://trainee.forumpolish.com/t126-sunhwa
Wiek : 24
Wzrost i waga : 50/174.
Orientacja : homoseksualny.

PisanieTemat: Re: Drink up   Pon Sie 22, 2016 8:57 pm

Alkohol nigdy nie był dobrym przyjacielem Sunhwy. Podobno tolerancję na procenty da się w jakimś stopniu wypracować, ale chłopak nigdy nie skłaniał się ku temu, zwyczajnie woląc posiedzieć nad książką, niż brać udział w hucznych imprezach czy popijawach. W odróżnieniu od wielu swoich rówieśników, nigdy nie zrozumiał, co przyjemnego było w dudniącej muzyce i tłumach spoconych ciał. Nawet teraz, kiedy odrobinę się uspołecznił, zdecydowanie preferował spacer wzdłuż rzeki Han, niż zalewanie się do nieprzytomności, niezależnie od tego, w jakim towarzystwie by nie był. Tyle tylko, że ta wyimaginowana sceneria, która normalnie idealnie wpasowałaby się w jego charakter i upodobania teraz była właściwie bezużyteczna. Bo co mogła przynieść mu wszechogarniająca cisza? Co mogły przynieść minuty spędzone tak naprawdę tylko z własnymi myślami? Doskonale wiedział, że coś takiego było zbyt niebezpieczne, a chociaż mógł udać się na salę treningową i ćwiczyć do upadłego, wzdłuż korytarzy Brand New Sound spacerował kiedyś ramię w ramię z powodem swojej chwilowej słabości.
Nawet teraz, siedząc przy barze, wciąż miał ochotę wyciągnąć z kieszeni telefon, raz jeszcze przechodząc przez cały tekst wysłanej do niego wiadomości. To z pewnością nie było dobre. Namjoon stał się największym przekleństwem Sunhwy. Ryu odnosił wrażenie, że młodszy chłopak nie może wywołać w nim silniejszych negatywnych uczuć, niż zdążyła to zrobić ich separacja, a także wcześniejsze kłótnie. Mylił się. Kończąc ten związek, miał nadzieję zrzucić z ramion przynajmniej połowę ciężaru, a także pozwolić Kangowi na bycie sobą, uwolnić go. Wychodziło na to, że mylnie odczytał ten dystans młodszego chłopaka i znowu zranił go, zamiast wesprzeć i zignorować własną niechęć czy ewentualne obawy. Niestety, kiedy powiedział A, musiał powiedzieć i B. Wycofywanie się teraz nie zrobiłoby niczego dobrego, prawda? Jedynie namieszałby Namowi w głowie bardziej, do reszty przywiązując go do siebie. Jednocześnie był samolubny, i starał się myśleć o Kangu. To głupie, że ten sam wybór mógł budzić w osobie go dokonującej dwie skrajnie różne emocje i postawy, niezależnie od tego, jaki by nie był. Sun znalazł się w sytuacji bez wyjścia, w dodatku samodzielnie do niej doprowadzając.
Westchnął cicho, ostatni raz przechylając szklankę i opróżniając ją jednym haustem. Alkohol wciąż nieprzyjemnie piekł go w gardło. Głośna muzyka irytowała, ale też zagłuszała zbędne myśli. Chyba, że była to sprawa tych kilku porcji alkoholu, które trafiły do jego organizmu. Nadal czuł się jednak nieswojo. Zdecydowanie tutaj nie pasował, ale przynajmniej tłum zapewniał pewnego rodzaju anonimowość. Odwrócił się na krześle, z zamiarem podniesienia się z miejsca. Problem w tym, że nie zarejestrował wcześniej pochylającej się nad nim osoby i teraz szturchnął nieznajomego ramieniem, rzucając zaledwie ciche „mian”, które z łatwością mogło przejść niezauważone wśród ogólnego zgiełku panującego w klubie. Już miał skorzystać z wolnej przestrzeni, aby zupełnie odejść od baru, gdy usłyszał pytanie mężczyzny, skierowane bezpośrednio do niego. Na to też nie miał ochoty, ale udawanie głuchego raczej niespecjalnie by tutaj przeszło. Po prostu skinął głową, łypiąc na nieznajomego spod osłony tej ciemnej, gęstej grzywki, która znowu zaczynała przesłaniać mu oczy.
Nieistotne – odpowiedział krótko na drugie z pytań, nie przejmując się tym, że może brzmieć trochę pretensjonalnie lub trochę zaczepnie, zależnie od tego, z której strony by się na to spojrzało. Porzucił też zamiar opuszczenia klubu, odwracając się nie w stronę parkietu, a bardziej ku mężczyźnie. Sam nie wiedział, dlaczego w ogóle zwraca na niego uwagę… a może wiedział? Przecież odkąd zaczął tę rozmowę, Nam w pewnym sensie zszedł na drugi plan. Ktoś obcy nie mógł tak po prostu przejrzeć jego masek, więc na pewno był bardziej odpowiednim towarzystwem od Minga, który z miejsca zauważyłby problem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kwon Sunjae

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t531-kwon-sunjae#2150 http://trainee.forumpolish.com/t534-sunjae#2170
Wiek : 28
Wzrost i waga : 1.80 m || 70 kg
Orientacja : biseksualny

PisanieTemat: Re: Drink up   Pon Sie 22, 2016 11:01 pm

Różnie ludzie radzą sobie z problemami. Jedni ćwiczą, inni spotykają się z przyjaciółmi, a jeszcze inni, jak Sunhwa postanawiają utopić smutki w alkoholu. Sunjae nie wiedział, ze jest to wyjątkowa sytuacja, coś czego normalnie nie powinno się po nim spodziewać. Z resztą patrząc na całokształt, to nie miało to najmniejszego znaczenia. Nie ważne czy upijał się notorycznie czy tylko okazjonalnie. Efekt był ten sam, Kwon poznał go właśnie w takiej odsłonie. Zapewne, jeśli go zapamięta po dzisiejszym wieczorem, również będzie to obraz tego złamanego, schowanego za długą grzywką dzieciaka. Już na tym etapie, starszy zaczynał snuć domysły, co się stało. Alkohol, ucieczka do klubu pełnego ludzi, samotność, to wszystko składało się na dość nieciekawy obraz. Jego ojciec miałby tu zapewne znaczne pole do popisu doszukując się jeszcze większej ilości symptomów świadczących o konkretnej przypadłości. Dajmy na to, tą za długą grzywkę pewnie określiłby jako rodzaj bariery, bufor bezpieczeństwa za którym chłopak mógłby się schować. Idiotyczne, ale nikt nie mówił, że psychiatrzy są normalni. Każdego innego dnia, Sunjae dałby sobie spokój, zostawiłby tego dzieciaka samego sobie i poszedłby się bawić. Tyle, że, nazwijmy to intuicją, cos mu kazało zostać. Nie mógł powiedzieć, ze niedosłyszanymi przeprosinami i jednym słowem wzbudził jego ciekawość, zafascynował go. Tak nie było. Już prędzej przyciągał uwagę samą swoja osobą. Sun był estetą, lubił obracać się w towarzystwie zarówno ładnych osób jak i rzeczy. Chłopak niewątpliwie wpisywał się w tą kategorię, a skoro jego wcześniejsza ofiara zwiała, czemu nie spróbować umilić sobie wieczoru z kimś innym. Na przykład z zapijaczonym emo nastolatkiem.
-Czyli mam rację. W skali od źle do koszmarnie jak bardzo chujowo jest? – zapytał uśmiechając się niewinnie. Nie obchodziło go co takiego się stało, czemu radzi sobie z problemami w ten a nie inny sposób. Miał gdzieś problemy innych. Raczej intrygowało go to, w jak bardzo złym stanie musiał być ten chłopak, że wybrał taką a nie inną formę spędzania piątkowego wieczoru. Problemy w domu? Raczej nie, wtedy nie siedziałby tutaj sam tylko u któregoś ze znajomych. Praca lub szkoła, też nie, na to nie reagujesz zalewaniem się w trupa. Kłopoty sercowe? Najpewniej. Ewentualnie jakiś inny silny zawód. Szybko przywołał się do porządku odsuwając na bok ta gonitwę myśli. Nie był w pracy, nie analizował występków innych by przyszykować im linie obrony czy chociażby udzielić pomocy prawnej. Przecież po to tu przyszedł, żeby się od tego wszystkiego odciąć na kilka godzin.
Barman przyszedł z jego whishy i Sun momentalnie zamówił jeszcze raz to samo. Tym razem tyle czekać nie trzeba było i po chwili druga szklanka z colą zmieszaną z alkoholem znalazła się w jego ręku. Od razu zapłacił po czym wyciągnął ją w kierunku chłopaka uśmiechając się zachęcająco.
-Jak masz mieć rano kaca, to chociaż po czymś porządniejszym. Plus Whisky jest dobre na wszystko - Uniósł swoją szklankę w geście toastu i za jednym zamachem opróżnił większą część naczynia. Nigdy nie był z tych, którzy sączyli drinka przez pół imprezy. Zdecydowanie wolał szybkie kolejki z przerwami na taniec. Teraz też tak miało być. Nie wiedział czy chłopak jest gejem czy nie. Po samym wyglądzie ciężko się zorientować. Postanowił jednak zaryzykować, w razie czego mając przygotowane małe rozwiązanie awaryjne. W końcu parkiet był duży i jeśli chłopak okaże się nie być do końca nim zainteresowany, mogli zwyczajnie poszukać razem szczęścia z kimś innym. Sunjae nie widział z tym najmniejszego problemu.
-Siedzenie tu bezczynne nic ci nie pomoże. Masz do wyboru zalać się tu w trupa i mimowolnie wracać do problemu jakikolwiek by on nie był, albo… hmm czekam na parkiecie- dopił drinka i odstawił szklankę na blat. Nie patrząc na to, czy chłopak zdecydował się za nim pójść czy nie, ruszył w kierunku tańczących ludzi już w tym momencie mając na ustach triumfalny uśmiech. Haczyk rzucony, teraz wystarczy tylko chwilę poczekać by połów był udany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ryu Sunhwa

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t122-ryu-sunhwa http://trainee.forumpolish.com/t125-the-princess#127 http://trainee.forumpolish.com/t126-sunhwa
Wiek : 24
Wzrost i waga : 50/174.
Orientacja : homoseksualny.

PisanieTemat: Re: Drink up   Wto Sie 23, 2016 12:02 am

Sunhwa miał naprawdę ciekawe sposoby radzenia sobie z problemami, prawda? Zamiast szukać wsparcia przyjaciół, unikał ich. Treningi, które w jakiś sposób odprężały go i pozwalały skupić się na czymś innym, wykorzystywał na stopniowe wyniszczanie organizmu od środka, nie pozwalając mu odpocząć ani na chwilę; w końcu odpoczynek oznaczał dodatkowe minuty spędzone na myśleniu, na roztrząsanie sytuacji. Idąc dalej, pił, chociaż wcale nie topił smutków. Na dobrą sprawę wcale nie czuł się smutny… był raczej zły. Na siebie, rzecz jasna, nie na kogoś innego. Zamiast próbować ukoić ból, świadomie zadawał go sobie więcej, próbując zagłuszyć problemy w ten sposób. Nawet gdyby poznali się w innym miejscu, sytuacja mogłaby wyglądać zupełnie tak samo. Tyle tylko, że zabrakłoby w tym wszystkim udziału alkoholu.
Nie spodziewał się kolejnego pytania. Miał szczerą nadzieję, że jego obronna postawa zadziała jak skuteczna bariera. Nie udało się, a na dodatek przyniosło odwrotny skutek. Ta sytuacja była dla Ryu zupełnie nowa. Ludziom często zdarzało się próbować do niego dotrzeć, ale z reguły wystarczała chwila, żeby zrezygnowali z przyjaznej postawy. Tutaj było inaczej. A przecież, w swoim uznaniu, wokalista wcale nie wyglądał jak chodząca kupka nieszczęścia! Nawet Ming nie dostrzegał w nim objawów tego załamania, więc dlaczego? Chyba, że była to wina kieliszka. Naprawdę tak niewiele wystarczało, żeby przerodzić się w uosobienie beznadziejności? Zmrużył oczy. Cóż, wychodziło na to, że wracanie do wytwórni zupełnie zlanym nie będzie zbyt mądrym pomysłem… od samego początku nie było, ale wtedy wcale o tym nie myślał, próbując uciec jak najdalej od wspomnień związanych z Namjoonem i BNS samego w sobie.  
Relatywnie – prychnął cicho. Właściwie dopiero teraz w głowie Ryu znalazło się miejsce na zaskoczenie. Nie miał pojęcia, dlaczego mężczyzna dalej kontynuował tę rozmowę. Pomijając rzecz jasna tę niespodziewaną precyzję w odczytywaniu sytuacji. Przy każdej innej okazji, natychmiast odciąłby się od obcego osobnika. Tutaj, w klubie, w miejscu, do którego nigdy miał raczej nie wrócić… cóż, powiedzmy, że okoliczności oraz alkohol pozwoliły Sunhwie na odrobinę rozluźnienia i nawet jeśli obrzucił szklankę ciemnego trunku nieprzychylnym (albo nieufnym) spojrzeniem, przyjął ją, dziękując skinieniem głowy.
Pomijając gardło – mruknął, bo przecież gazowanych napojów unikał jak ognia. Alkoholi również, szczególnie tych mocnych, ale tego wieczora robił przecież wyjątek. Nie miał pojęcia, czy starszy w ogóle go usłyszy. Niespecjalnie zależało mu na podtrzymaniu rozmowy. Właściwie to też było dla niego nowe, zwykł przecież ignorować ludzi, zamiast próbować nawiązać z nimi kontakt. Z drugiej strony, spotkanie mężczyzny miało też pewnego rodzaju pozytywne skutki – odkąd skoncentrował się na nim, ani razu nie pomyślał o Namjoonie. Wcześniej brzmiało to jak bardzo nierealna perspektywa, biorąc pod uwagę, że nawet alkohol zdawał się nie spełniać swojego zadania w stu procentach. Teraz telefon spoczywał bezpiecznie w kieszeni Ryu, któremu nie przyszło do głowy po niego sięgać.
Wbrew swoim wcześniejszym słowom, podniósł szklankę w krótkim toaście, szybko opróżniając znaczną jej część. Skrzywił się prawie niezauważalnie. Sztuczna słodycz miksera oraz smak samej whisky raczej nie były połączeniem, które kiedykolwiek miał polubić. Zwłaszcza, że przecież był typem, który sięga raczej po niegazowaną wodę mineralną, zieloną herbatę lub, w ostateczności, kawę. Pomińmy, że wszystkie te stałe punkty programu za nic nie pasowały do obecnej scenerii i raczej wątpił, że ktoś przy zdrowych zmysłach oferował je klubowiczom w piątkową noc.
Na końcu języka miał stwierdzenie, że uciekanie od problemu może być troszeczkę zbyt trudne – problemem był on sam. Na całe szczęście, Sunhwa nie postradał jeszcze zmysłów i nie zamierzał wylewać swoich smutków przed zupełnie obcą osobą, przed kimkolwiek zresztą. Już wystarczyło, że ryzykował ominięciem kilku porannych treningów oraz wydawał oszczędności na alkohol, który pomimo zbawiennych skutków ogłuszających, nie koniecznie był wart swojej ceny. Whisky miała jeszcze jeden plus – w normalnych okolicznościach Ryu za nic nie przystałby na propozycję tańca. Parkiet napawał go pewnego rodzaju obawami, za bardzo kojarząc mu się z klaustrofobiczną przestrzenią, w której ściany próbują zacisnąć się na tobie, utrudniając oddychanie. Tym razem zamiast betonu miał mieć do czynienia z ludzkimi ciałami. A jednak odłożył resztkę drinka na ladę i szybkim krokiem ruszył w ślad za mężczyzną. Nie zastanawiał się, jak może skończyć tę noc, ani dokąd zaprowadzą go wybory. Nie myślał o tym, że naprawdę nie pasował do tego miejsca. Wśród bawiących się ludzi doskonale było to widać, bo przecież Sunhwa nigdy nie był w klubie, ani tym bardziej nie rwał się do tańca.
Wcześniej chciał przestać myśleć, wychodziło na to, że plan działał bez zarzutu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kwon Sunjae

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t531-kwon-sunjae#2150 http://trainee.forumpolish.com/t534-sunjae#2170
Wiek : 28
Wzrost i waga : 1.80 m || 70 kg
Orientacja : biseksualny

PisanieTemat: Re: Drink up   Wto Sie 23, 2016 12:48 am

Może na kogoś innego jego obronna postawa by zadziałała. Mówimy tu jednak o Sunjae, człowieku który miał za nic zdanie innych, ich samopoczucie, robiącego dokładnie to na co miał ochotę. A skoro dziś upatrzył sobie tego chłopaka nie zmierzał odpuszczać po pierwszym warknięciu. Plus Sunhwa w żaden sposób nie dał mu do zrozumienia, ze nie życzy sobie jego towarzystwa. Nie kazał mu się zamknąć i spadać, a to było jak sygnał akceptuję cię. W takim wypadku Kwon tym bardziej czuł się bezkarny w naruszaniu jego przestrzeni osobistej. Normalnie do niego zagadywał, próbował zacząć jakąś rozmowę, bo podtrzymanie jej to stanowczo za mocne stwierdzenie. Może też duże znaczenie tu miało samo podejście prawnika. Nie próbował do niego dotrzeć, nie naciskał w kwestii uzewnętrzniania swoich żali. Prawdę mówiąc, gdyby nie fakt, ze zapytał o samopoczucie można by pomyśleć, że nie zauważa stanu chłopaka. Skoro miał gdzieś dlaczego taki był, Sunhwa mógł się poczuć przy nim odrobinę swobodniejszy. Jeszcze tego nie wiedział, ale nie miał być dziś zapytany o nic osobistego związanego z powodem jego wizyty tutaj. Czy właśnie nie tego chciał? Znaleźć zapomnienie, odreagować i nie być samemu? Skoro kluby nie były w jego stylu, a mimo to się w nim znalazł oznaczało to, ze nie chciał zostać sam na sam ze swoimi myślami.
-Rozumiem, czyli jest źle, ale mogłoby być jeszcze gorzej. Jak dla mnie to całkiem neutralny poziom – wzruszył ramionami wciąż utrzymując tą swobodna postawę. Nie skomentował tej miny na widok serwowanego mu drinka. Chociaż cisnęło mu się na usta stwierdzenie, że nawet nie zdążyłby mu tam niczego dosypać, plus wcale nie potrzebuje drugów by kogoś do siebie przekonać. Proszę was, pigułki gwałtu były zdecydowanie zbyt mainstreamowe. Niemniej z ulgą przyjął fakt, ze chłopak jednak zdecydował się skorzystać z gestu wykonanego w jego stronę. Nie każdemu stawiał drinki, zwłaszcza nowo poznanym osobom, od których w teorii niczego nie oczekiwał w zamian. W teorii, bo w praktyce przecież już zastawiał sieci, czekając tylko na bardziej dogodny moment.
-Możliwe. Raz na jakiś czas ci nie zaszkodzi – taka prawda. Jeśli na co dzień unikał gazowanych napoi to jak raz złamie swoje nawyki nic mu się nie stanie. Jego struny głosowe nagle się nie rozpuszczą, ani nie zacznie brzmieć jak przepity menel. Na to jednak trzeba sobie zapracować. Nie wiedział, że rozmowy z obcymi są kompletna nowością dla młodszego. Owszem, widział, ze jest raczej oszczędny w słowach, ale bardziej zrzucał to albo na karb nieśmiałości albo działanie alkoholu. Chociaż z drugiej strony nie sądził by była to jakaś wyjątkowa sytuacja. Skoro dziś robił wszystko wbrew sobie stąpając po nieznanym gruncie, to rozmowa z przypadkową osobą nie była niczym dziwnym. Raczej kolejnym elementem wpisującym się w obcy schemat.
Nie mógł się nie uśmiechnąć, kiedy odwrócił się na parkiecie i zobaczył za sobą podążającego chłopaka. W miarę dyskretnie zlustrował go wzrokiem, w duchu gratulując sobie wyboru. Całkiem wysoki, szczupły, przystojny, zdecydowanie w jego stylu, choć osobiście przyciąłby nieco tą grzywkę, musiała być strasznie upierdliwa. Niemniej gdy znaleźli się mniej więcej w centrum parkietu znajdując dla siebie luźniejszy fragment, Sunjae zaczął poruszać się do rytmu. Nigdy nie chodził na lekcje tańca, ale jednak bytność w klubach zrobiła swoje i podążanie za muzyką wychodziło mu całkiem dobrze. Na razie trzymał pomiędzy nimi niewielką odległość dając chłopakowi czas na przywykniecie do takiej a nie innej scenerii. Dopiero z czasem zaczął się do niego zbliżać, a nie widząc większych protestów z jego strony, ułożył dłonie na jego biodrach powoli przesuwając się za niego. Jego ruchy stały się bardziej zmysłowe, pewniejsze siebie, gdy wreszcie znalazł się w komfortowej pozycji dla siebie. Dokładnie tak jak zamierzał od samego początku. Uśmiechnął się lekko korzystając z tego, ze Sunhwa nie mógł zobaczyć jego twarzy. Czuł zapach jego perfum drażniący go lekko w nos, do tego ciepło bijące od jego ciała, szum muzyki w uszach i puls dostosowujący się do płynącego z głośników bitów. Zdecydowanie podobał mu się ten wieczór.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ryu Sunhwa

avatar

http://trainee.forumpolish.com/t122-ryu-sunhwa http://trainee.forumpolish.com/t125-the-princess#127 http://trainee.forumpolish.com/t126-sunhwa
Wiek : 24
Wzrost i waga : 50/174.
Orientacja : homoseksualny.

PisanieTemat: Re: Drink up   Wto Sie 23, 2016 1:55 am

Rzeczywiście, bardzo rzadko mówił wprost o tym, co mu się nie podobało i chociaż bywał do nich niezmiernie podobny, w tym jednym Sunhwa zdecydowanie różnił się zarówno od Minga, jak od Mingyu. Może wynikało to z jego charakteru, może z czegoś zupełnie innego… to nieistotne. Ważne jest za to, że czasami zdarzały się sytuacje wymagające podejmowania specjalnych kroków, a przez to wyjątkowo dla niego niewygodne. Ta, o dziwo, była dość specyficzna. Ryu wcale nie miał mężczyźnie za złe, że próbował nawiązać kontakt, nawet jeżeli tak mogło to z boku wyglądać. Owszem, w pierwszej chwili po prostu nie chciał z nim rozmawiać, jednak na tym etapie było mu już wszystko jedno. Zwłaszcza, kiedy zaczynał odpowiadać na stawiane przed nim pytania.
Rozmawianie z Sunhwą, szczególnie na samym początku, musiało przypominać trochę gadanie do ściany. Z tą tylko drobną różnicą, że on akurat patrzył na rozmówcę (i wcale tego nie ukrywał), a czasami nawet odpowiadał lub wtrącał coś od siebie. Skoro mężczyzna zdawał się nie mieć nic przeciwko, nie próbując wytykać mu tego skrajnego minimalizmu, Ryu naprawdę nie miał powodów do złości. Zwłaszcza, że akurat na stołku barowym nie trzymało go nic i mógł spokojnie zostawić starszego w tyle, dając mu jednoznacznie do zrozumienia, że niewiele sobie robi z tych prób socjalizacji. Właściwie nie miał pojęcia, dlaczego tego nie robi. Sunhwa naprawdę znalazł się w zupełnie nowej sytuacji, ale adaptacja do niej – przynajmniej na razie – przychodziła mu śmiesznie łatwo, a chociaż chciałby zwalić wszystko na alkohol, buzujące we krwi procenty na pewno nie były tym, co kazało mu uznać rozmówcę za przystojnego.
Zignorował ten komentarz, chociaż mimowolnie musiał przyznać Kwonowi rację. Rzeczywiście, mogłoby być o wiele gorzej. Gyu mógłby odciąć się od niego zupełnie, a Ming… cóż, gdyby pokłócił się jeszcze z Mingiem, zostałby efektywnie zupełnie sam. Nie wspominając o tym, że tym ostatnim, pozytywnym światełkiem w ciemnym tunelu była realna (choć odległa) szansa na debiut. To nie była chwila na drążenie tematu samopoczucia Sunhwy, a przynajmniej tak uważał sam zainteresowany.
Mm… raczej nie prędko stwierdzę, że zlewanie się w trzy dupy to dobry pomysł – przytaknął, po raz pierwszy odpowiadając pełnym zdaniem. Już teraz wiedział, że jego poranek nie będzie należał do najprzyjemniejszych, ale tego był świadomy w momencie, w którym sięgał po trzeci kieliszek wódki. Zdecydował się tylko przemilczeć fakt, że to nawet nie było „raz na jakiś czas”, a „raz na dekadę” albo coś zbliżonego. Te drobne szczególiki wypada zostawić na rozmowę z prawdziwego zdarzenia, nie na próby przełamania pierwszych lodów. Poza tym, Ryu raczej nie palił się do tego, żeby rozgłaszać wszem i wobec, że przyszły idol wlewa w siebie kolejny kieliszek wódki. Przynajmniej był pełnoletni.
A podobno ta grzywka sprawiała, że Sunny wyglądał odrobinę mniej dorośle, bardziej uroczo i coś tam jeszcze, czego Mingyu nie zdążył przeczytać mu po którymś z koncertów. Fanki zawsze miały dużo do powiedzenia na temat wyglądu swoich idoli i nawet ktoś z niewielką popularnością, jak Ryu, mógł usłyszeć przynajmniej kilkadziesiąt komentarzy na swój temat. Wystarczyło odpowiednio się zainteresować, a chociaż starszy z wokalistów raczej nie miał do tego głowy, młodszy więcej niż chętnie dzielił się z nim nowinkami. Przynajmniej wtedy. W każdym bądź razie, Sunhwa relatywnie rzadko przycinał grzywkę nie dla fanek, a przez własną niedbałość. I gdyby miał to zrobić teraz, to wizyta u fryzjera siłą rzeczy musiałaby poczekać co najmniej do końca weeendu. Zresztą, jego włosy wcale nie były aż tak długie – jeszcze nie przesłoniły mu wizji zupełnie, prawda?
Nawet jeżeli po raz pierwszy był w klubie i w ogóle decydował się na równie socjalny sposób spędzania czasu, bardzo szybko pozwolił, żeby muzyka go poprowadziła. Rozluźnił się, podpatrując zaledwie kilka szczegółów u otaczających go ludzi i dał się ponieść. Oczywiście choreografia nie istniała, a on po prostu poruszał się do rytmu, ale wbrew temu, co można było zakładać znając Sunhwę, zdawał się wiedzieć, co robi. Nigdy nie przypuszczał, że lekcje tańca przydadzą mu się kiedyś gdzieś indziej, niż na scenie… chociaż formalnie parkiet też takową był, prawda?
Tym razem zdecydowanie zauważył, że od Sunjae dzielą go zaledwie centymetry. Zamiast stchórzyć, co najpewniej zrobiłby w każdej innej sytuacji, po prostu pozwolił starszemu się poprowadzić, ignorując fakt, że z każdym kolejnym bitem odległość pomiędzy nimi zdawała się maleć, aż w końcu tańczył z plecami niemal dociśniętymi do klatki piersiowej partnera. Uczucie było dziwnie znajome, chociaż zupełnie różne. Czy mu to przeszkadzało? O dziwo nie. Pozwolił sobie nawet odchylić głowę do tyłu, w geście podpatrzonym u jednej z wielu tańczących par. Łatwiej zapominało się o problemach, czując dotyk bezimiennej osoby trzeciej, z ogłuszającą muzyką w uszach i procentami w krwiobiegu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Drink up   

Powrót do góry Go down
 
Drink up
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: SEOUL :: Rozrywka-
Skocz do: